Witajcie, otóż przedstawie sytuacje od początku. Rok temu listopad - grudzień poznałem dziewczynę, pospotykaliśmy się kilka razy. Generalnie do niczego między nami nie doszło, nawet KC. Ona była świeżo po rozstaniu i chyba nie była gotowa na nową relacje. Skończyło się tak że urwałem kontakt, ona chciała go utrzymać ale nic z tego, od stycznia 2018 koniec kontaktu. Dopytywała się o mnie wspólnego znajomego, no ale tak miesiące leciały. Jakoś na początku marca próbowała nawiązać kontakt, ale napisałem jej żeby się do mnie nie odzywała bo to nie ma sensu. Kolejny miesiąc minął. Napisała mi życzenia na urodziny, odpisałem samo "dziękuje" tyle. później sama sie zapytała jakoś w czerwcu co u mnie słychać, krótka wymiana zdań, koniec. Następnie w wakacje wysłałem jej życzenia - ona zaproponowała spotkanie. Odmówiłem bo nie miałem za bardzo czasu. Poza tym w między czasie miałem trzy relacje z innymi dziewczynami (jedną dłuższą i dwie bez zobowiązań tylko seks). Tak mijały kolejne miesiące, aż w końcu przyszły święta, czas wysyłania sobie życzeń, no i się zaczęło. Pogadaliśmy, umówiliśmy się na spotkanie dzień przed sylwkiem. Na spotkaniu, ja totalnie olewający bo taki chciałem byc (choć w głębi czuje że ona nadal mnie kręci, myślałem że się z tego uwolniłem ale jednak...) No dobra po spotkaniu, przytulas, buziak i narazie. Po spotkaniu, z mojej strony cisza, ona wysłała mi snapa jakoś pod koniec dnia. Następny dzień, sylwester też cisza, tylko o północy, wyłamałem się i napisałem "Szęśliwego Nowego Roku", oczywiście odpowiedź i tyle. Przez kolejne 5 dni zero kontaktu. Ja stwierdziłem że pierwszy się nie odzywam, w końcu odezwałem się w sylwestra, mogła pociągnąć temat a nie to trudno. Aż sama znowu sprowokowała wysłała mi snapa. Więc następnego dnia napisałem do niej "Co tam słychać", wymieniliśmy kika zdań i zapytałem czy ma czas w weekend. Odpowiedź jaką otrzymałem to że "w weekend średnio ale może w tyg?" Więc powiedziałem, że "ok może być w tyg". Chwile jeszcze pogadaliśmy i poszła spać.
Dziś mija kolejny dzień kiedy nie mamy w ogóle kontaktu. Może mi ktoś powiedzieć, o co jej może chodzić, na co ona liczy. Chce mieć mnie za kolegę ?
Jak rozumieć to że nie mamy w ogóle kontaktu. Powinienem narzucić rozmowy z nią mocno inicjujące dążenie do czegoś więcej + na spotkaniu (do którego może dojdzie w tym tyg) postawić wszystko na jedną kartę i ją pocałować. Czy może to oznacza że już mnie wrzuciła do roli kolegi i powinienem znowu zniknąć bez słowa ?
Pozdrawiam 
Ojej ojej ojej
Więc tak na początku olewasz nie odzywasz się miesiącami mówisz że ta znajomość nie ma sensu a potem robisz coś dokładnie odwrotnego i nie rozumiesz dlaczego nie macie kontaktu ..... Jesteś trochę jak laska w tej relacji robisz jedno myślisz drugie mówisz trzecie. Przeczytaj raz jeszcze podstawy a sam sobie odpowiesz na Twoje pytanie.
To jest właśnie wynik podchodow i sztucznej gry. Nawet się porządnie umówić nie umiecie. Rok to szmat czasu, ta relacja jest już dawno przestarzała i nie ma szans na cudowne odrodzenie. Ale to tylko moje zdanie.
Ona dobrze wie że Ci się podoba, możliwe że teraz będzie próbowała doprowadzić do tego żebyś na nowo latał ty tak jak ona przez rok co już jej się powoli udaje.
Pewnie ta odpowiedź cię nie satysfakcjonuje to dodam jeszcze że możesz doprowadzić do spotkania podając konkretnie gdzie i kiedy. Nie udawaj tym razem nie wiadomo kogo kim nie jesteś. Zrób dobre wrażenie, pokaz że jesteś gościem i nie powtarzaj swoich błędów więcej. I żeby uciąć te całe gierki docisnij ja na koniec spotkania do ściany i pocałuj. Najwyżej cię odepchnie to nic. Powiedz że chciałeś to już rok temu zrobić i się ładnie pożegnaj.
Jestem zdania że w takich dennych relacjach tylko odważne kroki przynoszą efekt.
Widać, że ona coś do Ciebie ma. Tylko co? Jestem w stanie zrozumieć, że nie dała rady wejść w relację po jakimś związku. Ty to wtedy dobrze rozegrałeś i urwałeś kontakt. Jak widać nie zapomniała o Tobie, przeszło jej, może po drodze się wyszalała i teraz może wrócić do "tematu". Pytanie tylko o co jej chodzi. Upłynęło bardzo dużo czasu. Może czas sprawił, że ona Ciebie pamięta z tego czasu gdy się nią zainteresowałeś gdy była w rozsypce i teraz wraca do Ciebie jak do plastra?
Myślę, że nie traktuje Cię jak kolegi. Pewnie chce czegoś więcej. Ale sam sobie musisz zadać pytanie czy Ty tego chcesz. Tak długi okres czasu sprawił, że ta relacja straciła na świeżości i jest zwyczajnie przechodzona. Sam miałem podobną. Laska podobała mi się, ale była bardzo niedostępna. Po drodze miałem 3 dziewczyny i tak to trwało dłuższy czas. Aż w końcu sama się zaczęła odzywać. Ale ja już do niej nic nie czuję, choć mogę mieć.
Gdybym był na Twoim miejscu to bym spróbował. Przecież nic nie tracisz. Ale robiłbym to powoli, dając jej inicjatywę i prowokując np. do dotyku czy pocałunku. Niech się samo dzieje!
Działając powoli, nie chcę się sam wpakować w rolę kolegi. Po prostu doprowadzę do tego spotkania i na koniec ją pocałuje, to chyba wystarczająco jej pokaże że kolegą nie zostanę.
Tylko jeszcze zastanawia mnie, dlaczego sama nie inicjuje kontaktu między spotkaniami. Nie wiem jak to rozegrać, bo ja spokojnie wytrzymam i mogę z nią nie rozmawiać do spotkania czy może lepiej pisać do niej coś zaczepnego, niezobowiązującego codziennie ?
A i jeszcze, skoro zaproponowałem spotkanie w weekend, powiedziała że nie ma czasu ale może w tyg. To teraz czekać aż sama napisze kiedy w tyg. Czy ponownie sam mam wyskoczyć z 2 terminami które mi pasują i niech sobie wybierze ?
Dzięki za odpowiedzi
Taką analizą już przerąbałeś sprawe. To początek, więc na rozkład kto inwestuje więcej przyjdzie czas.
Bierzesz sie jak pies do jeża. Weź no zadzwoń do tej kobity, zaproś na spacer, kawę czy lepienie bałwana,a potem na grzańca i działaj.
To co robisz, to zwykłe podchody niezdecydowanego gościa - właśnie tym możesz wpaść w frienda.
Mówisz, że wytrzymasz bez kontaktu, to po co pytasz czy do niej pisać? Chłodnik polega na chłodzeniu kontaktu, ale nie w momencie kiedy ciągle patrzysz na telefon czy jednak nie napisała.