Cześć, mam następujący problem.
Znam się z pewną dziewczyną z mojej miejscowości od kilku dobrych lat. Czasem wyskoczymy na piwo, czasem coś popiszemy, no jak to kumple. Ale nie ukrywam, że liczyłbym na coś więcej chociaż jej tego nie okazywałem. I ostatnio natrafiła się okazja. Zaproponowała wspólny wyjazd na weekend. Pojechaliśmy na 2 noce.
Dostaliśmy wspólne łóżko, kładziemy się i... na każdą próbę najmniejszego dotyku reagowała warczeniem i tekstem typu "weź te ręce nie ma sensu". Po kilku takich niby przypadkowych próbach odpuściłem no bo "nie ma sensu".
Na drugą noc poszła spać do pomieszczenia obok na kanapę bo stwierdziła, że w tym łóżku jej niewygodnie.
Pytanie do Was: czy jest tu o co grać?
Dodam jeszcze, że po powrocie z gór (wyjazd w góry) na kwaterę ważniejsze były facebook, instagram i spanie niż ja.
Dzięki, pozdrawiam.
Nawet niewidomy czytając to, stwierdził by, że friendzone jak chuj..
Właśnie na takie stanowcze potwierdzenie czekałem, podziękował pięknie
Człowieku, miałeś wystarczająco stanowcze potwierdzenie podczas weekendu. Czy naprawdę trzeba by ktoś jeszcze Ci to powtarzał, serio?
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Ja bym urwał tego friendzone. Chciałeś coś więcej znacie się kilka lat. Problemu by nie było jakbyś na nią nie leciał. Urwij kontakt i jak będzie się pytać, o co chodzi to powiedz jej "to nie ma sensu ;)"
Jesteś czasoumilaczem, nic z tego nie będzie. Daj se siana. Next.
Chujowy taki czasoumilacz co nawet nie wyrucha porządnie.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Kosz i tyle. Znasz ją sporo, nie próbowałeś niczego wcześniej inicjować. Pewnie od samego początku znajomości na Ciebie nie leciała, gdybyś próbował już od samego początku pewnie byłoby to samo. Wydaje mi się, że jak laska od początku znajomości na Ciebie leci, ale Ty niczego nie potrafisz zainicjować, to równie dobrze jak po jakimś czasie w końcu zaczniesz, powinno wyjść.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...
"no jak to kumple" - sam się podsumowałeś w tym temacie.
Były tu na stronie gdzieś artykuły na temat wyjścia z friendzone, poszukaj sobie
Jeśli Ci się to nie uda, to urwij kontakt. Szkoda czasu.
Ale jaki to ma sens? Laska na niego po prostu nie leci, więc nie ma z czego wychodzić. Koleś siedzi we friendzone i dostał teraz kosza, ale nie z powodu siedzenia we friendzone. Da się wyjść z friendzone tylko wtedy, kiedy sam się w nim umieściłeś nie inicjując niczego mimo tego, że się Tobie podoba od początku relacji, a kiedy ona jest też zainteresowana. W przypadku tego tematu obawiam się, że nie chodzi o brak wcześniejszego inicjowania czegokolwiek, tylko o to, że laska najwidoczniej w ogóle nie była zainteresowana tym osobnikiem - nigdy.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...
Oczywiście że z friendzonu da się wyjść, nawet jeśli to laska Cię w nim umieściła. Jednak nie przeczę, że jest to jedna z trudniejszych rzeczy w uwodzeniu nawet dla doświadczonych graczy.
IMO laska nie może bezpośrednio Ciebie umieścić we friendzone, zawsze, ale to zawsze chłop sam ładuje się do friendzone. Czyli chodzi Tobie o to, że w sytuacji, kiedy nie podobasz się lasce, ale fajnie i miło spędza się jej z Tobą czas da się podejmując odpowiednie działania nagle zmienić to, że się jej po prostu nie podobasz?
Jak dla mnie, to żaden friendzone by nie istniał, gdyby każdy koleś miał JAJA i tak jak w nagłówku strony, robił to, na co ma ochotę. Działa z laską od początku seksualnie, obserwuje jej reakcje na te zachowania - jeżeli są pozytywne = bingo. Jeżeli po jakimś tam czasie próbowania inicjowania tego i tamtego jest kicha = chujnia i teraz taki kolo podejmuje wybór, albo zostawiam sobie z taką laską aktywną znajomość stricte koleżeńską i z własnej woli staję się przyjaciółką z penisem, albo się żegnam i next - krótka piłka. FRIENDZONE zawsze bierze się z tego, że albo chłop nie ma jaj i czai się ze swoimi zamiarami jak pizda (ten okres czajenia się jest właśnie okresem friendzone) - albo facet działa od samego początku, laska wyraźnie daje mu kosza (cały czas neguje jego seksualne zaloty) a on dalej próbuje coś zdziałać, przy okazji wyświadczając jej przysługi, pieskując, zabiegając o kolejne spotkania (bo to właśnie one napełniają jego poczucie potrzeby CHOĆBY przebywania z laską) - koleś nie może poruchać, bo laska seksualnie go nie chce, ale dalej przy niej tkwi, bo mimo wyraźnych negów z jej strony po prostu zaspokaja tym potrzebę bliskości z kimś, kto go jara.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...
Może. Poznaje Cię na imprezie, dowiaduje się masz dziewczynę i mimo że jej się podobasz, to lądujesz w szufladce znajomy/przyjaciel. Oczywiście nie mówię o dziewczynach, które rajcują zajęci
I po jakimś czasie znajomości gdy związek jednej lub drugiej strony się kończy, startujesz z friendzona.
U kobiet cały proces pójścia z nią do łóżka nie zaczyn się w tym właśnie momencie, kiedy Ty zaczynasz ją dotykać. U facetów można, to porównać na zasadzie włącz, wyłącz, bum i gość jest gotowy u kobiet to proces. A to w rezultacie bierze, się z tego, jak ona się przy tobie czuje, o czym z nią rozmawiasz, jakie tematy poruszasz, co z nią robisz, jak spędzacie czas. Napisałeś, że jesteście kumplami, więc mogę tylko podejrzewać, na jakie tematy rozmawiacie, ale na pewno nie są to takie, które nie pozwalając, jej zasnąć myśląc, o Tobie. Trudno jest mi dać gotową odpowiedź na to pytanie, bo tutaj trzeba by było pracować na kilku płaszczyznach. Na początek zobacz ten materiał:
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia