Cześć!
Mój problem wygląda następująco. Jakiś czas temu panna kopnęła mnie w dupsko z olbrzymim impetem o czym pisałem w poprzednim poście. Zachowywałem się jak pizda więc wcale mnie to nie dziwi, że tak postąpiła. Od tamtego momentu zupełnie zerwałem z nią kontakt. Nie mogę powiedzieć, że nie bolało i nadal boli ale nie o to w tym poście chodzi. Problemem jest to, że owa pani jest bardzo atrakcyjna. Mega jarają się nią chłopaki z mojej byłej pracy (pracowałem z nią), moim kumplom, którzy ją poznali też się podoba, a na ulicy nie jeden się za nią obracał. Ostatnio zacząłem pracować w nowym miejscu. Tam też pracuje mój kolejny znajomy, który jakiś czas temu miał okazje mnie z nią widzieć na mieście. I po pół roku jak ostatni raz się z nim widziałem ten wylatuje od razu z tekstem, że zapadła mu w pamieć dziewczyna z którą kiedyś mnie widział bo była bardzo ładna. Mówię sobie "no kurwa i Ty człowieku o tym musisz wspominać".
Jej rzeczywista atrakcyjność + same dobre opinie w kwestii jej wyglądu + mój wyidealizowany obraz = Poczucie, że straciłem piękną kobietę.
Wyobrażam sobie najgorsze rzeczy na jej temat. Przypominam sobie jej mankamenty w wyglądzie, to że jej figura pozostawiała wiele do życzenia, że czasami zapominała chyba umyć zębów. Staram sobie wyobrazić jak ciągnie innemu, że robi mu to lepiej niż mi i w ogóle chce zepsuć jej wyidealizowany obraz w mojej głowie. Tylko ciężko jest kiedy cały czas się słyszy, że to taka dobra sztuka jest. Z jednej strony cieszę się, że miałem okazję być z piękną kobietą, a z drugiej myślę "ciężko będzie teraz o lepszą". Czy to przez niskie poczucie własnej wartości? czy to kolejna oznaka niedojrzałości emocjonalnej? Wkurwia mnie to, bo do tego jeszcze jestem na etapie, gdzie każdą inną porównuje właśnie do niej.
Zdradzę ci sekret:
Uwaga, gotowy?
Za dużo o niej myślisz.
Jeśli przestaniesz szukać jej mankamentów, wyobrażać sobie jak ciągnie druta innemu (no seeeeerioooo, ziom, tak chcesz o niej zapomnieć?) a zaczniesz rozglądać się za innymi i doceniać je za to, kim są, to szybko ci minie.
A jeszcze szybciej, i skuteczniej, jak skupisz się na sobie.
Czy byłeś szczęśliwy w tym związku?
Czy gdyby wróciła znów byłbyś szczęśliwy?
Czy chciałbyś z nią być na zawsze?
Szczere, podkreślam szczere odpowiedzi na te pytania raz dwa mnie uleczyły.
Zamiast myśleć o tym czy Twoja myła zęby, pomyśl co by tu zrobić, żeby z tego związku wyciągnąć lekcję i szukać sobie innej z którą, nie popełnisz tych błędów. Bo sam zauważyłeś, że jakieś popełniłeś.
A co do jarania się nią, to co Cię to obchodzi? Ich życie, ich sprawa, Ty poszedłeś dalej
Ogromny przerost formy nad treścią..
"Miała być Baltona, a jest kurwa Tesco"
Nauczcie się jeść małą łyżeczką
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Idealizujesz eks, bo nie masz żadnego innego targetu. Zacznij podrywać inne, umawiać się na randki. Na ilu randkach byłeś od rozstania z nią? Na jednej? Dwóch? Żadnej? Siedząc na dupie prędko z tego nie wyjdziesz.
Muszę przyznać, że miewam podobny problem. Moja ex narzeczona była z wyglądu naprawdę konkretną "rakietą".. W takich chwilach staram się przypomnieć sobie sytuacje tuż przed końcem, w których zachowywała się jak popierdol*na. Serio, u mnie to działa tak, że nawet ulgę odczuwam, że już z nią nie jestem. A dwa, to kiedy skończył się mój wcześniejszy związek, też miałem myśli ,że już ładniejszej nie znajdę... a tu przy kolejnej lasce wskoczyłem ze dwa "levele" wyżej, jeśli o urodę chodzi. Teraz to aż się boję pomyśleć co przy kolejnej będzie.
Ale wiadome jest, że wygląd nie jest jakimś priorytetem. Byle by miała głowę na karku, bo dupą, czy ładną buźką jeszcze nikt świata nie zdobył.
To jest normalne, że po rozstaniu człowiek myśli "kurwa... będę sam do końca życia, nikt nie będzie mnie chciał". Statystycznie mało kto zostaje sam, a jak już zostaje, to jest to jego świadomy wybór, niż odrzucenie ze strony wszystkich, ale to wszystkich przedstawicielek płci pięknej. Więc uwierz mi, komuś na pewno się spodobasz
Ja się łapię na tym, że po każdym rozstaniu myślę "chuj, skończę jako stary kawaler"
Zadałem sobie trochę trudu i przejrzałem ten oraz Twój wcześniejszy wpis na forum.
Stary...
Minęło już naprawdę dużo czasu od tego, aby stanąć na nogi. Zaraz będzie Czerwiec 2018 roku, a Ty tam coś wspominasz o wakacjach 2017 jak się poznaliście czy coś...
Tak to jest jak się pozna jedną kobietę, myśli się, że Pana Boga się za nogi złapało, a potem boli dupa po upadku z "NIEBA".
Jak zapomnieć? Na pewno to co robisz teraz, nie sprawi, że zapomnisz, tylko jeszcze bardziej pielęgnujesz uczucie do niej...
Tak postępując dalej, nic się w Twoim życiu nie zmieni. Dalej będziesz walił gruchę pod pamięciówki jak Ci lachę robi kiedy miała okres? Pamiętasz jej język jak śmigał po Twoim fiucie? Czujesz te uczucie? Boli co?


Widzisz ją przed sobą? Słyszysz muzykę w tle? A może czujesz jej perfumy?
No to teraz najwyższy czas, aby pierdolnąć pięścią w stół i powiedzieć sobie dosyć.
Gościu, ona mimo, że już ma Cię dawno w dupie, to nadal ma władzę nad Tobą. Jesteś niewolnikiem. Jesteś z pustką w głowie po niej. Musisz to uzupełnić, a nie uzupełnisz siedząc na dupie i skamląc.
Nikt tu Ci nie da magicznych formułek, które sprawią, że ona zniknie-zresztą na bank sam nie chcesz o nie zapomnieć i nawet jakbym dał Ci magiczną pigułkę po której zapomnisz o wszystkim, to Ty z tego nie skorzystasz, bo jesteś za miękki. Chcesz dalej pielęgnować te uczucie i sobie wspominać-kurła kiedyś to było...
Mówisz, że każdą pannę porównujesz do niej, no bo nie poznałeś jeszcze takiej, która ją przewyższa...
Złapałeś "Boga" za nogi, który Ci laskę zrobił i to wystarczyło, żebyś stał się emocjonalnym niewolnikiem...
To też świadczy o Twoim ubogim życiu seksualnym. Praktycznie to Ty z nią spełniłeś fantazje, a nie ona z Tobą. To ona pokazała Ci parę trików, a nie Ty jej...
Ile tak naprawdę kobiet poznałeś od tego czasu? Co Ty zrobiłeś w tym kierunku? Wiesz żadna kobieta Ci nie zapuka do drzwi i powie-No hej, jestem. Miło mi. Bzykniemy się? Nawet w burdelach tak nie ma, tylko Ty musisz iść do nich:)

Jak nic nie zmieniasz, to nic się nie zmienia. Za 6 lat dalej będziesz marszczył freda wspominając jak to kiedyś było? Już samo takie męskie wkurwienie na siebie, powinno popchac Cię do tego, abyś dziś pojawił się na rynku swojego miasta i poznał nowe kobiety lub odswieżył jakieś stare znajomości. Gdzie Twój honor i godność mężczyzny? Gdzie Twój honor? Pozwalasz sobie być niewolnikiem? Myślisz, że ona nie widzi oraz nie czuje tego, że może Cię mieć na zawołanie jeszcze? Siedzi w Tobie dalej mały płaczek, a nie mężczyzna. Już minęło sporo czasu więc pora powiedzieć dosyć i pogodzić się z tym. Straciłeś jedną kobietę z miliardów na tym świecie.
Dam Ci do myślenia
Trafiłeś w 100 %.