Może i nie powinienem tutaj zamieszczać tematu o byłych, lecz uważam też, że jednak ktoś ze zdrowym rozsądkiem musi to ocenić.
No to wszystko zaczęło się po ok roku związku. Zaczęła z niewiadomych przyczyn płakać, nawet przy mnie. Najpierw były różne wymówki, potem powiedziała, że nie wie czy coś do mnie czuje.Zerwaliśmy, potem po dwóch dniach zadzwoniłem do niej, bo chciałem znać powód. Zaczęliśmy być razem, potem po 3 dniach sytuacja się powtórzyła i znów zaczęliśmy być razem na ok 5 miesięcy. Potem znowu zaczęło się i zerwaliśmy. Nie jesteśmy już razem ponad miesiąc. Przez ten czas dostawałem od niej snapy (wiadomości) typu "kiedyś tu leżałam z najlepszym chłopakiem" i takie inne duperele. Nie odpowiadałem jej. Po ok 3 tygodniach zaczęła do mnie pisać na fb i zagadywać w szkole (liceum).
Teraz powiem trochę co się działo przez ten trzy tygodnie ze mną. Załamałem się, ale wziąłem się za siebie. Wróciłem do piłki ręcznej do klubu(z którego zrezygnowałem w czasie związku), zacząłem chodzić na siłownie (wcześniej byłem bardzo chudy) teraz przytyłem 10 kg i mam zdrową wagę. Nawet mięśnie mi się mocno zarysowują. Jeszcze wspomnę o ocenach, bo z jedynek dwójek poprawiłem się na czwórki piątki.
Jak rozmawiamy w szkolę to ciągle mnie dotyka po bicepsach, ogólnie rękach, klacie, brzuchu. Chcę się ze mną przytulać, pozwalam jej, lecz sam jej nie przytulam.
Zarzuca mi, że wcześniej nie chodziłem na siłownie, nie miałem tak dobrych ocen i nie grałem w klubie.
Co do spotkań ostatnio mi oferowała, żebym po szkole poszedł z nią do sklepu. Odmówiłem bo miałem trening. Nawet ostatnio zaoferowała mi kino, ale jeszcze nie wiem czy mam iść. Tylko potem uprzedzała, że nie zaprasza mnie na randkę, to z ciekawosci spytałem na co, to ona odpowiedziała, że nie wie.
Co tydzień chodzę na basen. Ona mi mówiła, że też by chciała, to jej powiedziałem żeby szła z bff. Ona że niee. To jej zaproponowałem, żeby z rodzicami, to też nie. I w końcu powiedziała, że nie chce. Po jakimś tygodniu powiedziała, że chce iść ze mna, to powiedziałem, że się zastanowię.
Chciałbym ją odzyskać, jest szansa? dodam że ona inicjuję prawie cały czas kontakt. I co z tymi spotkaniami.
jeszcze dodam ciekawą sytuacje. Jak gadaliśmy to mi mówiła, że chciała by spać inaczej. SPytałem jak, to ona odpowiedziała, że tak jak 2 grudnia (w naszą półrocznice, u niej wtedy spałem). Ja jej odpowiedziałem, że by nie chciała, spytała czemu, to jej odpowiedziałem, że teraz jestem szerszy, twardszy i więcej miejsca zajmuje (tak jak mówiłem po siłce przytyłem troche a wcześniej byłem bardzo chudy) xd ona odpowiedziała to fajnie i zmieniłem temat.
taki standard, byleś w związku byleś nijaki, po rozstaniu siłownia, piłka ręczna, basen, nauka i na nowo stałeś się dla niej atrakcyjny, nowe zainteresowania, brak dla niej czasu spowodowały niedostępność, powroty to taki sypki grunt
http://www.podrywaj.org/blog/dla...
Polecam przeczytać tehttp://www.podrywaj.org/blog/dlaczego_one_zawsze_wracaja_czyli_sila_0
Polecam przeczytać tego bloga, zapewne odnajdziesz siebie w nim (zastosowałeś tzw. Kontrast)
Ego bloga, zapewne odnajdziesz siebie w nim (zastosowałeś tzw. Kontrast)
Dla ciebie będzie najistotniejsza informacje na końcu... Decyzja należy do ciebie.
A i ta strona nie toleruje powrotów, ale rób jak uważasz...
No teraz piszemy normalnie i czasem gadamy i mi wspomina jak kiedyś było fajnie. Ja zmieniam temat albo odp żartami. Ostatnio mi nawet zaczęła pisać, że chce u mnie spać ale staram sie zmieniać temat lecz ona do niego wraca...
Tylko też boję się, żeby nie wpaść w obramówke przyjaciela
Dystans, dystans, dystans. Rozmawiaj, ale bez specjalnego zaangażowania. Wtedy się przekonasz o co chodzi.
wolałbym coś konkretniejszego, bo dostałem narazie bardzo trafne opisy mojej sytuacji i ciekawy blog który przeczytałem, a nie dostałem jeszcze co w mojej sytuacji powinienem robić żeby ją jakoś odzyskać. Dodam, że zaczęła mi pisać że chciałaby ze mną spać, ja oczywiście staram sie zmieniac temat ale ona do niego wraca. I mi zarzucała, że mnie ona nie obchodzi. Nie mówiłem nic chamskiego, nic potwierdzającego ani zaprzeczającego. tak neutralnie i czekałem aż sie uspokoi.
Więc tą znajomość można podsumować tak: zaczęliśmy być razem, zerwaliśmy, wróciliśmy do siebie, potem znowu zerwaliśmy, potem znowu wróciliśmy do siebie, potem znowu zerwaliśmy i tak w kółko.
Jak dla mnie, to ktoś tutaj jest niezrównoważony emocjonalnie. Poszukaj sobie dojrzale myślącej dziewczyny. W tym wieku może to być trudne, ale jak dobrze poszukasz, to znajdziesz.
Zz tym to nawet mógłbym sie zgodzić XD ale szczerze to też dopiero teraz zacząłem być taki jak wczensiej. w czasie związku sie zaniedbalem
zrywaliście jak się doliczyłem juz 3 razy ? chcesz aby był 4 ?
z czego 2 razy było w przeciągu 3 dni ;p ale no jeju, chce wrócić, to moja wina bo sie zaniedbałem, byłem bardzo dostępny i z wielu pasji zrezygnowałem dla niej, teraz wiem jak już prowadzic związek a szkoda mi tego bo był bardzo dobry.
Po tych słowach stwierdzam, że nie ma dla Ciebie nadziei. Nie, nie zmieniłeś się, stworzyłeś otoczkę atrakcyjności która jebnie aż miło popatrzeć.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Że umiem przyznać się do błedu? Sorry nie obarczam sie winą za całą sytuacje. To ja przestałem być sportowcem, to ja zrywałem znajomości, to ja zjebałem sobie życie, które odzyskałem. Gadam z dziewczynami, znowu uprawiam sport i poprawiłem oceny, te rzeczy nie są proste szczególnie nauka i trzymanie diety. Śmieszy mnie twoje podejście. Jeśli ona zerwała, to znaczy że jej wina. Przede wszystkim trzeba przeanalizować po rozstaniu co się zrobiło. Bez powodu się nie odkochała. A jeszcze z ciekawości spytam co ma mi z atrakcyjności jebnąc? Sylwetka bo bo może mi sie nie uda? Sory, żaden powrót nie ma sensu, jak najpierw siebie nie zmieni i nie dostrzeże się tego, co sie źle robiło
"Z kim się zadajesz takim się stajesz" to przy niej zrobiłeś się nijaki. Ja oczekuję od mojej drugiej połówki bezgranicznego oparcia. To ona w ciężkiej sytuacji ma szepnąć mi do ucha "dasz radę, wierze w Ciebie" a nie odwrócić się na pięcie i odejść.
Tak samo w trudnych chwilach to ona może na mnie liczyć, gramy w jednej drużynie i strzelamy do jednej bramki ale to może ja jestem dziwny...
Nie wiem czemu się śmiejesz, przecież ja nie neguje jej zachowania, nie neguje też Twojego. Jedynie Twoje podejście do tematu
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
ZAMYKAMY TEMAT!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"