Wasza dziewczyna (staż 1,5 roku) zaprasza Was na weselę. Skały srają, nie dacie rady choćby nie wiem co, wyjeżdzacie np. z PL w tym czasie (ona tego nie wiedziała, zaproszenie mc do przodu dajmy na to). W związku z tym 2 pytania:
1) Jakie powinno być zachowanie pożądnej i uczcciwej pani wg Was gdy oznajmiacie, sorry bejbe nie dam rady?
2) Jakie powinno być moje zachowanie kiedy pani wie, że mocno nie podzielam jej udziału w takich imprezach z innym przydupasem (jakikolwiek inny typ niz z rodziny) przy boku, a ona mimo to twierdzi, że musi jechać bo to najlepsza psiapsiółka wychodzi za mąż?
Dodam, że kiedyś rozmawialiśmy o tym. Czarno na białym ma wyłożojne i wie, że nie jestem alfonsem, nie wypozyczam laski żadnym typom na wesela. I nie lubię jak ona z jakimkolwiek w takowych bierze udział. Choćby kurła był przyjaciel.
Jestem tolerancyjny, daję swobodę, ale wesele to przegięcie IMO. Raz już to przerabiałem, jest to mega niespójne z tym co czuję i myślę i nie chce tego przeżywać raz jeszczę, nie chcę i sprawia mi to przykrość gdy laska uczestniczy w czymś takim z jakimś typem. Ona ma tego świadomość.
Gdyby za wszelką cenę chciała z nim iść wkurwiłbym się mocno i rozważyłbym poważnie zerwanie. Ktoś mógłby powiedzieć: stary no i co, niech idzie, pobawi się, potańczy, popije i wróci grzecznie. Może i tak, ale w trakcie jak ona się będzie bawić i tańczyć (tworząc przez kilkanaście godzin z jakimś obcym typem PARĘ przed jej znajomymi) mnie będzie strzelać chuj. Taki jestem, trudno, patrzę na siebie.
Zabroń kobiecie czegoś, na co już się zdecydowała. Rozsiądź się wygodnie i obserwuj, jak robi to dwa razy chętniej. W takich sytuacjach z kobietą jak z dobermanem - im mocniej bijesz, tym bardziej ona się nakręca. Takie zachowania, jakieś trzymanie w klatce, zakazy, to samo pcha ją w ręce innego samca. Później faceci są bardzo zaskoczeni, że ona na takim weselu albo nocy panieńskiej dała się zbolcować jakiemuś Pablo. Albo że się postawiła, rozkręciła kłótnię i "zrobiła sobie z tobą przerwę" na czas wesela, aby mieć spokój od marudzenia. I ewentualną wolną rękę i luźniejszą moralność, aby popuścić cipki dla ewentualnego Pablo.
Oczywiście większość facetów nigdy się o zdradzie nie dowiaduje, bo kobiety są dużo dyskretniejsze od facetów, skłonne do manipulacji, kłamstw, bluzgów i obarczania, że na nią naskakujesz z zarzutami, aby ochronić prawdę. Dlatego też większość facetów nigdy nie odbierze cennej lekcji, że sami nabili swoją Madzię na opalonego Pablo.
Odłóż na chwilkę egoizm i spójrz na to z jej perspektywy. Jeżeli to naprawdę jej najlepsza przyjaciółka , to jej nieobecność na weselu to dla niej społeczny strzał w łeb. Jej najlepsze koleżanki nie zostawiłyby na niej suchej nitki, a wieloletnie znajomości posypałyby się jak domek z kart. Gwarantuję Ci, że po takiej wystawce w tym kręgu znajomych zostałoby jej bardzo mało koleżanek, na które naprawdę mogłaby liczyć. Sam sobie wyobraź. Jakby twój najlepszy przyjaciel robił wesele, to co? Zostałbyś w domu, bo panienka Cię trzyma na smyczy?
Do końca świata by Ci to wypominał. Przy każdej wódce byś słyszał, że się sfrajerzyłeś i jesteś pantofel! A pamiętaj, że laski mają 10x większe popierdolenie na punkcie ślubów i wesel.
Powiem nawet kontrowersyjnie - szkodzisz sobie podwójnie, bo - o ile twoja panna ma trzeźwe myślenie - to stawia swoją przyjaciółkę ponad tobą. I będzie tak robić przynajmniej do czasu, aż nie zostaniesz jej mężem i ojcem jej potomstwa. No bo sorry, ale przyjaciele są jednak na całe życie, a chłopak/dziewczyna to inwestycja mimo wszystko często sezonowa.
Idzie z facetem, bo jednak musi się pokazać przed koleżankami. Ciesz się, że nie robi Ci jazd, że nie staniesz na głowie i Cię nie będzie, tylko znajduje plan B. Tak naprawdę to to, czy będzie miała partnera czy nie, to jest dla Ciebie jeden chuj - bo ona i tak będzie tam tańczyć z facetami, bawić się, pić, imprezować. Przecież chyba nie sądzisz, że będzie tam grzecznie siedzieć przy stoliczku i pić Colę, bo jej Guziczek88 byłby smutny, jakby się dowiedział, że się dobrze bawiła i z kimś tańczyła
To, że jest jakiś facet przynajmniej daje ci niejako gwarancję, że ktoś będzie jej tam pilnował, aby nie stała jej się krzywda i wróciła do domu w jednym kawałku.
W takich przypadkach najlepiej dać kobiecie błogosławieństwo i życzyć dobrej zabawy. Im bardziej coś wymuszasz siłą, tym bardziej ta siła ją od ciebie odciąga i pozbawia skrupułów, aby wyciąć Ci jakiś numer.
Jak ma Cię zdradzić, to i tak zdradzi. A jak jakimś cudem ją zatrzymasz, to rozpierdolisz wam konkretnie związek. Odbije się to na jej życiu i następnym razem pokusa, aby olać twoje zdanie będzie 10 razy silniejsza. Jeśli nie masz na coś wpływu, to nie próbuj mieszać. Zostaw ją z myślą, że w domu czeka kochający facet, który jest dla niej najlepszym wyborem.
Polać Yami:) Bardzo mądrze powiedziane:)
Ja od siebie dodam, że jeśli dziewczyna jest porządna i jej nie sprowokujesz swoim głupim zachowaniem, to nie masz się czym martwić. Sama nie zrezygnowałabym z wesela przyjaciółki, bo mój facet wyjeżdża za granicę. Dla mnie przyjaciółka jest jak rodzina, a facet tak, jak pisze Yami, raz może być, a raz nie. Nigdy nie wiadomo, jak relacja się potoczy. Nie warto więc dla mężczyzny rezygnować ze ślubu kogoś bliskiego, kto wspiera nas od lat i nigdy nie przestanie tego robić.
Zamiast robić jej chore akcje, dowiedz się lepiej, z kim chce iść na to wesele. Ale nie rób chorego śledztwa, zapytaj po prostu, czy ma z kim iść. Jeśli powie Ci, że idzie z przyjacielem, kimś, kogo dobrze zna, to przyjmij to ze spokojem i powiedz, że super. Cieszysz się, że będzie miał kto o nią dbać i bardzo lubisz tego kolegę, bo to porządny gość. Im mniej zazdrości po sobie okazujesz, tym lepiej. Nikt nie lubi być ograniczany. Zaniepokoić powinna Cię tylko sytuacja, gdy ona nie idzie z kimś znajomym, tylko szuka partnera w necie.
"Co ma płynąć, nie utonie"
Porządna kobieta to nawet jak zostanie sprowokowana to przez myśl jej nie przejdzie żeby dać dupy
Yami, dzięki za odpowiedz. A co jesli najlepsza przyjaciolke zamienilibysmy na kolezankę i dodali fakt, ze dziewczyna ma trojke braci, a mimo to pobiegla z zaproszeniem do dobrego kolegi?
Ps: Yami, sprawdz proszę prywatne wiadomosci.
Pobiegła do dobrego kolegi, bo może żaden z braci nie chce pójść, nie umie tańczyć, nie lubi wesel lub jej koleżanki. Pamiętaj, że nie pobiegła do byle kogo, tylko do dobrego kolegi. Kogoś, komu ufa i z kim mogła się milion razy przespać, ale tego nie zrobiła, bo między nimi nie ma chemii:) Ciesz się, że wzięła dobrego kolegę na celownik, a nie kuzyna swojej koleżanki, którego zasadniczo ledwo zna.
"Co ma płynąć, nie utonie"
Yami wyczerpująco opisał mechanizmy.
Jakieś 3 lata temu w jednym roku miałem 6 wesel, do tego mieszkałem wtedy z dziewczyną za granicą. Na jedno już nie miała ochoty jechać więc wybrałem się sam, dla mnie to było normalne, bez sensu kogoś ciągnąć na siłę, zresztą sam bawiłem się bardzo dobrze
Dla mnie w takich sytuacjach jak partner nie może to druga osoba powinna iść sama.
Jak by łaska chciała iść z kimś innym niż ja to bym zrobił wielkie oczy i buchnal bym śmiechem, po co żeby tylko się z jakimś facetem pokazać?
Stary Wąż
Powiem Ci na przykładzie mojej szwagierierki jak powinna zachować się pożądna kobieta, otóż gdy jej mąż nie mógł jej towarzyszyć to po prostu poszła na wesele z nami ale ale bez osoby towarzyszącej. Co to za problem iść samemu skoro i tak wszyscy razem się bawią w kółeczku a 3/4 siedzi za stołem. Taki typ kobiety z którą jesteś raczej szklanki na starość ci nie poda.
Gdyby facet mi powiedział, że nie aprobuje mojego wyjścia na wesele przyjaciółki lub kogoś z rodziny bo sam iśc nie da rady... no to trudno nie aprobuje a ja idę sama. Nie rozumiem dlaczego miałabym z nim zawsze wszędzie wychodzić i rezygnować z ważnego wydarzenia w życiu ważnych dla mnie osób bo księcia będzie ch* strzelał... To księcia problem, nie mój.
))
Oczywiście pójście z kolegą czy innym przydupasem nie wchodzi w grę. Po co mi przyzwoitka na siłę. A tak szczerze to wcale na weselach nie ma jakiegoś specjalnego wyboru wolnych bolców żeby się trzeba było martwić, że ktoś panne odbije. Większe prawdopodobieństwo, że pozna PUAsa w galerii podczas kupowania majtek niż na weselu
Huna, jak zatem powinienem zareagowac?
Lustro raczej odpada, po pierwsze musialbym miec zaproszenie na wesele niedlugo, po drugiej musialaby mi odmwoic co tez jest malo prawdopodobne.
Zakonczenie związku?
A ja mimo wszystko podzielałbym zdanie Yami'ego
Byłem 3 razy sam na weselach, dwa wesela były na wyjazdach, dlatego nie chciałem zapraszać partnerki, i po tych dwóch weselach powiedziałem sobie,że nigdy więcej sam nie pójdę na wesele ..lipa straszna, męczarnia, akurat słaba ekipa, zostało tylko siedzieć i pić przy stole bo nie było się z kim bawić..
Odnośnie trzeciego wesela to akurat, miałem być kierowca, więc zero alkoholu, miałem odwozić ludzi itp itd, więc też poszedłem sam aby partnerka nie musiała sama czekać jak będę musiał np kogoś odwieść , ale.... akurat na tym weselu było dużo wolnych dziewczyn na parkiecie, a na dodatek załatwiłem kierowce, więc zabawa do rana była bardzo udana ..
Nie dziwię się zatem dziewczynie autora, że nie chce iść sama na to wesele..
Mało tego ... któregoś razu poszedłem na wesele z narzeczona kolegi, tak narzeczoną, wyszło to tak że dziewczyna która miała ze mną iść w ostatniej chwili odmówiła, a że mieliśmy mała imprezę w środku tygodnia przed owym weselem, a ona wiedząc że nie mam z kim iść sama zaproponowała że pójdzie ze mną na to wesele, podkreślam sama zaproponowała, co prawda jej narzeczony znał mnie dobrze, i nie miał z tym problemu raczej, przynajmniej nie było tego widać po nim
Jak słaba ekipa to po co iść w ogóle na takie wesele?