Cześć i czołem 
Parę miesięcy temu poznałem kobitkę, lat 26, pracuje w jednej firmie, tyle że spory kawałek ode mnie. Nawet nie wiedziałem wcześniej że taka tu jest heh. Pierwsza zagadała, zaczęła przypadkiem wpadać na papieroska. Taka typowa fajna laska do pogadania. Z początku nawet takiemu jednemu znajomemu podpowiadałem żeby atakował, ale zjebał zapraszając codziennie na kawę 
Przyszedł piękny dzień, aż stwierdziłem sobie w duchu, że nawet sympatyczna, to co mi szkodzi?
Wręczyłem jej mój telefon jak przechodziła coby nr wpisała, bo idziemy na piwo. Była zachwycona.
Dalej poleciało, a że jestem inny, że nie pierdolę miliona smsów i innych fejuniogówien, a że ją zaginam (bo złośliwa deczko), walę prosto z mostu i nie zapraszam na kawki jak każdy.
Na 3 czy 4 spotkaniu był sexik, sama nawet postanowiła zrobić mnie ustami (mistrzostwo świata), słowem fajnie się rozkręcało.
W Wigilię nawet wpadła do mnie z zajebistym prezentem, mimo że zapowiadała że takowych sobie nie robimy, bo za wcześnie. Pół biedy że i ja awaryjnie coś przygotowałem 
Od tego momentu chłód chłód i jeszcze raz chłód.
W sylwestra oboje mieliśmy wcześniej ustalone plany, więc życzenia i finito. Spotkanie między sylwestrem i świętami odwołała, bo coś tam jej wypadło. Luzik.
Po sylwestrze co? gówno 
Dalej chłód, nawet ten zwykły całus na powitanie suchy, ale nie odmówiony. Dodała również, że chyba bzyknęliśmy się za wcześnie.
Zaprosiłem ją dziś na weekend, a w odpowiedzi:
"chyba nie powinniśmy się narazie spotykać"
Nie wchodziłem w gadkę o tegoż powodach, zażartowałem tylko że brzmi to jak kosz i rozumiem.
No i dobra, co jej może dolegać? Mnie się zdaje że może w sylwestra coś się odstawiło, bo co innego?
Olać zupełnie, bo jakiś adorator się zjawił? 
Cokolwiek by to nie było, nie możesz za bardzo nic z tym zrobić.
Pozostaje czekać na jej ruch i nie robić głupich rzeczy.
No może fajnie by było, gdyby kantem oka zobaczyła, że jakaś inna też przypadkiem wpada na papieroska
Olej. To ona ma za Tobą latać, a nie Ty za nią. No bo co możesz tak naprawdę zrobić?
Próbując się umówić tylko zniechęcisz. Paradoksalnie im mniej od siebie dajesz, tym lepiej.
Trzeba się nauczyć mówić "trudno" i mieć w dupie.
Pzdr,
DF