Odkąd trafiłem na to forum, lubię od czasu do czasu przejrzeć historie pojawiające się tutaj. Także na damskich odpowiednikach takich jak netkobiety itp. Sam nie wiem dlaczego to robię, może dla przestrogi? Żeby nie tracić czujności? 
Generalnie zauważyłem jedną ciekawą rzecz. Nie jestem w stanie tego rzetelnie policzyć, ale o wiele częściej porzucani znienacka są mężczyźni, a nie kobiety. To jak się wtedy zachowują faceci... obym nigdy tak nie wpadł, ale do rzeczy.
"Kobieta jest jak małpa, nie puści się gałęzi, zanim nie uczepi się drugiej." Wszyscy wiemy o co w tym biega i nie ma co się nad tym rozwodzić. Mam świadomość tego, że kobiety muszą podchodzić do związków jak do inwestycji (czasem wręcz finansowej) i kalkulować x2.
Tylko jedno mnie tknęło. Mówi się, że kobiety są o wiele bardziej "emocjonalne". Wtedy zazwyczaj mamy na myśli, że są chaotyczne i nie kontrolują tego co czują. Szczerze mówiąc im więcej historii czytam/słyszę, tym bardziej utwierdzam się jednak w tym, że ta "emocjonalność" to żadna słabość, ale o wiele lepsza kontrola emocji ze strony lasek.
Nom.
Mało wygodna prawda o relacjach d-m. Laski mają nad facetami kontrolę chyba wiadomo jaką...
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.