Witam, z góry przepraszam za to, że pewnie podobnych tematów było wcześniej dużo, ale jestem tutaj nowy, próbowałem znaleźć coś pasującego, ale mi się nie udało. Sytuacja wygląda tak, że jestem z dziewczyną od 7 miesięcy, a znamy się od 9. Od początku gdy ją poznałem dałem jej dość jasno do zrozumienia, że mam wobec niej jakieś plany. Już niestety od samego początku wyczuwałem z jej strony znacznie słabsze zaangażowanie niż z mojej, dodam, że jestem bardzo uczuciowy, a ona zdecydowanie mniej. Dużo razy się kłóciliśmy i zawsze lubiła w kłótni mówić teksty w stylu "skoro Cię to męczy to po co się męczyć" itd. itp. Sytuacja się trochę zmieniła, gdy w połowie listopada i jakieś 2 tygodnie temu z nią zerwałem, tak jakby zrozumiała, że musi się starać i dużo obiecywała. No i właśnie tu pojawia się problem, mówiła mi, że wie, że musi mi okazywać więcej uczucia, ale dalej nie mówi np. "kocham Cię" czy coś, tylko muszę to z niej wyciągać na siłę. Nasze grafiki są napięte i mimo, iż mieszkamy niedaleko siebie, to widujemy się zazwyczaj 2 razy w tygodniu, dlatego dużo piszemy i staram się dzwonić, ale robię to rzadko, a ona praktycznie w ogóle (chyba nie lubi telefonować, bo jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś do niej dzwonił). Bardzo martwi mnie fakt, że to ja praktycznie zawsze wychodzę z propozycją spotkania, powiedzmy 90-95%. Problemem jest również sex, będę szczery, że jest bardzo źle, niby robi mi loda, lub ręką, ale szybko się męczy i nie kończę, a jakoś strasznie się boi uprawiać prawdziwy seks, zawsze ma wymówkę, że strach przed ciążą, ktoś nas usłyszy z rodziny itd. Ja mam 25 lat ona 23,5.
Przechodząc do meritum chciałbym zapytać, czy uważacie, że ten związek ma sens? Bardzo ją kocham, ale nie jestem pewien, czy można to naprawić. Jedyne co mi przychodzi do głowy po przeczytaniu innych tematów na forum to ochłodzenie relacji, ale chciałbym się upewnić i poprosić o konkretne rady jak to zrobić. Bardzo przepraszam, jeśli coś jest nie tak i z góry dziękuję za pomoc.
"nie mówi np. "kocham Cię" czy coś, tylko muszę to z niej wyciągać na siłę."
Może ona cie po prostu nie kocha?
"Przechodząc do meritum chciałbym zapytać, czy uważacie, że ten związek ma sens? "
Nie okazuje uczuć, nie stara sie, seks jest zajebiscie chujowy, przez to czujesz frustracje.
Twoja dziewczyna jest bierna do kwadratu.
"Bardzo ją kocham"
Właśnie dlatego będziesz się z nią męczyć...
Dziękuję za odpowiedź
Właśnie już dawno bym to zakończył gdyby nie fakt, że widzę, iż się zmienia. Coraz mniej czasu poświęca przyjaciołom i na swoje zainteresowania. Długo był taki problem, że nie chciała przyjść do mnie do domu, ale ostatnio to zrobiła. Kupiła mi na święta bilety dla nas obojga na koncert w Warszawie mojego ulubionego zespołu z ameryki. Gdyby nic do mnie nie czuła to czy faktycznie próbowała się zmienić? Chciałbym spróbować to naprawić zanim skreślę ten związek, bo jest to dla mnie ważne. Co sądzicie Panowie?
problem w tym, że w waszej relacji to ona jest facetem, a Ty dziewczyną...
I masz 25 lat? Uuuuuuuu...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Przyznaję, że zmiękłem, bo za bardzo mi na niej zależało, ale czy macie jakieś propozycje, które mogłyby mi pomóc zamiast mnie obrażać? XD
a który fragment mojej wypowiedzi Cię obraził? Ze zachowujesz się jak kobieta w tym związku? A nie mam racji?
Taki delikatny jesteś? Coś łatwo się obrażasz... Jak kobi... Oj, przepraszam!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Źle mnie zrozumiałeś
doceniam fakt szczerej odpowiedzi, ale czy masz może jakieś rady co powinienem dalej robić? Bo zdecydowanie nie panuję nad nią tak jak powinienem, pozdrawiam 
"Od początku gdy ją poznałem dałem jej dość jasno do zrozumienia, że mam wobec niej jakieś plany."
"ale dalej nie mówi np. "kocham Cię" czy coś, tylko muszę to z niej wyciągać na siłę"
"to ja praktycznie zawsze wychodzę z propozycją spotkania, powiedzmy 90-95%"
"Problemem jest również sex, będę szczery, że jest bardzo źle, niby robi mi loda, lub ręką, ale szybko się męczy i nie kończę, a jakoś strasznie się boi uprawiać prawdziwy seks, zawsze ma wymówkę, że strach przed ciążą, ktoś nas usłyszy z rodziny itd."
skoro takie masz potrzeby, taki masz charakter, jestes przesadnie uczuciowy, potrzebujący - trudno to zmienić. Geny, wychowanie. Hodowla jaj trwa bardzo długo.
Jestes włąsnie skrupulatnie owinięty wokół jej palca.
"czy uważacie, że ten związek ma sens?"
Nie, to nie ma sensu. I długo nie będzie miało.
Musiałbyś wykonać pewne czynności w związku z tym, ktore gdybym tu opisał, jednocześnie musiałbym wezwać pogotowie, bo niechybnie padłbys na zawał na samą myśl, że miałbyś to zrobic.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ja mam rade genialną w swojej prostocie-poprostu przestań być takim pluszowym misiem, czyli gościem takim ciepłym i miłym któremu zależy. Zapewne inicjatywa na wszystko wychodzi od Ciebie itd. Piszesz ze ma ona opory przed normalnym seksem-by nie było niedomówień nazwę wprost: seksem dopochwowym. Robiliście to czy tylko ręczne robótki itp zabawy?
Niezaleznie jaka bedzie odpowiedz na powyższe przez jakiś najbliższy czas ogranicz troche inicjatywę. Nie nazywam tego celowo chlodzeniem tylko bądź normalny ale mniej zależny od niej i mniej potrzebujący. Nie zabiegaj o kontakt, rozmowy. Tym bardziej nie wyskakuj z jakimiś tematami dziwnymi "porozmawiajmy o nas" itd. Jak przy jakiejś okazji pogadacie to ok... Za jakiś czas, po tym jak przestaniesz wlasnie być taki uganiajscy sie za nią a kontakt Wasz jako tako sie utrzyma to zorganizuj z nią jakies fajne wyjście z noclegiem poza domem (jesli nie macie wolnej chaty-bo tak wnioskuje po wymówkach jej) i tam ją dobrze przetrzep. Full opcja... You know what I mean. I dalej potym zobaczysz co bedzie i jak.
Niezaleznie od tego co bedzie dalej, nie badz wobec niej zależny czy potrzebujący "bardzo ją kocham" itd itd... Zdaje sobie jednak sprawę, że powyższe może być dla Ciebie niewykonalne i nie do konca nawet zrozumiałe
Super chłopaki
właśnie na to liczyłem, spróbuję się zastosować do waszych rad i mam nadzieję, że przyniosą zamierzony efekt, a jeśli jest już a późno to przydadzą się na przyszłość w innych związkach. Serdecznie pozdrawiam 
Jesteś strasznie zaborczy i sprawiasz wrażenie desperata. Mimo to dziewczyna z Tobą jest, więc może jak się ogarniesz coś ugrasz, ale póki co to prowadzisz ten wózek prosto w przepaść.
1 Przestań proponować spotkania. Jeśli nie zaproponuje miesiąc, wytrwaj. Jeśli cokolwiek jej zależy, uwierz że będzie sama wychodzić z inicjatywą. Ty jej po prostu nie dajesz na to szans.
2 Tobie chodzi o to żeby mówiła "kocham", czy żeby rzeczywiście pokochała? Jedno z drugim nie zawsze idzie w parze. Póki co zamknij dziób, nie wyznawaj uczuć. Daj sobie ze 3 miesiące bez tego słowa i zobacz co się dzieje.
3 Pokazujesz brak pewności siebie i paniczny lęk przed jej odejściem. To nie jest fajne, kiedy czujesz przymus bycia z kimś tylko dlatego, żeby go nie urazić. A do tego prowadzisz.
4 Pokazałeś że masz jaja zrywając. To Cię uratowało, bo zademonstrowałeś że potrafisz bez niej żyć. Pozwoliłeś jej też o siebie zawalczyć. Nie spierdol tego co zbudowałeś.
Dzięki, właśnie po taką pomoc tu przyszedłem
najwyższa pora wziąć się w garść
Pierdyknij jej dobry chłodnik, odetnij się od propozycji spotkań.