Witam Szanowne grono!
Forum czytam mniej więcej od lipca tego roku, dużo mi pomogło, często korzystałem z Waszych rad.
Ale to do meritum:
Od marca tego roku spotykam się z dziewczyną, którą poznałem w pracy, pracujemy w jednej firmie jednak na zupełnie innych stanowiskach co za tym idzie nie widzimy się często w pracy ale widujemy choćby przy ekspresie czy na obiedzie.
Relacja była luźna, spotykaliśmy się wieczorami. Mieszkamy osobno. Po prostu fajny miły seks z koleżanką z pracy.
Mniej więcej miesiąc temu zacząłem obserwować zmianę, po prostu częściej zachowywaliśmy się jak para, działało to w dwie strony i wychodziło naturalnie. Spędzaliśmy z sobą dużo czasu, wyjazdy wspólne itd
Mniej więcej dwa tygodnie temu powiedziała mi że nasz "romans" musi się skończyć, ponieważ razem pracujemy i po za tym ona teraz nie chce mieć nikogo. Ok popatrzyłem na nią wysłuchałem powiedziałem dobrze ale powiedziałem jej że mi zależy na niej. Może niepotrzebnie ? Potem już przygryzłem język. Nie zrobiłem z tego dalszej afery. Widywaliśmy się w pracy, normalny uśmiech i rozmowa bez wytłuszczania sprawy. Generalnie po paru dniach złapałem się na tym że mi na niej bardziej zależy ale nie będę napinał struny. Do tego czasu pisaliśmy z soba po pracy, postanowiłem że mimo wszystko dam jej gwiazdkowy prezent - spotkaliśmy się. Generalnie z mojej strony nie było żadnych gestów - spotkanie jak z koleżanką. Po spotkaniu jeszcze napisała podziękowała za prezent. Od tego czasu przyjąłem opcje pełnego chłodnika. Nie pisze, w pracy gdy chciała zagadywać,kończyłem rozmowę, nie szukałem kontaktu. Wyszło moim zdaniem całkiem fajnie i naturalnie. Wieczorami nie piszę i tak też się stało jak przewidywałem. Zaczęła do mnie pisać, niby takie koleżeńskie rozmowy co tam jak tam itd. Dziś rano napisała w kontekscie życzeń świątecznych, chwile popisaliśmy, rozmowę póżniej naprowadziłem na temat seksualny ale nie wywołało to u niej żadnych emocji. I teraz szanowni Panowie co radzicie dalej ?
Bo ja mam 3 opcje:
- kontynuować chłodnik i zobaczyć co będzie.
- zapytać po co do mnie pisze i wyjechać z tekstem ze przecież sama stwierdziła że nic z tego nie będzie
- dać jakiś sensowny sygnał że dalej mi zależy chodź nie wiem jaki - brak mi pomysłu.
W miedzy czasie leczę się dwoma kolejnymi pannami poznanymi w czasie zakupów przed świętami w sklepie.
Jak mi by laska takim tekstem wyjechała to bym jej walił kopa na pizdę i next! Ale to ja.
Ty troszkę jesteś mniej twardy, więc ciśnij dalej chłodnik i czekaj. Jak dalej będzie pisać, zagadywać to zawijasz ją na randkę i ruchasz.
Jak to nie siądzie, to wracasz do mojego pierwszego zdania.
Szkoda nerwów i energii na niezdecydowane, jeszcze z pracy.
Jeszcze wszystkiego nie zawaliłeś. Trzymaj te chłodną rame, bez gadek że Ci zalezy. Pokaż się z jedna czy druga, zacznij flirtować z innymi, niech wie że ma konkurencje, czaisz?
W takich momentach mała scena zazdrości może przynieść kolosalny efekt, ale jak mowie, bez wyjazdów że Ci zależy i innego zbędnego pieprzenia.
Ma widzieć, że jesteś pożądany przez inne - tak w skrócie
A ja widze opcje nr4, a mianowicie " wyjebac sie na to"
Chcesz laske z jednej firmy? Uda ci się, będziecie razem i wkrecisz sie do poziomu obsesji. Nastepnie ona ci zasadzi kopa w dupe i zalozysz kolejny temat.
Ja bym nie szukał partnerki w swojej pracy.
Mój dobry kolega musiał pójść na inna zmiane bo go rozpierdalało :]
Mineły 3 dni i przesyłam małe podsumowanie moich zmagań. Skorzystałem z Waszych rad co przyniosło poniższy efekt:
Przez całe Święta cisnąłem chłodnik z efektem takim że pisała do mnie, coś tam rozmawialiśmy ale generalnie bez jakiś wielkich "emocji" było zabarwianie rozmowy w tematy erotyczne z mojej strony ale na to akurat była bierna. Dziś znów napisała więc doszedłem do wniosku jak radził kolega Wilkorian i zaproponowałem randkę. No to się dowiedziałem że "zobaczymy bo inni jej proponują kawę a inny wyznaje miłość i że teraz ona musi odpocząć od tego" No cóż niewiele myśląc powiedziałem że nie będę uczestniczył w wyścigu o względy bo znam swoją wartość i wiem co mogę zaoferować. Odpowiedziała coś w stylu co ma być to będzie i to już była nasza ostatnia rozmowa. A jutro pobajeruje troszkę koleżanki z pracy to będzie miała mały powód do zazdrości. Natomiast jak wspomniał Pinochet, wyższy level w pracy to już problem ale na szczęście pracujemy w jednej firmie ale na zupełnie innych stanowiskach więc jak się coś zupełnie zepsuje to nie będę miał problemów. Żeby się spotkać w pracy to po prostu musimy ich chcieć bo w innym wypadku nie wpadamy na siebie.
Chodź po takim tekscie odechciewa mi się na to patrzyć przyszłościowo, myślę że zrobię z tego mały poligonoświadczalny dla mojego ego.
PS: na koniec jeszcze sms od niej czy się obraziłem
Chłodnik jest dobry, ale do czasu...
Zacznijmy od Twojego celu: randka.
Zastosowałeś chłodnik, ona jest zdziwiona i pyta czy się obraziłeś. Ty jej że znasz wartość. Ona że czas pokaże. Potem Ty znowu chłodnik. Ona dalej się pyta czy się obraziłeś i tak w kółko...
Pomysł z bajerowanie/żartowanie z koleżankami dobry pod warunkiem że będą zainteresowane rozmową. Ja bym bajerował koleżanki, a ją zlewał cały dzień. Pod koniec dnia podszedłbym do tej zlewanej laski i zapodał tekst: "Idę zjeść pizze po pracy bo mam już dość tych świątecznych sałatek i ciast. Jak chcesz możesz dołączyć".
Ogólnie jestem zdania, że w pracy łobuziaka powinno trzymać się w spodniach. Ale gdyby to było takie łatwe to nie nazywaliby go łobuziakiem
Powiem szczerze że rada może i dobra ale już nie na tym etapie. Wiadome nie zamierzam się bawić w kotka i myszkę nie wiadomo ile ciągnać. Na dzień dzisiejszy moje inicjatywy się skończyły, wale chłodnik i tyle a co zrobi pozostawiam w jej gestii. Jeśli nic nie zrobi to umrze to samo śmiercią naturalną
Tematu nie odpuszczam, piszemy z sobą ale bez korektywnego kierunku w relacji.
Kontakt mamy każdego dnia ale z jej inicjatywy. Na wiadomości odpisuje z opóźnieniem i kończę je pierwszy. Szczerze brak mi dalszych pomysłów.
Dziś spytałem czy idziemy na randkę to stwierdziła że na randki nie chodzi - pozostawiłem to bez odpowiedzi.
Jak jej pokazać że nie jestem czasu-umilaczem ?
Co sądzicie ?
Nie odpisywaniem jej.
"Dziś spytałem czy idziemy na randkę"
Ty nie masz pytać, Ty masz zaproponować spotkanie w konkretnym miejscu i czasie. W podstawach masz czarno na białym napisane, że w takich przypadkach nie zadajesz jej pytań, na które można odpowiedzieć "nie". Jak do niej zadzwonisz to nie nazywaj tego "randką", żeby nie brzmiało to zbyt zobowiązująco.
@VanDiego - masz rację. Faktycznie zapomniałem o podstawach ale udało się z tego wybrnąć.
Sama zapytała o której się chce widzieć i tutaj już pewna ręką podałem godzinę i miejsce - był spacer.
Ale dalej zachowanie jak z kolegą.
Ile można walić chłodnik ? Jakieś lepsze pomysły i wskazówki ?
Panowie,
Minął prawie tydzień od naszego ostatniego spotkania. Od tego czasu nie pisze do mnie po pracy, ja też nie zagaduje - twardo chłodnik i nic. W pracy jakieś tam krótkie nic nie znaczące rozmowy.
Jakieś wskazówki co dalej ?
PS: Musiałem założyć nowe konto bo do starego nie mogłem się dostać.