Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Podsumowanie moich zmagań

14 posts / 0 new
Ostatni
Dobast
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-19
Punkty pomocy: 1
Podsumowanie moich zmagań

Przede wszystkim, witam wszystkich użytkowników.
W tym nie za długim wpisie chciałbym podsumować, w sposób jak najbardziej obiektywny i metodyczny, moje czteromiesięczne zmagania na polu kontaktów z kobietami. Celem mojej wypowiedzi nie jest ani zniechęcenie kogokolwiek do działania, ani też próba wyżalania się na forum (za stary na to jestem), lecz po prostu rzeczowa dyskusja. Na wstępie kilka informacji przybliżających plan akcji.

Mieszkam we Wrocławiu i mam 29 lat. Z wyglądu lekko powyżej przeciętnej, aczkolwiek mogę być nieco nieobiektywny w tej ocenie, co zresztą (o czym wspomnę dalej) nie ma chyba kluczowego znaczenia. Wzrost 178cm, sylwetka wysportowana, żadnych oznak łysiny, ogólna dbałość o ubiór, ale bez przesadnej elegancji. Do tego zachowany przyzwoity poziom ogłady i elokwencji; zresztą widać chyba po sposobie pisania, że nie jestem jakimś półgłówkiem Wink
Z uwagi na to, że rozpadł się mój poprzedni związek, postanowiłem najzwyczajniej w świecie wyjść na miasto i kogoś poznać. Tutaj od razu dodam, że szczęśliwym (dla mnie przynajmniej) trafem mój najbliższy kumpel znalazł się identycznej sytuacji, wiec nie muszę szwendać się sam. Kumpel, od razu dodam, wygląda lepiej niż ja, bo jest po prostu przystojny z ryja(opinia tym razem obiektywna), a do tego zarabia bardzo dobrze jak na tak młody wiek (też 29 lat), co siłą rzeczy zawsze jakieś tam znaczenie ma.

Nasze wyjścia do miasta w celu poznania drugiej osoby są zawsze bardzo naturalne. Żaden z nas nie czuje jakiejś specjalnej presji, choć nie da się ukryć, okresowo pojawia się mimo wszystko frustracja. Frustracja powodowana nieco niezrozumiałymi Generalnie, całkiem normalny ze mnie gość, rozmawiam z dziewczynami, żartujemy razem, tańczymy, czasami nawet całujemy się (wiadomo, alkohol) i oczywiście wymieniamy się numerami. Do tego momentu wszystko idzie gładko.
Niestety problem pojawia się jeśli próbuję się kontaktować z tymi poznanymi kobietami nieco później. Przetestowałem już rożne warianty typu - dzwonienie na trzeci dzień, dzwonienie po 3 dniach, pisanie smsów. Próbka co prawda nie jest jakaś duża, bo nie traktuję podrywania lasek jak zawodów, ale wystarczająco duża aby zauważyć już pewne tendencje.
A tendencje wyglądają tak, że dziewczyny najczęściej nie odbierają telefonów albo nie odpisują. Jak już odbiorą, albo odpiszą to zaczyna się często kombinowanie z terminami spotkań. Bardzo ciężko się z którąś ustawić, bo wszystkie super zapracowane. Być może powinienem bardziej na nie naciskać, ale jak już pisałem, nie mam na chwile obecną aż takiego ciśnienia.
Teoretycznie można by powiedzieć, że coś ze mną nie tak. Cały myk w tym, że mój kompan ma identyczne odczucia, mimo iż, jak już pisałem, wygląda dużo powyżej średniej krajowej (powiedziałbym nawet, że solidne 8/10), a nie mam akurat problemów z oceną wyglądu płci męskiej, mimo iż nie jestem homo.

Warte wspomnienia jest, że czasami dziewczyny w klubach czy też pubach same mnie zagadują. Ale chyba największym kuriozum tego wszystkiego jest ostatnia sytuacja - dziewczyna sama mnie zaczepiła, sama wyciągnęła na tańce, a potem jeszcze wydębiła numer...i oczywiście nie zadzwoniła. Od razu dodam, że akurat tego dnia zostawiłem swój telefon w domu, wiec to była jednostronna wymiana numerów, a laska średniak wiec jakoś specjalnie mi nie zależało. Nie mniej jednak fakt jest faktem.

Te wszystkie moje ostatnie doświadczenia pokazują, kilka rzeczy. Że albo mamy jakiegoś niesamowitego wprost pecha, albo kluby/puby/bary nie są dobrym miejscem do poznawania dziewczyn, bo te następnego dnia nie mają już ochoty na spotkanie z fagasem z wczorajszej wieczornej alkoholowej zabawy, mimo iż ta zabawa była nawet niezła.
Wychodzi na to, że dziewczyny zdecydowanie wolą spotykać się z mężczyznami ze swojego znanego otoczenia i tyle. Chyba, że akurat trafia na mieście tego swojego księcia 9/10.

Paradoksalnie, na chwile obecną, łatwiej mi było wyciągnąć laskę prosto z imprezy na chatę (zarówno mnie jak i mojemu kumplowi się to udało) niż ustawić się na kulturalną randkę w dzień powszedni.
Zobaczymy jak będzie dalej Wink

Gość.

LudwikXIV
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 749

Z tym dzwonieniem na 3 dzień to jakieś dziwne kombinacje. Nie trzymaj się tego tak sztywno. Jeśli interakcja była średnia i trwała krótko, to odzew po 3 dniach w postaci intrygującego sms może ją zaciekawi, a potem da się podkręcić temat. Jeśli zrobisz to natychmiast, to słabo, bo pokazujesz bycie needy lasce, która ma Cię w dupie. Jej prawdziwe zainteresowanie dopiero musisz zbudować. A telefonem jest w takiej sytuacji ciężej; połączenie może odrzucić, sms przeczyta na pewno.

Jeśli akcja w klubie była dobra, trwała dość długo, była chemia, to nie widzę powodu żeby się nie odezwać rano, albo nawet jeszcze przed snem. Wszystko zależy od poziomu jej emocji. Jeśli wywołałeś duże, to z każdym dniem opadają i tracisz swoim zwlekaniem. Twoim celem jest je utrzymać. Dopiero potem możesz sobie schładzać milczeniem.

Dobast
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-19
Punkty pomocy: 1

@dikeiski: to nie jest Day game, bo nie łazimy po ulicy w dzień, tylko działamy wieczorem w knajpach, barach, klubach.
Na 100% było trochę słabych akcji, typu 15 min. rozmowy, wzięcie numeru i w drogę. Coś takiego działało najsłabiej, co do tego nie mam wątpliwości.

Co do statystyk. Nie licząc pobieżnych interakcji, jakieś 14 takich bardziej konkretnych podbić zakończonych prośbą o numer telefonu. Z czego 13 lasek ten numer dało mi. Z czego zadzwoniłem do 10. Z czego:

- jedna się umówiła na kawę, ale mnie wyjebała
- jedna nie odebrała telefonu (dzwoniłem 2 razy w odstępie jednego dnia)
- dwie nie odpisały na SMS
- jedna odpisała, że ma chłopaka i się nie spotka (o jej chłopaku akurat wiedziałem wcześniej wiec w sumie możemy ją pominąć)
- jedna nie zadzwoniła (to ta, która sama poprosiła o numer ode mnie)
- jedna odebrała, był jakiś kontakt, ale ciężko się było ustawić, wiec ją olałem
- z jedną się spotkałem, ale po spotkaniu był kiepski kontakt i też ja olałem
- z jedną trochę teraz piszę, ale już są akcje, że nie ma czasu przed świętami, wiec temat idzie kolejny raz w złym kierunku jak widzę.
- jedną wziąłem od razu na chatę i akurat z tą był potem dobry kontakt, ale niestety dziewczyna mało stabilna emocjonalnie i musiałem się salwować ucieczką z tego gówna.

@LudwikXIV: teraz też już to wiem, że to zwlekanie z kontaktem telefonicznym to raczej zły pomysł.

Gość.

Dobast
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-19
Punkty pomocy: 1

Niby z jednej strony jakaś cześć mnie przyjmuje do wiadomości to co się właśnie wydarzyło w ostatnich miesiącach, z drugiej zaś jeszcze pół roku temu bym nie uwierzył, że poznanie normalnej dziewczyny (na związek, niekoniecznie na seks) może być tak potwornie ciężkie. To mi się cały czas we łbie nie mieści.
Zwłaszcza, że mam pracę, przyzwoite zarobki, nie mieszkam z mamą, nie mam braków w uzębieniu.

Co do DG to problem jest taki, że ja chyba nie mam psychiki na coś takiego, ale ostatecznie być może będę do tego zmuszony. Nawet nie chodzi o to, że boje się podejść, ale widziałem kiedyś statystyki z jakiegoś bloga i skuteczność takich podbojów była, delikatnie mówiąc, słaba. Zwłaszcza, że to ne były statsy jakiegoś randoma, tylko eksperta.

Mam jeszcze taką wątpliwość. Jak myslicie, gdzie ci wszyscy ludzie się poznają w takim razie? Na 100% nie na ulicy, bo jak żyje, nie widziałem jeszcze, żeby laska była podrywana na chodniku albo w tramwaju. W Polsce to jest generalnie raczej rzadkie.

Gość.

Denis
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-18
Punkty pomocy: 1

Ostatnio miałem zamiar opublikować post o identycznej treści Smile, widzę, że temat chwytliwy, to już drugi taki w ostatnim czasie.
Działam dość intensywnie w pubach oraz sytuacyjny dg i mam taki sam problem.

Moje spostrzeżenia odnośnie pubów:

1. Mam/miałem często dylemat czy prowadzić relacje pubową od razu do łóżka, czy nastawiać się na wzięcie numeru. Doszedłem do wniosku, że w pubach przy pierwszej strategii efekty są dużo lepsze. Inaczej się gada z dziewczyną z którą się prześpi, a do tego wydaję mi się, że w pubach takie zachowania są akceptowalne i dziewczyny się tego spodziewają i nie robią afery, nawet jeśli mają do takich wyskoków negatywny stosunek.
Jeśli będziesz próbował zaciągnąć do łóżka i dziewczyna odmówi, powiedzmy nawet, że się lekko oburzy - kontakt tel będzie lepszy.
Na szybko sytuacja:
Raz spędziłem z dziewczyną cały wieczór, eskalacja przebiegała liniowa, koło 3-4 w nocy zacząłem ją dotykać po tyłku, po godzince tej terapii, delikatnie zacząłem podpytywać jak wraca do domu, itp., i zaproponowałem, że skoczymy do mnie. Odpowiedziała, że ogólnie ok, ale nie może zostawić koleżanki, chwilowo odpuściłem i zacząłem lekko ochładzać relacje, ale wciąż dotykałem ją po tyłku. Po godzince ku mojemu zdziwieniu na głos przy stoliku poskarżyła się koleżance, że cały czas ją obmacuję, co zlałem i poszedłem do baru, tam pogadałem na jej oczach z jakąś dziewczyną i poszedłem do chaty. Efekt? na drugi dzień zadzwoniłem (wziąłem numer wcześniej) zaproponowałem spotkanie na drugi dzień, zgodziła się, potem powiedziała, że jednak nie da rady, ale zaproponowała dwa terminy (dokładne dni i godziny). Popisałem z nią dwa razy, ale zaproponowanych terminów nie skomentowałem, bo się wachałem. Miałem wtedy inne opcje i nie specjalnie mi na niej zależało, więc z ciekawości zdecydowałem się przetestować opcję atomową Smile, po tygodniu zaproponowałem wspólny wyjazd w góry, bo akurat jechałem. Odpisała, że nie zna mnie na tyle dobrze i zaproponowała kolejne terminy na bilarda:) nie skorzystałem, bo nie chciałem. (lat 25, praca IT)

2. Wydaję mi się, że często odpalam za wcześnie, mam mnóstwo sytuacji w których dobrze bawię się z dziewczyną, dobry kontakt, dużo dotyku, a w końcu dziewczyna idzie do siebie i tyle:) Sztuką jest podrywać, tak jak by się nie podrywało, niczym pokerzysta, który jest niepozorny a na końcu zbiera całą pulę.
Moja strategia - we wczesnych i wczesnopóźnych godzinach nie możesz zdradzić swoich zamiarów, gadasz z dziewczynami, gadasz z chłopakami, wychodzisz na fajkę, pijesz drinki, nie eskalujesz dotyku z dziewczynami, nie rzucasz jednoznacznych spojrzeń. W każdym pubie przychodzi taki moment, w którym nagle ekipy, które siedziały bite kilka godzin zaczynają się trochę poruszać, niektórzy idą już do domu, niektórzy przychodzą z innych miejsc, niektórzy są pijani, robi się taki ruch. Wtedy izolujesz grupę dziewczyn, którymi jesteś zainteresowany, gadasz z nimi ale jeszcze nie stosujesz seksualnego dotyku. Jest to idealny moment żeby zaproponować przejście do innego miejsca, do wyboru pub, klub, zresztą często dziewczyny same to proponują. W nowym miejscu zaczynasz właściwą eskalację. W przypadku gdy nie zmieniacie miejsca, polecam odprowadzić do domu, podczas drogi pogadać normalnie, przeciągnąć moment w którym się rozchodzicie, czyli kontynuować rozmowę, mimo że ona idzie w prawo a ty w lewo:) i eskalować w miarę możliwości do łóżka. (oczywiście nie nachalnie i umiejętnie).
Nie wiem dlaczego, ale u mnie podrywy bez zmiany miejsca, cały czas w tym samym pubie idą słabo.

Dobast
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-19
Punkty pomocy: 1

Ogólnie zgoda ze wszystkim, chociaż nie jestem pewien co rozumiesz przez eskalowanie dotyku. Po półgodzinnej rozmowie staram się raczej wyciągnąć dziewczynę na "parkiet" i tam już na co mi pozwoli. Kontakt wzrokowy raczej maksymalny.

Na pewno trzeba grać na wyciągniecie dziewczyny na chatę. Uda się, nie uda, nie ma znaczenia. Na chwile obecną (może się to jeszcze zmieni) nie widzę minusów tego rozwiązania.

Ogólnie, mam zamiar dodawać wpisy do tego wątku. Zobaczymy jak to się potoczy. ostatecznie pozostaje mi MGTOW Wink

Tak na marginesie, ile masz wzrostu?

Gość.

Denis
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-18
Punkty pomocy: 1

Zgoda, z tym, że mówiłem tutaj o pubach nie klubach, w miastach jest duża grupa dziewczyn, które nie lubią klubów.

181 cm Smile

Co do rady dla ciebie - sorry kolego nie doczytałem do końca ile masz lat, i ogólnie, że szukasz na związek. Ja mam 23 lata więc target też trochę inny.

W twoim wieku polecam turnieje bilardowe, networkingi, spotkania językowe, wyjazdy grupowe za granice, pub quizy, grupy na fb, które umawiają na wspólne bieganie.
Przy okazji łatwo tam pobudować kręgi towarzyskie.
Polecam właśnie zacząć od zbudowania najpierw takiego kręgu na spotkaniach, a później wyciągać wiarę z tych spotkań, do siebie na kulturalne domówki, odwiedzić ich na kawie, wyciągnąć na jakieś inne spotkanie, podwieźć autem do domu, zaproponować pomoc przy remoncie, zaprosić na grilla, itp.

Wydaję mi się, że ze starszymi dziewczynami jeśli tak się zaprezentujesz, jako towarzyszki, który robi jakieś tam ciekawe rzeczy, nie pije dużo, to seks możesz nawet proponować bezpośrednio. Głównie chodzi o to żebyś stworzył/znalazł sobie platformę dzięki której możesz pogadać z dziewczynami 4-5 razy zanim będziesz je podrywał, ot tak, znajomy ze spotkania, znajomy w wyjazdu, (ale nie przyjaciel, czy kumpel), a dopiero później działał.

Dobast
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-19
Punkty pomocy: 1

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że gdybym nagrywał jakieś propagandowe filmiki szkoleniowe, to mógłbym mieć całkiem niezły materiał. Mogę spokojnie podejść do przypadkowej laski w klubie i z prawdopodobieństwem 92% (faktyczna statystyka na chwile obecną) dostanę od niej numer. Mogę spokojnie wytargać ja na parkiet, mogę ją całować, obmacywać jeśli zechcę. To nie jest trudne, zwłaszcza jeśli dziewczyna coś już wypiła, a wypiła na 100%, bo nie widziałem jeszcze żeby ktoś w pubie/klubie pił tylko wodę.

Tylko, że to będzie urywek prawdy. A cała prawda jest taka, że kobiety generalnie nie są chętne, żeby umawiać się potem z obcym w sumie gościem o urodzie nieodbiegającej wyrażnie od przeciętnej. W ogóle, tak jak sobie wczoraj przeanalizowałem trochę szerszy okres czasu, to miałem w sumie 3 propozycje seksu, jeśli wliczać w to propozycje seksu oralnego (Laughing out loud), ale tylko raz udało mi się umówić na najzwyklejszą w świecie randkę.
A analizując całe swoje życie, to zawsze byłem miłym gościem i jeśli chodzi o dziewczyny ze szkoły i pracy to tutaj miałem naprawdę sporo możliwości. Nieraz laski były wręcz natrętne.

No i teraz zderzyłem się z jakąś niezrozumiałą dla mnie barierą. Nie wiem zupełnie o co biega.
Dobra, jednak musiałem się wypłakać Laughing out loud
W tym tygodniu pewnie przejdę się jeszcze raz na miasto i jak wydarzy się coś ciekawego to dam znać.

Gość.

makumbba
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2017-10-03
Punkty pomocy: 0

i jak Dobast ruszyło coś? przyznam że zaciekawił mnie wątek bo sam znalazłem sie w bardzo podobnej sytuacji i z podobnymi spostrzeżeniami.. no tylko że ja nie dałbym sobie zbyt dużego numerku.. ale i tak kiedyś wydawało mi sie że łatwiej to idzie niż teraz.

Dobast
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-12-19
Punkty pomocy: 1

Trochę tak. Od tego czasu trochę zwolniłem tępo i ogólnie miałem 2 sytuacje. Sytuacja nr 1, bardzo fajna dupa, w zasadzie skupiłem się tamtego wieczoru tylko na niej. Ogólnie laska mocno fochowata, zimna i nieprzystępna, do tego wyższa ode mnie. Ale dałem z siebie wszystko, wykorzystując całą zebrana wiedzę i po pewnym czasie była mega zainteresowana. Wiadomo - rozmowa, taniec, znowu rozmowa, znowu taniec.

Udało się w sumie łatwo umówić na spotkanie i tutaj akurat klapa, bo nie była zainteresowana. To jest ten typ, który czeka az podjedzie po nią książę w białym Lamborghini, zresztą sama przyznała, że jest chyba od 4 lat sama, a ładna była.

Sytuacja 2, nieco inna, bo laska (tez bardzo ładna) niezbyt mną zainteresowana początkowo (może udawała, nie wiem). Ustawka na spotkanie bezproblemowa. Dziewczyna początkowo zdystansowana, aczkolwiek nie można powiedzieć, ze traktowała mnie chłodno. Potem coraz więcej alko, coraz lepsza gadka i tak dalej.
Randka zakończona pełnym sukcesem (wiadomo o co chodzi). Z laską nadal się spotykam, bo jest bliska mojemu ideałowi, a jak pisałem na początku, szukałem kogoś na stałe.

Kolejna sprawa - znajomy z którym chodziłem na miasto też kogoś znalazł, mniej więcej w tym samym momencie.

Ogólne wnioski na chwilę obecną. Nadal twierdzę, że ciężko jest wyrwać facetowi 6/10 ładną dziewczynę na mieście, bo one nie lubią się umawiać z obcymi. Jak jesteś już jakimś tam jej znajomym to masz 10 razy prościej nawet z brzydkim ryjem. Jesteś dla niej gościem bezpiecznym, sprawdzonym, wstępnie zweryfikowanym.

Z porad dla innych. Jak celujesz w ładniejsze laski, to zazwyczaj masz w pubie 1-2 takie, wiec zamiast miotać się po całym mieście, idąc na ilosc, lepiej moim zdaniem skupić się na jednej i nawiązać jakiś zalążek więzi emocjonalnej.
Nie warto czekać z telefonem dłużej niż 1 dzień. Nie warto pytać o telefon, tylko ustawiać się od razu na konkretny termin na randkę/kawę/piwo. Tyle chyba z mojej strony.

Gość.