Witam Was Drodzy Forumowicze!
Od pewnego czasu zastanawia mnie pewna kwestia, oczywiście związana ze związkami, podrywaniem.. można by rzec - ogólnie.
Może w skrócie napiszę kilka słów o sobie - kończę studia w tym roku, pracuję - raczej ambitnie podchodzę do życia, może trochę mniej niż kiedyś, ale wydaje mi się, że każdy ma taki okres tzw. "chillu".
Jestem typem analityka - analizuje często wiele kwestii, te istotne, to mniej istotne - czasem jest to wręcz męczące...
Dość wcześnie wszedłem w poważny związek kilkuletni - ze wspólnym mieszkaniem, który się oczywiście po czasie rozsypał. Na szczęście pozbierałem się dość szybko, całkowicie zmieniłem się wizualnie i mentalnie.. ze względu na ogrom pracy, nauki - przyznaje się bez bicia, że tą kwestię zaniedbałem - podczas związku - co było sporym błędem.
Od miej więcej 8 miesięcy jestem wolny - sporo przygód, kilka partnerek seksualnych w tym czasie.. i dwa krótkie związki.
Wybawiłem się, wyszumiałem - doszedłem do wniosku, że idzie mi całkiem nieźle, to raczej nie będzie problemu, żeby znowu poszukać sympatycznej, NORMALNEJ dziewczyny - nie musi być cudowna, ważne żeby pociągała mnie nie tylko fizycznie, ale umiała się wysłowić.. miała jakieś ambicje życiowe.
I tutaj zaczyna się moje zdziwienie.. bo mianowicie, mam wrażenie, że dzisiejsze młode dziewczyny - powiedzmy 20-24 lata, niekoniecznie chcą związku.. uważam, że każdy powinien mieć okres, żeby spróbować "różnych rzeczy", pobawić się, absolutnie nie być w jednym związku do "końca życia", bo rzeczywistość i tak to zweryfikuje zazwyczaj zupełnie odwrotnie niż byśmy chcieli.
Poznałem dziewczynę - inteligenta studenta, wolna, dość ładna, nie jakaś super-modelka, ot trochę ponadprzeciętna.
Spotkaliśmy się, było okey - ale zachowawczo, klasycznie - niedostępność, brak czasu wtedy kiedy ona chce następnym razem, podziałało oczywiście z super - skutkiem. Sama pisała, sama dzwoniła, - wszystko szło w dobrym kierunku i nagle potężny chłodnik
- co zrobiłem ? oczywiście znowu kontakt z mojej strony, ale nienachalny .. dałem parę razy sygnały ze swojej strony, ona od siebie mniej.. myślę, no nic.. jak teraz się zepnę to na bank nic z tego nie będzie. Póki co cisza
Nie mam zamiaru się odzywać, chyba, że dzień przed spotkaniem, czy aktualne, bo w końcu umówiliśmy się do mnie do domu. Jakakolwiek wymówka - next.
Do czego zmierzam? Mam takie wrażenie, że ta "gra" mnie coraz bardziej męczy. Doskonale wiem, że im więcej dajemy, tym mniej otrzymujemy - dokładnie tak samo było w moim długim związku. Aktualnie bawię się na zasadzie - spotykam się, piszę, rozmawiam z dwoma/trzema - i paradoksalnie, jak wykazuje zainteresowanie w stronę tej, która mi najbardziej odpowiada - czyli ta o której pisałem wyżej - czuję, że ona coraz bardziej się zniechęca ... a te które "olałem " nagle zapraszają do siebie na "wino"....
Żeby nie było.. nie jestem desperatem, mam swoje zasady, nikomu się nie narzucam, o nic nie proszę i nie płaszczę się przed kobietami. Nie narzekam na powodzenie - dbam o siebie i dużo od siebie też wymagam.
Mimo to, łatwiej mi znaleźć chwilowy FF niż stały związek. Czy to kwestia wieku, dzisiejszych czasów czy coś po środku?
Pozdrawiam
Ile masz lat? I czy na pewno chcesz się ustatkować przed 30-tką?
23 - niekoniecznie ustatkować, ale brakuje mi tej "drugiej osoby", a nie tylko "dymania" - oczywiście, jeżeli poznałbym "tę jedyną" to czemu nie, pewnie zanim by to się stało minęło by kilka lat.. więc miałbym 26/27 - oczywiście czysto hipotetycznie..
Mógłbym być po prostu w związku - niekoniecznie poważnym, ale w związku... a nie z prawie obcą mi dziewczyną, która rano pojedzie do siebie i przez tydzień nie da znaku życia, po czym znowu przyjedzie w wiadomym celu - nie jara mnie to kompletnie.
Nie to, żebym znowu polecał Rollo Tomassiego, ale poczytaj The Rational Male. W szczególności "There Is No One".
Dwa - czy ze wszystkich dziewczyn, z którymi sypiałeś nie było żadnej, z którą robiłbyś coś więcej poza seksem?
Trzy - jeśli chcesz "być w związku" to zachowuj się, jakbyś był w związku. Zaśnijcie razem, rano zróbcie razem śniadanie, napijcie się kawy. Spotkania nie tylko na seks, wspólne zainteresowania, spędzanie razem czasu, itd.
Moim zdaniem powinieneś zmienić obiekt zainteresowań. Skoro nie masz problemu z relacjami ff to znaczy, że laski z którymi się spotykasz są po prostu łatwe. Szukaj takiej niedostępnej, o którą trzeba sporo zawalczyć.
Pamiętaj jeśli coś trudno przychodzi ma swoją wartość.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Trochę nie jestem uprawnioną osobą, żeby udzielać informacji na ten temat, bo sam mam problem i obecnie pracuje nad identycznym podejściem do Twojego, ale słyszałem opinię mądrego gościa, że my faceci kulejemy w budowaniu relacji. Kobiety mają to genetycznie lepiej zaprogramowane. Natomiast jedną z rzeczy, która odróżnia chłopca, od mężczyzny jest budowanie relacji. Więc nie zostało nic innego, jak ciężko pracować nad tym. Robert Glover zachęcał do powstrzymania się od seksu w pierwszych etapach znajomości, gdyż przez wysoki poziom dopaminy się zakochujemy i tworzymy relację, opartą na przejaskrawionym obrazie drugiej osoby. Nie dotyczy to tylko facetów, ale kobiety również mają zdolność do popadania w skrajnie cudowne postrzeganie płci przeciwnej. Troszeczkę się tego boję, ale świadomie podejmuję działanie, aby inwestować w tą część mojego życia więcej energii. Zaznaczam, że bycie w związku, a budowanie relacji, ja postrzegam całkowicie odmiennie, bo zdrowe podejście do tematu jest najważniejsze.
PS. Chętnie usłyszę opinię bardziej doświadczonych użytkowników.
Po 1:
-może jesteś po prostu za bardzo needy na związek ? Widać takie rzeczy, nawet jeśli myślisz, że dobrze je ukrywasz to wychodzi podświadomie.
Po 2:
-lub przez te częste ff wyrobiłeś sobie opinie dobrej przygody bez perspektyw na związek ?
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Czasów na pewno, teraz panuje moda na rozwiązłość seksualną bardziej niż kiedykolwiek, a to jest narzucane przez media, prasę, tv. Co wcale mnie nie smuci
Kobiety są bardziej skłonne przejmować te wzorce w stylu bądź wyzwolona, ciesz się życiem, do tego dochodzą hasła brzydkich feministek facet to zło i Twój wróg. Najgorsze co mógłbyś zrobić to szukać tego związku na siłę, ostatnio tak sobie myślę, że oczekiwania, jakie nakładamy na kobiety i brak w ich spełnianiu. Wiąże się trochę z tym, że za bardzo czegoś chcemy. A w Świecie zawsze panuje równowaga, zawsze jak czegoś za bardzo chcesz, związku, pieniędzy, itd. To nagle następuje mechanizm wyrównania. Czyli praw, jakie rządzą światem, najlepiej jest wyluzować. I cieszyć się z tego, jak jest, w innym wypadku nigdy nie będziesz, zadowolony z tego, co masz, bo np. znajdziesz sobie dziewczynę. To znowu nie będziesz zadowolony i np. zaczniesz myśleć kategoriami, ten czas FF nie był taki zły szkoda, że nie mogę do tego wrócić.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Panowie dzięki za rady !
Do przemyślenia oczywiście.. a tak teraz sobie myślę, że dziewczyna (swoją drogą, pierwsza na której mi zależy,aby nie była krótka znajomość, od czasu tamtej, co byłem z nią długo) - wydaje mi się, że wyczuła zbyt duże zainteresowanie jej osobą.. znamy się dość krótko, a ja jak kompletny amator w ostatnim czasie zacząłem sporo pisać, zamiast wzbudzać emocje na spotkaniu. Jeżeli będzie taka możliwość i o ile przyjdzie w najbliższym dniach - to postaram się podziałać.. jednak czuję od niej duży dystans, jest ta bariera.. nigdy nie miałem problemu pocałować, albo chociaż spróbować..a tu blokuje mnie, nie rzuca podtekstów.. nie mogę z nią łatwo złapać kontaktu fizycznego.
Wygląda to trochę tak, jakby
a) nie była zbytnio zainteresowana.. ale raczej by szukała wymówek, żeby ze mną wyjść
b) gra niedostępną i chce żebym się "postarał" - ale i tak wiem, że trzeba to odwrócić.. co przychodzi mi z marnym skutkiem
c) potrzebuje więcej czasu, a ja zamiast zająć się sobą- rozkminiam, jakby tu ją podejść
Czas pokaże
Za dużo kminisz i niepotrzebnie, pamietaj, że to TY jesteś nagrodą dla kobiety, to ona ma się starać.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."