Cześć,
Naszła mnie pewna zagwozdka co do skutków zakończenia związków z niewiastami, z którymi łączyły nasz krótsze bądź dłuższe relacje. Jak to jest, że rozstajemy się z reguły (nie zawsze) w złych emocjach i zostajemy wryci w głowę panienki jako "poszukiwany żywy lub martwy". Ciekawi mnie skąd ten mechanizm, bo to jakieś dziwaczne prawidło, że generalnie ciężko potem się do siebie zwyczajnie po ludzku uśmiechnąć, podać ręce.
- Jak jeszcze nie wiedziałem co i jak z kobietami, to finał był z reguły taki, że może nie było jakiejś nienawiści, ale niechęci - kobiety wtedy odzywały się jak czegoś chciały, a jak ja chciałem to jakoś działało im to na nerwy, robiły się złośliwe i odpychające.
- gdy już względnie się ogarnąłem - przykład (najbardziej reprezentatywny) rozstaje się z dziewczyną, mówię co i jak, w miarę delikatnie że to wszystko się skończyło itp. itd., a ona do dzisiaj jak mnie mija na ulicy ma albo łzy w oczach albo, nie umiem tego dobrze nazwać, ale jak gdyby mieszanka na twarzy nienawiści, żalu, strachu - trudno mi to określić jednoznacznie. Do tego moja reputacja wśród jej koleżanek, hmmmm jest chyba podejrzana, padają spojrzenia, których nie chce oglądać.
Ogólnie chyba tylko z jedną dziewczyną rozstałem się w fajnych warunkach, stwierdziliśmy że to koniec i mimo że nie ma między nami jakiejś zażyłości, to potrafimy bez emocji zamienić parę słów na ulicy i się pośmiać. Zostawić to wszystko między nami, zamknąć i nie psuć sobie życia i emocji później.
Jak to u Was jest z relacjami w przypadku rozstań, też macie tyle nienawistnych przypadków?
Pierwsze relacje skonczyly sie w nienawisci i emocjach, obwinianie za zdrade etc, teraz bym jej iksdeka wyslal i tyle, szukal nastepnej. im mniej jej okazujesz zainteresowania przy rozstaniu tym lepiej.
wiec generalnie lepiej chociaz udawac ze cie to nie boli (albo po prostu jak ma sie wiecej opcji to faktycznie nie boli).
problem z tym jest taki ze faceci probuja grac twardych/obojetnych a potem kobiety sie przyzwyczajaja i pozwalaja sobie na wszystko
´
kolego, przedstawiasz tylko zakończenie.
A moze pod wplywem powiedziales cos komus co ktos powtórzył innym i dotarlo do laski. ba, a moze byles takim idiotą by chwlic sie na trzeźwo, kumplom i ups to lasia usluszala.
nie piszesz nic o początkach tych znajomosci ani o tym jak wyglądał ich przebieg. Być moze obiecywałeś tęczę a przy pierwszym problemie zwiewales do innej i to nawet sie z tym nie kryles. A moze bawiles sie w bajkopisarza by zaliczyc i jak sie Tobie udalo znikales lub udawales ze nic sie nie stalo. A moze kreciles z dwiema jednoczesnie i sie później wydalo- wbrew pozorom swiat jest maly
z informacji ktore przedstawiłeś to z Toba cos nie tak skoro z tylko jedną masz relacje na "czesc" i "pa". przyjmij moje gratulacje.
Zatem tworzysz sobie zawziętych wrogow. A dlaczego ? sam sobie zadaj pytanie. kij ma zawsze dwa konce, wybielanie się na forum dla facetow oszczedz sobie bo sam sie przyznales ze wiekszosc ma ciebie za hmm wroga/ predatora ?
Autor się nie wybiela, wręcz zadał pytanie po to by się upewnić czy wszystko z nim jest ok. Równie dobrze te laski mogły manipulować bądź kręcić z dwoma, to zdarza się znacznie częściej choćby dzięki mediom społecznościowym gdzie atencja przychodzi im banalnie szybko.
Nie odważyłbym się zaryzykować stwierdzenia że to z autorem jest coś nie tak. Jest jedna zasadnicza sprawa, ludzie nie rozstają się kiedy jest dobrze. Rozstają się kiedy jest chujowo. Więc większość tych rozstań w przyjaźni jest nieszczera i robiona pod publikę żeby pokazać jak mnie nie rusza rozstanie. Myślę że autor wątku nie ma czym się przejmować, takie życie. A to że cię laska obsmaruje przed przyjaciółkami... no i co? Lecisz dalej, do przodu. Żyjesz dla siebie, nie dla opinii innych.
Nie odważyłbym się zaryzykować stwierdzenia że to z autorem jest coś nie tak.
dlaczego? domniemam,ze mial wiecej zwiazkow/elacji niz 2 w zyciu. zatem skoro tylko z 1 osobą moze przeprowadzic normalną konwersację na zasadach koleżeństwa czy tez uprzejmości dwojga dorosłych ludzi to jednak cos jest nie tak z nim.
Mechanizm jest prosty. Jeżeli masz z kimś bliską relację lub związek a potem nadchodzi koniec to pierwsza rzecz, że któraś strona lub nawet obie odczuwają rozczarowanie. Oczekiwania nie spełniły się, pozostaje uczycie żalu i czasem gniewu. Potem następuje zwyczajne obrzucanie się zarzutami, itd. Oczywiście jeżeli obie strony doszły do wniosku że relacja po prostu nie miała sensu to wtedy nie ma tego całego kwasu.
Moim zdaniem najlepsze jest po prostu urwanie kontaktu. Pewien rozdział się skończył. Bawienie sie w wojny lub przyjaciół jest dla mnie śmieszne. Ogólnie nawet nie dziwi mnie że ktoś czuje niechęć do ex'a bo to raczej normalne.
Bardziej mnie zawsze rozwala jak ktoś twierdzi, że to tylko kolega, lub koleżanka a potem coś nie wyjdzie w relacji - a to nawet nie jest związek i sie zaczynają jakieś dziwne akcje polegające na usuwaniu ze znajomych na fejsie i odgrywaniu się w realu...
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Bardziej mnie zawsze rozwala jak ktoś twierdzi, że to tylko kolega, lub koleżanka a potem coś nie wyjdzie w relacji - a to nawet nie jest związek i sie zaczynają jakieś dziwne akcje polegające na usuwaniu ze znajomych na fejsie i odgrywaniu się w realu...
i tu mam podobnie. mnie jeszcze rozwala- to jest szukam logiki i motywow osoby, ktora udaje ze nic nie bylo, traktuje jak ducha a przy tym utrudnia pracę (negatywnie komentujac twoje zadania, przeciagajac realizację zleconych czynnoci do maksimum tak jakby aby tylko sie Tobie powinela noga) blokuje Ciebie na fb przy czym pozniej sama ma pretensje ze to samo zrobiles.
Mnie zwykly ex obgadywac ze znajomymi po zerwaniu a nawet przed, niby nic a wtedy bolalo
´
polska języka trudna języka
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Kobiety maja niesamowite umiejetnosci do wylaczenia uczuc. W poniedzialek mowia ze Cie kochaja i spedzaja caly dzien z Toba, a we wtorek koniec zwiazku. Niby rozstalem sie z nią wtedy jak czlowiek (a nie w zlosci, wyzywaniu etc jak to robia coponiektorzy), ale wiem ze mnie obgadywala wsrod swoich znajomych mimo to. Prawdopodobnie tez wine za niewypał zwalila na mnie no ale cóż.
´
ta kwestia byla juz n raz walkowana- u kobiet nic nie dzieje sie z dnia na dzien, one dojrzewaja do decyzji. nawet jak pojawi sie inny to zanim weźmie sie dokladniej za drugiego kalkuluje ktory z was jest lepszy. wystarczy ze cos znowu odjebiesz i ma argument ku temu zeby odejsc do niego. on ma czystą kartę, Ty zas pasmo jakis doswiadczen dla niej. jezeli tych negatywnych jest wiecej niz pozytywnych to racjonalne ze odejdzie.
zwiazku z tym ze nie obseruwjemy ich zachowan to deklaracja w pon kocham a we wtorek nienawidze jest szokiem. tylko gdyby sie tak zastanowic czy to kocham w pon bylo takim samym kocham miesiac wczesniej? nawet lojalny pies moze ugryźć Pana gdy ma jego dosyć.
Ogólnie to moje poprzednie związki właśnie kończyły sie w niemiłej atmosferze (usuwanie z fb itd), ale ostatni moj zwiazek 2 letnj zresztą zakończyłem w bardzo przyjaznej atmosferze i do dziś sie kontaktuje z tą osobą