Siema! Ciekawi mnie Wasze zachowanie w poniższej sytuacji. Ostatnio w klubie rozmawiam sobie przy oknie z poznaną dziewczyną, pijemy jakieś shoty i co jakiś czas przychodził do niej pewien facet (nie wiem, czy znali się wcześniej, choć na pewno już rozmawiali przed naszym poznaniem, widać że chciał ją poderwać). Facet starszy, wyższy, większy w barach itp. Jak przychodził, zamieniał z nią parę zdań, wołał ją, w tym samym momencie ja trzymałem się z nią za rękę, a w drugiej ręce bawiłem się telefonem itp. Przy trzecim razie już mu powiedziałem, że ja z nią teraz rozmawiam, lekko dotykając go ręką. Typ się oburzył, żebym go nie dotykał i powtarzał, że nie rozmawia ze mną. Potem dodał, że chodzi na siłownie i trenuje boks xD Tutaj trochę śmiechłem. Laska mu odpowiedziała: "Ja też trenuję i ch** z tego!" po czym poszedł. Potem był jeszcze z raz w przeciągu godziny. Ona zawsze chwilkę z nim pogadała. Dziewczyna trochę wulgarna, z charakterem. Za pierwszym razem jak poszedł to powiedziałem jej z uśmiechem coś w stylu, że nie jestem typem zazdrosnej osoby (nie pamiętam dokładnie). Jakbyście się zachowali w stosunku do tego faceta, a co powiedzielibyście jej po jego odejściu? Niby miałem to gdzieś, ale jednak w pewnym stopniu było to niekomfortowe.
Ważne, żeby zachować spokój i nie dać się sprowokować. Mogłeś zaproponować, że razem znajdziecie mu jakąś ładną koleżankę, jak jest taki chętny do poznawania ludzi
Nie wiem ile trwała ta znajomość i czy to by się powiodło, ale miałeś dobry pretekst do tego, żeby przenieść się z tą dziewczyną w inne miejsce (zmienić klub).
Jeśli chodzi o typa to akurat ten mógłby agresywnie zareagować na takie coś. Zmianę klubu rzeczywiście można zaproponować w takiej sytuacji, ale tutaj by nie przeszło, bo nie wpuszczali już do niektórych (full stan). Miała też koleżankę, z którą rozmawiałem co jakiś czas.
Takiego kozaka to nic tylko zaprosić gdzieś na osobności poza klub i dać parę męskich i brutalnych porad od serca. Może wtedy do niego dotrze, że źle robi wtrącając się w czyjąś interakcje.
Ja tam jakis czas temu poznalem fajna dziewczyne w klubie, pobawilismy sie, pogadalismy i stwierdzilem, ze jest moja na wieczor, wiec jak wracałem z kibla czy z baru i widzialem kolesia, co sie dosiadl to odrazu do niego czemu sie dosiada do mojej żony, inny wziął ja do tanca, to powiedzialem ze odbijamy, ze chciałbym potanczyc z siostą.
W twojej sytuacji to bym powiedział, że idę się odlać a laska niech wyjasni z nim zanim wróce.
Nie będą Ci przeszkadzać jeśli nie będziesz ich traktował jak konkurencji...
Pokazujesz swoją pewność siebie tym, że nie są na takim poziomie by z tobą konkurować, nie boisz się że ją odbiją.
Masz idealne pole do rzucenia nega "nie bądź nie miła, nie przedstawisz nas"? albo od razu zbijasz z nim pione i proponujesz aby się dosiadł. Luźna gadka o sporcie skoro ćwiczy, traktuj ich jak dalekich kumpli. Możesz mu rzucić miękką piłkę, że porywasz ją na parkiet ale zaraz oddasz.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Ehhh te pieski... ostatnio dużo klubingowałem i wydaje mi się że na jedną fajną laske przypada ich z 10 hahahah
Ale ja zachowuje zawsze stoicki spokój i udaje jakby mi to nie przeszkadzało (zawsze pozytywnie), chociaż to jest strasznie wkurzające.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Tutaj zachowałem ten spokój, oprócz tej jednej sytuacji kiedy zwróciłem mu delikatnie uwagę. Zrobiłem to, bo denerwujący był fakt, że ktoś kolejny raz wcina się w rozmowę. Przy następnej takiej sytuacji wykorzystam Wasze sposoby.
po prostu powiedz mu niech spierdala, takie trudne?
teoretycznie można ale w takich sytuacjach lepiej wykazać się siłą fizyczną i pokazać gościowi gdzie jego miejsce, no ale do tego nie można być miękką fajką a o autorze nie wiemy jaki jest.