Witam Panowie.
Otóż podoba mi się pewna kasjerka. Jak ją zaprosić na kawę, albo jakkolwiek zagadać skoro za plecami tabuny niecierpliwych
? Nie chciałbym się blamować jakby zareagowała inaczej niż to sobie wyobraziłem, więc przy kasie chyba odpada. Jak byście to rozegrali? Panna jest przemiła dla mnie (wiem, musi być
) i zauważyłem, że często na mnie zerka. Mieliście kiedyś podejście do kasjerki? Jeżeli tak, to jak to rozgrywaliście?
Pozdrawiam.
Jakieś oznaki zainteresowania być może są. Wiadomo, że są subtelne ponieważ, ona jest w pracy a na około mnóstwo ludzi. Rzadko odchodzi od kasy. Nie będę przecież czatował w sklepie czekając aż w końcu odejdzie bo wyjdę na jakiegoś psychola
. Nie wiem co myśleć o karteczce z numerem, trochę niecodzienny sposób, ale w tych okolicznościach może nie taki zły.
karteczka w stylu "chcesz sie spotkac? ####(numer)####" moglaby byc dobra;p
´
Bardziej lamerskim otwarciem od tego z karteczka z numerem telefonu jest chyba już tylko napisanie do niej na FB-tak Pokagontas, to aluzja do innego tematu z tego forum.
Autorze tematu. Nie powiedziales czy to sklep spożywczy czy jakiś branżowy. Moja rada: kasjerki pracują na zmiany. Zmiana ranna i popołudniowa. Jedna zmiana otwiera a inna zamyka sklep zazwyczaj. Wyczuj dzień gdy dziewczyna pracuje popołudniu czy wieczorem, pójdź juz chwile przed zamknięciem sklepu-będziesz miec mniej ludzi. Podejdź do kasy. Ona skasuje Ci towar, w tym czasie nawiąż jakaś rozmowe i tyle. W pewnym momencie rozmowe przerywasz i mówisz ze chętnie dokończysz w lepszych okolicznościach i mów ze chcesz jej numer albo umawiaj sie na miejscu. Żadne kartki z Twoim nr czy inne takie. Lepszy scenariusz z większą ilością szczegółów rozpisałbym gdybym wiedział co to za sklep i co tam można kupić.
Czy miał ktos podejscie do kasjerki? Ja miałem. Sklep z galanterią skórzaną. Kupowałem sobie rękawiczki. Dobraliśmy rękawiczki, chwile o nich pogadaliśmy. Zapłaciłem... Potem nawinąłem historie o tym jak zgubiłem poprzednie rękawiczki... Ona w rewanżu opowiedziała mi jak zgubila kiedys torebkę. Chwile sie pośmialiśmy a potem wlasnie zagadałem o nr. Raz się spotkaliśmy potem i dalej nic nie było ale to juz inna historia... Generalnie podejscie do kasjerki tak powinno wyglądać uważam...
Jest to dyskont spożywczy. Nie mam bladego pojęcia o czym mógłbym z nią tam porozmawiać. Produkty spożywcze to małe pole do popisu.
Dyskont w sensie konkretnie cos jak biedronka czy lidl czy jakiś maly osiedlowy tani sklep.
Jak lidl czy tego typu to osoby tam pracujące nie tylko siedzą na kasie ale i rozkładają towar. Wtedy jak jest na sklepie możesz o cos podbić. Zapytać nawet o towar jakiś gdzie leży a potem zagadać do niej z jakąś historią czy tematem. Np. jak ugotować cos z rzeczy które kupujesz czy cos w ten deseń. Nie musisz miec super ultra wyszukanego tekstu.
W tego stylu sklepie tez mialem podejscie. Laska rozkladala mrożonki. Tyle ze mialem ułatwione zadanie bo znałem jej siostrę a ją znałem z widzenia wiec podbiłem "hej siema... Ty jesteś siostrą Agnieszki?":D no ale troche inny typ podejścia mimo wszystko...
Aj... Ubodło bo sam wyskoczyłeś z kartkeczką-nie czytałem Twojego komenta, myślałem ze to pomysł Pogacontasa:D Dla mnie żartem jest, że dorosłe chlopy czają sie niczym cichy wielbiciel z jakimiś liścikami jak dziewczyny z piątej podstawki. Żart nie żart zapamiętajcie sobie jedno: pierwsze wrażenie robi się tylko jeden raz i to w jaki sposób poznaje sie dziewczynę naprawde ma znaczenie a nie ma lepszych sposobów od poznania kogoś od rozmowy, zwykłej ludzkiej rozmowy. Możecie sobie mileniarsy sie dąsać i odgrażać że czatownie na koniec zmiany to żart itd. ale nie znajdziecie ani dzieki netowi ani z kitraniem sie z jakimiś kartkami lepszych sposobów zagadania jak rozmowa bo wszystko inne to półśrodki.
A to czy to co nazywasz "czatowaniem na koniec zmiany" bedzie słabe, to zalezy tylko od wewnętrznego podejścia autora. Jesli bedzie siedział w krzakach niczym osoba chcąca napaść na sklep i czekać az nikogo nie będzie to bedzie to slabe... Jesli jednak pójdzie, raz na jakiś czas i na luzie, do sklepu do którego i tak chodzi, w innej godzinie niż zwykle to bedzie to normalne i nie będzie to żadne czatowanie. Ale Wy młodzi juz rozmawiać z ludźmi normalnie nie potraficie i to jest prawda...
czy ty mnie scigasz na forumie nera? kilka osob zapronowalo karteczke, tak jak w drugim temacie kilka osob zasugerowalo ze FB jest spoko. jakos w obu przypadkach mnie cytujesz i do mnie sie zwracasz dosyc nieciekawym tonem
´
Czemu przeczuwałem, że właśnie tak odpowiesz na ten mój koment i, że obierzesz to wszystko personalnie?
Po pierwsze, nie... Nie ścigam Cie ani tym bardziej Cie nie cytuje-poprostu Ty wypowiadasz sie wszędzie choć nie wszędzie masz pojęcie o temacie w ktorym zabierasz głos. Ja np. nie w każdym wątku sie udzielam-zazwyczaj nie robię w tego typu tematach w których nie jestem przekonany o tym iż mam 100% racji...
Po drugie to żaden dla mnie argument, że kilka osób pochwala jakieś karteczki a w innym temacie kilka osób pochwalało napisanie na FB. Kiedyś pewien wykładowca starej daty od matematyki, powiedział bardzo mądrą rzecz. Nie zacytuje tego słowo w słowo (btw. to wlasnie takie osoby w swoim zyciu cytuje, Ciebie ani razu nie zacytowałem nigdzie), ale brzmiało to mniej więcej tak: "są dziedziny życia, gdzie często stajemy sami na przeciwko tłumu adwersarzy. Tłum mówi A, my mówimy B. Zasady demokracji tu nie działają i większość nie zawsze w zyciu ma racje. Czasem jest tak, że racje ma jednostka i decydują o tym wyniki a nie demokratyczne wybory większości". I tak jest w tym wypadku. Jak napisałem wyżej, nie ma lepszej formy poznania niż normalna rozmowa.
ale te tematy to nie "jaka jest najlepsza forma poznania dziewczyny" bo zgadzam sie ze to rozmowa. a tresci tych tematow to "czy w tej sytuacji mozna do niej napisac na fb/zostawic jej karteczke" a no mozna
´
No nie do końca. Pytanie przez autora było jasne: "Jak ją zaprosić na kawę, albo jakkolwiek zagadać skoro za plecami tabuny niecierpliwych?". I ja na to pytanie odpowiedziałem. A, że inaczej niż większość? Trudno...
Pytanie było też czy ktoś miał podobne sytuacje zagadania do kasjerek. I dwie takie sytuacje opowiedziałem.
W tamtym temacie pytanie było czy można do niej napisać na FB i ja twierdze, że nie... I tyle... Bez głębszych ideologii