Witam
Sprawa zwalona przeze mnie pewnie parę razy ale do rzeczy.
Jakiś czas temu zaczęło się psuć. Na początku ja odwaliłem, bo przez pracę i sytuację w domu z lekka oddaliłem się od niej. Po pewnym czasie ona mnie po prostu opierdzieliła i okej zrozumiałem. Poprawiłem co zwaliłem ale wtedy ona zaczęła się odsuwać. W końcu pojąłem co się dzieje i wprost zapytałem. Ona w płacz i, że przeprasza, ale spotykała się z innym na kawie. Mówię okej, spoko nie jest to nic takiego. No i się zaczęło. Niby nadal byliśmy ale nadal z lekka mnie odsunęła, potem nagle wszystko wróciło i nagle zrywa. Tak mnie to zaskoczyło, że niestety przy niej zacząłem lamentować i przyjmować winę na siebie. Ona pisała i ja pisałem przez parę dni, spotkaliśmy się parę razy i nagle się odciąłem. Po paru dniach wróciła ale nadal nie było to co powinno być. W końcu jej powiedziałem, że ma się zastanowić i odezwać się jak się zastanowi. Wytrzymała niecałe 48h. Smutno jej itd i chce być ze mną. No dobra było dobrze. Nagle znów się odsuwa. Pytam się ocb ta, że nic. Na następny dzień połączyłem kropki i zapytałem wprost czy znów nie ma jakiś wątpliwości. Znów, że ma, bo ja ją olewałem chociaż się poprawiłem i przeprosiłem to ona nie może zapomnieć. Pojechałem do niej to rozwiązać. Gdy u niej byłem to nagle w płacz i, że lepiej będzie jak się rozstaniemy i czy zostanę z nią. Szkoda mi się zrobiło to zostałem aż do rana. Na następny dzień przyjechałem po rzeczy ta sama sytuacja. Zobaczyliśmy się parę razy przez następny tydzień, bo miała urodziny to też zabrałem ja na kolację. Na następny dzień mówię, że ma się odezwać jak podejmie decyzję, bo ona nadal nie wie. I tak minęło trochę czasu i nagle czy się nie spotykamy. Zobaczyliśmy się, a ta mi z akcją, że ostatnio była u koleżanki coś tam popiła i idąc spać jakiś kolega ją po głowie głaskał i ma o to wyrzuty sumienia - od tej sytuacji minął jakiś tydzień. Spędziliśmy miłe chwile i tyle. Wczoraj ja napisałem, że ja swoją część przemyślałem i żeby odpisała kuzynce mojej, bo organizuje urodziny i nas zaprosiła. No i wywiązała się rozmowa no i pojechałem do niej w celu wyjaśnienia sprawy. Znów miłe chwile ale miała podjąć decyzję. No i podjęła. Jak to twierdzi nadal mnie kocha ale rozum jej mówi, że nie, bo nie chcę znów takich sytuacji. Stałem się od razu obojętny. Przytuliłem, bo chciała, odwiozłem do domu, oddałem zdjęcie, podziękowałem za wspólne dwa lata i tyle. Gdy się chciała znów przytulić to odmówiłem. No i jak wracałem napisala, że też dziękuję i to bardzo.
Okej, wiem, że zwaliłem dużo spraw. Pytanie teraz czy warto, bo mimo to mi zależy ale potrafię się odciąć, bo życie mnie tego nauczyło. Szczerze z chęcią bym dalej próbował ale przez to nie wiem byłem kompletnie wypalony. Ona cały czas twierdzi, że robi to, bo chce abym był szczęśliwy blabla.
Jakieś rady? Chciałbym ją odzyskać ale tak aby za miesiąc nie było tego samego
Laska podjęła emocjonalnie decyzję o rozstaniu już jakiś czas temu, to że Cię zwodziła to tylko dlatego, że nie była pewna tego kolesia z którym się spotyka i zachowywała się trochę jak małpka - musiała najpierw złapać nową gałązkę zanim puściła się starej. Wg mnie nie warto w to inwestować, bo Ty potrzebujesz czasu żeby się zmienić, ale ona nie da Ci tego czasu. Za miesiąc będzie pewnie w relacji z tym(lub innym) kolesiem.
Chyba, że potrafisz być trochę sk... i spróbować z niej zrobić koleżankę do seksu bo tu jeszcze jakiś potencjał jest, ale to musiałbyś potrafić przejść do porządku dziennego nad tym, że ona kręci z kimś innym.
Jak dalej będziesz taki miękki to ona dalej będzie leciała sobie w kulki.
Nie męczą Cię takie rozstania i powroty?
"Ona cały czas twierdzi, że robi to, bo chce abym był szczęśliwy blabla."
Ale co dokładnie, miała na myśli umawianie się z innym jak była jeszcze z tobą czy zasypianie w towarzystwie tego co ją po główce głaskał?
"... bo mimo to mi zależy ale potrafię się odciąć, bo życie mnie tego nauczyło.
No to skorzystaj z poprzedniej lekcji i się odetnij.
ile czasu byliście razem?
ile dziewczyna ma lat?
"you must burn before you can shine"
Raczej na takie coś nie pójdę. Nie lubię takich układów.
Tzn sprawa wygląda tak, że się zobaczyła z gościem że 3 razy i tyle. Odcięła się. Powiedziała po czasie o co mi najbardziej chodzi. Tamta akcja z głaskaniem po głowie świeża ale także zero czegokolwiek potem.
O ramieniu chodzi o to, że niby nie byliśmy razem ale zachowywaliśmy się jakbyśmy byli. Do tego to całe nie wiem przypominało mi sprawy z życia rodzinnego gdy nigdy niczego nie byłem pewien. I to mnie najbardziej bolało. Bo jak na razie nie czuje nic.
Problem jest taki, że wokół niej kręci się cały czas pełno facetów także możliwe, że zaraz jakiegoś sobie znajdzie. Albo odetnie się całkowicie, bo to mój i jak i jej pierwszy poważny związek.
Lat 21.
Jak napisałem to nie rokuje dobrze. Tym bardziej, że to pierwszy poważny wasz związek i jesteście młodzi więc ona jest ciekawa czegoś innego, i tej ciekawości nie będziesz w stanie jej zrekompensować. Traktuj to jak szansę na to żeby stać się lepszym facetem, jak szansę na to żeby z kolejną kobietą wejść już w relację tak jak to powinno się robić. Wiem że to brzmi brutalnie ale moim zdaniem nawet jak ją nakłonisz do powrotu to to i tak się sypnie za jakiś czas. I miałem też podobne doświadczenie z moją pierwszą kobietą, po 3 latach nagle się pojawił on, ona się oddalała, zawalczyłem, odzyskałem ją, i nawet kilka lat wytrzymaliśmy kolejnych razem a zakończyło się zdradą z jej strony z kumplem z pracy na integracji. Więc jeżeli nie przeszkadza Ci to że może Ci dorobić rogi to brnij w to dalej. Ja z doświadczenia tylko powiem, że bardzo żałuję tego, że walczyłem bo straciłem te kilka lat.
Co do jakiegoś związku zaraz to raczej nie. Bo to typ kobiety, która zanim wpuści Cię do życia to minie parę miesięcy. Chyba, że coś jej się pozmienia. Sam już nie wiem. Bo sam widzę ile mnie to nauczyło i jakie popełniłem błędy. Także na pewno potraktuję to jako lekcje. Zobaczymy co przyniesie czas. Bo jak na razie to nawet czuję się dobrze, że skończyłem to coś co było między nami.
Dziewczyna jest rozchwiana emocjonalnie.
Jak ona się z kimś spotkała a macie jakiś szczątkowy kontakt to zrób to samo, powiedz jej że kogoś poznałeś i wybadaj reakcje.
Zazdrość to potężny oręż ale musisz go używać ostrożnie.
ps.
Krótko po rozstaniu na 100000% będzie szukała kolegi do sexu a nie do związku. Jeśli nie zdradzała Cię z innym to szanse na wejście od razu w związek z nowym facetem są baaardzo małe.
"you must burn before you can shine"
Powiem Ci że możesz się zdziwić. Moja też długo wchodziła w relację, przed integracją jeszcze spaliśmy razem, odwiozłem ją do autokaru, przytuliliśmy się, namiętnie pocałowaliśmy, a po powrocie 2 dni później był koniec
. Pierwszy raz wtedy jej zajrzałem w komórkę i już wiedziałem dlaczego. Krótka piłka, zabrałem parę łachów i się wyprowadziłem w 10 minut, resztę zabrałem po miesiącu jak już miałem kilka relacji z innymi kobietami a ją miałem w dupie.
SimpleMan ma rację ale żeby powiedzieć jej to musisz być wiarygodny, bo ona szybko wyczuje blef. Więc dobrze się po prostu z którąś z koleżanek spotkać na stopie koleżeńskiej nawet, ale chodzi o to żeby to co mówisz miało jakieś faktyczne podparcie. I nie przesadzaj z epatowaniem z tym, że się z kimś spotykasz, raczej na zasadzie rzucenia mimochodem.
Nie podejrzewał bym jej o to ale jak wiadomo to co się wydaje, a to co jest to dwie różne rzeczy. Akurat miałem farta, że trafiłem na dziewczynę całkowicie czystą pod tym względem, która nie mogła komuś nawet dać buziaka o ile go dobrze nie znała. Ale domyślam się, że będzie teraz potrzebowała bliskości i kogoś może do siebie wpuścić. Na pewno mam zamiar sam zacząć szukać jakiś relacji i zapewne jakoś się z kimś niedługo pokazać tak żeby się o tym dowiedziała.
Jeszcze do jednego się odniosę. W sumie to ja ją zmusiłem do podjęcia decyzji, bo tak byśmy sobie milczeli dalej, a wtedy na pewno by sobie kogoś nagrała i dopiero się zdecydowała.
Najlepsze jest to, że właśnie napisała. Jak na razie lepiej raczej w ogóle nic nie pisać prawda?
Druga sprawa, że pewnie zaraz kogoś nagra sobie, bo w ten weekend ma studia, a tam ma wylęgarnie kolegów ze sportówki. Akurat w weekend mam zamiar zawinąć resztę rzeczy aby się z nią nie widzieć, a mogę to załatwić z jej mamą.
Jeszcze jedno pytanie. Dzisiaj napisała mi długi elaborat o tym, że jej było ze mną źle, ale beze mnie gorzej i czy chcę z nią mieć cokolwiek wspólnego? Jak to rozegrać? Na ten moment jakoś mi jej nie brakuje, raczej śmiać mi się chce z jej smsów na które sporadycznie odpisuję krótkimi zdaniami. Na ten moment chce ją odzyskać ale na to potrzeba mi czasu. Odpisać, że tak i traktować ją jak koleżankę?
Laski Ci piszę, że jej było źle a ty chcesz ją odzyskiwać ? Miej godność. Zakończ to.
Możesz zapytać skoro było jej tak źle to po co tyle w tym trwała ? Gdzie miała odwagę żeby to zakończyć ? A no nie miała bo jak kobieta nie ma alternatywy to nic nie zrobi tylko będzie tkwiła w chujni. Facet jeśli jest ogarnięty i widzi co się dzieję to zrobimy krok albo żeby to zakończyć i się nie męczyć albo spróbować naprawić o ile chcę i ile się da.
Kilka miesięcy miałem podobną sytuację, zakończyłem to. Podobny schemat, sami koledzy, większość oczywiście chciała wiadomo czego ale przez 2 lata miałem taką ramę, że mogli co najwyżej próbować. Później oddałem ramę i stał się, coraz częstsze spotkania z jednym kolegą, ciągłe pisanie na fb, jak zwróciłem uwagę, że skoro siedzimy razem to niech nie marnuje mojego czasu i niech poświeci go mi a nie na telefon to zawsze wkurwiona. Zmiana zachowania, wcześniej telefon sobie leżał spokojnie, później jak zaczęli pisać to zabierała telefon wszędzie ze sobą, nawet do kibla czy łazienki. Zorientowałem się co jest i powiedziałem jej co myślę. Powiedziała, że potrzebuje czasu ( analogiczna sytuacja ) no i nie mogłem się doczekać więc wymusiłem na nią tej decyzje po 2 tygodniach od tego.
Dzisiaj nie mamy żadnego kontaktu, czasami wpadniemy na siebie na mieście, zwykłe cześć, co tam i tyle. Żadnych spotkać itp.
Później byliśmy jeszcze z 2 tygodnie razem kiedy w pewnym momencie mnie olśniło.
W sumie może nie tyle co olśniło ale to, że przez te dwa tygodnie dochodziłem do pewnych czasów. Kochaliśmy się i w ogóle ale wszelka bliskość wynikało z mojej strony. Po prostu przeinwestowałem. Powiedziałem jasno, że nie tak to sobie wyobrażam, zjebałem ją, powiedziałem, że to koniec jeśli ma to tak wyglądać. Nie protestowała. Oczywiście smutek, żal był ale na chłodno, bez emocji.
Rozstaliśmy się w zgodzie i wyobraź sobie że panna napisała mi esa, że dziękuje za poświęcony czas i że będzie mile wspominać.
Odpisałem, że ja również i dziękuję za czas i że trudno ale nasze drogi się rozchodzą. Pożyczyłem powodzenia i tyle
Widzę jak patrzy na mnie czasami na mieście. Po rozstaniu po prostu wróciłem do tego jaki byłem na początku. Stałem się znowu tym samym kolesiem który ją uwiódł ale po 2 latach prowadzenia związku oddał prowadzenie lasce która wyjebała się na pierwszym łuku. Najbardziej motywujące jest to, że znajomi mi mówią, że dobrze widzieć starego Krzyśka i się cieszą, że wrócił.
Mówisz żadna spoko, nie ma drugiej takiej
Nie możesz chcieć czegoś, o czego istnieniu nie wiesz, łapiesz?