Cześć
Od dłuższego czasu łapią mnie różne bóle (fizycznie jestem zdrowy), odczuwam słabość nawet gdy jestem wyspany, bywam rozdrażniony, łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, wciąż zaprzątam sobie głowę pierdołami nawet gdy mam wolne, głównie chodzi o sprawy zawodowe. Nie potrafię się wyluzować, choćbym leżał na leżaku z browarem na słońcu i tak będę myślał o tym czy ktoś nie zadzwoni z roboty, co czeka mnie jutro, co "wspaniały" zarząd wymyśli na następnym spotkaniu, jaką nową, bezsensowną rzecz dowalą mi do głównych, i tak już obszernych obowiązków (szacuję, że stanowi to 70-80% mojego stresu związanego z pracą, reszta to sam fizyczny fakt wykonywania pracy)...
Zdarza się tak, ze nawet gdy mam 3-4 dni wolnego w tygodniu, taki mini urlop powiedzmy, to i tak mam świadomość, że gdzieś tam jest robota, cały czas się coś dzieje, a ja będę musiał i tak "zaraz" tam wrócić.
Czy spotykacie się z takim zjawiskiem? Jak sobie z nim radzicie? Czy to się wiąże jakoś z syndromem/zespołem zmęczenie chronicznego?
Zmień pracę na inną może, gdzie nie będzie takiej presji od strony zarządu.
Kubik, dzięki za radę, ale wykonuję dość rzadki zawód i następne potencjalne miejsce pracy jest w odległości 100-200 kilometrów (o ile byłoby miejsce, w co wątpię, w praktyce pewnie musiałbym uciekać gdzieś na drugi koniec kraju), poza tym podpisałem "weksel" (nie dużo jakoś, ale też szkoda kasy). Tak w ogóle to lubię to robić. Mam pewne plany, ale żeby je zrealizować muszę pociągnąć jeszcze 2-2,5 roku w miejscu w którym jestem i zastanawiam się jak to zrobić, żeby zminimalizować ryzyko związane ze stresem i móc cieszyć się życiem trochę bardziej niż teraz.
Kiepskie jest to, że problemy z robotą przekładają się też na dziewczyny czyli mało czasu, a jeżeli już jest to łeb zaprzątnięty częściowo niepotrzebnymi sprawami.
A mówi się że pracy nie przynosi się do domu.Ćwicz w sobie nawyk nie myślenia o pracy poza pracą a jak pomyslisz to powiedz 10razy nie będe myśleć.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
@guzik88
No to jest prosty dylemat - 2,5 roku męczarni i "pewne plany" albo zdrowie. Wybór należy do Ciebie. Ze stresem i kłopotami ze snem powodowanym przez pracę miałem problem raz. Rzuciłem papierem, wróciłem do domu i zasnąłem jak dziecko. Dla niektórych rzeczy po prostu nie warto się męczyć, a jeszcze częściej - są do nich inne drogi.
pomyśl też o diecie, to bardzo ważny czynnik samopoczucia
Od czasu kiedy przeprowadziłem się przestałem biegać a i dieta poszła się....
Byłem na low carb high fat, zszedłem do 78 kg, teraz znów mam 90, może faktycznie samopoczucie wiąże się z lekką nadwagą którą mam... bmi wychodzi mi 26 :/
Jedno jest pewne, nie mozna tego lekceważyć. Brakuje Ci ruchu
Ja wypoczywam na basenie, porządne zmachanie się przez godzinę jest rewelacyjne.
Najlepszym "narzędziem" na reset głowy i oczyszczenie myśli w okresie wiosenno-letnim jest motocykl.
Osobisty terapeuta.
Polecam.
A czy przypadkiem nie brakuje Ci magnezu/witaminy D? Serio! Brzmi dość głupio ale popieram to własnym przykładem... Moja poprzednia praca to kłębek nerwów - nawet teraz mnie skręca, choć już dawno ją zmieniłem. Lekarstwem dla złego samopoczucia i tej zasranej nerwówki okazało się być: wow, zdrowy tryb życia. Całkowita przeciwwaga dla środowiska ludzi z którymi spędzałem te osiem godzin dziennie. Potem rzuciłem w trzy wiatry to siedlisko nowotworu, niczego nie żałuję.
I love the smell of napalm in the morning...