Mam do Was pytanie jak radzić sobie z wampirem energetycznym, z którym żyje się pod jednym dachem ?
Ów ''wampirem'' jest ojciec. Po przejściu na wcześniejszą emeryturę nie ma żadnych zajęć. Nie ma ich nie z powodu braku pieniędzy, złego stanu zdrowia, braku miejsca (żyjemy pod miastem, mamy ogród) czy ograniczeń ze strony domowników, tylko z własnego wyboru. Jest to człowiek praktycznie bez zainteresowań poza oglądaniem tvn'u, 5x dziennie pogody, śledzeniem życia sąsiadów. Próby wyciągnięcia na rower, basen, cokolwiek - kończą się agresją słowną.
Sytuacja nie przeszkadzałby mi, gdyby nie to, że przerodziła się w obsesję, która dotyka mnie i matkę. Gdy tylko schodzę do część wspólnej domu - salonu z kuchnią ( spędza tam całe dnie oglądając tv ) przygląda się moim ruchom i czeka na moment żeby się do czegoś przyjebać lub pytać co robię, co będę robić i przyjebać lub zwrócić uwagę, że mi się coś nie uda. Zwykle nie doliczę do 40 jak słyszę jakąś uwagę, że coś powinno być zrobione inaczej lub czegoś zapomniałem. Mogę cały dzień nie schodzić do kuchni, jak tylko zejdę to on w tym samym czasie też musi coś gotować i momentalnie są spięcia.. Sam nie przywiązuje najmniejszej uwagi do porządku ( nie raz z lenistwa zostawia talerz wędlin czy mięsa poza lodówką na noc ), spraw związanych z utrzymaniem domu/ogrodu, czy higieny ( myje się raz na tydzień ) natomiast z gorliwością ocenia nas.
Jakiekolwiek rozmowy sprowadzają się do obgadywania innych, krytykowania mnie. Nieraz sam zagaduje np. o pogodzie ( Potrafi 8x dziennie mówić jaka jest temperatura mimo, że nikogo to nie obchodzi). Taka najzwyklejsza rozmowa (wydawało by się zaproszenie do rozmowy) praktycznie zawsze przeradza się w złośliwe przytyki w moją stronę lub niszczenie mojej pewności siebie gadkami typu: nic się nie uda, może ci się uda z wrednym uśmiechem lub - ktoś tam osiągnął coś tam a ty nic, to jeszcze bardzo długa droga, wszystko są złodzieje, wszystko bez sensu.
Jakiekolwiek próby zmiany rozmowy na tematy pozytywne kończą się prędko. Nieraz odczytywane jako atak ( chyba wyobraża sobie, że sam zrobiłby coś lepiej niż ktoś o kim się mówi pochlebnie). Z tego powodu od długiego czasu unikam jakichkolwiek konwersacji. Ile można być atakowanym słownie, dołowanym i kłócić się o bzdury ? ( to samo robi w stronę matki, jej pewność siebie, poczucie wartości bliskie jest chyba już zera, bierze proszki na uspokojenie) Skutkuje to tym, że jeszcze bardziej mnie zaczepia. Im bardziej odpowiadam zdawkowo i olewczo, tym prędzej następuje kąśliwa uwaga lub wjazd na poczucie wartości i wycofuje się zadowolony.
Ostatnio chodzę po domu w słuchawkach. Gdy coś mówi, tłumaczę, że nie słyszę, chcę uniknąć głupich gadek. Mimo to potrafi tak dalej aż dopnie swego..ignorowanie go nie daje mu satysfakcji wyprowadzenia mnie z równowagi co go irytuje.
Jakakolwiek praca gospodarska nie może być przeprowadzona spokojnie. Mimo, że nic nie pomoże, stoi zawsze nad głową i krytykuje lub przeszkadza (pomaga - chwilowo robi coś po swojemu zupełnie na odwrót). Bardzo miły dla sąsiadów, obcych, do tego stopnia, że niszczą nasz pas zieleni, ich dzieci kopią psa. Gdy zrobiłem dodatkowy płot aby to ograniczyć, oczywiście byłem ten zły mimo, że sam na nich narzekał
. Obcym oczywiście nie zwróci uwagi bo się boi.
Mówiliśmy już wprost żeby znalazł zajęcie, przestał irytować i dołować, że wykańcza psychicznie. Znajomi Matki podobnie próbowali wytłumaczyć mu, że dezorganizuje życie rodziny, skarżył się im , że jest biedny i '' nie ma do kogo gęby otworzyc''.
Najbardziej szkoda mi Matki ale sam nie mogę złapać komfortu psychicznego i skupić się na studiowaniu i samorozwoju. Na chwilę obecną nie mogę wyprowadzić się z domu - sytuacja materialna.
Może macie jakieś rady albo możecie polecić mi literaturę gdzie znajdę systemy jak się samemu przekotwiczać lub jak podchodzić do takich osób ?
Twój ojciec sie poddał. Pytanie czy zawsze taki był czy stał sie taki po tym jak zaczął siedzieć w domu. Przemyśl dlaczego taki jest. Zyjesz w tej rodzinie i wiesz duzo na jego temat. Pomysl jak tez on zostal wychowany.
Wiem, że to bardzo boli jak jedna z najważniejszych osób w Twoim życiu tak się zachowuje. Ty chodzisz i cały czas sie zastanawiasz za co, dlaczego.
Rozczaruje Cie. On problemu nie widzi i nie rozwiąże go sam. Pozostaje Ci nie zważać na jego slowa i wiedzieć ile jesteś wart, przy tym dużo z matką rozmawiać i ją wspierać. Im batdziej bedziesz się temu przeciwstawiał tym większe awantury będą. Coś w rodzaju zbuntowanego nastolatka.
On uważa, że jak w życiu mu nie wyszło to innym też nie wyjdzie, więc stad te wszystkie słowa. Po co sie starać jak i tak wszystko pierdolnie.
Znajdziesz tyle siły w sobie, żeby nie brać tego do siebie? Nie masz raczej wyjścia. Ja ze swojej strony zycze Ci siły. Nie daj sie zaszczuć i wierz w siebie. Wiesz przeciez, co potrafisz i ile jesteś wart. Powodzenia
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
Ojca nie nawrócisz. Jeżeli masz tego dosyć, to pozostaje jak najszybsze wyprowadzenie się. Według mnie jedyna osoba, która może coś zdziałać w tym temacie to Twoja Matka, to Ona jest jego życiową partnerką i to Ona powinna postawić go do pionu.
Niestety z doświadczenia wiem i to nie tylko swojego, że dzieci rzadko, kiedy są wstanie w znaczący sposób wpłynąć na rodziców, chociażby z tego względu, że to zawsze w ich oczach są "dzieci".
Jak twój ojciec nie potrafi rozmawiać to napisz na kartce lub kilku kartkach co o nim myślisz może to przeczyta i do niego dotrze, pisz tak że ci przykro jak robisz to czy tamto że tak dalej nie będzie może się nawróci.
To że czuje się samotnie cofa go i pasowało by mu dać kopa pytanie tylko JAK:)
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
"Toksyczni rodzice" - Susan Forward.
Bestseller New York Timesa.
Bardzo polecam. Obowiązkowa pozycja dla każdego dorosłego człowieka, która strasznie dużo wyjaśnia.
Ja kupiłem w formie książki, ale można też oczywiście kupić PDF na chomikuj:-)
Poza tym to asertywność, granice, asertywność i jeszcze raz granice.
Pogrzeb wszelakie nadzieje, że typ się zmieni. Za to Ty możesz popracować nad swoimi granicami oraz asertywnością - podobnie jak Twoja matka.
"przy tym dużo z matką rozmawiać i ją wspierać."
Nieprawda...
Jego Matka to dorosła osoba. To jej rolą jest zapewnić dziecku bezpieczeństwo, emocjonalne wsparcie - a nie na odwrót! Nie można być rodzicami swoich rodziców - parentyfikacja to bardzo złe i niekorzystne zjawisko. Aż przykre, że tak powszechne.
+1 do tematu "wyprowadź się". Nawet jeśli uważasz, że nie dasz rady albo, że będzie ciężko - cokolwiek by się nie działo, to będziesz miał lepiej niż teraz. I do tego sam się zdziwisz, jak bardzo i jak szybko potrafisz się ogarnąć.
Mam podobnie jak Ty.
Mój ociec też stracił cząske jeśli nie całego siebie po tym jak żona mu umarła.
Surowe wychowanie w dzieciństwie odcisnęło duże piętno na nim.
I ożenił się z kobietą tylko żeby miał z nią dom i pieniądze. Nie kochał jej , nie kocha, a ona go niszczy.
Ogólnie to sam mam przjeebane i nie wiem kto gorszy
Tata czasem chce dobrze ale nie umie (dla mnie)
Jest tooksyczny, też się o wszystko przypierdala, zalezy mu tylko na tym żebym sie uczyl i mial dobre stopnie.
Nie sprawil na mojej twarzy usmiechu od lat.
Wszelkie moje pasje zainteresowania , nawet to jakiej muzyki słucham oraz z kim sie zadaje, żaden kolega mu nie pasuje, momentalnie wszystko próbuje mi wybić z głowy ale wie że juz nie ma władzy, a ja się przeciwstawiłem i teraz wywalczyłem to że mogę sporo. Jednak nad głową dalej ślęczy
Jego żona z kolei uważa się za chuj wie kogo. Po tym jak się rozwiedli i wydało sie ze tata tylko dla kasy to zrobił, jest tak arogancka, wysysa z niego każdą cząstke życia a wiem ze jak jej nie ma to tata ma lepszy humor zazwyczaj.
Rano opierdala go o nic, mnie również jak sie nawine.
Czasem puszczam wszystko mimo uszu, rano nie mam sil nawet na kłócenie sie o zajebaną miske która zostawilem wieczorem w zlewie, ale oni potrafia zrobić o to kłótnie, która oczywiście momentalnie sprowadza się jeszcze do wypomnienia innych przewinien, przeszlosci, wszystkich brudów jakie tylko mozna.
Tragedia.
Mysle ze niedlugo jak sie wyprowadze wkoncu poczuje tą wieksza wolnosc. W sumie obiady , prania, prasuje sobie sam, kupuje sobie wszystkie rzeczy również sam, kasy mi na nic nie dają prawie, tylko np. jak mi brakuje do ksiazki do szkoly to tatuś sie zrzuci bo jak to tak, ale na normalna ksiazke by mi po swoim trupie dał. Żona zawsze jak potrzebuje kasy ( na wycieczke czy cos wiekszego bo na wszystko inne mam swoje ) to mnie szantażuje coś za coś.
Oni nie widzą problemu chyba. Ja mam ochote rano przyjsć do kuchni i posiedzieć cicho przy jedzeniu ale to nie jest możliwe, wiec czesto nie jem nic i wychodze od razu do szkoł czy gdzieś.
Gadam jak najmniej z nimi.
Oby jak najdalej od takich ludzi.
Twój tata do mojego jest bardzo podobny. Też jak jest w domu to siedzi przed swoim tabletem i oglada wiadomosci , gra w totka lub sprawdza jakies pierdoly czy nawet gra w pasjansa, jak nie to to siedzi przed telewizorem.
Takie smutne życie
Widząc to, wiem przynajmniej jakich błędów nie popełniać analogicznie kiedyś do moich dzieci, bliskich, sobie.
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie