Cześć, postanowiłem, że zapytam was o radę, czy też 'świeży' punkt widzenia.
Od pewnego czasu spotykam się z dziewczyną, nazwijmy ją K. (ona 21 l. ja 23 l.), którą znałem z widzenia z uczelni. Poznałem ją przez moją przyjaciółkę, bo dziewczyny razem pracują.
Ów przyjaciółka twierdzi, że podobam się K. i to nawet bardzo, dowiedziałem się też, że od pół roku jest sama (podobno miała dość długi związek 5lat czy coś, ale był to jej jedyny związek jaki miała), również powiedziała mi, że jest dziewicą (no w sumie fajnie, przynajmniej wiem, że nie jest jakąś pierwszą lepszą)...ale K. stresuje się przy mnie, jest wstydliwa, krępuje się itp, nie czuje się na luzie w moim towarzystwie i o tym powiedziała mi sama. Dodała też, że myślała, że im częściej będzie się ze mną spotykać to jakoś to minie, ale tak się nie stało i, że może jej to przejdzie, ale nie wie, czy sobie nie odpuszcze, ale też nie chce mnie oszukiwać i, że nie mam liczyć na nic więcej niż kumplowanie, przynajmniej na chwile obecną.
Jak to ja, na początku chciałem po tych słowach zakończyć znajomość, ale tym razem stwierdziłem, że może jednak warto postarać się o kobietę w starym stylu naszych dziadków. Rozmawiałem z przyjaciółką na ten temat i stwierdziła, żebym tak szybko nie rezygnował. Wydaje mi się, że może ona zwyczajnie nie jest jeszcze gotowa na związek, dlatego też chce utrzymywać z nia kontakt nawet na poziomie koleżeńskim i spotykać się z nią dalej, może gdy mnie lepiej pozna to uda mi się ją w sobie rozkochać, bo w sumie taki jest mój zamiar, zwyczajnie chce być z tą dziewczyną (tak, zaraz ktoś napisze, że to kobieta ma dążyć do związku, a facet do seksu - sranie w banie).
Oczywiście, zajmę się również innymi dziewczynami, będę poznawać nowe i się z nimi umawiać, co do tego nie ma wątpliwości.
Ale chciałem prosić was o jakieś rady, wasz punkt widzenia, tzn męski punkt widzenia, jak dalej mógłbym postępować?
Wiem, że chaotycznie opisane, ale ostatnio mam problem z pozbieraniem własnych myśli, chyba za dużo pale ... 
miała dość długi związek 5lat czy coś, ale był to jej jedyny związek jaki miała), również powiedziała mi, że jest dziewicą (no w sumie fajnie, przynajmniej wiem, że nie jest jakąś pierwszą lepszą
Koniec czytania po tak żałosnym wniosku jaki sobie sam wyciągnąłeś. Nie jest pierwszą lepszą? Jest jakaś totalnie pojebana skoro miała faceta 5 lat i wciąż jest dziewicą. Dla ciebie to oznaka bycia porządną a dla mnie czerwona lampka, że coś z tą panną jest ostro nie tak. Ja w życiu bym sobie nie upatrywał dziewicy za target, głupie to, niedoświadczone, zazwyczaj słabe w łóżku, a po jakimś czasie gwarancja że będzie szukać innego kutasa, bo poznała tylko ciebie. A co tu w ogóle mówić o lasce która była 5 lat z facetem i wciąż jest dziewicą. Jeśli myślisz, że relacja z nią może obejść się bez problemów to się mylisz.
EDIT: ok jednak doczytałem, reszta twoich założeń równie żałosna co ten wniosek z początku tematu. Trzy lata na forum i takie głupoty wypisuje, totalny facepalm xd
Niektórzy minusują wujka skarpety, bo chyba nie chcą się pogodzić z prawdą, która w oczy kole.
Czy warto wiązać się na dłużej z dziewicą? Ja i wielu innych użytkowników przekonało się już, że nie warto, ale to co Ty zrobisz, to Twoja decyzja, pozdrawiam 
" a po jakimś czasie gwarancja że będzie szukać innego kutasa, bo poznała tylko ciebie." Tutaj czysteskarpety ma 100% racji, bo wiem na swoim przykładzie i historii innych użytkowników. U mnie świetny związek przez 2,5 roku, ludzie mówili że jesteśmy dla siebie stworzeni i zazdrościli nam tak świetnego związku. Mieliśmy super seks. Nadszedł czas, w którym mieliśmy widywać się tylko raz na tydzień, lub raz na dwa tygodnie. Moja ex zaczęła poznawać nowych chłopaków "bo się nudziła". Skończyłem to zanim do czegokolwiek doszło (chyba). Dlatego kolego, nawet jakbyś miał niesamowity związek z dziewicą, świetny seks i wiązałbyś z nią swoją przyszłość, to licz się z tym, że przynajmniej raz jebnie Cię po porożu, aby zobaczyć jak to jest z innym
Nie wnikam w to dlaczego jest dziewicą, czemu przez 5 lat nie doszło do zbliżenia z tym chłopakiem. Nie moja sprawa, jeśli ma jakieś wartości i zasady to się ich trzyma i tyle, jeśli jest pojebana jak mówisz to wyjdzie prędzej czy później, a ja będę miał lekcje.
Co do tego, że mam konto na forum od 3 lat, co w związku z tym? Wybacz, że nie siedzę tu 24/7 jak niektórzy. Wchodzę tu kilka razy do roku, żeby przeczytać kilka blogów, lub tematów. Nie zakładałem tu konta, żeby być nie wiadomo jakim podrywaczem, nie taki jest mój cel.
Natomiast dzięki za cenne uwagi
EDIT: Niektórzy minusują wujka skarpety, bo chyba nie chcą się pogodzić z prawdą, która w oczy kole.
Nie wiem, czy ta aluzja była skierowana w moją osobę, jeśli tak, to błędnie. Jak długo mam tu konto, tak jeszcze ani razu nie dałem minusika
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.
No ale jakie zasady? Może mieć np. zasadę, że seks po ślubie. Piszesz się na to?
Z kontekstu wynika, że to koleżanka mu powiedziała, że target jest dziewicą, a nie sam target
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Nie, nie, ona mi tego nie powiedziała, tylko zwyczajnie rozmawiała o tym z moją koleżanką.
No i nie wydaje mi się, żeby miała o sobie takie mniemanie jak opisałeś, to jest prosta dziewczyna, może trochę infantylna. Sam fakt, że ciągle wypytuje moją znajomą o to w jaki sposób może mi zaimponować lub (UWAGA! tylko dla osób o mocnych nerwach) kiedy ma zaprosić mnie do siebie ... świadczy tylko o tym, że nie jest doświadczona w jakichkolwiek relacjach z płcią przeciwną.
A podstawy przejrzę raz jeszcze, nie uczyłem się na pamięć wszystkich wpisów, zresztą czytałem to jak założyłem konto, więc tak na dobrą sprawę, zupełnie zapomniałem x)
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.
A jAk ty zamierzasz dążyć do związku na zasadzie co zrób jutro zrób pojutrze
Ty lepiej kuj żelazo puki gorące a ja nie to pa.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
"może jednak warto postarać się o kobietę w starym stylu naszych dziadków"...
w wolnym tłumaczeniu:
- bedę słodził, właził w dupę, komplementował 24/7, robił wszystko dla "swojej pani", żeby bron boszsz nie poczuła się źle. Jakieś kwiatki, prezenciki... Bo nie mam na tyle jaj i stanowczosci, zeby zyc także swoim życiem, czasem opieprzyc, czasem postawic na swoim, czesm dobitnie powiedzieć, ze cos mi się nie podoba, czasem się wycofać i poczekać na zainteresowanie partnerki.
Pierdołaście i dupa wołowa, panie, i oczekujesz, że ktoś ci tu przyklepie piątkę.
Będziesz tym bardziej gonił króliczka im ten króliczek będzie spierdalał. A spierdalał będzie, wierz mi. Ni chu chu nie przerwiesz tego błędnego koła, mam rację?
Ech...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
W żadnym wypadku, nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Nie mam zamiaru codziennie stać rano pod jej oknem z bukietem oraz bandą meksykańskich grajków.
Jeżeli chciałbym, aby ktoś wyraził aprobatę w kierunku moich przemyśleń/pomysłów/działań to raczej ten temat nie miałby najmniejszego sensu. Nawet z najbardziej egoistycznej odpowiedzi, da się wyciągnąć jakieś sensowne wnioski.
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.
Czy uwodzenie naszych dziadków wyglądało tak że było "bedę słodził, właził w dupę, komplementował 24/7, robił wszystko dla "swojej pani", żeby bron boszsz nie poczuła się źle. Jakieś kwiatki, prezenciki..."? Tak było w przypadku naszych dziadków którzy uwiedli babcię? Ja nie wiem właśnie, ale skoro tak to związki jednak się zbudowały
no to do czego zmierzasz?
bo dziadkowie na 100% nie napieprzali na fejsbuku, przez komórkę, via sms i inne komunikatory
jeżeli taki masz zamiar, to realizujesz program tej strony
Obawiam się jednak, ze o coś innego ci chodzi...
Co do dziadków to bywało tak, że małżonkę mu wybierano. Dość powszechny proceder na wsiach. I faktycznie związki się budowały, bo pomimo braku "chemii" rozwody były rzeczą niedopuszczalną
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
ależ oczywiscie, że tak. Zresztą nawet zacytowałem swego czasu Fredrę na swoim blogu. Tym bardziej nie do konca rozumiem, co miał autor na myśli pisząc o podrywaniu "naszych dziadków" stając niejako w opozycji do tego, o czym tu mówimy. I chyba nie chodziło mu o to, o czym piszesz. A raczej styl Bodo, Żabczyńskiego z piosenkami Fogga w tle. Czyli wariant harlequinowy tamtych czasów, w podobnym zakresie odbiegający od rzeczywistości.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Genialne !
Mi chodziło o to że dawniej dziadkowie dawali kwiaty kobietom, komplementy(pieskowali) a teraz my mówimy wyuczone teksty zamiast tych kwiatków i komplementy? Dziadkowie kupowali kwiaty czego nie wolno robić, bo to pieskowanie
Babcie są z dziadkami w związku. Wcześniej była moda na kwiatki
Teraz kwiatki zostały zastąpione PUA-sowymi technikami 
Moim zdaniem za dużo rozkminiasz... Miałeś z nią jakąś randkę? Jeśli nie, to działaj chłopie! Pocałunek, dotyk bajer i jedziesz!
Wymiętoś jej pieroga to się dowiesz czy to materiał na dalsze działania...
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Skoro miała faceta 5 lat i jest dziewicą, to opcje są:
1.wymyśliła sobie seks po ślubie
a) mimo,że partner namawiał, napierał, zabiegał - była na tyle twarda,że "nie dało rady"
b) partner pogodził się z jej zdaniem, uszanował je/ bądź nie uszanował, ale nie wiedział jak się zabrać
Teraz pytanie, czy zgodzisz się na jej warunki, a na pewno takie będą
Ja nie mogę zrozumieć właśnie jednego. Jak to MOŻLIWE JEST, że kobieta przez 5 lat związku NIE uprawiała seksu z mężczyzną? Jak dla mnie ta kobieta jest chora
Kobieta dobrze pobudzona emocjonalnie SAMA chce seksu i nie wytrzyma po prostu, nalega
Zresztą kobiety same takie problemy opisują 
niedziekuje20,
nie rozumiem jednego. Tej Twoje rozterki.
Piszesz, że "Od pewnego czasu spotykam się z dziewczyną, nazwijmy ją K". Jak te spotkania wyglądają? Czujesz się dobrze? Jest 'mięta' między wami? Chyba nie, bo gdyby była to byś nie pisał tego posta na forum...
Do czego zmierzam,
wahasz się na samym początku relacji, czyli gdzieś wgłębi podświadomość Ci podpowiada, że to nie jest to...
"Oczywiście, zajmę się również innymi dziewczynami, będę poznawać nowe i się z nimi umawiać, co do tego nie ma wątpliwości."
To kolejny dowód, że ta 'dziewica' to nie materiał dla Ciebie
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.