Cześć wszystkim. Jak to jest z tymi wyjściami na miasto, że im częściej tym lepiej. Bo słysze dwie teorie, jedna mówi, że im częściej tym lepiej, a niektórzy mówią, że 3x w tyg bo się można wypalić. Teraz podchodzę dość często prawie codziennie, średnio robię ok 5 podejść w ciągu dnia. Faktycznie czuje takie znużenie w tym podchodzeniu. Z jaką częstotliwością wy wychodzicie na miasto ?
Pozdrawiam
Wychodzę codziennie od poniedziałku do piątku, do pracy.
Nigdy nie wyszedłem specjalnie na "łowy". Jakoś wolę zaczepić w kolejce w empiku, na przystanku czy tak jak dziś, póki mi klient nie przeszkodził, recepcjonistkę w pewnym budynku
Wydaje mi się ,że twoim głównym hobby jest uwodzenie a to zle ,2-3 w tygodniu jest dobrze wychodzić a reszte czasu poświęcić na zainteresowania itd
Niby inner game stabilniejszy jak ma się hobby bo to buduje człowieka. Dziś już czuje się trochę wypalony po kilku dniach uwodzenia bez przerwy. Jednak czuje też presje 21 lat i 0 obycia z kobietami + znajomi ciągle mówią znajdź sobie dziewczynę. Niby jeszcze w młodym wieku zaczynam uwodzenie to trochę czasu do tej 30 mam
. Chyba będę robić tyle ile mogę, ale nie na siłę.
Jakie macie jeszcze spostrzeżenia ?
Nigdy, ale to nigdy nie słuchaj ludzi, którzy sugerują Ci znalezienie kobiety, jak będziesz się za bardzo starać, to na bank nie wyjdzie z tego nic. Nie jestem też fanem wychodzenia specjalnie na podryw, daj się czasem ponieść. Wyjdź na spacer, pobiegać, na rower, poczytać książkę w parku. Inaczej będziesz się czuć i podrywać, gdy nie będziesz nastawiony na podryw
Spokojnie z luzem bez ciśnienia. Masz słabą gadkę ćwicz, wyrobisz sobie to celuj do tych lasek co Cię naprawdę interesują.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Powiem tyle najważniejszy jest prawidłowy balans pomiędzy "uwodzeniem" a normalnym życiem.
Zależy od konkretnej osoby. Tom Torero mówi 3x w tygodniu po 10 podejść, 1x w weekend 20. Nigdy nie spotkałem kogoś, kto by jechał tym systemem.
Rób tyle, żeby sprawiało Ci to frajdę przez długi długi czas. Będąc na wypadzie za granicą mogę zrobić 40+ podejść w dwa dni. Ale w kolejnych dniach robię o wiele mniej albo wcale. I taką zależność widzę u większości ludzi - im bardziej przesadzisz, tym dłużej musisz od tego odpocząć.
Ja się utrzymuję na 3-6 podejściach dziennie około 5 razy w tygodniu. I tyle jestem w stanie utrzymywać miesiącami. U Ciebie to może być inna liczba. Warto jednak jest działać częściej. 4 dni w tygodniu po minimum 1 podejście jest lepsze niż 10 podejść co sobota.
Ja teraz przez 3 tyg byłem 5,6 x w ciagu tyg po ok 5 podejść w ciągu dnia. Teraz mam przerwę od niedzieli bo poczułem się tym zmęczony. Myślę, że jutro pewnie wrócę do tego