Witajcie!
Temat pewnie oklepany, ale piszę bo muszę chyba pogadać z kimś...
Jakiś rok temu rozstałam się z moją była. Później dowiedziałem się, że ułożyła sobie życie, bolało w zasadzie minęło i ok... LIfe goes on...
Ostatnio do spraw zawodowych zacząłem używać SKYPE.
W kontaktach tak naprawdę miałem tylko ją, pododawałem parę osób, ale...
Zauważyłem dziwną zależność, gdy tylko jestem na dostępnym ona zaraz też, zmieniła swoje zdjęcie profilowe...
Gdy siedzę na niewidoku TYDZIEŃ, ona jeszcze dzień dwa wieczorami jest chwilę dostępna, po czym nie ma jej w ogóle...
Gdy znowu przełącze się na dostępny sytuacja się powtarza, ona po godzinie dostępna i znów dzień dwa, da się ją zobaczyć...
Czy ona próbuje jakoś zwrócić na siebie moją uwagę?
Czy to ja kręcę sobie banię, bo ostatnio mało kontaktu z kobietami i nawet była, zaczyna jakoś dziwnie interesować...?
Łooo... Zdecydowanie kręcisz banię
Temat w stylu: "czy na tym zdjęciu widać ducha?"
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Tak jak kiedys moja dobra koleżanka po zakończeniu znajomości wstawiala piosenki typu.."tak bardzo tesknie za przeszloscia..."
Nie napisala? Czyli nie ma jasnego przekazu,daj sobie spokój.
Po roku czasu bez kontaktu po prostu nawet o tym nie rozmyślaj. Bo przez nawet głupie zainicjowanie rozmowy możesz się wpierdolić w niezłe bagno i stracić znowu mase czasu niepotrzebnie. Najlepiej usuń ze znajomych wtedy nie będzie rozkmin
A jakie to ma znaczenie ? Jeśli ona sobie ułożyła życie i już nie jesteście razem ?
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Szukasz guza panie.
Zaraz się do niej odezwiesz, ona z ciekawości i sympatii zgodzi się spotkać, będzie miło, nawkręcasz sobie na głowe jakieś bajkowe, romantyczne scenariusze i pocierpisz sobie jeszcze dłużej. Jesteś masochistą?
Zmień Skypa jak to Cię tak angażuje i idź do przodu bez oglądania się za siebie.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Rok to sporo czasu. Dużo tez żalezy ile ta była ma lat? młoda siksa? czy raczej już wiek dojrzały?
Jeżeli to Twoja była to myślę, że tyle was łączyło ze sama by się odezwała do Ciebie, gdyby chciała. No chyba że to młoda lub niedojrzała laska, co próbuje na siebie zwrócić uwagę bo nie ma odwagi napisać. Ala ja bym to olał na Twoim miejscu... póki sie sama nie odezwie nie patrz na to.
Moja była też czasem "nagle" lalkuje mi jakieś zdjecia na fejsie, które już dawno są opublikowane... ale na to leje, to przeszłość i nie mam zamiaru do niej wracać bo okazała się raczej mało spoko kobietą. I sie cieszę że nie pisze do mnie. Znów inna, były target to kiedyś zalajkowała coś, aby po jakimś czasie ostentacyjnie "odlubić" a potem wogóle usunąć ze znajomych. Nie reaguj.
Rok minął a Ty dalej czekasz aż ona sie odezwie, marnujesz czas kolego, są też inne kobiety, przeżyłeś rozstanie a teraz czas sobie ogarniać życie.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
To ty jeszcze ją tam masz? Ja bym kontakt usunął w dniu decyzji o rozstaniu i po sprawie.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Usuń ją ze znajomych i zastanów się, czemu masz ostatnio "mało kontaktów z kobietami".
@Snoffy:
Nie tyle szkoda mi konta, co uciekającego życia....
Wiele rzeczy uciekło mi już przez palce, wiele dla tego że odpuściłem, nie spinałem się, bo i po co...?
Wielokrotnie, także i tutaj da się usłyszeć głosy, że zemsta jest dla frajerów.... Nie mścij się, swoim wspaniałym życiem pokaż innym co tracą, inteligentny odpuszcza i nei rozmawia z błaznami- tak robiłem, ale...
Mam wrażenie, że czasami trzeba się właśnie zemścić, wbić szpilę, pokazać że ktoś potraktował nas jak gówno, więc dla nas jest tym samym...
Czy tęsknie? Raczej nie...
W skrócie byłem z nią, a ona z "15 kolegami". Ciągle słyszałem, że jestem tym jedynym i będziemy mieć dzieci, wybudujemy dom, a z drugiej strony: Kamil ma samochód, a Ty nie... Karol ma fajny zegarek i fajnie się ubiera..., by zaraz po tym usłyszeć: ostatnio nie mówisz mi, że mnie kochasz...
ja seks mogę uprawiać tylko z osobą która kocham, a Ciebie kocham tak na 99%, już miałam Ci to powiedzieć, ale wkurwił mnie Twój kolega(autentyk) etc...
Po prostu myślałem, że mam schizofremie....
Kończyłem studia(niełatwy kierunek) zapierdlałem do roboty, zastanawiałem się co dalej- bo chcę tu dla niej zostać a muszę się utrzymać, zarobić na siebie ewentualną przyszłość, bo przecież nie wrócę do siebie bez perspektyw...
Gdy miałem bardzo ciężki okres, choroba rodziców, dowiedziałem się na dodatek że ona ma 15 "
"kolegów", wykrzyczałem jej(ze złości i bezsilności, a także żalu) co myślę, usłyszałem w cięzkich chwilach od wspierania masz rodzinę i bliskich- nie mnie...
i zostałem na kolanach... dosłownie na kolanach... sam w mieście, bo znajomi się porozjeżdzali,
z masą problemów, złamaną psychiką, sercem, rozpadem mojego świata wartości i "gorącą linią" z domem...
Klęcząc znalazłem dobrą pracę, zagryzłem zęby, dostałem podwyżkę jedną drugą, w końcu napisałem mgr i się obroniłem, zacząłem jak na polskie warunki zarabiać grubo ponad średnią, kupiłem sobie niezły samochód, podrużuję, od niedawna biorę się za sport, co najważniejsze "stwardniała mi dupa" oj szczepinie zadziałało, a odbyte kursy z NLP, manipulacji zacząłem wykorzystywać w praktyce, nauczyłem się dobrej inteligencji emocjonalnej i obycia
(czasami jeżdzę po świecei, dużo negocjuję- mam spotkania, kolajce, pomagam dobrać sprzęt, rozwiązać problem-łączę konkretną wiedzę techninczą z humanistyczną, moje stanowisko to inż. Sprzedaży), ale... Chcę wiedzieć, co u tej k..., co się z nią dzieje...
Ostatnia wiadomośc jaką przez przydek o niej miałem to tydzień później miała nowego, którego zostawiła 3 tyg po naszym rozstaniu dla innego, z którym zamieszkała po tygodniu znajomóści...
Nie wiem skąd mi się to bierze, ale czasami chciałbym ją zniszcyć, doprowadzić do tego, żeby czuła to co ja... sama, opluta odrzucona, podnosząc się z kolan, a z drugiej strony mam na nią wyjebane(wiem to dziwne)....
Nie mogę ogarnąć innych dup, dopóki mam świadomość, ze ona świetnie sobie żyje na koszt innego "frajera", który tylko za fajne cycki i dupę, daje jej wszystko o co ja musiałem walczyć, chciałbym dla dzikiej satysfakcji czuć, że tęskni, że nagle jak teraz "tak się zmieniłem i coś osiągnąłem" chce wracać i wtedy móc odpisac jej: SPIERDALAJ. Myśl o tej dzikiej satysfakcji nie daje mi spokoju, ona nie może mi zobojętnieć a póki coś czuję, czy nienawiść, czy miłość, ciągle tkwię w tym gównie...
Zostaw to.
Z opisu wynika, że panna sama sobie napyta biedy i nie będzie potrzebowała do tego Twojej pomocy. Jesli dołożysz do tego swoją rękę, zrobisz sobie tylko krzywdę. Wybacz jej, współczuj słabego charakteru, ale na odległość.
I pamiętaj, że wybaczając komuś dawne urazy robisz przysługę sobie, a nie tej osobie.
PS. Wybaczania, nie myl z tolerowaniem dalej tego samego. To dwie różne rzeczy. Przebaczającą oczyszczasz siebie i robisz miejsce na coś nowego. Im szybciej zaczniesz jej w duchu dobrze życzyć, tak szczerze, tym prędzej ozdrowiejesz i zrobisz rok na przód.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein