Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Rozstanie po 1,5 roku - nagle

8 posts / 0 new
Ostatni
TheM
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Nibylandia

Dołączył: 2010-02-23
Punkty pomocy: 1
Rozstanie po 1,5 roku - nagle

Witam, może zacznę od początku i postaram się zamieścić jak najwięcej ważnych rzeczy. Byłem w związku z dziewczyną 1,5 roku, poznaliśmy się w fajny, nawet bym powiedział wyjątkowy sposób (mniejsza już o to) tylko, że była za świeżo po rozstaniu ze swoim byłym (jeszcze jak ją poznalem to z nim była, on z nią zerwał i zacząłem się z nią spotykać) i ona nie mogła się ogarnąć chyba, chciałem jej dać czas, ale ona się upierała, że on się nie liczy, ale z nim kontakt miała, co mi się nie podobało (czytałem te rozmowy, nawet z tym jej ex gadałem i wysyłał mi wiadomości - nic takiego nie było). No i były obietnice, że już nie będzie z nim pisać itd. Pewnej nocy zaczęła pisać z koleżanką i wspominały jej ex, że taki fajny był, że jak go poznała był inny itp.
A koleżanka wyjebała z tekstem, że to była jej bratnia dusza i ze mną już na pewno nie będzie tak jak z tym jej ex. a moja napisała, że by do niego wróciłą (będąc już ze mną) Przeczytałem te wiadomości, wkurwiłem na to, zaufanie na początku związku zostało zburzone i moja osoba stała się zaborcza. Koniec kontaktu z EX - w końcu zrozumiala. Koniec kontaktu z tą koleżanką - wkurwiła mnie - zrobiła co kazałem. Z inną koleżanką co też jej "radziła" również kazałem zerwać kontakt. Zerwała Smile
Więc, dużo było na początku nieprzyjemnych rzeczy, a ja stałem osobą w związku, że "jest po mojemu, albo w ogóle"
No i prowadziliśmy związek dalej, były kłótnie, było ciężko, przeżywałem życiowy kryzys bo się wszystko sypało, ona była ze mną, przy tym kryzysie dużo piłem, dużo za dużo powiedziałem i zrobiłem przykrośći, ale przeszliśmy przez to. Często też krzyczałem i przeklinałem jak się denerwowałem na nią, w sumie tak patrze na to wszystko teraz to przesadzałem, ale z drugiej strony często pokazywałem, że ją kocham. Dostawała często prezenty i często myślałem o niej, jak były kłótnie - przesadzałem, jak było dobrze, pokazywałem, że ją kocham najbardziej na świecie. Może wprowadziłem dyktature, ale ostatnia rzecz o jaką poszło tak fest to był jej kolega z internetu, z ktorym pisała bo zerwała z nim dziewczyna i jej płakał i płakał i tak 2 tygodnie... pisał po nocach, potem padło niby "luźne" "ooo jak będziesz w moim mieście to zapraszam - noo ja też" bla bla bla. Wkurwiłem się o to, znowu awantura, znowu, że ma z nim nie pisać, znowu płacz, znowu mój krzyk, tłumaczylem jej, że to przesada tyle pisać i tak często, że wcześniej jak miała z nim kontakt ja nic nie mowiłem, ale zaczyna się typa robić za dużo.
WIęc powiedziała, że nie będzie z nim pisała - OK
Potem dostała grę na urodziny (powiedziała, że się koledzy zrzucili z internetu)
Co się okazało - ten typ o ktorego była kłótnia jej kupił.
Sprzedałem grę - zrobiłem awanture - powiedziałem typowi spokojnie i z klasą, że mi się to nie podoba i że to nie wygląda dobrze z mojej strony. Tym razem go zablokowała. Rozmyślałem nad zerwaniem po tej akcji, ale mnie prosiła, żebym tego nie robił.
OK - ale powiedziałem jej, że nie mam do niej zaufania po tym - i mówiła, że to jej oszukiwanie skądś się bierze, mianowicie - strach przed moimi reakcjami. Tak, bo jak coś takiego się działo to robiłem piekło, no ale jak tu się nie wkurwiać?
Tydzień po tym zdarzeniu sama mi powiedziała przez telefon, że ze mną zrywa i że mam się do niej nie odzywać do końca tygodnia, potem się spotkamy i pożegnamy.
OK, nie odzywałem się - w piątek mi zadzwoniła, że "dlaczego się nie odzywam?" - Bo mi kazałaś
- tak łatwo Ci odpuścić
- nie, zrobiłem tylko to o co mnie prosiłaś, wiec się nie odzywałem
Wcześniej prosiłem ją o usunięcie związku z FB, jak wrócilem do kraju bo byłem zagranicą, usunąłem ją ze znajomych wszędzie gdzie się tylko dało.
Powiedziała mi, że pokazałem jej tylko jak bardzo mi zależało i że utwierdzam ją tylko w przekonaniu, ze dobrze zrobiła.
Ale pytałem się wcześniej, czy jest pewna swojej decyzji.
Tak była pewna, więc chyba nie dokońca jak się musiała później utwierdzać. Ogólnie, pożegnaliśmy się, powiedziała mi, że byłem najładniejszym chłopakiem jakiego miała, bla bla bla. Dała mi buzi i się rozstaliśmy.
Od tygodnia nie ma żadnego kontaktu. Z tą koleżanką fałszywą odnowiła kontakt, z typem co jej prezenty robił przez internet odnowiła kontakt. I prosiła żebym nie wchodził na jej FB (lol, czyli = wchodź, a zobaczysz jak zajebiście się bawię) Oczywiście nie wejdę za żadne skarby, mimo, że kusi trochę Laughing out loud

Wiem, że byłem zbyt agresywny i mówiłem za dużo robiąc jej przykrość, zabraniałem jej kontaktu z tymi osobami mając powody.
(wiem, pewnie powinienem pisać z koleżankami, a nie zabraniać kontaktu) - ahaa i powiedziała mi, że naczytała się (pewnie artykułów i babskich for) za dużo i trochę pochopnie podjęła decyzje. Oczywiście ja nie zawracam, to koniec i nie było już mowy o powrocie. Sądzę, że ona żałuje, dużo mi pomogły artykuły.
Jakoś nie mam ochoty poznawać nowych kobiet, ale dobrze mi samemu ze sobą. Rozmawiam z róznymi osobami i zapominam o niej, ale chwile słabości wracają - coraz rzadziej więc jest coraz lepiej.

Wiem, że dyktatura jest zła w związku, ale chyba mi zaczęło odpierdalać przez ten brak zaufania, ona się bardzo starała to odbudować, ale było mi zbyt ciężko. Także wypominania w kłótniach to był standard. To była wspaniała dziewczyna, miło ją wspominam, tylko warunki w jakich była dane nam założyć związek były mało sprzyjające i chyba jedno szło potem za drugim.

Także w głowie mam tego typa o którego była ostatnia kłótnia - ja idealny nie byłem, ale takich akcji z innymi laskami jak ona z tym typem nie odpierdalałem - myślę, że dobrze, że nie jesteśmy razem bo ona w tym nie widziała nic złego, a wg mnie to było przegięcie. Więc... będzie mi dobrze jak ktoś napiszę, że byłem pojebany, albo co robiłem źle, albo, że mnie rozumie i dobrze zrobiłem. Cokolwiek co mi pomoże zrozumieć siebie i to rozstanie.
Po prostu chyba musiałem w końcu opowiedzieć o swojej sytuacji.

Powerade
Portret użytkownika Powerade
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: warszawa

Dołączył: 2010-09-01
Punkty pomocy: 120

Za nerwowo prowadziłeś ten związek. Nad zazdrością trzeba panować i nie robić wariackich awantur. Najlepiej odpowiadać w takiej sytuacji lustrem. Swoją drogą Twoja dziewczyna też leciała w kulki. Ja prawdopodobnie odszedłbym już po tekście że by do niego wróciła.

TheM
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Nibylandia

Dołączył: 2010-02-23
Punkty pomocy: 1

To takie babskie gadanie - wiem, że by nie wróciła, ale no to zabolało mnie najbardziej w tym całym związku. A wtedy to był początek - miesiąc związku i taki numer.
Dałem jej szanse, ale na moich warunkach i się pogrążyłem później. Nie powiem, że sporo dobrego między nami było przez reszte związku i mam co wspominać, ale racja, nie pozwolę sobie drugi raz na takie traktowanie, w sumie wtedy już jej powiedziałem - odchodzę.
Ale ona tak płakała i że żałuje tego i, że uświadomiła sobie jaki ja jestem ważny, że ona nie wie co by beze mnie zrobiła, że ów wtedy ex się nie liczy... zlitowałem się. Ale racja, przpomnę sobie te wszystkie rzeczy, przypomne co mi odpieradalała, albo mówiła, że zdradzała swojego ex, ja potem dostawałem dręczących myśli, a potem mi powiedziała w środku związku - po wielu awanturach i kłótniach o to, że jednak nie zdradzała i nie wie czemu mi tak powiedziała - na koniec taki sam koniec związku powiedziała mi, że naprawdę z tym typem co mi powiedziała nigdy się nie przespała i nie potrafi mi powiedzieć dlaczego tak mi powiedziała na początku związku. Mnie to dołowało, nie wiem w co jej wierzyć, przyznała się, że była bardzo rozchwiana i niestabilna wtedy, i nie ma wytłumaczenia na swoje reakcje i słowa z tamtego czasu.
Hmm a teraz mówiła też na zakończenie, że woli ze mną zerwać niż potem miałaby mi zrobić krzywdę (chodzi o tego typa z neta?, że by coś z nim?) I tak leje teraz na to. Nie zapłakałem ani przez chwilę za nią.

oon24
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2012-06-29
Punkty pomocy: 229

Brak Ci całkowicie samokontroli, aż jest to poza normą. Pracuj nad tym, bo będziesz miał toksyczne związki. Ona chyba faktycznie zobaczyła, że masz wyjebane.

"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"

TheM
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Nibylandia

Dołączył: 2010-02-23
Punkty pomocy: 1

No jak jej mówiłem "droga wolna, jutro może być inna" Kochałem ją, ale przecież to jest hasło podrwaj.org "żeby zdobyć kobietę musisz być gotowy ją stracić".
Albo wmówiłem sobie, że jestem gotowy ją stracić bo przecież "kto kocha mniej, kontroluje związek". Zresztą wydaje mi się, że jakby mnie nie skrzywdziła na początku związku to też inaczej bym ją traktował, ale ona była suką. Ja do niej z sercem, a ona fochy, była czasami niemiła, obrywałem za jej poprzedni związek, chyba się zaczęła buntować na cały świat bo jej nie wyszło z poprzednim, jednocześnie chcąc być ze mną.
Oczywiście, samokontrola, kontrola nad emocjami, będę się starał. Chociaż mam wrażenie, że ostatnio jestem spokojny, w sumie chyba nie mam siły na krzyki i wybuchy emocji, za dużo stresu ostatnio przeżywam, jeszcze jak miałem wrażenie, że się zaczyna powolutku układać, może bardziej stabilizować, bo do układania życia to dalsza droga, to nagle się dowiaduje, że być może będę musiał się przeprowadzić do innego miasta z perspektywą na lepiej płatną pracę.
Stres, stres i stres. Dam radę, chyba będę stosował afirmacje. Chociaż wieczorem na mp3, za miesiąc, dwa, sprawdzę czy coś się poprawi. Ogólnie teraz przeżywam dziwny stan, nazwałbym go "ciągła obawa przed zmianami + w mniejszym stopniu zerwanie" bo nie ma kto mnie teraz wspierać Laughing out loud A w sumie... jak wspieranie polegało na "Misiu, wszystko będzie dobrze" to bez tego tak samo sobie dam radę.

Underground
Portret użytkownika Underground
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ...
Miejscowość: ...

Dołączył: 2012-05-30
Punkty pomocy: 795

Ej, no ale nie pisz, że rozstała się nagle i to Cię zaskoczyło, skoro praktycznie od początku mieliście problemy i to poważne. Bo jej próby powrotu do byłego oraz Twoje krzyki i wyzwiska to megapoważna sprawa.

Tak naprawdę możesz być zaskoczony, że wytrzymaliście tak długo Laughing out loud

(a na poważnie: Chłopie, zapomnij o niej, niech wraca do byłego, po co Ci tyle nerwów? Powinieneś ogarnąć swoje życie i wyjść z tego doła i kryzysu, który tak Cię wyniszczał)

TheM
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Nibylandia

Dołączył: 2010-02-23
Punkty pomocy: 1

Tak, racja. Jedno szło za drugim jak lawina. Zrobiła bardzo źle na początku i ja to wypominałem, później pojechałem do niej i ukradli mi samochód warty 25 000, ale to co, mówiła mi, że ona mieszka w "spokojnej dzielnicy". WIem, że to niczyja wina, ale też jej dogadywałem później "aaa to spokjna dzielnica". Piłem wtedy dużo i nie było dobrze, bo nie mogłem się z tym pogodzić i też się nacierpiała patrząc na mnie pijanego przez 2-3 msc.
Bała się moich reakcji po alko i tego, że w przyszłości przy jakimś problemie zaczne pić i będziemy mieli problemy + dodatkowo mnie pijanego. Ja wiem, że nie będzie tak jak zrobiłem to wtedy po kradzieży auta. Nie potrafiłem sobie tego poukładać w głowie i przykro mi, że tyle piłem. I ona się bała, że w przyszłości będzie jakaś patola Laughing out loud Lubię alkohol, ale nie pije, jestem ogarnięty, prowadzę aktualnie bardzo stresujące życie, ciągle jakieś zmiany, ciągle jakieś problemy - głównie z pracą, zmieniłem na dobrze płatną, ale stresującą. Za chwile być może wcześniej nieplanowana przeprowadzka mnie czeka do innego miasta (znowu zmiana pracy)
I naprawdę moja egzystencja ostatnio jest mało spokojna, nie wiem czy przy tym wszystkim się przejmuje teraz rozstaniem. Dzięki wam, dzieki artykułom i waszym odpowiedzią uświadomiłem sobie co źle zrobiłem, co ona źle robiła, że naprawdę byliśmy oboje porąbani i życzę jej wszystkiego dobrego, żeby sobie znalazła kogoś spokojniejszego i żeby była szczęśliwa. A ja chcę wziąć kredyt, kupić mieszkanie i je spłacić i ustatkować się, a później myśleć o takich rzeczach jak dziewczyna, teraz za dużo się dzieje u mnie żeby się "pocieszać" innymi Smile Dziękuję Panowie. To forum jest świetne, taka zwykła odpowiedź, stweirdzenie, że i tak byliśmy ze sobą długo, że to od początku źle się układało uświadomiło mi, że lepiej teraz było dać sobie spokój niż się dalej denerwować, a stres niestety u mnie wywoływał różne dziwne zachowania. I "Brak Ci całkowicie samokontroli, aż jest to poza normą. Pracuj nad tym, bo będziesz miał toksyczne związki."
Będę pracował, nie wiem jeszcze jak, bo niestety nie mam czasu na sport w swoim zawodzie.
Ale cały czas w głowie będę miał coś takiego "opanuj się, bo znowu się wszystko posypie"
Wyciągnięte wnioski z związku są. Nie pozwolę sobie na takie traktowanie jak na początku zostałem potraktowany, wtedy będzie naprawdę miesiac przerwy i żadne błaganie i proszenie tego nie zmieni. A mówiłem "szanujmy się", nie szanowałem jej w nerwach.
Dobra panowie, chyba mi się temat wyczerpuje, dochodzę do wniosku, że nie ma co już drążyć tematu. Za parę miesięcy na pewno odnowimy kontakt, czysto koleżeński. Sama tego chciała, ale powiedziałem jej, że może za parę miesięcy, teraz nie chcę.

Tomcioromcio
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Lubawa

Dołączył: 2015-02-28
Punkty pomocy: 18

kolego chyba jesteś zodiakalnym baranem, bo ja miałem podobny problem łapałem wkurwy i potem wszystko sie posypało, samokontrola to dobra sprawa trzeba nad nią pracować.

tomrom