Kilka dni temu bylem na imprezie w klubie, z kolezankami ze studiow. Sytuacja ulozyla sie w taki sposob ze dwie z nich wziely taxe a jedna z buta musiala wracac sama do domu, ja mialem od niej duzo blizej ale stwierdzilem ze ja odprowadze (byla troche nastukana i do tego dzielnice tez srednio bezpieczne) zrobil nam sie z tego polgodzinny spacer, atmosfera moze nie byla typowa jak przy flircie ale rozmowa sie kleila, przekomarzalismy sie i widac bylo ze mnie lubi. I tutaj moje pytanie.. Kiedy czas juz byl sie pozegnac bo byla pod domem to przez moment zastanawialem sie czy jej nie pocalowac, czytalem na tym portalu ze jesli czujesz ze to jest dobra okazja zeby ja pocalowac to rzeczywiscie taka jest. Jak wy to robicie ze wyczuwacie kiedy sytuacja jest ok? Nie boicie sie ze dana dziewczyna was odepchnie czy wyjdzie z tego straszny kwas? Skad wiecie ze zachowacie sie adekwatnie a nie bedzie to sytuacja z typu "idziemy idziemy a on nagle sie na mnie rzuca" I tak, uprzedzam pytanie, czytalem podstawy i wiem co jest czym
ale wiadomo ze teoria to jedno a praktyka i doswiadczenie to trudniejsza strona medalu.
Może najpierw zrób grunt pod ten kc. Chociaż przybij z nią żółwika itd. zanim wlepisz w nią język. Dotykiem się eskaluję, a nie idzie na przebój z kc. Sprawdź sobie mój blog z komediami romantycznymi i tam masz plejadę dotyku przed kc. Jak akceptuję dotyk to wtedy jak jest nadarzająca się sytuacja to się próbuję.
Tak to idziesz na kamikaze. Nawet ja bym się czasami bał, a bywam często bezpośredni i idący na przebój.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Cheatss, przecież wypowiadasz się w tym samym nurcie, że trzeba zrobić podkład. Nie przybijasz z dziewczyną żółwika? Ja to robię często i ze śmianiem, a potem podwyższam stawkę i robię to co Ty. Zaczynam od dotyku socjalnego i lecę sobie. Przecież pisał, że czytał podstawy
To co ja mu będę rozpisywał. Skrót myślowy, a nie ćpanie 
Poza tym jak Ci laska nie przybiję żółwika, piątki to myślisz, że się da złapać za rękę, nogę? Ja wątpię, bo sygnalizuje mocno, że jest niedotykalska dla mnie. Wątpię w scenariusz, że nie lubi przybijać piątek lub żółwików, bo jest taka dorosła, ta, na bank haha. Wtedy wiem, że nie jestem w typie i się nie wypuszczam.
Raz idę z dziewczyną i mówię: chcę sprawdzić twój zmysł równowagi i lekko ją trącam bokiem ramienia, dziewczyna się śmieje i ja już wiem, że akceptuję mój dotyk na poziomie socjalnym, więc lecę momentalnie na wyższy poziom: przyjacielski-romantyczny-aż do seksualnego.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Wlasciwie to obaj mi pomogliscie, bo jest tak jak myslalem, w sensie ze pod ten pocalunek musze zawsze zbudowac "grunt" pytam bo to wyszlo jakos tak dziwnie. Laska calkiem fajna ale gdzies tam slyszalem ze z kims kreci (z tym ze na odleglosc), wiec jakos tak neutralnie zupelnie podchodzilem. Ale wlasnie rozmowa sie kleila, w czasie rozmowy dotykala mojego ramienia jak mi cos tlumaczyla, sama wziela mnie za reke do tanca. No wiec jak alkohol zrobil swoje i ja odprowadzalem to jakos tak sie nagle obudzilem
Jakiś-tam grunt musi być. Czasami jest to godzina rozmowy, rosnące napięcie seksualne, eskalacja, dotyk, patrzenie w oczy, splecione ręce. Prawie jak na filmach.
A czasami jest to pięć minut. Patrzysz i wiesz: ja tego chcę, ona tego chce i działasz.
Jak to w życiu: najczęściej jest jakoś pośrodku.
Bardzo dobra rada dla początkujących: jak udało Ci się ją pocałować w pierwszej próbie (nie odwróciła głowy) to uświadom sobie, że prawdopodobnie mogłeś to zrobić dwa razy szybciej (jak na drugiej randce - to pewnie udałoby się na pierwszej; jak po dwóch godzinach - pewnie weszłoby po godzinie). Faceci zwykle mają problem ze zbyt wolną eskalacją, a nie zbyt szybką.
Kobiety są przyzwyczajone do dotyku. Chodzą pod ręce, całują się wzajemnie, łażą do toalety, wcześniej się całują i więcej, przechodzą szybciej inicjację, mają więcej związków. Facet pod względem dotykania jest upośledzony. Dla niego to jest pole minowe. Zrobić ten ruch, czy nie, zrobić czy nie, a pieprzę nie myślę, robię.
Tddaygame masz rację jeśli jest napięcie to wiadomo, że nie ma co zwlekać. Motyw z wejściem kc i długością tak naprawdę potrzebną do tego fenomenalne
Zapamiętam.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Jak to możliwe, że mają więcej związków? Skoro w każdym związku jest tyle samo mężczyzn co kobiet
. Oczywiście mowa o związkach heteroseksualnych
Bo mężczyźni dłużej są sami niż w związku? Ile znasz zajętych kobiet i ile znasz zajętych mężczyzn
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Aleus podbijam pytanie
Bo odpowiedź jest trochę nie logiczna... co to ma za znaczenie? Kolega wyraźne podważył twoją tezę, która oczywiście dotyczy tylko i wyłącznie tych ładnych kobiet. Rzeczywiście, te zwykle rzadko są wolne i mają wiele związków w swoim życiu na koncie.
Ale ogólnie do związku jest potrzebny kobieta i mężczyzna, także statystycznie ilość związków musi wynosić znak równości
Nie ma innej opcji.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Panowie poważnie? Mam nadzieję, że się ta dysputa bardzo rozwinie
Ja będę swojej hipotezy bronił
Ale tym razem to będzie ciężkie, a wydawała mi się myśl banalna i oczywista, kocham coś takiego, jak mi ktoś zwróci uwagę i się zastanowię i wychodzi myk.
Zacznę od najważniejszego waszego argumentu. Żeby było śmieszniej to jest jeszcze paradoks, bo kobiet jest więcej wg współczynnika feminizacji w tym kraju. Aczkolwiek kobiety zaczynają wchodzić w związki szybciej i ze starszymi chłopakami/mężczyznami. Zależy im na związkach bardziej, bo to buduje ich atrakcyjność. Mężczyznom zależy na seksie. I cała ta konstrukcja Pawkar oprze się na Twoim argumencie i się cały paradoks wytłumaczy i zrównoważy. Ładne kobiety częściej wchodzą w związki i są częściej podrywane niż brzydkie. A do jakich kobiet walą mężczyźni? I mamy powiedzmy 100 kobiet i 100 mężczyzn, 30 jest atrakcyjnych, 70 nie. 30 kobiet przebiera i ślinią się do nich 80, 10 gdzieś sobie zdaję sprawę, że ma to gdzieś, a 10 bierze się za brzydsze. I doszedłem do kolejnego paradoksu, że są kobiety wykluczone... Które są na takim samym poziomie związku jak mężczyźni. I teraz wiem skąd mój błąd i myślenie, bo mężczyzna chce wchodzić tylko w relacje z pięknymi/ładnymi kobietami, a nie zauważa całej gromady szarych myszek.
Nie wiem czy ktoś ogarnie moje myśli, bo sam to muszę na spokojnie przemyśleć, bo to jest ładnie pomotane
Edit: Dobra, Panowie, macie rację. Jest iluzja. Wpadłem w genjustu, że kobiety częściej wchodzą w związki, bo skupiamy się na tych ładnych i nie zauważymy tych brzydkich, które nie mogą nikogo znaleźć. Mężczyzna musi być ładniejszy od diabła, o kobiecie tego samego nie powiemy.
Edit2: Tu jest jakiś paradoks, bo jak człowiekowi się podoba dziewczyna to nie jest wolna. Jak w tym słowach Kominka: nie ma samotnych piękności.
Edit3: Po prostu atrakcyjniejsi ludzie są częściej w związkach i relacjach damsko-męskich. Atrakcyjniejsze kobiety chcą związku z prawdziwymi mężczyznami, a atrakcyjni mężczyźni nie chcą związku tylko dużej ilości podbojów. Reszta poszukuję i jest samotna. Tym sposobem częściej kobiety są w związkach niż mężczyźni. Wyście do tego podeszli zbyt statystycznie, a tu trzeba było stworzyć podgrupę i z tej grupy wyróżnić dwa nurty.
Edit4: Mam jak sobie rozrysowałem i odszedłem od terminu ścisłego związek, a relacja damsko-męska. Mamy 10% atrakcyjnych kobiet i 10% atrakcyjncyh mężczyzn. 10% atrakcyjnych kobiet niech zgarnia 5x męzczyzn tym samym oni się ślinią, nie każdego dopuści, będzie obcować z jednym, dwoma w ścisłej relacji z której ten się nauczy dotyku, reszta może pomarzyć, pieskować. Teraz w drugą stronę 10% atrakcyjnych męzczyzn wabi 5x kobiet i niemal każdą chce puknąć. Tym samym kobiety częściej mają obycie z dotykiem.
Edit5: więcej nie kombinuję, bo mam dość... Czekam na adwersarzy.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
co do edit 4. to może byś jeszcze pierwiastek wyciągnął, albo pieprznij jaką całkę;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Guest, nie będę się oszukiwał nikt tego nie zrozumie
Ja się dziwię, że Ty to przeczytałeś. Wiele razy mi tu zarzucano przekombinowanie, ale teraz to już sam czuję, że to jakiś kosmos.
Przemilczmy ten temat i zostawmy to
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Rożniczkę na niewiadomych i niespotkanych polemizowanych wyobrażonych
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Nie nabijajcie się tylko opowiedzcie się poważnie po którejś z myśli, bo ja tu zdębiałem
Przypominam pytanie czy kobiety częściej wchodzą w związki? I trudniejsze czy częściej wchodzą w relacje damsko-męskie?
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
szczerze? Zwisa mi to luźnym, swobodnym kalafiorem:) Byle seks był super;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Szczerze? Sam tego nie chcę już poruszać i seks powinien być przyjemny
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Było pisane milion razy, a dla potomnych Ci jeszcze raz podpowiem, wszystkie dupy wymagają tego samego, niezależnie jak są brzydkie czy ładne. Grube czy szczupłe. Pojebane czy normalne. Możesz mi zaufać. Bo wszystkich spróbowałem i nawet nie musiałem o tym czytać na forum.
Facet ma prowadzić związek i pokazywać cel do którego dąży oraz wymagać od współtowarzysza współpracy!
Jak wymagasz dymania i tylko dymania, to jak laska fika to wypierdala, a jak chcesz związku to uczysz się jak współpracować w zespole z pozycji lidera. Bo tyś nim jest. A jak nie, to baba przejmie nad Tobą kontrolę i będzie Ci mówić jak jest, bo sam z pozycji bitego jamnika na zapleczu nie będziesz w stanie sprawdzić i będziesz się płaszczył niczym każdy przegraniec na świecie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Mendoza, dzięki, choć to wiem, nie o to były pytania, ale nieważne
Jeden chu... z tym, kto ma rację 
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Ciekawe jak wąskie może być okienko z tekstem odpowiedzi ^^
Skąd teoria? Ze szkoleń. To może tak: "Faceci, którzy trafiają na szkolenia zwykle mają problem ze zbyt wolną eskalacją, a nie zbyt szybką."
Nie mówię, że trzeba na dzień dobry złapać za dupę. Ale wielu facetów ani nie spojrzy, ani nie dotknie, ani nie pocałuje i dziewczyna zamiast puścić wodze wyobraźni zastanawia się raczej "czy on chce zostać moim kolegą", "czy to na pewno była randka".
Dlatego osobom, które się uczą zwykle radzę próbować sprowokować seks na pierwszym spotkaniu. Dużo więcej z tego wyniosą grając ostro i widząc, że kobiety nie reagują strzałem w twarz (a wręcz jeśli jest to zrobione z sensem - podoba im się) niż grając "bezpiecznie". Potem będzie czas na kalibrację, ale niechże oni zobaczą "co można". Zaciągnięcie do łóżka dziewczyny poznanej na ulicy po 2 godzinach pierwszej randki niektórym otwiera oczy.
Takie podejscie jakie proponujesz chyba bardziej mi odpowiada, bardziej pasuje do mojej natury
Tylko jak wyczuc te granice miedzy spokojnym nazwijmy to "zarzucaniem przynety" a opieszaloscia i wpadnieciem w jakas bardzo kolezenska rame z ktorej trudno wyjsc.