Witam,
od ostatniego wpisu trochę się w moim życiu pozmieniało.
Przeszłość odcisnęła swoje piętno na mojej psychice.
W technikum ludzie z klasy i ze szkoły często lubili robić sobie ze mnie żarty często nie śmieszne, nigdy nie chodziłem po korytarzu sam zawsze w grupie z kolegami cwaniakami, bo byłem na nich skazany, na zajęciach się nie odzywałem, nie miałem dziewczyny. Ciągle sobie wmawiałem, że ludzie się na mnie patrzą i coś sobie myślą, wyrabiają sobie o mnie opinie, obrabiają mi dupe nawet nie znając mnie wcale, szczególnie dziewczyny, czułem na sobie ten szydzący wzrok.
Teraz jestem na studiach, wspomnienia z przeszłości się pojawiają gdy widzę grupę dziewczyn to dech mi zapiera, żeby przejść koło nich, zawsze staram się być nie zauważony.
Mimo to staram się iść dalej do przodu zaraz kończę studia i chciałbym się was zapytać jak kompletnie odciąć się od przeszłości głównie od okresu tych czterech lat? By móc normalnie funkcjonować wśród kobiet, chciałbym zbudować jakiś poważny związek tzn. jakikolwiek związek, bo do tej pory (mam 23 lata i) nic. Włącza się we mnie blokada, gdy sytuacja się rozwija ja się wycofuje w obawie, że moja dupa zostanie obrobiona jaki to ja nie jestem i tak w koło Macieju.
Miał ktoś z was podobną sytuację - jak sobie z tym poradziliście?
moze zapisz się na siłownie. Zaczniesz się wyróżniać pod względem sylwetki to przełoży się na Twoją psychikę. To najważniejsze, żebyś zrozumiał, że Ty też możesz. Niestety dobre słowo Ci w tym nie pomoże, musisz zacząć działać.
Siłka to serio fajne rozwiązanie.. tak na początek
A powiedz jeszcze, jakich obecnie masz znajomych?
Tu będą tylko zaczątki, bo temat rozległy na strony.
Dominik95 idzie w dobrym kierunku, ale myślę, że autor ma problemy z akceptacją i siłownia byłaby dla niego szokiem, bo znowu na mnie patrzą. Zatem trening domatora, ćwiczenia izometryczne, trening plyometrycznym na dworze wczesnym rankiem o 5-7 i dopiero potem na siłkę.
W zdrowym ciele, zdrowy duch.
Dodatkowo spójrz na swoje odżywianie i włącz do diety kakao, zwłaszcza na dobry poranek.
Odnośnie tego strachu przed ludźmi to rozumiem, że ludzie z Ciebie wyszydzali i zrobili Ci masę kompleksów. Dobrze by było znaleźć sobie pasję, hobby, zainteresowanie, takie jakie będzie Ci odpowiadać. Coś z czego będziesz zadowolony.
Skupiłbym się na ćwiczeniach relaksacyjnych: głębokie oddychanie, medytacja byś nabył umiejętności radzenia sobie ze stresem.
Jeśli to zrobisz, a powinieneś do lata zbudować wewnętrzne, niezniszczalne ja, pancerz, który będzie zlewał krytykę, bo będziesz wiedział, że jesteś super, bo tak masz na siebie patrzeć. Wtedy zacznij podchodzić do kobiet. Poradników tu masz całą masę.
Zacznij od zmiany opisu na tym profilu: "Frajer w relacjach damsko-męskich dąży do perfekcji w tych sprawach". Ty masz siebie szanować, nie możesz o sobie myśleć negatywnie. Nie możesz siebie tak nazywać.
Pogrubienie by Tobą wstrząsnać. Popatrz na opisy Konstantego, CzystychSkarpet, Guesta. Zobacz różnicę.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Idź na terapię. Nurt: psychoanaliza. Najlepiej jeżeli byłaby mieszana, psychoanalityk zajrzy do Twojego wnętrza i powie Ci skąd takie myślenie i zachowania. Behawiorysta poznawczy powie Ci co masz zrobić, żeby złe nawyki (myślowe, zachowanie) zastąpić nowym, dobrym.
I głowa do góry. Wczoraj oglądałem program o gościu z zanikiem mięśniowym. Ty w porównaniu z nim masz dopiero klawe życie...
Medytacja jest okej. Ale! Może doprowadzić do głębszej izolacji. Bo zajarzysz, że nie potrzebujesz towarzystwa do szczęścia.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Im bardziej bedziesz chcial sie odciac od przeszlsco, tym bardziej bedziesz w czarnej dupie.
Trzeba ja zrozumiec i wyprostosowac w sobie niewspierajace myslenie ktore w niej znajdziesz
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Dodatkowo spójrz na swoje odżywianie i włącz do diety kakao, zwłaszcza na dobry poranek. Wraz z wiekiem spada przyswajalność laktozy, więc kakao bym odradził. Zdecydowanie lepiej działa wyciskana cytryna (połowa cytryny - zależy od wielkości;)) zalana ciepłą wodą. Szklanka takiej wody z cytryną świetnie działa na organizm, metabolizm, zdrowie. No i orzeźwia od samego rana!
A kto mówił by dodawać do świętego napoju Azteków mleka? To jak do piwa soku. Mówię tu o prawdziwym, gorzkim kakao zalanym wodą.
Za cytrynę plus
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Mówię tu o prawdziwym, gorzkim kakao zalanym wodą.
Kakao zalane wodą? To tak, jakby pić piwo z "kija":-)
Spróbuj, poczujesz prawdziwy smak kakao, a nie jakieś lurki zalane mlekiem czy Nesquik. Kakao pite odwrotnie to właśnie jak picie piwa z "kija". Mleko tylko obniża działanie flawonoidów.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
To ja przebijam - Yerba Mate
Tylko trzeba umieć dobrze zaparzyć.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Podwyższam stawkę żeń-szeniem
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Można robić mix. Ale żeń - szeń przypomina kawsko. Po YM masz od razu kopa, który utrzymuje się kilka godzin. A nie peak a potem dół.
Drugi aspekt - YM pobudza tylko umysłowo. Kawa i żeń szeń fizycznie i psychicznie. Stąd częśto człowiek chodzi rozdygotany.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
No tak, yerba mate jest świetna. Piję ją od około dwóch lat (od ponad roku regularnie) i mówiąc szczerzę "robi robotę".
Ilekroć jechałem na imprezę po ciężkim dniu, zaparzałem sobie 2-3 tykwy Pajarito i nawet po imprezie nie chciało mi się spać;-)
No i jest zdecydowanie zdrowsza aniżeli kawa!
Yerba, panowie faktycznie jest świetna, nie mogę z Wami się sprzeczać, muszę się zgodzić, nie mam wyjścia, ale będę bronił kakao, że coraz częściej pojawiają się badania, że kakao jest dobre przy budowaniu masy mięśniowej, krzepi, daje pompę do treningu wypite chwilę przed.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
A jak wygląda metabolizm po takim kakao? No bo wiesz, często spożywa się kakao, jak się ma paradoks, czyli leci często i rzadko.
Znam ten sposób i jest skuteczniejszy niż osławiony węgiel. Muszę przyznać, że dobrze i nie mam żadnych problemów gastrycznych.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
To dobrze dla Ciebie.
Yerba mate jest nie tylko pobudzająca, ale też odchudzająca, czy nawet na...potencję. Tej ostatniej nie próbowałem, bo konar płonie, póki co.
Jasne, że kakało bez mleka. Ja robię to tak: szklanka wody do gara, dosypuję łyżeczkę suchej masy kakaowej, minimalnie czili, czasem cukier brązowy i heja. Na gazie ma stać aż się zagotuje i po 2 minutach zdejmuję. Gotowe. Jest dużo lepsze niż zalane wrzątkiem.
Bardzo polecam mieloną guaranę do treningów czy jazdy rowerem. Działa to tak, że jak człowiek śpiacy i się chce obudzić to guarana nie pomoże. Ale jak wypijemy ją przed pracą lub po pracy to wspomaga/regeneruje. Dawno temu, chyba Indianie (mężczyźni) po ciężkim dniu pili napar z guarany, by mogli zregenerować siły i cieszyć się seksem z kobietami. A przepis prosty - do szklanki z gorącą wodą wsypać powoli (jak za szybko się wsypie, to robi się glut) łyżeczkę guarany i poczekać, aż opadanie. Guarana nie rozpuszcza się w wodzie. Zamieszać i w miarę szybko wypić. Ale nie można tego zbyt wiele dni z rzędu robić, bo jednak jest tam sporo kofeiny.
Co do Yerba mate - mi osobiście nie przypadła. Chwila euforii, a potem wqrw. Nie wiem czemu tak.
A, czosnek, afrodyzjak i ogólnie antydepresant. Biorę ząbek i go jem. xD Pali, że masakra, ale potem cały dzień bardzo pozytywny. I nie śmierdzi tak, jak ten z kebabów.
Przepraszam za offtop.
Kolejny zwolennik kakao
Piąteczka
Jaki offtop, my tu mu dajemy wiedzę na temat składników odżywczych na dobre samopoczucie, bo to głównie u niego leży i to mu doskwiera, że apatyczny. Rola żywności jest bardzo ważna. Ciało jest jak świątynia 
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Zacznijmy od tego, że wstajesz rano i uśmiechasz się przed lustrem
To będzie sztuczny uśmiech i taki ma być. Tak! Wcale się nie przesłyszałeś, masz to zepsuć, jak tylko się da. Już? To na co czekasz. Rób to teraz, a zaraz dowiesz się po co... dobra, udało Ci się? Super teraz powtórz. Jeszcze raz. Jeszcze... Masz to robić tak długo, aż zaczniesz się z tego śmiać, aż niechcący zacznie Ci to wychodzić. Spójrz w swoje oczy, pewna kobieta kiedyś Cię pokochała i nadal robi to nie z przymusu, nie za pieniądze. To Twoja matka. Chciałbyś, by Twoje dziecko czuło się jak nieudacznik? A wiesz dlaczego ludzie przerywają różne rzeczy np w sporcie nim mecz się skończy? Dlatego, że odpuszczają i czują się przegrani, myślami są już przy porażce. Po co więc się bezproduktywnie uśmiechać? Bo nigdy nic nie wychodzi za pierwszym razem, a nawet jeżeli sztucznie spróbujesz 77 razy, to tylko po to, żeby 1 raz wyszedł. Gdybym Cię zapytał, czy chciałbyś mieć do końca życia tę jedną jedyną wybrankę, to chciałbyś? Nawet, gdyby wcześniej 77 innych dziewczyn Cię spławiło, to czy nie byłoby warto?
. Od teraz pilnuj swojego myślenia i nie dopuszczaj do swojej głowy negatywnych myśli, a kiedy przyjdzie Ci przejść obok hordy krwiożerczych kobiet, podnieś głowę, wyprostuj się i pomyśl, że jesteś jednym z kilkuset milionów plemników, który wygrał. Spróbuj nauczyć się patrzeć ludziom w oczy, tak głęboko i długo, żeby to oni spuszczali wzrok ( i nie chodzi mi o pojedynek spojrzeń), ale najpierw podnieś głowę i spójrz w swoje, w te (być może) przekrwione białka, w teńczówkę, źrenice, to Twoje oczy. Później będziesz mógł patrzeć w oczy innych. Kiedy z kimś rozmawiasz, a zaraz zaczniesz, bo przestaniesz się bać, wiedz, że patrzenie w oczy rozmówcy podświadomie podpowiada mu, że a) albo mówisz szczerze, lub b) słuchasz, więc nie patrz w podłogę, bo nie musi być piękna, a już na pewno nie, jak oczy kobiet, które właśnie minąłeś,łap następne i się uśmiechnij
A co do tytułu, to przestań patrzeć wstecz,bo potkniesz się o teraźniejszość i nie znajdziesz przyszłości takiej, jaką byś chciał. Złap za broń i walcz o siebie 
Już sobie coś uzmysławiasz, albo zaraz zaczniesz. Sęk w tym, że to wszystko siedzi w Twojej głowie. Ktoś kiedyś napisał, chyba tu na podrywaj.org, że "JEŻELI CHCESZ MIEĆ COŚ, CZEGO WCZEŚNIEJ NIE MIAŁEŚ, MUSISZ ZROBIĆ COŚ, CZEGO WCZEŚNIEJ NIE ROBIŁEŚ" BUM! Ale Ty to wszystko wiesz, więc dlaczego nie stosujesz tego? Bo masz negatywne myślenie. Uśmiechem da się zarazić, a z nim na ustach aż łatwiej się rozmawia z ludźmi, z kobietami
Podoba mi się ten wpis i nasunął mi jedno: Terminator smile, czasem do lasek robię dla rozluźnienia atmosfery
https://www.youtube.com/watch?v=...
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Dzięki wszystkim za pomoc.
Na siłownie chodzę od dłuższego czasu i to jest teraz moim hobby, bo na nic innego nie mam czasu.
Wyznaczyłem sobie pewien cel na początek:
każdej lasce np jak się mijamy czy to na mieście, czy gdzieś w sklepie powiedzieć cześć albo hej i spojrzeć przy tym jej w oczy z lekkim uśmiechem. Chyba na początek dobre?
Potem jak będzie już lepiej mi szło, zapytać o drogę gdzieś, albo godzinę i tak dalej małymi krokami do przodu.
Pozdrawiam
Plus za zmianę opisu
I tak masz o sobie myśleć:)
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Twój początek dla niektórych jest metą i w takim punkcie wielu ludzi tkwi. Najważniejsze być szczerym przed sobą i obiektywnie określić swoją pozycję, w którym punkcie się aktualnie znajduje. Pierwszy krok jest trudny, ale bardzo satysfakcjonujący, czasami okazuje się pierwszym i ostatnim w danym kierunku, więc pilnuj siebie. Będziesz się bał, rezygnował, stresował się, będą Ci się pociły dłonie i trzęsły nogi. Powiesz sobie, że nie dziś, że lepiej jutro, że do tej nie, do następnej... Leć jedną po drugiej, bez wyjątków, bez wymówek, jakbyś przymierzał każdą koszulkę i sprawdzał ją pod każdym względem, bez wymówkowego omijania, bez emocji, stresu, nie traktuj tego, jako czegoś wielkiej wagi, tylko zwykły, fajny, wesoły dzień
.
Moja historią by miała wiele wspólnego z twoją.
Po pierwsze musisz się przestać przejmować opinią innych i brać sobie do serca rzeczy które ci ktoś mówi, bo w życiu usłyszysz wiele nieprzyjemnych rzeczy w szczególności od kobiety, które wiedzą jak celować, aby zadać ból.
Wyrzuć z diety cukry proste i zacznij brać jakiejś dobrej jakości magnez, ja np. bez magnezu jestem bardziej nerwowy ; )
Nie przejmuję się opiniami osób, które nic dla mnie nie znaczą.
Związku nie zbudujesz, dopóki nie pokochasz samego siebie i zaakceptujesz samego siebie. Musisz pokochać przebywanie ze samym sobą, wtedy będzie ci się żyło zdecydowanie lepiej, bo największą część życia spędzasz sam ze sobą i jak jesteś sam. Związek ma być dodatkiem do twojego życia, a nie jego podstawą bo jak się związek się skończy to skończysz się razem z nim.
Ja mam np. wadę wymowy i pogodziłem się z tym. Przez jest mi po prostu lepiej. Zadręczanie się przez rzeczy, na które się nie ma wpływu jest głupie.
Czujesz taki wzrok od innych ludzi bo masz niską samoocenę, a to widać gołym okiem. Musisz mieć wysokie poczucie wartości, zmienić myślenie na pozytywne, tylko ludzie z pozytywnym myśleniem osiągają jakieś sukcesy.
Człowiek popełnia błędy, jednak ważne jak te błędy rozwiązuje a nie się przez nie załamuje.
Jak dobrze sobie poukładasz w głowie, to wpływ przeszłości nie będzie miał żadnego wpływu na twoją samoocenę ; ) Wszystkie informacje jak to zrobić masz na tej witrynie, wystarczy poszukać ; )