Abstrachując od panujących tu w większości rozmów o tematyce rozstaniowej chciałbym poruszyć kwestie dobrych praktyk w związku.
W relacji jestem od roku, od połowy mieszkamy razem. W ostatnim czasie moja dziewczyna pracuje ciężko nad projektem magisterskim, mało angażując się w naszą relację. Od tygodnia panuje zasada zero seksu (wystąpią nieudane akcje z brakiem podniecenia z jej strony), atmosfera stresu, lenistwo a ja - wyposzczony i spięty. Fakt - boli to mocno, lecz w podświadomości coś nakazuje oddać jej trochę wsparcia.
Podejmuję próby pomocy poprzez rozmowę przed snem, przytulanie, zrobienie herbaty w trakcie pracy, wysprzątaniu jakiegoś miejsca. Taki czas można nazwać próbą, gdyż męczy mnie to niemiłosiernie. Wypalam się.
I tu pytanie do doświadczonych, jak pomagać kobiecie w trudnym czasie, żeby psychicznie się nie wykastrować? Jakie postawy pomagają - popędzanie jej do pracy czy zaciąganie do odpoczynku? Praca nad sobą czy pomoc w jej domowych zadaniach?
Wsparcie i zrozumienie jak najbardziej. Bez narzekania i jęczenia kiedy ona potrzebuje skupienia, spokoju i koncentracji. To jedno.
Teraz wypośrodkuj, bo zaraz skończysz jako jej służący. Umiar, umiar i jeszcze raz umiar. To jest okres kiedy możesz poświęcić więcej czasu swoim sprawom, znajomym, hobby itd. Tylko bez żadnych gierek i akcji na pokaz z Twojej strony bo napytasz sobie biedy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Okazujesz wsparcie wystarczające, ja bym powiedział wręcz idealne. Dodatkowo jak szanowni przedmówcy zaznaczyli, żeby nie było z Twojej strony jojczenia i nie można mieć do ciebie zastrzeżeń. Miesiąc wytrzymaj i zobacz.
Inna kwestia, że jak kobieta odstawia od łoża to może być coś nie tak - albo jakiś samiec na horyzoncie, albo stałeś się z jakiegoś powodu niegodny, bo twoja atrakcyjnośc spad́ła. Tak czy śmak zajmij się sobą, bo jak wzrośnie atrakcyjność to inaczej ona popatrzy na ciebie,a co najlepsze wzrośnie twoje samopoczucie.
Co do jej zaangażowana to być może dziewczyna przesadza. Albo jest panią spóźnioną i ma termin na grudzień obrony,na niektórych uczelnaich tak się da albo ma czas do czerwca conajmniej. W pierwszym wypadku zrozumiałe jej zachowanie, bo czas goni, a w drugim wypadku to zapytaj czy czasem nie marzy o doktoracie? To by wytłumaczało dlaczego ona tak się stara z tą magisterką.
Kobiety też są cwane, a nawet bardziej niż my, o wiele bardziej podchodzą rzetelnie do takich spraw. Chłopak jest teraz, może go nie być, związki związkami, ale jak sie dostanie na doktorat to nikt jej tego nie zabierze z dnia na dzień.
Dowiedz się dlaczego tak się stara, bo jeśli nie doktorat to nie ma logicznego wytłumaczenia... A jak nie ma takiego wyjaśnienia to patrz na ręcę i to czujnie.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Dobre rady Panowie. Ostatnio trochę głębiej analizuję naszą relację, przy czym wychodzą różnice i tajemnice między nami. Oczywiście nie wszystkie akceptuję, nie zawsze rozumiem, przez co kipi ze mnie gorąco i podwyższone ciśnienie. Wszystko to udowadnia mi, że jeszcze się niedotarliśmy, co zdaje się logiczne po zaledwie jednorocznym związku. Niemniej, przyjemność odkrywania jej zalet i wad w tych fatalnych dniach nadrabia te niedoskonałości
Ze zdrowej obserwacji to dziewczyna ma akurat teraz okres, spędza całe dnie w domu, co tydzień widząc się z promotorem, nie spotyka się często ze znajomymi, zagląda często na fb (nie mam zastrzeżeń) i próbuje znaleźć verwę do pracy magisterskiej.
Samą magisterkę odkładała od dawna na listopad, imając się różnych zajęć - teraz statystycznie spędza 12 godzin przed komputerem. Ma termin oddania do środy. W rozmowach niejednokrotnie przyznała mi, że czuje się jak szara myszka - nieatrakcyjna i nostalgiczna. Kompensuję to przytulaniem bez słów. A, i w środę zabieram ją do filharmonii za 30zł, niech się ładnie ubierze i poczuje lepiej
Wracając do tematu, sam gubię się w rozmowach z nią. Widzę, że szuka wsparcia, lecz trudno mi pocieszać kogoś kto ma tyle roboty i to z własnej winy. Zwykle kwituję to by posiedziała jeszcze pół godziny i wracała grzać mi łóżko. Zobaczę jak to będzie.
-------------------
"Zostaw ją lepszą."
'Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze...'
Więc ciągnij ku górze skoro dała ciała w tym temacie. Bo jak widzisz wg tego tekstu skakanie po niej kiedy płacze to nie miłość
Też nie mam krztyny współczucia dla osób, które same sobie zgotowały jakiś los, ALE pomóc zawsze można.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Szybko zamieszkaliście ze sobą, możesz stać się przez to bardzo dostępny. Ona wie co robisz, gdzie jesteś i tak dalej.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Kiedyś słuchałem Happysadu na okrągło, pogrywając jeszcze ze znajomymi na gitarze do ich tekstów. Dobre czasy
@oon24, nie obraź się, ale to brzmi jak rada PUAguru, który każe z wielką dokładnością przestrzegać zasad. Na pierwszej randce to, po kłótni to, a po roku tamto. Życie pisze scenariusze, według którego mnie wypadło po pół roku wspólne dzielenie m2. Trochę luzu, nadal znikam do pracy na 8h, do znajomych na godzinę i w weekendy na uczelnię. Wszystkiego jeszcze nie wie
-------------------
"Zostaw ją lepszą."
"Od tygodnia panuje zasada zero seksu"
źle, że to jest jakaś zasada i źle wygląda fakt, że ktoś przez tydzień bez seksu nie może wytrzymać;)
W ostatnim czasie tzn ile??
Miesiąc??
"Fakt - boli to mocno, lecz w podświadomości coś nakazuje oddać jej trochę wsparcia"
mam nadzieje, że nie masz na myśli tego tygodnia czy tam dwóch bez sexu;)
Niech się dziewczyna uczy, a Ty nie spinaj pośladów;)
Dokładnie nie pamiętam jak długo trwa przerwa od seksu (może 1,5 tygodnia), ale wychodzę na tym ...dobrze. Takie odwyki dają trochę do zrozumienia, że wpadałem w nałóg. Wiesz, sytuacja kiedy chcesz więcej i więcej a w oazie sucho.
Nadal czuję te nieprzespane noce z powodu uczelni, napiętej atmosfery, pomocy w magisterce, ale również pamiętam łzy bezsilnej kobiety, jej bliskość i niewypowiedzianą wdzięczność. Niech to procentuje, dużo się nie narobiłem.
-------------------
"Zostaw ją lepszą."
zamykasz jej książki do szafy, panienkę bierzesz za pysk i wyjeżdżacie na weekend... będą dąsy ale tylko chwilę...