Coś takiego jak "friendzone" nie istnieje. Samo pojęcie znaczy nie mniej nie więcej tyle co "nie masz seksualnego dostepu do mnie" ale to wtedy nie nazywa się friendzone, lasce sie po prostu nie podobasz. No bo tylko i wylacznie dlatego masz jej nie calowac, bzykac bo ona czy ty nadala wam status "kolezenstwa"? To tylko slowa. Wiecie ile ja "przyjaciolek" moge macac, calowac itd.? Jedna nawet przelecialem a bylem z nia jak brat i siostra, znalismy sie od zerowki, potem wspolne imprezowanie itd. Na przykład ostatnio mam taką sytuacje, że kumpluje sie z laska, powiedzielismy sobie oboje ze nasza relacja jest czysto kolezenska nic wiecej i co? Mimo to moge ja calowac, macac itd... kiedyś jej powiedziałem tak zeby zobaczyc reakcje "wiesz, niby sie kumplujemy a calujemy i w ogole przyjaciele sie tak nie zachowuja" a ona to "NO FAKY ALE PRZYJACIELE SIE CALUJA I UPRAWIAJA SEKS CZASEM, czasami potrzeba jest bliskosci, fajnie miec kogos takiego obok, zeby sie przytulic, calowac, kochac." Także moim zdaniem to czy sie z nia kumplujecie nie ma znaczenia, przeciez samo nadanie takiego statusu relacji nie moze byc przeszkoda w dostepie do jej majtek.
jak lasce cienkie po nogach na twoj widok to mozesz do 30 spotkania za dupe nie zlapac a i tak bedzie na ciebie leciec i cie pragnac, z reszta, jak jej cieknie na twoj widok i ty nic nie tobisz to ona zrobi wszystko zeby cie wyruchac jak najszybciej
ok tatku, tylko ze to ze jej "przeszlo" to znaczy tyle co nie podobasz mi sie, poznalam cie po prostu lepiej i nie jestes w moim typie, lasce kiedys powiedziałem ze chce przyjazni miałem w dupie to rok za mna latała az w koncu dałem jej szanse i w sumie bylo fajnie, a z tym olaniem laski jak mowisz ze jej zalezało a mnie nie i dlatego chce teraz przyjazni to tez troche zaprzeczanie tego co nie raz pisałes na forum i oczym wielu tu pisze czyli zeby nie pokazywac ze nam na niej zalezy
Możesz to napisać z zachowaniem zasad ojczystego języka?
Nie można ich całkowicie zlewać i za wszelką cenę pokazywać obojętności. Właśnie wtedy im "przechodzi"
Jeśli chodzi o główną myśl wątku to oczywiście się nie zgadzam. Jesteś cipką i nie wiesz czego chcesz to zostajesz przyjacielem, proste
nie jestesmy na dyktandzie, będę pisał jak będę chciał
Przecież całe forum o tym mowi. "Pokazuj ze nie lecisz na nia, zeby sie zastanawiala czy serio ja lubisz, nie pokazuj ze ci zalezy."
ja tak mam, że jak poznaję kobietę to praktycznie od razu wiem czy ona jest dla mnie atrakcyjna czy też nie, mam kilka koleżanek które są dla mnie aseksualne i tyle
u kobiet jest podobnie
czasami tylko kobieta szuka koła zapasowego czy plastra ale jak wiemy i tak nie prowadzi to do niczego głębszego więc po co w ogóle zaczynać, szkoda czasu tylko ...
they hate us cause they ain't us
Friendzone to sytuacja w której kobieta traktuje cię jak kolegę.
Jeśli Ty tak kwalifikujesz dziewczynę, to ona tymbardziej będzie na ciebie leciała. Wtedy to nie jest friendzone.
Temat dziwny i niepotrzebny.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
ale przecież to ze ona powie ze jestesmy tylko kolegami nie mzoe sprawic ze jej nie bede mogl calowac, pukac.. wiesz ile "przyjaciolek" moge macac calowac?
Świetne masz przyjaciółki, wiedzą czego chcą, mają zasady, tylko pozazdrościć. A wiesz ilu gości oprócz Ciebie może je obmacywać czy całować?
Na dyktandzie może nie jesteśmy, lecz tak napisanym "tekstem" pokazujesz tylko swój poziom.