Hej,
Jestem nowy i mimo swojego wieku niestety też chyba nie doświadczony (mimo, że wydawało mi się inaczej)...
Wasze posty są dla mnie bardzo ważne, dzięki Wam jest lepiej.
Mój problem urósł do dużego formatu, dlatego nie wiem od czego zacząć, pozwólcie, że od początku.
Kilka miesięcy temu poznałem pewną kobietę przez internet, na początku nauczony doświadczeniem nie nakręcałem się i żyłem w przekonaniu, że będzie co ma być, kiedy z nią pisałem naprawdę miałem wyjebane czy odpisze. Kiedy doszło do pierwszego spotkania,(sama zaproponowała dosyć wcześnie), kiedy ją zobaczyłem na żywo na początku pomyślałem, że kobieta nie w moim typie (szukałem chyba ideału), ale po kilku chyba dwóch godzinach kiedy byliśmy w parku poczułem coś, że może coś z tego będzie. Pożegnaliśmy się i do domów. W kolejnych dniach oczywiście pisaliśmy ze sobą i była druga randka. Poszliśmy do kina później na drinka, ale od tamtego momentu chciałem ją pocałować (od kina), ale bałem się "odrzucenia". Los tak chciał, że spotkaliśmy w pubie moją koleżankę z towarzystwem i impreza przeniosła się do domu koleżanki. Tam w nocy po kilku głębszych pocałowałem ją, usłyszałem, że w końcu, bo na to czekała też od kina. Troszkę przegiąłem, tzn. ona też, ale seksu nie było. Później to standardowo, pisaliśmy do siebie, dzwoniliśmy i umawialiśmy się. Taka sielanka trwała 2 miesiące, po tym czasie zaczęło coś się psuć, mianowicie, często z małego problemu "rodziło" się coś dużego, jestem osobą z "ciężkim" charakterem, a ona bardzo delikatna i w przeszłości skrzywdzona w długoletnim związku. Nie jestem agresywny, ale niestety często robiłem tak, że mały problem rósł do dużego przez to, że byłem dupkiem. Raz ją oszukałem, że idę spać, a poszedłem na imprezę z koleżanką i znajomymi, pewnie będzie "zjeba", rozumiem, Zrobiłem to dlatego, że będąc z nią szukałem podświadomie kogoś "lepszego", ale nie zdradziłem i nie szukałem, tylko podświadomie. Ona się o tym dowiedziała dzień później i dostałem zasłużony "wpierdziel", kilka dni nie odzywała się, ale po tych kilku dniach dostałem kopa w dupę i już wiedziałem, że chcę być tylko z nią, nie wiem jak, ale udało mi się do niej wrócić (miej wyjebane, a będzie Ci dane) w tym przypadku działa bardzo dobrze. Niestety może jestem pojebany, ale jak byłem z nią to brakowało mi czegoś, szukałem lepszej (tylko podświadomie), a kiedy już ją miałem to znowu to samo... Może to dlatego, że to pierwsza moja kobieta, jestem na wózku i niestety to jest powód, że nie zawsze jestem tak atrakcyjny dla innych kobiet, a może dlatego, że to przyszło mi wszystko za lekko. Później znowu kilka tygodni było ok, tak normalnie jak w związku, nawet kilka tygodni byliśmy oficjalnie parą, niestety później znowu zaczęło coś się psuć tzn. kiedy umówiłem się z nią u niej to była draka z jej inicjatywy, wyszedłem i w gniewie postanowiłem ją olać. Dzień później poczułem się "wolny", że mogę "na legalu" wrzucać fotki z tylko koleżankami itp. Wcześniej za takie zdjęcia była by draka, jest, tzn. była bardzo zazdrosna. Tak też robiłem, dostałem od "niej" wiadomość, że może się spotkamy i pożegnamy jak dorośli, pomyślałem, że to uczciwe i tak należy zrobić. Jadąc na spotkanie naprawdę miałem wyjebane, chciałem to skończyć, kiedy się spotkaliśmy kupiłem kilkadziesiąt róż i dałem mówiąc, że każda z nich to za jej płacz przeze mnie, oczywiście było ich więcej niż łez. Tak się potoczyły sprawy, że skończyliśmy u niej w domu... i na nowo to samo. Ostatni raz kiedy "zerwała" to dwa miesiące temu, postanowiłem nie odzywać się i jak zwykle to ona pierwsza się odezwała, że nie wie dlaczego, ale tęskni za mną. Kiedy chciałem się spotkać to nie chciała i mówiła, że nie ma na to ochoty, po 3 tygodniach (kontakt tylko tel, lub internet) sama zaproponowała spotkanie, było bardzo miło itp. ale niestety usłyszałem, że brakuje jej mnie, ale tylko jako przyjaciela (WTF), że przez moje błędy zaczęła myśleć o mnie w inny sposób. Moja reakcja była dosyć spontaniczna i podyktowana alkoholem, więc powiedziałem, żeby spadała i kolegą nie będę, ona, żebym wykasował kontakty do niej, tak też zrobiłem. Rano kto dzwoni? ona i pyta jak się czuje, przerwałem rozmowę i powiedziałem, że oddzwonię. Oddzwoniłem, ale od tamtej pory nasze relację są na poziomie kolegi... (wiem, wiem dałem się jej w to wciągnąć) i na domiar złego kurwa zakochać... Tu jest problem bo zauważyłem, że kiedy jej zależało to ja byłem olewczy, a kiedy mnie zależy to role się odwróciły, nie wiem czy robi to celowo, żebym poczuł jak to jest, czy robi to nieświadomie bo faktycznie nic już do mnie nie czuje..., Kiedy jej mówię, że kolegą nie będę (chociaż i tak nim zostałem) słyszę, dlaczego nic nie robisz, żeby nim nie być, dlatego postanowiłem działać i zachęcić ją do siebie. Kwiaty (dużo), prezenty itp. Zachowanie FRAJERA!, ale niestety serce mówi inaczej od rozumu i jest głośniejsze jak ktoś kocha. Sytuacja na dzień dzisiejszy przedstawia się tak: Rozmowa przez tel, sms itp. Raz w tygodniu lub dwa spotkania, ale jak pieprzony kolega..., wiem, że powinienem z nią zerwać kontakt i iść dalej, ale mam też myśl, że może warto poczekać, a to mnie wyniszcza od dłuższego czasu, a jak pozna kogoś to nie wytrzymam. Dodam, że kiedy chcę z nią pogadać jak się widzimy to mówi, że ma dużo problemów i nie chce o tym gadać, i słyszę, że na dzień dzisiejszy nic do mnie nie czuje prócz sympatii. Z drugiej strony kiedy oddalam się zachowuje się tak jakbym był jej facetem tzn. dzwoni, pisze i mówi do mnie w taki sposób jak byliśmy razem.
Przepraszam, za tak długą lekturę i proszę jednocześnie o Wasze opinie, rady.
MrSnoofie dzięki za swoją opinię, fakt przejebałem, ale zrozumiałem i wiem czego chcę. Pytanie czy się uda. Mimo moich starań ja w ogóle nie widzę poprawy, ale jak oleję to od razu inny temat.
Aby na pewno wiesz czego chcesz, czy tylko Ci sie tak wydaje w zależności od sytuacji?
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Słuszna uwaga.
Wydaje mi się, kurna, wiem czego chcę, teraz wiem, że jak byśmy wrócili do siebie to albo już będziemy, albo jak coś się spieprzy to już na zawszę, bo nie chcę już tak się męczyć po zerwaniu.
Kilka miesięcy temu poznałem pewną kobietę przez internet .......
ale niestety serce mówi inaczej od rozumu i jest głośniejsze jak ktoś kocha.
w kilka miesięcy i już ją kochasz ? szybko bardzo ...
they hate us cause they ain't us
Nie wydaje mi się, że to szybko, tzn. każdy "przypadek" jest indywidualny. Ja jak pisałem, na początku "miałem wyjebane", coś u mnie załapało nie dawno.
Radze popracować nad ciężkim charakterem bo na dłuższą metę bedzie problem. Ewidentnie widać, że jestes niedojrzały. Co do tej sytuacji ja bym powiedział szczerze jak jest, co myśle i nie napraszał się na siłe bo tylko pogorszysz i tak zjebaną pozycje.
Koledzy, ja mówiłem wiele razy o co mi chodzi i co czuję, ale słyszę, że nie pora za takie rozmowy. Pracuję nad ciężkim charakterem, chodzę do psychologa i ona o tym wie. Jestem niedojrzały, bo nigdy nie miałem dziewczyny..., sytuacja jest zjebana, ale kobieta wie, że chce się zmienić, wie co czuję, ale wciąć jest słabo. Nie daje mi nadziei, ale jak zobaczy, że olewam temat to od razu inna gadka...
To, że podkreślasz ze ona wie o twoich wizytach u psychologa świadczy o tym że robisz to dla niej. Ty masz to robić dla siebie i dla nikogo innego gdy tak będzie to staniesz mocno na nogach
Właśnie o to chodzi, że emocjonalnie nie dojrzałem do związku na poważnie, a poważnie mogło być i chyba tego się przestraszyłem. Ale też wydaje mi się, że to chyba normalne, że miałem wątpliwości, tylko dlaczego takie chwiejne...
Moja niedojrzałość emocjonalna jest wynikiem tego, że nigdy nie miałem, nie byłem w związku z kobietą, tzn. laski były, ale ta "była" pierwsza poważna, na dłużej i w ogóle.
"Tu jest problem bo zauważyłem, że kiedy jej zależało to ja byłem olewczy, a kiedy mnie zależy to role się odwróciły"
Doskonale Ciebie rozumiem i po części miałem podobny problem. To też była moja pierwsza dziewczyna... Jej zależało na znajomości sama pisała ( tak jak i teraz kiedy ja miałem w dupie) a jak mi zależało mega to to ją odstraszało teraz już to wiem ;p.
"Kwiaty (dużo), prezenty itp. Zachowanie FRAJERA!," Tak jest!
To samo robiłem, może nie dużo kwiatów, bo jakaś tam róża symboliczna no ale jednak...prezenciki itp pffff teraz dopiero widzę, że to jest złe!! I frajerskie...
tak się słabo przekonuje do siebie kobietę..
"Rozmowa przez tel, sms itp. Raz w tygodniu lub dwa spotkania, ale jak pieprzony kolega..." Ja teraz z tą dziewczyną z mojej sytuacji też rozmawiam przez tel, smsy, spotkania to samo lub nawet częściej(bo na uczelni tej samej jesteśmy). Dokładnie tak jak powiedziałeś jak PIEPRZONY KOLEGA... a też chciałbym inaczej..
"wiem, że powinienem z nią zerwać kontakt i iść dalej, ale mam też myśl, że może warto poczekać, a to mnie wyniszcza od dłuższego czasu, a jak pozna kogoś to nie wytrzymam."
No powinieneś zerwać kontakt, żeby się dłużej nie męczyć. U mnie sprawa wygląda nieco inaczej, bo ta dziewczyna teraz jest moją przyjaciółką najlepszą i kontaktu nie zerwę...Kiedy się z nią widzę za często to się nakręcam i zapominam o tym, że to tylko przyjaźń, oczekuje czegoś więcej i liczę, że warto spróbować jeszcze raz albo jak Ty powiedziałeś poczekać. Wyniszczać będzie bez końca jeśli tego nie zakończysz imo. U mnie jest tak, że sam sobie ryje beret, frustruje się, że chciałbym spróbować jeszcze raz, ale nie wypada bo to tylko przyjaciółka. Domyślam się, że jak kogoś pozna to nie będziesz zadowolony-miałem podobnie-kiedy ona TYLKO rozmawiała z jakimiś kolegami to ja już byłem zazdrosny(NOSZ ŻAŁOSNA DESPERACJA). Na szczeście mi przeszło
. Ba! Ona nawet ma niby teraz chłopaka jakiegoś starszego, ale wcale się tym nie przejmuję jakoś..nie wiem czemu-nie rusza mnie to. Jak to skończysz na dobre, to nie będzie zazdrości i wgl, czas pomoże w tym, lecz musi troche minąć.
"Jestem niedojrzały, bo nigdy nie miałem dziewczyny..., " no ja tak samo i dlatego takie błędy się popełnia
Problem jeszcze taki, że na tej dziewczynie nauczyłem się nie popełniać niektorych bledow..a ona to wszystk opamięta i zna mnie na wylot, wiec nie sadze by było jeszcze coś więcej..skoro to była ta pierwsza. Trza iść dalej, ehh.
Jednak najbardziej zadziwiające jest to jak bardzo dobry kontakt mamy teraz ze sobą po tym wszystkim..;o
U Ciebie trochę inaczej...
Pzdro
Kolego, tu właśnie problem, że serce mówi "właź jej w dupę", a rozum, olej! Tu jest tak, że im bardziej olewam, tym bardziej się zbliżam, ale ja nie chcę cały czas kurwa grać..., co tu zrobić.
Panowie, a jak to interpretować jak dziewczyna, całuje się, a później mówi, żeby nie robić tego więcej bo nie czuje się z tym dobrze, że dla niej to nie problem, ale ja mogę sobie to inaczej odebrać, bo coś czuję. Często słyszę, że ma ochotę pocałować, ale się powstrzymuje,, właśnie z tego powodu. Czy to ściema czy faktycznie jest tak wspaniałomyślna?
Dodam, że zauważyłem, że strzela fochy jak np. wychodzę na imprezy lub piwo, a przecież nie jest moją kobietą.
Tak, tak, wciąż ta sama.
Nie zwracać uwagi na to gadanie, one tak mają
Kazik, czyli co masz na myśli, że jedno gadają, a i tak co innego myślą?
Panowie, męczę się z tym problemem (dręczę myślami) od 2 miesięcy. Dziewczyna, albo pokazuje mi zachowanie jakie ja kiedyś miałem wobec niej, a ona coś czuła, albo faktycznie już w niej wszystko wygasło. Chociaż wydaje mi się, że coś czuje, ale sam mam mętlik. Proszę doradźcie co mam zrobić!
Panowie, wybaczcie, że tak męczę ten temat, ale naprawdę jest to dla mnie ważne.
Jeżeli laska mówi, że to koniec, a później kila dni po dzwoni, że tęskni?
Jeżeli laska mówi, że nic nie czuje, ale na pytanie czy jest tego pewna odpowiada, że jest pewna, że nie może nic obiecać.
Jeżeli jej mówię co czuję (chuj, powiedziałem), laska po godzinie mówi, że przemyślała to i "dobrem dla mnie" będzie jak nasz kontakt ograniczymy, po czym następnego dnia wydzwania i pisze dużo sms.
I jak laska mówi, że musi odpocząć, a następnego dnia też sama pierwsza wydzwania i pisze sms, ja nie odbieram i nie odpisuję, i tak przez dwa dni.
Czy Panna, która reaguje na "olanie" tzn. Jak się staram, pokazuję to jest chłodnik z jej strony lub co gorsza, obojętność (mówi, że widzi zmiany i docenia...), a jak mam wyjebane i mówię, że nara mam dość, to słyszę Kocham...
Takie zachowania kobiety robią mi sajgon, o co jej kurwa chodzi?
P.S. chodzi o tą samą laskę.
chodzi o to żebyś był podlewanym jamniorem na krótkiej smyczy
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Czyli pannie nie zależy na mnie?
w pewnym sensie zależy. Jak na kims, kto będzie czuwał i czasem patyka przyniesie
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
ciaapek !!! do pani chodź, do paniusi biegnij tiaaa
a co w ząbkach przyniósł ?
a cio ma dla pańci ?
nic nie ma ?
...
a to spierdalaj
they hate us cause they ain't us
Hej, czyli wychodzi, że jestem teraz "pizdusiem", Co powinienem zrobić?
Hej, to co mam zrobić, żeby nie być tym "podlewanym jamniorem", przecież kiedyś mnie kochała, było naprawdę super, więcej ona dawała w tym związku. Co mogę zrobić? Jak ją oleję to boję się, że odpuści sobie...
ano np tak:
https://www.youtube.com/watch?v=...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Kolego, poinformowałem dziewczynę, po kolejnej informacji, że jeżeli wciąż nic nie czuję, że ja odpuszczam i się grzecznie pozegnalem.
"jeszcze tylko ostatni raz jej napisze, czy może coś między nami być i czy może da nam szansę"...
"zalajkowała moje zdjęcie na fb - napisać do niej?"
... nie to, ze jasnowidz. Tylko przestrzegam
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zrozumiałem co chciałeś mi przekazać. Nie odezwę się, wiem, że będzie to trudne, ale też wiem, że im dłużej jestem w tym czymś to będzie taka sytuacja w nieskończoność, ja się męczę psychicznie, analizuję i rozmyślam, a ona ma wyjebane. Kurewsko to boli, ale wiem, że to najlepsza decyzja i bardzo bolesna. Jeszcze bardziej to boli jak dopadają mnie myśli, że to ja spieprzyłem..., a coś mi mówi, że nigdy nie ma winy po jednej stronie.
I oczywiście nie będę pytał czy i jak wrócić, bo nie po to tu jesteście.
" Może to dlatego, że to pierwsza moja kobieta, jestem na wózku i niestety to jest powód, że nie zawsze jestem tak atrakcyjny dla innych kobiet, a może dlatego, że to przyszło mi wszystko za lekko."
a może panienka zrobiła to z litości/ciekawości, potem zobaczyła że się wkręciłeś, a że nie jest suką, to z jakąś tam "klasą" chce to zakończyć...
" ale niestety serce mówi inaczej od rozumu i jest głośniejsze jak ktoś kocha." - chuja tam a nie kochasz, zwykły sentyment do pierwszej dupy którą się zaliczyło... Przypuszczam, że większość facetów z sentymentem wspomina tą pierwszą, nawet po latach... Oczywiście o ile nie była kompletną zdzirą i suką, ale i tak się pamięta... późniejsze przygody już niekoniecznie...
Gen, muszę skomentować to co napisałeś bo mam wrażenie, że nie zrozumiałeś, albo ja źle przedstawiłem sytuację.
"a może panienka zrobiła to z litości/ciekawości, potem zobaczyła że się wkręciłeś, a że nie jest suką, to z jakąś tam "klasą" chce to zakończyć..."
Wydaje mi się, że nie jest to prawdą, bo od początku wiedziała co i jak, nawet mówiła mi o obawach jej koleżanek, które mówiły, że na wózku to pewnie i "flak" z resztą tak myśli dużo lasek. Ona i to było widać, miała w dupie wózek, możliwe, że przyszło jej do głowy coś związanego z wózkiem, ale wątpię.
"chuja tam a nie kochasz, zwykły sentyment do pierwszej dupy którą się zaliczyło... Przypuszczam, że większość facetów z sentymentem wspomina tą pierwszą, nawet po latach... Oczywiście o ile nie była kompletną zdzirą i suką, ale i tak się pamięta... późniejsze przygody już niekoniecznie."
Żeby była jasność, ona nie była moją pierwszą dziewczyną z którą uprawiałem seks, ale pierwszą "stałą".