Witam. Kolejny raz borykam się z problemem z moją dziewczyną. Nadmienię, że jest to osoba, która wręcz wymaga kontaktu. Nawet jak się nie widzieliśmy - kontaktowaliśmy się non stop. Na początku mi to nie leżało, ale z czasem się przyzwyczaiłem i jak tego zabrakło - poczułem się... dziwnie.
Od końcówki września moja dziewczyna w weekendy zaczęła mnie olewać. Nigdy nie napiszę pierwsza, a jak już coś ja do niej napiszę, to dostaję odpowiedź 'z łaski' po godzinie, dwóch, najczęściej jednozdaniową, suchą. Typu "Co słychać? (...)", odpowiedź: "A ok.". Co ciekawe, w tygodniu, gdy widujemy się w każdej wolnej chwili - jest jak najbardziej w porządku. Kiedy jesteśmy na zajęciach również mnie olewa. A na żywo nie. W zeszłym tygodniu powiedziała przed snem, że specjalnie się ode mnie odsuwa, bo wie (!), że ją oszukuję.
Już mówię, o co chodzi. Ona uważa, że jak się nie widujemy, to ja non stop spędzam czas z kolegami. Nie widzę w tym nic złego, no i nie jest to prawdą (w weekendy głównie robię zadania na studia, żeby w tygodniu mieć wolne wieczory), no ale... Ona nic nie wie, tylko się domyśla. I uznała, że skoro ją okłamuję i oszukuję, to ona przestanie się odzywać. Takim zachowaniem oczywiście chce wymusić na mnie, abym jej udowodnił, że się myli. Ale jak ja mam to zrobić? Jedyne wyjście jest takie, że również weekendy musielibyśmy spędzać razem.
Rozpoczął się kolejny weekend. Wczoraj jak wróciliśmy do domu, oczywiście dalej olewka z jej strony. Dzisiaj skoczyłem do sklepu i zauważyłem jedną rzecz, którą mieliśmy kupić. Piszę do niej z pytaniem, czy to się przyda. Po dokładnie 1,5h otrzymałem odpowiedź: "Nie wiem.". Lekko się wkurwiłem i odpisałem, że skoro się tak zachowuje, to nigdy nie będzie między nami dobrze. Odpowiedziała "To nara. Widzę, że się nie dogadamy".
I co byście mi doradzili? Imo to bardzo męcząca i dziecinna gierka, nie chcę marnować sobie życia na coś takiego. Uznałem, że ją oleję. Może jak przestanę się odzywać na x dni, to coś się jej rozjaśni? Jak to widzicie? Najbardziej mnie rozwala jak mówi: "Wiem, że mnie oszukujesz. Wiem" 
Oczywiście, że młodsza
Jestem z nią nie od dziś, więc zabawię się w prawdopodobną odpowiedź: "To wszystko twoja wina. Ja wiem, jak jest. Jak coś ci się nie podoba, to nara". A tego samego dnia wieczorem, lub w dzień następny przyleci zapłakana i będzie próbowała zamieść sprawę pod dywan. Problem w tym, że to wszystko już było i mam dosyć. Przez te tygodnie doszedłem do wniosku, że po prostu tracę przy niej czas, marnuję sobie życie, bo albo ona taka jest, albo jest niesamowicie niedojrzała i nie wiem, czy mam czekać, aż się jej trochę w głowie rozjaśni. Dlatego też wpadłem na pomysł totalnego olania jej, tylko niestety nie wiem, jakie są szansę na to, że się ocknie.
Najlepsze jest to, że jak sama się do mnie nie odzywa, to obwinia mnie, że to ja niby milczę. Zastanawia mnie też fakt, że na żywo jest w porządku, a jak tylko się nie widzimy, to total olewka. Myślałem już, że może kogoś poznała... Ale wątpię. Mówi, że kocha, seks jest, a mimo to mnie ignoruje.
Jak Ci na Niej zależy, a wydaje mi się po tym co piszesz że tak nie rób żadnych gierek, Ona nie zagra tak jak Ty byś chciał i wtedy? Odejdziesz od Niej, będziesz Ją przepraszał i prosił o wybaczenie, myślę że tylko stracisz. A skoro masz takie myśli o odejściu to czemu tego nie zrobisz?
Kolejna sprawa jak chcesz by było lepiej i wybierasz opcję bycia z Nią to uważam że powinieneś dużo pracy poświęcić w to by Ją trochę ustawić, żeby nie robiła Ci takich huśtawek "kocham" "nie kocham" "nara" później płacz ;/ to jest kiepskie i to z biegiem czasu zamieni wasz związek w toksyczną relację, nie polecam.
To że Cię olewa i próbuje Swoich gierek nie jest fajne, dobrze się zastanów czy na prawdę nie ma powodów, a jak nie to posłuchaj się rady Marco, no bo skoro nie masz Sobie nic do zarzucenia to Ona powinna się trochę ogarnąć
Pozdro
Jak Ci zarzuca kłamstwo albo to że pod "jej nie obecność" balujesz kumplami to potwierdź to. Walnij tekst w stylu: "Tak właśnie jedziemy z kumplami urżnąć się jak świnie, później do klubu powyrywać panienki a na koniec pojeździć na pegazach".
Jej fochy / shit-testy są tak absurdalne że tylko absurdalna odpowiedź na takie coś może pójść, według mnie.
A jak Cię męczy sytuacja to sobie od niej odpocznij i się zmyj gdzieś na tydzień albo dwa, ewentualnie sam zacznij używać takich samych sztuczek co ona. A gdy "A tego samego dnia wieczorem, lub w dzień następny przyleci zapłakana i będzie próbowała zamieść sprawę pod dywan." rzuć tekstem że "Ależ kochanie, sama mówiłaś to i to, to moja wina wybacz ale musi zostać tak jak mówiłaś wcześniej, szanuje twoje zdanie" albo innym tekstem który sprawi że pożałuje swojego gadania i zachowania i w gruncie wyjdzie na twoje.
Tyle ode mnie.
---------------------------------------------------------------
Think different
Tą radę to tylko w przypadku jak chcesz podbić Sobie EGo i z Nią zerwać, raczej wątpię by normalna dziewczyna pozwoliła Sobie na takie coś ;/
Haha, ryzykowny pomysł, ale całkiem w porządku
Ona nawet potrafiła do mnie dzwonić i mówić: "Gdzie jesteś? W domu? Taa, jasne. To włącz TV, daj na TVN i powiedz, co jest teraz na ekranie"
Aż mi się jeszcze przypomniało, że jeszcze niedawno miała pretensje, że nie odpisuję jej przez 40 minut, albo gdy wstaję rano, to najpierw idę się umyć, jem śniadanie, a dopiero potem piszę do niej. Teraz siedzi cicho całymi dniami i jeszcze mówi, że to ja ją olewam 
Właśnie chcę sobie odpocząć, tylko obawiam się, że nie wytrzymam i w końcu napiszę. Pewnie w poniedziałek wieczorem przyleci i sam trzymam za siebie kciuki, żeby powiedzieć jej, że przecież sama napisała mi, że się nie dogadamy (to prawda) i że NARA, tylko nie wiem, czy wytrzymam...
Odwraca kota ogonem. Mógłbyś powiedzieć jej, że wyobraża sobie za dużo, że niby będzie Cię za nos wodzić. Pokaż, że to nie Twój problem. Jak ktoś wsadzi rękę w ogień to na przyszłość wie, że nie warto.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Sorry czytam nie które podpowiedzi i nie wiem z jakimi dziewczynami Wy się zadajecie, że uważacie tą laskę za jakąś skończoną małolatę, babsztyla, ale takie właśnie są Kobiety dziewczyny. Nie ma takich jak Wy piszecie, takie ideały to w bajkach Ja mam 25 lat i moje koleżanki to przeważnie są jeszcze gorsze niż tutaj wyżej wymieniona dziewczyna, mają fochy, robią chore akcję, mało jest na prawdę w porządku dziewczyn a po za tym to Jak zachowują się na imprezie to jest jedno a jak z chłopakiem na osobności to drugie, więc na prawdę autorze zastanów się dobrze czego oczekujesz, czy chcesz mieć dziewczynę, czy chcesz być uwodzicielem, a moze jeszcze inna opcja. W końcu obudzisz się z ręką w nocniku i źle na tym wyjdziesz.
Nie chcę być uwodzicielem. Kocham ją i chciałem z nią być. Teraz to już w ogóle nic nie wiem...
Wczoraj, a właściwie dzisiaj nad ranem wydzwaniała do mnie (uwaga) 77 razy. Tak między 3 a 4. Miałem wyciszone, więc jak wstałem, to napisałem wiadomość z pytaniem czy coś się stało, po co dzwoniła tyle razy? Po dwóch minutach dostałem odpowiedź: "O gówno, spierdalaj!". Naprawdę nie wiem, jak opisać to, co poczułem... Nie wiem, co myśleć, co robić...
No tak, tylko jak miałem ustawiać ją do pionu? Mówiłem jej wprost, że nie będę tego akceptować. Powiedziała coś w stylu "Nie to nie, nara". Nie podziałał żart, nie podziałała groźba...
Zastanawiam się co robić - co zrobić ze sobą. Przecież nie będę do niej teraz pisać, wydzwaniać, ani jej nachodzić. Z całkowicie niewiadomego powodu obraża mnie, nie chce się widywać, a ja się po prostu zastanawiam DLACZEGO. To jest w ogóle absurdalne - nad ranem wydzwaniała, czyli coś chciała. Po prostu zapytałem, o co chodzi, a ona do mnie od razu "Spierdalaj".
Wszelkie granice już przekroczyła. Teraz tylko 'modle się', aby się z nią gdzieś nie spotkać, chociaż i tak cały czas się zastanawiam, co robi, z kim teraz jest, no i... o co jej chodzi. Jestem przekonany, że i tak się odezwie i obawiam się jak ja na to zareaguję. Chyba już najwyższy czas, aby po prostu zerwać kontakt, chociaż od początku wolałbym wiedzieć, na czym stoję.
Patrząc na sytuację z boku po prostu nie dowierzam. Panienka totalnie Tobą zawładnęła. Toksyczność relacji czuć relacji czuć na kilometry (w moim przypadku ~450).
Generalnie masz dwie możliwości - zakończyć raz na zawsze, definitywnie, tą znajomość i urwać wszelki kontakt. Wtedy warto pomyśleć nad 'stylem' swojej dalszej egzystencji - nad szacunkiem do samego siebie, nad swoją wartością, nad konsekwencją w egzekwowaniu stawianych warunków, itp. Właściwa samoocena, a co za tym idzie pewność siebie to podstawa w budowaniu zdrowej relacji.
Jest jeszcze druga opcja - poczekać aż ukochana zechce się pogodzić (co pewnie niedługo nastąpi), odbyć szczerą rozmowę, w której przeprosisz ją za to, jakim byłeś dupkiem, zaakceptujesz ubezwłasnowolnienie i obiecasz chęć zmiany na lepsze. Potem będzie już tylko sielanka, przez kilka dni, aż do kolejnej kłótni.
Mam nadzieję, że wyczułeś ironię. Moim zdaniem, z tej relacji nigdy zdrowego związku nie będzie, ale wybór należy do Ciebie.