Dawno mnie tu nie było, sporo sie wydarzylo po drodze i pewnie troche wyszedlem z wprawy. trafiła mi sie sytuacja z którą do tej pory się nie spotkałem (lub raczej z pewnym jej elementem).
Koleżanka z pracy, w zwiazku (ktory ewidentnie sie sypal, wstydzila sie swojego faceta przed kolezankami itp), od jakiegos czasu spoko rozmowy flirt itp. Dodam, ze przez dluzszy okres sie nie znosilismy.
Proponuje wyjscie na browar, pada tekst "nie moge wiesz czemu".
A wiesz, ze nie pomyslalem o tym... Chyba wykrzywil mnie moj tryb zycia...
Faktycznie powiedziala cos w stylu, ze 'nie umiem tego traktowac powaznie bo wiem jakie masz podejscie do dziewczyn" itp
Mowila ze sie jej podobam itp ale odebralem to jako taki papieros przed egzekucja;) czyli nie, ale zebys nie byl zly to powiem to i to
Wiesz skoro uslyszalem ze nie, bo ona uwaza ze o zwiazek trzeba walczyc itp (zaimponowalo mi to, nie powiem; dziwne tylko ze bylo to po tygodniu) to wolalem odpuscic i stad moja decyzja o ograniczeniu kontaktow. Wartosciowa, fajna dziewczyna i chetnie bym ja widzial u swego boku.
Wszystko co mowila wlasciwie odebralem jako wlasnie ten przyslowiowy papieros przed egzekucja, lub slodzenie zeby nie psuc relacji w zespole. Podejscie sprawdza sie super przy ONSach ale po Twoich wpisach mam coraz wieksze watpliwosci co do mojej oceny sytuacji.
Nie slucham - stad moja reakcja i zdecydowanie o ograniczeniu kontaktu. Gdyby chciala, wyjsc gdzies nie byloby problemu - nie to ok.
generalnie wychodze z zalozenia, ze nie slucham co one mowia patrze co robia. Stąd moje zachowanie.
razem z reszta ekipy XD
no coz, sprawa sie wlasnie przed chwila wyjasnila, mialem racje. Nie chce zostawic swojego (chociaz moim zdaniem juz predzej pojawil sie ktos trzeci niz chodzi o zwiazek). Szkoda, ale czas ruszyc dalej.