Czołem
Jak to u Was jest z rozklejaniem się przy dziewczynie. Ja jestem bardzo emocjonalny czego na początku w znajomości kobiety tego nie widzą i kiedy mówię im, że jestem romantykiem lub, że jestem emocjonalny to się dziwią. Nie wiem czy ma na to wpływ brak ojca i wychowanie przez matkę i posiadanie 18 lat starszej siostry, ale to nie wazne. Jestem jaki jestem.
Moj zwiazek wchodzi w etap 9 miesiąca. Z dziewczyna spędzamy bardzo dużo czasu. Jednak nadal mam czas na swoje zainteresowania i paru znajomych. Właśnie siedzę w pociagu do domu po miesięcznym okresie wspólnego mieszkania. Jeśli mialby to byc okres próbny to ocenił bym go na 4. Teraz czeka nas miesiąc rozłąki, po którym spotkamy sie na parę dni i będzie kolejny miesiąc. Okres dla mnie jak i dla niej trudny. Stojąc na peronie i czekając na pociąg nie raz powstrzymywalem się od uronienia łzy. Bede w chuj tęsknił. Ciekaw jestem czy takie rozklejenie sie przy dziewczynie działa zgubnie w jej oczach. Niby każda jest inna, jedna powie, że to słodkie, druga, ze pizdowate. Co Wy na ten temat sądzicie.
Stanowczo nie! Kiedyś przy rozstawaniu laska mi beczała, to też i mi poleciały łzy... A co ona zrobiła? Powiedziała koleżance, że niby taki twardy na zewnątrz a w środku miękka cipa i do tego dodała też przykład innego gościa, że tak samo na zewnątrz twardziel, a beczy jak baba... Od tego momentu doszło do mnie, że faceci nie płaczą!
Według mnie "rozklejanie" się przy pannie to błąd. Nie wiem, jakoś zawsze wolałem mieć "zimny umysł" niż "rozżarzone serce". Oczywiście, masa ludzi Ci powie że facet ma prawo do okazywania emocji i uczuć a kobiety powiedzą że to słodkie, ale według mnie zarówno w relacjach z kobietami jak i ogólnie w życiu warto panować nad emocjami bo jak one biorą nad Tobą górę to, łatwo przewidzieć, będziesz miał trudniej. Poczytaj ile razy przez takie "uniesienia" chłopaki z forum umoczyli z pannami, myślę że ich tematy dadzą Ci do myślenia.
Może jestem przeżarty PUA-UWO-dogmatami aczkolwiek zamiast etykietki "wrażliwy chłopaczek" wole "zimny gbur".
Tyle ode mnie.
---------------------------------------------------------------
Think different
Ma rację. Kobiety mówią, że to słodkie, ale jest to odbierane jako słabość. Sam tak ulałem związek. Dałem jeszcze jej satysfakcję z tego powodu. Nigdy nie płakać. Faktycznie chłopaki nie płaczą.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
No ja pamietam, ze przy mojej wczesniejszej sie rozkleilem i chyba przez tp zaczęła mnie traktować jak dzieciaka, wiec teraz trzymalem sie twardo.
Ciężko mi trzymac emocje na wodzy czasem. Jednak jesli chodzi o stresujace sytuacje to daje rade
Też jestem wychowany bez Ojca i też wielokrotnie zdarzyło mi się być miekką fają. To nie jest dobra cecha faceta. Masz być przewodnikiem, oparciem dla kobiety. Nawet jak kobieta Cie zostawia i chce Ci sie ryczeć to lepiej zamknać sie w pokoju i płakać w samotnosci.
Zdarzyło mi sie chyba dwa razy plakac przy by£ej ale wynikało to z mojej bezsilosci, próbowałem ratować związek ale słabo to wychodziło. Dziś jak o tym myśle to w kategorii siary.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Ja jak najbardziej kieruje tym zwiazkiem. Wiem, że ona ufa mi i moim decyzjom. Jak ona mówi nie wiem, to wtedy ja podejmuje stanowczą decyzję. Uważam, że łącze w sobie cechy osoby asertywnej i pewnej swoich decyzji i czułej, ale tylko jesli chodzi o sprawy sercowe ^^ rozjechany kotek mnie nie rozczula
"W tej chwili ona nawet o tym nie wie, ale jak już raz zobaczy faceta w łzach - to już nie jest ten sam facet." -
To są święte słowa. Facet traci wtedy na męskości. Leci atrakcyjność. Moim zdaniem one uważają, że płacz jest zarezerwowany tylko dla nich i niewieściejesz.Poza tym płacz u nich to często manipulacja i one tak to odbierają też jak facet płaczę. Pokazuję, że jest bezsilny i tak chcę coś ugrać. Im wolno,ugrają coś, ale ty na tym tylko stracisz. Samemu, w pokoju, dla zdrowia okey, ale między ludźmi facet nigdy. Wystarczy spojrzeć na odbiór społeczny - idzie para i płacze kobieta - co on jej zrobił, jaka biedna, a idzie para i płacze mężczyzna - ale mazgaj. MrSnoofie ma pełną rację i można sobie zaklinać rzeczywistość.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Kiedyś się spiłem mocno, że nie ogarniałem niczego, i kobieta mi się gdzieś straciła, coś mi odwaliło, że jej sie coś stało. W końcu ją znalazłem i zalałem sie łzami hehe. Ogólnie to na drugi dzień po seksie powiedziała mi, że miała najlepszy orgazm w swoim życiu i jak doszła, to aż zwinęła się w pół, jęcząc przy tym jakby co dopiero buzie w tęczu zobaczyła. No niech to
---------------------------------------------------------
, przycisk edycja chyba jednak służy do cze
Chyba nie widziałem w regulaminie, że nie można kasować wpisów w tematach które są do zamknięcia... Ale cóż... Mam chociaż unikalny podpis pod nickiem
Blagam Cię Snoofie, to że popłacze przy kobiecie to nie zadne oddanie jej 100% swoich emocji. Mam ochote, smutno mi sie zrobilo to bede se ryczal, ba moge nawet zaryczec jak bobr albo uronic lezke z wscieklosci. Co sie niby takiego magicznego w kobiecie zmieni? Bo ja plakalem przy roznych kobietach i nie zaobserwowalem niczego szczegolnego. Moze dlatego, ze nie doszukiwwalem sie jej chlodnika dzien po tym jak zrobilem z siebie bekse, pizde, slabego mezczyzne. Najwazniejsze by byc wolnym i robic to na co ma sie ochote, co jest akurat wg mnie zajebista rada ze strony:) a te stereotypy pt. placz kobiety=manipulacja, slaba plec, placz faceta=frajer, miekka pala mam gleboko w d:)
Zawsze zostaje mu jeszcze uronienie łezki przy pożegnaniu i na pytanie "Ty płaczesz?" odpowiedzieć: "Boże, oczywiście że płaczę, ze szczęścia, tyle teraz wolności mam :V"
Ochlonalem po rozstaniu i przenyslalem komentarze. Myślę, że rozklejenie sie przy dziewczynie to krok za daleko. Ona wtedy, może i nawet podświadomie, nie widzi mnie już jako faceta który mógłby sobie poradzić w ciężkich sytuacjach. Dzisiaj nie zrobiłem kroku za daleko, ale mówiłem jej to co czuje, ze mi smutno, ze bede tęsknić i myślę, że to jest ta granica. Łzy szczęścia może są wyjątkiem.
Przeczytaj króciutką książkę właściwie na ten tema od W. Eichelbergera "Mężczyzna też człowiek" i zadecyduj, bo możesz stracić przez takie rozklejenie się mało wartościową laskę, która tego nie rozumie, ale uratować zdrowie psychiczne. Oczywiście bez skrajności tu, ale dziwie się, że w ogóle o to pytasz na forum, jakie to sztuczne.
Założyłem ten temat w celu rozpoznania jak to jest u innych osób. Ja sam staram się robić tak jak czuje, że powinienem, a czuje, że poronienie łzy przy dziewczynie z takiego powodu jest kiepskie
Zależy z jakiego powodu ryczysz. Jak dla mnie sprawa jest prosta. Jeżeli z bezradności i bezsilności to jesteś spalony. Niedojrzały chłopczyk płacze. Jeżeli jesteś smutny bo panna wyjeżdża to wystarczy przyznać się do swoich emocji i myśli przy niej: "Jest mi smutno, że wyjeżdżasz, ale mam nadzieję że niedługo się spotkamy".
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
ja to płakałem przy kobiecie, ale ze śmiechu, innej formy nie polecam
they hate us cause they ain't us
Jak się popłaczesz przy kobiecie to odbierze cię jako emocjonalnego gościa , Jak nie bedziesz płakać to powie,ze jesteś zimny drań
. Warto czasami pokazać emocje i uczucia kobiecie , ale beż płaczu jak małe dziecko , bo to działa źle . Też kiedyś jako młody blasiu ryczałem jak mnie pierwsza miłość zostawiała w piździec - do dziś mam w głowie jej pogardliwy wzrok którym na mnie wtedy patrzyła, od tej pory koniec z łzami przy kobietach !!!
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
ja uważam, że jeżeli naprawdę masz powód do takiego zachowania to masz prawo to zrobić, nie patrząc na konsekwencje i czy to jej się będzie podobać czy nie. Mi się zdarzyło płakać przy kobiecie (leciały mi łzy, rozklejałem się ale nie beczałem) i nie czułem że coś się zmieniło z jej strony, powiem więcej, mnie umocniło na maksa. Tym zachowaniem coś jej dałem i coś przekazałem. Nie płakałem bo chciałem ją zatrzymać przy sobie, płakałem dlatego bo byłem wkurwiony na cały świat, na niesprawiedliwość, na siebie. 2 razy miałem taką sytuację i nie uważam, że straciłem. Zyskałem i bardzo mnie to umocniło.
Motto forum "Rób to na co masz ochotę" - chcecie zmieniać ludzi ale ludzie nie chcą się zmieniać!!!
Facet nie ma prawa do płaczu przy kobiecie, rownouprawnienie mozna o kant chuja rozbic. Kobiety NIENAWIDZĄ i nie szanują pseudo facetów, którzy roszczą sobie prawo do pozycji słabszego w związku, a ta pozycja jest dedykowana wyłącznie kobietom.
Jeżeli miękniesz - to dla kobiety znak, że nie ogarniasz i siebie, i rzeczywistości. I nie jesteś w stanie zapewnić jej bezpieczeństwa. Tracisz wtedy wartość bezpowrotnie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Dzisiejsi faceci nie dość, żeby sobie popłakali co jakiś czas, to jeszcze nie potrafią uzasadnić swojej opinii. Potrafią tylko minusowac bez żadnej dyskusji i wymiany argumentów.
Nie zdziwcie się później że wasze kobiety odchodzą do "tych debilów".
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Czekaj, czyli jak uważam że jeśli płakanie przy kobiecie jest słabe to jestem lewakiem, a jesli spoko, to prawakiem? XDD
Jeśli już jesteśmy przy analogii politycznej, to myślę że jest zupełnie na odwrót
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Słuchaj od czegoś te minusy są, nie chce mi się uzasadniać każdego za i przeciw wyrażonej kliknięciem w mały trójkącik.
mi również się jakiś czas temu zdarzyło, nie wiem czy to miało jakiś negatywny wpływ na moją relację, możliwe że tak.
Wzruszyłem się, bo pytała mnie o relacje w domu z ojcem, z matką itd.
To od zawsze dla mnie trudny temat - po prostu za dużo emocji mną targa jak z kimś o tym mam rozmawiać, unikam tematu jednak i tak wtedy łezka mi pociekła..
Chociaż ta dziewczyna była dość toksyczna albo niedojrzała - ciężko za nią nadążyć i rozkminić czy to miało jakiś wpływ na jej późniejsze manipulacje i gierki
jednak też uważam żeby, przynajmniej próbować się wstrzymać z tymi emocjami
a już na pewno nie wyobrażam sobie ryczeć przy niej że odchodzi..
Hm...
Prawdziwy facet płacze tylko, gdy umiera Mufasa.
Sorry, ale gdyby mi chłop chlipał pod nosem, bo coś tam, coś tam... No, nie bardzo to widzę. Facet ma być twardy, męski, dający poczucie bezpieczeństwa, stabilny emocjonalnie, wrażliwy ale i opanowany równocześnie.
Ok:
Ktoś zmarł, zmarł ojciec, matka, nie daj Boże dziecko, rodzeństwo, przyjaciel, partnerka, żona - wiadomo, wtedy tak, wtedy to są męskie łzy.
Niech będzie przy urodzeniu dziecka (gdy facet asystuje przy porodzie).
Przy hymnie (stoi facet na podium, medal wisi, jest szał, wzruszenie, kilka łez, coś świeci w kąciku oka).
Pewnie jeszcze kilka okazji by się znalazło, ale płakać z bezsilności? Nawet mnie to się rzadko zdarza (gdy naprawdę NIC, ale to absolutnie NIC nie mogę zrobić, albo gdy trafia we mnie seria porażek). Ze złości? Wszak konstruktywna złość to najlepszy czynnik motywujący, żeby walczyć, zmieniać coś/siebie itd... Marnować takie dobro?
Im częściej ktoś płacze, tym mniejsze to robi wrażenie na otoczeniu.
Gdy panna chlipie pod nosem trzy razy dziennie, po dwóch tygodniach zaczyna to być nie do zniesienia. Gdy facet dajmy na to raz na miesiąc urządzi łzawą sesję - to też dużo za dużo...
A kobieta ma być, czuła, ciepła, być na utrzymaniu męża i zadbać by miał obiad gdy wróci z pracy, a nie robić z siebie pseudo-faceta do prac do których sie nie nadaje, gdzie mi tam kariere próbujesz robić
. Hehe.
Gdzie Ty takich idealnych facetów spotykasz jakich opisujesz?
Raz tam się zapłacze to co to zmienia, nikt idealny nie jest.
. Wszystko ma swoje dwie strony medalu. Aż mi się taki tekst z internetów przypomniał, ale nie mogę znaleźć, coś w stylu:
Męskie łzy, niemęskie łzy. Twardy, męski, dający poczucie bezpieczeństwa, wrażliwy ale opanowany. Ktoś tu chyba jeszcze disneyem żyje i nie wyparł ideałów albo nadal wzdycha do swoich erotycznych fantazji
Facet powinien być wrażliwy ale nie za bardzo
Dawać poczucie bezpieczeństwa, ale też nie ograniczać
Być troskliwy, ale nie za bardzo
Kochać czule, ale byc skurwie*em
Być atrakcyjnym, ale nie mieć koleżanek
Uznawać zdanie kobiety, ale nie dawać sobie wchodzić na głowę
Być muskularnym i zadbanym, ale mieć poświęcać więcej czasu kobiecie niż siłowni
Mieć kase, ale mieć czas na każde zawołanie kobiety
Być twardym, ale czułym
Miękkim, ale twardym
Wysokim i szczupłym, ale nie za wysokim i nie za szczupłym.
Prawda jest taka, że same nie wiecie czego chcecie od faceta, a to co mówicie, często bywa paradoksalne, i to co Wam się podoba dziś, może się nie podobać już jutro. I możesz się wierzgać, biologii nie oszukasz. Dlatego w czołówce najbogatszych ludzi jest tylko kilka kobiet i to takie, które odziedziczyły swoje majątki a nie dorobiły się ich same, znam kobiety na kierowniczych stanowiskach. Brakuje wam ikry w podejmowaniu decyzji, i czy masz 20 czy 40 lat, pociągają Was faceci, nie Waszych ideałów, a tacy którzy kręcą Was swoim naturalnym sposobem bycia, którzy NIE WIEDZIEĆ CZEMU
, Wam się tak podobają. Jesteście wspaniałe i dobre. Ale słuchać Waszych paradoksalnych rad co do tego kim mamy być, żeby Wam się podobać to jak iść z zawiązanymi oczyma, mając przed sobą przepaść i być kierowanym przez ślepca. Owszem, są pewne cechy typowe dla mężczyzn, ale one wychodzą z NASZEGO WNĘTRZA, i albo ktoś ma ikre i je wykaże prędzej czy później, albo nie, a nie zmian z d*py maryny, dla tego żeby posiąść kobiete swoich marzeń, bo ona mówi, że taki masz być. W dodatku jak taka trafi na tego swojego idealnego, to jakoś magicznie przestaje czuć pociąg, a to dziwne no nie? 
Założe się, że jest milion sytuacji i facetów, z którymi byś chciała się przespać o każdej porze dnia i nocy i do których wzdychałabyś namiętnie i z miłością, mając w d*pie czy przed chwilą zapłakał, ważne w jaki sposób to zrobił. Bo ma w sobie TO COŚ
. Nie jednego wrażliwca widziałem co to dziennie z inną sypiał bo "oh, te dziewczyny są takie piękne, nie mogę im jakoś odmówić" z błyskiem w oku i uśmiechem, i wcale nie udawał wrażliwca, taki był, ale potrafił przekuć to w zaletę.
Co Ty się tu w przedszkolankę bawisz? Próbujesz swoje ideały hodować na tym portalu? Z całym szacunkiem, ot co
, takie tam, naprawdę luźne pytanko.
---------------------------------------------------------
, przycisk edycja chyba jednak służy do cze
Chyba nie widziałem w regulaminie, że nie można kasować wpisów w tematach które są do zamknięcia... Ale cóż... Mam chociaż unikalny podpis pod nickiem
"milion sytuacji i facetów, z którymi byś chciała się przespać o każdej porze dnia i nocy i do których wzdychałabyś namiętnie i z miłością, mając w d*pie czy przed chwilą zapłakał, ważne w jaki sposób to zrobił"
Tia...

Chciałbym, tylko życia nie starczy.
A teraz poszukaj kogoś innego, kto Cię utuli gdy zapłaczesz (nie bawię się w przedszkolankę).
Powodzenia.
Chciałabyś się kimś zaopiekować co?
Matczyna natura nie daję Ci spokoju widzę, zgaduje, że dzieci nie posiadasz to wylewasz to na użytkowników w tym mnie. Ale to tak żartem ahahahha
chyba jednak CHCIAŁABYŚ, albo jesteś facetem unisexem który bawi się w przedszkolankę
A życia nie starczy? Ja Cie proszę, to Ty stara musisz być, coś jak ja. Choć z dojrzałością u mnie krucho, co nie?
Taki tam offtop. Dzięki za "powodzenia" i również nie życzę, bo nie szczerych nie lubię
---------------------------------------------------------
, przycisk edycja chyba jednak służy do cze
Chyba nie widziałem w regulaminie, że nie można kasować wpisów w tematach które są do zamknięcia... Ale cóż... Mam chociaż unikalny podpis pod nickiem
To chyba chodzi o podejście. Jak byłem jeszcze totalnym jeleniem i brałem wszystko totalnie na serio to potrafiłem się rozbeczeć przy lasce. Zrobiłem to przy dwóch, jedna tego nie skumała, ale jednak zrobiłem to przy niej ;p Teraz kiedy nabrałem hmm... ogłady, nie wyobrażam sobie tego żeby poryczeć się przy pannie. Swoje dawne płacze traktuje jak zachowanie totalnej pizdy. Którą zresztą wtedy byłem
Heh...ale mówimy o totalnym płaczu, czy wzruszeniu się i pokazaniu emocji?? Bo to też chyba zależy od sytuacji?? Popłakać się ze szczęścia??
Pamiętam jak byłem z kobietą na meczu i popłakałem się ze szczęścia gdy Wisła wyeliminowała Schalke, to samo z Realem Saragosa. Pamiętam jak spełniło się jedno z moich marzeń i byłem na koncercie mojego ulubionego kompozytora, na którym przy jednej z kobiet leciały mi łzy....
Pamiętam jak moja Mama miała poważne problemy ze zdrowiem i musiała przejść ciężką operację. Też miałem łzy w oczach. Ciesze się, że te wszystkie łzy widziały kobiety bo akurat żadna z nich krzywo na to nie patrzyła. Dobrze wiem i jestem przekonany, że męskości w żadnym stopniu mi tu nie odebrało, oczywiście w moim mniemaniu.
Jednak kiedyś powiedziałem jednej z kobiet o tym jak miałem łzy w oczach po tym jak moje życie zawodowe całkowicie się zawaliło i straciłem wszystko. Jej spojrzenie było jednoznaczne " Ty cipko" i oczywiście brak zrozumienia. Facet musi być twardy i męski , powiedziała jeszcze inna koleżanka. Szkoda tylko, że wtedy jakoś przyciągała je siła która pozwoliła mi wszystko odbudować na nowo:)
Zdaję sobie sprawę, że w początkowej relacji może jest to mało męskie i jest uznawane za słabość. Tylko że ja np z góry na dół pierdole takie słabości widziane oczami innych. W sobie czuje siłę i moc którą udowodniłem wiele razy..
NAJGORZEJ JAKBY BYŁO ODWROTNIE
A jak wiecie, kobiety mają dobrą intuicje i potrafią pewne sprawy wyczuć. Więc mimo tego dobrze widzę co czują wobec mnie w większości przypadków..
Jako dojrzały facet nigdy nie płakałem jak bóbr (tylko dwa razy gdy zostawiła mnie dziewczyna, ale to za młodu)
Jestem wrażliwym człowiekiem chociaż potrafię być jak skała....
Więc jeśli uronienie kilku łez jest słabością, to dla mnie i tak jest to do zaakceptowania, nawet przy kobiecie.
Jak dla mnie, to portal dla facetów, lub dla tych, co mają aspirację by się nimi stać. W takim przypadku nie ma tutaj miejsca na pielęgnowanie własnych słabości.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
"Niestety ale akurat to nie jest możliwe. Tak jak z ekstrawertyka nie zrobisz introwertyka, z ugodowca agresora itp. To jest natura każdego z nas a jej nie pokonamy."
Nasza natura nie jest dedykowana wyłącznie przez geny, pochodzi również ze zbieranego doświadczenia, zbudowanych przekonań z tych doświadczeń i optyki.
Skoro raz mózg się nastawił, to można go przestawić. Choć jest ciężej niż za pierwszym razem, ale się da. Święcie w to wierzę.
A Ty - jeżeli chcesz wierzyć, że już się nie zmienisz, to zostań tym kim jesteś do końca życia. Pozdro pińcet.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.