Cześć . Na forum jestem od dawien dawna , trafiłem tu nie przypadkowo - tak tak po 4 latach dostałem kopa w dupę, popełniłem wszystkie możliwe błędy (a może nawet i więcej ) dziś się z tego śmieje ;D. Podczas moich pieczołowitych poszukiwań jak odzyskać ex trafiłem na tą stronę ( chwała Bogu i sześciopakowi piwa ) - poczytałem, popierdoliłem smuty i stała się moja PRZEMIANA . Ex swoją drogą chciała wrócić po 8 miesiącach , ale podziękowałem tej pani ( choć kurewsko bolało i wiele nocy poszło się jebać ) i ruszyłem przed siebie ku krainie cipek, flirtu, uwodzenia..... Na początku jak to na początku kilka nieudanych akcji .... jakieś walenie konia by podnieść się na duchu .... Ale z czasem ,,pykło" przeleciałem jakieś 3 pasztety ( a co mi tam ), potem zapragnołem więcej , wytworzyłem własny styl podejść , otwarć , ciągle się doskonaliłem . Z racji tego, że moja mieścina jest mała i każdy o każdym wszystko wie ( nawet jak puścisz bąka to wiedzą czy pachniał fiołkami) miałem utrudnione zadanie - ale radziłem sobie !!! Sięgałem po coraz ładniejsze kobiety , trudniejsze w uwiedzeniu , byłem bardziej wybredny ( a mozę ruda, blondynka, może duży biust, może cipka w popkrzek ). Podczas swojej wędrówki uwiodłem chyba ze 50 sztuk ( wiem może nie dużo , może słabo , ale nie szedłem na łatwiznę ). Byłem nie do zajebania ;D . Aż tu nagle pięknym letnim porankiem wpadam na kawkę ( do lokalu w którym pierwszy raz w życiu byłem ) i kurwa co ? patrzę na nią - czuję czuję jak gdyby motylki w brzuchu , kawy jeszcze nie wypiłem a serce zapierdala jak szalone ( myślę orzesz ja pierdole, uciekaj stąd i nigdy nie wracaj) , ale zostałem ku mojemu nieszczęściu . Sztuka Hb9 rozpromieniona, figurka, zadbana ( myślę sobie najn problem nie takie były ) ale te kurewskie motylki chyba mi wleciały do gardła, coś tam podukałem , cukier rozsypałem . Biorę kawę i spierdalam - ku mojemu zdziwieniu numer telefonu na kubku ( to ona wsiadła na mój pokład). W jednej chwili straciłem to na co tyle czasu pracowałem , czułem się jak młody pelikan łykający pierwszą rybę - jakiś kurwa amok . Napisałem od razu, po czasie sms od niej i tak przez 2 tygodnie wypisałem chyba z 2000 tyś sms ( kurwa łapa przyklejona do telefonu aż mi ekran pierdolnoł). Trzymała mnie na dystans, przyciągała, odpychała , negowała, a ja? a po prostu napierdalałem smsy zakochany po uszy
. Przyszedł dzień spotkania - od rana prałem majtki i skarpetki , postawiłem ze 3 klocki na kiblu z przejęcia, ale jadę fru fru fru gadka szmatka ( przynajmniej z jej strony bo ja to gędę miałem rozdziabioną ) jedziemy gdzieś . Zabrałem ją w plener . Wszystko przebiegło dobrze z jej strony , z mojej już było po ptokach .Były jeszcze ze 2 tygodnie spotkań i sms aż nagle powiedziałem kocham cię , rzuciliśmy się sobie w ramiona ( czułem się jak Di Caprio na dziobie Titanica tak Titanica) - wreszcie się ustatkowałem i znalazłem miłość ( tak tak moje myślenie zmieniło się o 180 stopni celciusza) . I tak sobie gruchałem z moja ukochaną 2 miesiące , poznałem jej dziecko ( zapomniałem dodać że to rozwódka z dzieckiem ups) . Manipulowała mną jak chciała , mieszkanie razem, zakupy , opieka dzieckiem, chuje muje dzikie węże . W związku trochę ścipowałem ale trzymałem się . Od jakiś 3 miesięcy moja luba zaczęła wychodzić z koleżankami ( zloty czarownic myślę sobie ) okey jako przykładny ojciec zostawałem z dzieckiem , a jako że ma ukochana była po przejciach więc nie robiłem scen ( w imię tego że zazdrość jest oznaką słabości ) i tak się życie toczyło, praca , dziecko, dom, ukochana ;D. Aż tu nagle po 7 miesiącach sielanki oświadcza mi że mam ją w dupie i jestem jakiś nieobecny ( o kurwa jak to przecież wszystko jest dobrze , przecież jestem dobrym pieskiem ) no to oczywiście krótka rozmowa i wszystko już dobrze . Aż tu nagle nie minął tydzień i mam się wyprowadzić bo ona nie może być z osobą która jej nie ufa ( kurwa przecież ufałem) , z osobą którą ona bardzo kocha ale ta osoba ma ją w dupie ( fakt faktem szczupła była ale do dupy by mi nie weszła )zaczął się płacz i lament . Myślałem że te motylki które miałem w brzuchu wylecą przez mojego fiuta razem z moim sercem , lecz przypomiałęm sobie stare dzieje i powiedziałem, że SZANUJĘ TWOJĄ DECYZJĘ i się spakowałem i wyszedłem ( jeszcze raz dziękują Bogu i szeciopakowi piwa ) uffffff chociaż tyle uratowanej dumy na koniec . Co się okazało oczywiście moja luba miała już nowego na oku ;P taki feler .
Reasumując mija 2 miesiące odkąd nie mamy kontaktu , nawet to rozstanie jakoś mnie nie wzruszyło i wróciłem szybko do starej formy z tym że nie dupczę ( gdzieś nie mogę się przełamać ). Nie siędzę nie płączę tylko coś zostało urażone , jakaś męska duma czy ego , jak mogłem dać się aż tak omotać ??
Bo uczucia to taka kurwa jest ;D przyszedł czas i na mnie ja dobrze wiem co zjebałem , dlaczego mnie spuściła w kiblu.
Tylko jedna rzecz mi nie daję spokoju - jak to się stało ? jak ona to zrobiła ? Mam cichą nadziej, że kiedyś na spokojnie zadam jej to pytanie i będzie mi umiała na nie odpowiedzieć 
Więc Panowie przestroga - trzeba być zawsze czujnym !! bo nawet jak myślisz że jesteś mega kozak to i tak znajdzie się na Ciebie większy kozak !!
Czy chciałbym wrócić do tego syfu ? oczywiście że tak !!! a dlaczego ?? żeby się sprawdzić
Może macie jakieś opinie? sugestie? opierdolenia?
Po stylu wypowiedzi wnioskuję, że niezły wariat jesteś
Tak to już z dziewczynami chyba jest, nie można sobie pozwolić uśpić czujność bo laska Cie podejdzie z tej strony z której się nie spodziewasz
Wydaję mi się, że masz wprawę w kręceniu lasek oby do przodu!
Nie raz miałem to samo
Wpadnij na mój topic i zapoznaj się z moją ostatnią historią 
Pozdrawiam!
No wariat to jestem
ale to ma swoje ogromne plusy w podrywie i w kontaktach z ludzmi , tylko w tej relacji spoważniałem bo myślałem,że panna z dzieckiem potrzebuje stabilności ( oraz mój umysł myślał,ze ja tej potrzebuję stabilności )
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
wiesz co Ci powiem, że mam podobnie. Często miałem tak że przy lasce chcę się uspokoić a to jedynie prowadzi do stanu pierdziela kanapowego a wtedy wszystko się zaczyna jebać
Fajnie, że tak szczerze o sobie, dla nas. Trzeba było to na bloga wrzucić. Życzę powrotu do formy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Dobra historia:) rozumiem o czym piszesz bo zdarza mi się podporządkowywać dziewczynie i zaniedbywać swoje hobby co jest ogromnym błędem
Nie chciałem żeby to wyszło, że po niej płaczę . Tylko ku przestrodze ,nigdy nie lekceważ przeciwnika (kobiety) ,Bo wydaje nam się jacy to my nie jesteśmy kozaki a siłą kobiet są słabości mężczyzn
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Blasiu, jeśli tak było, jak opisałeś to dziękuj Bogu, że teraz się rozleciało. Panna głupia, ale ja nie o tym...
Wiesz, co mnie w całej tej historii trzepnęło? To, że zaufała Ci na tyle, żeby powierzyć Ci dziecko (czyli jakaś więź miedzy Tobą a dzieckiem musiała być), a później zupełnie to olała. Nie wiem, jak Ty podchodziłeś do tego dziecka, ale mogę założyć, że dziecko coś do Ciebie czuło (przywiązało się do Ciebie) i jeśli matka ma w dupie emocje własnego dziecka, znaczy że jest beznadziejną kandydatką na partnerkę, bo dzieci kocha się najmocniej, a ona swoim zachowaniem pokazała, że nie dba o jego uczucia.
W takiej sytuacji ciężko spodziewać się stałości uczuć i empatii w stosunku do partnera, więc chyba dobrze się stało, że znalazła kogoś innego. Szkoda tylko dzieciaka, bo z pewnością za Tobą tęskni (jeśli byliście choć trochę związani emocjonalnie). Uważaj na siebie (żeby nie daj Bóg nie przyszło Ci do głowy pozwolić jej wrócić). Powodzenia.
ps. z Twojego postu wynika, że całkiem fajny z Ciebie facet
(no może oprócz tych 50 twarzy uwiedzionych kobiet
)
Takie życie albo Ty uwodzisz, albo zostaniesz uwiedziony!
Hahaha elba uważaj bo się zakochasz ;D . Powrót by mógł być jak najbardziej ale tylko po to żebym to ja ją kopnął w dupę ;p ( taki psikus niewinny) . A z dzieckiem wiadomo że się związałem bo lubię dzieci (tylko trochę długo się gotują ) ;D . Bogatszy jestem o kolejne doświadczenia ( a to jest bezcenne) .
No dokładnie Gixxer ;D
PS. elba Rutyna = sedno bezpieczeństwa w związku ? chyba 50 lat po ślubie
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Już ulokowałam uczucia
w takim jednym przystojniaku.
50 lat po ślubie? Kto teraz dożywa takiego wyniku?
Hehe coś przeczuwam że to o tej kobiecie wspominałeś w moim temacie
Jeśli tak, to analogią jest że ta moja również tak jakby sama mnie uwiodła, znalazła na FB po spotkaniu (mieliśmy wspólnych znajomych) i pierwsza się odezwała, co za modliszki hehe
HAHAHA no dokładnie
Także trzeba pozbierać istotne informację i wystrzegać się na przyszłość
.
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
mnie też dziecka szkoda
no bo z kobietami jak z motocyklem jeden zły ruch i lądujesz w rowie
Rób swoje i nie patrz się na innych