Witajcie. Zwracam się do was bo sam nie wiem, czy mam problem, lub czy ja sam jestem problemem.
Ja i moja dziewczyna jesteśmy ze sobą już prawie 5 lat.
Gdy nie mieszkaliśmy razem, spotykaliśmy się na całe weekendy, gdzie uprawialiśmy seks z bardzo dużą częstotliwością, i w pełni, myślę, obojga nas satysfakcjonujący.
Od 2 lat mieszkamy ze sobą, i od tego czasu uprawiamy seks co raz to rzadziej. Myślę, że teraz średnia to raz na tydzień.
Dodam fakt, że mieszkamy z moją mamą, i dopiero w tym roku mamy zamiar przenieść się już na "swoje".
Moja kobieta tłumaczy się właśnie tym, że stresuje ją obecność mojej mamy w domu, musi myśleć o tym żeby nie wydawać z siebie za dużo odgłosów, nie może pójść na całość tak jakby tego chciała i to ją blokuje.
Szczerze, myślę, że może być w tym dużo racji i faktycznie może być tu pies pogrzebany. Mnie jednak ta sytuacja frustruje i nie chcę, żeby doprowadziło nas to do kłótni.
Często gdy jestem napalony, próbuję coś zdziałać, ona delikatnie daje mi do zrozumienia, żebym dał sobie spokój. Oczywiście robi to w czuły sposób żeby mnie nie urazić bo wie jak seks jest dla mnie ważny, ale jednak odmowa to odmowa. Wtedy mój humor jest trochę gorszy i nic mnie jakoś nie cieszy specjalnie. Sam nie wiem co o tym myśleć.
Jak wy sobie radzicie z tym w długich związkach? Chciałbym umieć znów rozpalić ją do czerwoności, tak żeby zapomniała o otoczeniu, ale jakoś nie potrafię.
Nie wspomniałeś nic o pozostałych aspektach życia razem więc uznam, że wciąż jest dobrze. Jeśli chodzi o to, że panna się krępuje, bo twoja mama może słyszeć jej jęki to ja to łykam. Jest to całkiem sensowne wyjaśnienie, nie wszyscy potrafią mieć wyjebane na to, że inne osoby słyszą ich orgazmy. Zamieszkajcie sami najszybciej jak się da, wtedy się wszystko wyjaśni.
Jeżeli chodzi o pozostałe aspekty codzienności, to jest wszystko na tyle dobrze, że planuję się jej oświadczyć niedługo. Mam nadzieję, że gdy zamieszkamy już sami, będzie częściej dochodzić do zbliżeń. Nie chciał bym spędzić reszty życia uprawiając seks dwa razy na miesiąc, ale też nie chciał bym spędzić reszty życia bez niej. I taki mam dylemat. Nie raz myślę, jak to było jak byłem singlem, ale nikt nigdy nie pokocha mnie tak mocno jak ona. Ehh seks niby tylko tyle i aż tyle....
Wygląda na to, że trafiła Ci się całkiem fajna dziewczyna.
Oświadcz się jej, idźcie na 'swoje' i zobacz jak będzie. Jeśli obie strony będą usatysfakcjonowane, obejdzie się bez gierek i manipulacji seksem, a uczucie miedzy Wami, pomimo upływu czasu, dalej będzie silne to żeń się chłopie.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Stary - ja to kminię
Twoja kobieta czuje zagrożenie w Twojej matce. Bo przecież bierze sobie jej syna który jest jej.
Ona wie - że ty należysz do swojej matki i nie chce kłótni ani rywalizacji. To jest walka jednej płci o dominację, to się dzieje nawet podświadomie = nieświadomie. A Twoja kobieta wie, że z matką się nie walczy. I to ją blokuje by czuć się swojsko stękając podczas seksu.
Jak stoją Twoje relacje z mamą? Kto jest ważniejszy dla Ciebie?
Twoja kobieta czy mama?
Osobiście sobie buduję taką teorię, że ludzie są gotowi do stworzenia rodziny dopiero wtedy, kiedy im rodzice już nie są potrzebni i się od nich od uzależnili emocjonalnie i finansowo.
Myślę, że po przeprowadzce będzie ogień z jebaniem.
Będziecie czuli, że budujecie razem coś dla siebie, jednocześnie wiedząc, że sami dla na siebie możecie liczyć a rodzice już nie są wam potrzebni.
Edycja: Bo jeszcze nie wyczerpałem tematu.
To jest chwila by pomyśleć o odczuciach Twojej kobiety a nie o swoich.
Myślę, że kobieta która nie gra i mówi Ci wprost co czuje, jest rzeczą bezcenną. A bezcenna rzecz to taka, którą kupić nie można i po utracie odzyskać jej też nie można.
Wczuj się w jej sytuacje. Bo przecież skoro chcesz związać z nią życie, to niebawem Ona będzie dla Ciebie a Ty, dla niej.
Życzę powodzenia "chuju jebany"
Bo masz coś, co chciałbym mieć.
Pozdro
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Szczerze to trafiłeś w 10, nie sądziłem tylko, że może mieć to aż taki wpływ na nasze życie "w sypialni".
Obie są dla mnie ważne, nie jestem "maminsynkiem", ale matkę ma się tylko jedną, i moja dziewczyna wie, że nie zostawiłbym jej w potrzebie. One mają ze sobą dobry kontakt, ale sam widzę to jak moja kobieta próbuje mnie odizolować tylko dla siebie, i jeżeli o to chodzi, to widzę jej grymas na twarzy jak muszę w czymś pomóc swojej mamie.
Wiem, że ona chciała by mieć mnie tylko dla siebie i nienawidzi się mną dzielić.
Od rodziców nie jestem uzależniony emocjonalnie, jak wiem, że u mojej mamy wszystko jest ok, to nie muszę być blisko niej dlatego ten aspekt mnie nie trzyma w mieszkaniu z nią jedynie chodzi o finanse.
Ja jestem gotowy wypłynąć na głęboką wodę, i zacząć budować z nią całe swoje życie. I wiem też, że ona tego chcę dlatego właśnie nie chcę być egoistą i myśleć fiutem, a tym bardziej ranić ją przez to.
Powód: dyskomfort związany z niepełną intymnością - jak najbardziej realny.
Bo pomyśl: czasami ma się ochotę na fajny, szybki numerek na blacie kuchennego stołu i? U Was odpada.
Spontaniczny seks pod prysznicem? Też lipa, bo mama usłyszy (nie mówiąc o tym, że co pomyśli widząc Was oboje maszerujących do łazienki).
Łóżko też jakieś odgłosy wydaje...
Gdy mama spostrzegawcza, myślisz że nie widzi, słyszy?
Twoja panna może czuć się skrępowana, zdekoncentrowana.
Chcesz sprawdzić co jest grane?
Porwij ją (niespodzianka) na weekend do hotelu
Zobaczysz, co się będzie działo...
Kobiety (z reguły) potrzebują znacznie więcej intymności, komfortu psychicznego, żeby często inicjować seks.
Dobrym pomysłem jest zabranie ją gdzies zebyscie byli tylko we dwoje i zobaczysz co wtedy, jak Twoja laska zareaguje i co sie bedzie dzialo - a mam nadzieje ze bedzie sie dzalo
powiedz, jaki jest sens powtarzania niemal tego samego, co napisała Elba?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Elba ma rację. U nas pozostaje tylko łóżko w sypialni = rutyna....
Z hotelem bardzo fajny pomysł, i jak jesteśmy gdzieś na wakacjach to tak dzieje się, ale też znam ją na tyle dobrze, że wiem, że nie lubi czuć na sobie presji.
Czyli jak zrobię jej niespodziankę zabierając na weekend do hotelu, będzie czuła presję, że jak jesteśmy w hotelu, nie można zmarnować okazji i musi być sex, i to ją trochę też odpycha.
Wiesz, troszkę nie rozumiem tej "presji".
Dla mnie to byłaby "okazja", nie presja.
Nie, że coś "muszę", raczej, że "mogę".
Trochę niepokojące to podejście i szczerze mówiąc dziwnie to zabrzmiało, że się boisz o jej odczucia, mówiąc że ona czuje się zmuszona coś zrobić, bo jest okazja.
Czy Ty czułbyś presję, gdyby to ona zrobiła Ci taką niespodziankę? Czułbyś się przymuszony (nie można zmarnować 2 stówek, które poszły na hotel), czy raczej ucieszony i mile zaskoczony jej inicjatywą?
Odpowiedz mi na takie pytanie:
Jeśli załóżmy na przestrzeni jakiegoś czasu mieliście 10 sytuacji intymnych, ile z nich Ty zainicjowałeś i doprowadziłeś do końca, a ile ona?
Nie, ja nie czuł bym presji. Czuł bym, że to najlepsza niespodzianka jaką mi może zrobić. Ale ona będzie czuła presje. To samo jak zostaniemy na chwile sami w domu, co nie zdarza się często, ona wtedy czuje presję, że "musimy".
Odpowiadając na pytanie, szczerze, to zapomniałem już co to znaczy jak kobieta inicjuje seks. Niestety...
Na początku jak razem zamieszkaliśmy częstotliwość to ok 4 razy na tydzień, potem 2, i już wtedy czułem niedosyt. Teraz to ok jeden raz na tydzień i tęsknie za czasami kiedy były dwa razy...
Nie potrafię jej rozpalić, nie wiem co zrobić, żeby to ona miała większą ochotę i inicjatywę...
Hm... Zaczyna to wyglądać trochę niepokojąco.

Miejmy nadzieję, że gdy już "pójdziecie na swoje" sytuacja się poprawi, choć szczerze mówiąc coś mi tu nie gra.
Moim zdaniem fakt, że mieszkacie z Twoją mamą (brak intymności), to nie jedyny problem. Mimo to, jeśli chcesz ratować Wasz związek, jak najszybciej się usamodzielnijcie. Poprawią się warunki (wzrośnie komfort życia we dwoje), Ty urośniesz w jej oczach (jako samodzielny i niezależny od mamy) i powinno być lepiej. Powodzenia.
Tak brak intymności pewnie nie jest jedynym problemem. Dochodzi też fakt, że czasem muszę się "rozdwajać" między mamą, a dziewczyną i to ją irytuje. Plus jeszcze masa innych dupereli, które wydaje mi się mogą mieć wpływ na przygaszone libido.
Jedynie intuicja podpowiada mi żeby zaniechać inicjować seks, że właśnie przez to, że ja zawsze ostatnimi czasy inicjuję, ona wie, że może mnie mieć kiedy chce. A wiecie jak to jest. Tylko nie potrafię się powstrzymać jak ją widzę w samej bieliźnie.
Właśnie mój problem jest w tym, że to jest silniejsze ode mnie. Ona mówi, że jestem po prostu zdrowym, młodym facetem, a ja się sobie wydaję zboczony.
"ona wie, że może mnie mieć kiedy chce"
I myślisz, że gdy przestaniesz inicjować seks, a ona to zauważy (bo pewnie szybko się zorientuje, że coś jest grane), ugrasz coś takim fortelem?
A co?
Gdyby mój facet przestał się mną interesować w tej sferze życiowej:
a) pomyślałabym, że znalazł sobie kochankę (gdy nagle przestałby się interesować seksem, dajmy na to po miesiącu czasu)
b) że już go nie pociągam (gdyby proces "stygnięcia" następował powoli)
c) że strzelił focha (gdyby załóżmy nagle bęc: w ciągu dwóch tygodni zmienił się w stroniącego od seksu oziębłego pana z bólem głowy i zmęczeniem).
Nigdy nie rozumiałam takich zagrań, gierek, podchodów etc..
Na litość: jesteście razem 5 lat? Czy mi coś umknęło?
Nie potraficie pogadać szczerze?
Nie jesteś zboczony, jesteś normalny, a Twoja panna ma niskie libido, teraz tylko pozostaje konkretnie określić przyczyny i jak znam życie, to nie sytuacja zero-jedynkowa - tylko złożyło się na to milion powodów: wspólne mieszkanie z matką, brak intymności i komfortu, rywalizacja pań o Twoje zainteresowanie (prawdopodobnie panna próbuje Cię "ukarać" brakiem seksu za zaangażowanie w sprawy matki), Twoja "nachalność" czyli normalne reakcje, jej "wyrozumiałość" - jak to ona potrafi Cię świetnie zrozumieć itd...
(pitu pitu - dla każdego zdrowego normalnego osobnika seks jest ważny, bez względu czy ma siusiaka, czy to drugie...).
Ona dla Ciebie nadal jest tak samo atrakcyjna i pociągająca, jak 5 lat temu.
Ale Ty dla niej przestałeś być na tyle atrakcyjny i pociągający, aby była w stanie "olać" pewne niedogodności (brak komfortu).
Pogadajcie.
Szczerze, aż do bólu.
Bo może się okazać, że tydzień po przeprowadzce panna oświadczy, że znika z Twojego życia (bo łudziła się, że to tylko wspólne mieszkanie było powodem jej coraz mniejszego zaangażowania w Wasze życie intymne).
Jest lato ,więc jak gdzieś będziecie jechać samochodem to skręć nagle do lasku i zobacz czy będzie dymanko . Chyba, że będzie się krępować że jakaś grzybiarka was nakryje ;D
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
@Elba ma rację. Najprościej zrób jej niespodziankę i wyślij ją samą do hotelu. A potem zapytaj czy miała dobry sex
Mi też wygląda na to, że to Ty jej się znudziłeś.
Tu nie chodzi o to, że nie ma seksu wcale. Jest po prostu rzadko jak dla mnie czyli te 4 razy w miesiącu. Ale jak już jest to jego jakość jest naprawdę bardzo wysoka. Nie jest tak, że daje mi z "łaski", jak najszybciej żebym skończył i dał jej spokój.
Np w moje urodziny ubrała dla mnie nowy komplet seksownej bielizny, zrobiła sobie sztuczny tatuaż na pośladku (taką łapkę), i pozwoliła mi zrobić ze sobą co tylko chce, łącznie z "zabawkami" i filmem video tych zabaw. Więc czy osoba która się mną znudziła, lub miała do mnie inny problem typu "czy go zostawić?" poświęcała by się tak dla mnie?
Ja tu żadnego poświecenia nie widzę. Chciała Ci pokazać, że lubi otwarty sex a nie taki jak ma z Tobą na co dzień.
Jest po prostu rzadko jak dla mnie czyli te 4 razy w miesiącu.
po prostu musisz się przyzwyczajać, po ślubie będzie go jeszcze mniej
they hate us cause they ain't us
Ona pewnie sex ma często, ale z Tobą robi to rzadko... To jest spora różnica.