Tak wiem... tytuł pewnie znowu rzuci na usta Wam tekst teksy typu "koels ne pierdol inni maja gorzej, bierz sie do roboty nie zrobiłeś podstaw...". Jednak u mnie problem leży głębiej.. Chciałbym w sumie napisać bloga ale nie mam ku temuy możliwości a to jedyne miejsce gdzie mogę się wygadać, dlaczego...?
Właśnie wróciłem z miasta.. Zajeboisa pogoda, lasek masa w skąpo ubranych strojach, brać i wybrzydzać. A ja... Dobrze ubrany z uśmiechem na ustach, pozytywne nastawienie i ogień.. wpadamy do klubu z kolegami.. Jedno piwo drugie, trzecie ide do kibla, zanim tam poszedłem wypatrzyłem dziewczynę, szczerze? ŚREDNIA, ale kij tam, wracam z kibla i pytam sie jej koleżaneek gdzi ona jest, one nie wiedzą, gadam chwile one niezainteresowane total.. w końcu sie pytam: "Czy chcesz ze mna gadac?" ona odpowiada: "NIE" to i sie zmywam. Kumple nawet nie wiem gdzie są. Pewnia albo w kiblu alob na fajce. Wychodze z klubu troche zbity z tropu. I tu nie chodzi o to że jedna laska mi dojebała ale o to że ja mam tak od dziecko. Wyglądam dobrze ale nie umiem wzbudzić atrakcyjności a ten jeden przyapdek w klubie tylko mi to potwoierdziłpo raz setny.. Ide wkurwiony na autobus, nagle jest jedna uśmiechnięta dziewczyna i idzie w moim kierunku, myśle sobie: "Nareszcie jest!" -CHUJA LAska rozdaje wejsciówkki do klubów czyli standard, uśmiechnięta miła, bylebyś zostawił kase w klubie, dostaje ulotkę i mysle sobie idę tym bardziej że wejście za darmo. Wchodze a tam pustki, moze jest z kilakdziesiat osób, połowa dziewczyn, które już wiedzą z kim spedzą te noc, kupuje piwo co by nie stać ja pałąk, obseruwje z 10 min, zero IOI, nic komplenie, jak z reszta przez całe moje NG, a ubrany byłem dobrze, starałem sie trzymać dobrą mowe ciała.. Wychodze stamtąd, po dordze spotykam laske która jest nawalona na maxa i siedzi na murku, siadam koło niej i tam gadam jakiejs pierdoły, nagle podbieaa jej koleżanka i do mnie"IDŹ STĄD", wściekłym tonem, jakbym jej coś zrobił, jakbym miał wobec niej złe zmiary a ja tylko chciałem pogadać, pomóc, ona była pijana? ok ale jej koleżanka jakoś nawet nie chciała ze mna gadać. Totalnie podłamany.. wracam na chatre, i nie, to nie jest jeden zły wieczór to jest całe życie problemów z dziewczynami. Wyglądam podobno nieźle, ubieram się teraz ok.. i jest kicha.. Nie odstaje żadnych IOI, kobniety sie wogóel mna nie interesuja. Umowielm sie dziś z moja nową współlokartką na "lokatorskie" że sie napijemy. To jakos nie było jej caly dzień. Czy mam dziewczyny wśród znajomych? Mam, ale to wszystkie absolutnie opnieżej moich wymagań. Wracam na chate, totalnie załamy patrze się w jeden punkt. Widze że jakaś laska z boku patrzy sie na mnie, zainsteresowana? hmm może.. TAKIEGO CH***A, wysiada na nasteonym przystanku. Dwie minuty później ja też wysiadam, trzymam diete ale ide na stacje na hot doga bo tylko to mi poprawi humor.... Wracam do mieszkania i widze na przystanku super dziewczyne, siedzi sama w środku nocy, pytam jej sie o ulice która dobrze wiem gdzie jest. Odpowiada mi z grzeczności. NAwet nie myślę aby z nią dalej gadać...
Jesl ichcecie hejtować to prosze bardzo, znam podstawy odnośnie bycia atrakcyjnym dla kobiet, jedank u mnie to nie działa, nie wiem już co zmienić w sobie aby tak jak wszyscy przyciągac kobiety. Wydaje mi sie że wszyscy spełniam ale nadal coś nie działa, jakby tego był mało tu nie chodzi że dziewczyny mnie zlewaja ale one wrecz uciekaja przy próbie zawarcia znajomosci, to jest bardzo dołujące, nie wiem już co mam zmienić..
Zmien podejscie do zycia i panienek i nie marudz.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Jak nawet kumple Cie zostawili to pewnie jest coś na rzeczy.
Nie wychodzi bo albo cały czas narzekasz albo masz za duże parcie i ludzie wolą Cie unikać, więc robisz za 5 koło u wozu.
Cały czas podkreślasz swój wygląd, więc prawdopodobnie nie chodzi tu właśnie o to.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Dziennie wyobrażaj sobie, że to jest Twój ostatni dzień życia i Twoje poczynania nie będą miały konsekwencji. Nic ciekawszego mi do głowy nie przychodzi.
---------------------------------------------------------------
Wyzwalaj w kobiecie emocje. To one są kluczem.
Czyli za włosy ją i za krzaki:)?
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Postawiłeś sobie dziewczyny na piedestale i każde Twoje wyjście to jedna wielka spina mimo, że starasz się "trzymać dobrą mowe ciała". Ta presja w Tobie siedzi i to widać. Tak jakbyś wychodził tylko po to żeby wyrwać, a nie po to, żeby przede wszystkim się dobrze bawić, rozerwać a dopiero przy okazji coś na luzie podziałać z dziewczynami. Dla przyjemności a nie dlatego, że musisz.
Mój post, który napisałem jest troche wyolbrzymiony i zdaje sobie z tego sprawę ale napisałem go pod wpływem soczystego wkurwienia, które mnie dopadło. To wszystko to rzeczywistość taka jak jest - dla mnie - nie najlepsza..
W towarzystwie nigdy nie narzekam, zawsze jestem wesoły i uśmiechnięty. Kumple mnie zostawili ale nie olali, po prostu ja nie palę a oni kopcą jak lokomotywa a ja będąc w klubie nie chce marnować czasu na stanie w miejscu dla palących i stać jak kołek.
Co do stawianie dziewczyn na piedestale i myślenia tylko o tym co by jakąś wyrwać to fakt, ide na impreze z myślą o tym żeby poderwac jakąś fajną. FAJNĄ. Paszteta wyciagnąć jest bardzo łatwo ale ja mam wymagania a od długiego czasu nie flirtowałem z dziewczyną, która by mi sie naprawdę podobała. Mam jednak problem bo ja na serio nie wiem co jest ze mną nie tak. Dlaczego sa do mnie tak źle nastawione. Próbuje zagdac z uśmiechem na twarzy, nie być needy, gadać o interesujących rzeczach a tu kicha. Czasami to już lepiej mieć pryszcze, być biednym czy nie umieć tańczyć. Bo wtedy przynajmniej wiesz co zrobić, co zmienić aby było lepiej, a ja - nie mam pojęcia.
Masz jakiegoś ogarniętego kumpla, winga ? Bo samemu prędzej się wkurwisz przy zlewce niż jak masz winga i po prostu się bawicie, otwieracie sety itd. W ogóle często wychodzisz żeby poznawać ? Może dlatego odnosisz takie wrażenie, że jest coś z Tobą "nie tak" bo stosunkowo rzadko podchodzisz (tylko jak czasem idziesz w weekend do klubu np.) i wychodzi Ci bilans ujemny, a jesteś początkującym więc nie zawsze zrobisz wszystko jak należy.
Nie mam ogarniętego winga. Mam spoko kumpli jednak z nimi nie ugram wiele jeśli chodzi o NG nie mówiąc juz o DG. Wolą przesiedzieć impreze w loży przy piwie czy na fajce. Tańczą mało z dziewczynami a najczęściej to ze swoimi koleżankami. Podchodzę dość rzadko to fakt ale niestety muszę grać sam bo nie mam tutaj z kim a z ogarnietym ziomkiem wiadomo - dużo lepiej.
made my day
Będe działał dalej. Z reszta nie ma innego wyjścia, jak odpuszcze to sie na pewno nic nie zmieni
A tak przynjamniej bede wiedział, że próbowałem.
Czy dobrze mi wyjdzie udawanie cudzoziemnca to nie wiem. Ale wiem że na pewno musze poprawić moje zdolności taneczne i może np. jakąs modną fryzure strzelić. Jak to nie pomoże to wtedy może zaczne udawać jakiegoś Hiszpana... albo Włocha.. ;p
stary,dla mnie ten Twoj wpis podchodzi pod mysli samobójcze.luźniej do zycia podchodz,bez spiny,nic na siłe.Do lasek z luzem,tak jakbys miał wyjebane czy wyjdzie,a i gadka i postawa sie zmieni,bo przeciez Ci nie zalezy:)a najlepiej pójdz sobie na dziwki,to tak ci laske wystruga,lepiej niz dzepetto pinokia i poprawi sie humor.
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
To super! Od dna można się odbić i wrócić szybciej, z większym impetem na wyżyny życia. Popracuj nad otwarciami bo aktualne to tragedia.
http://www.podrywaj.org/blog/uwo...
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Napisałeś wyżej
"Co do stawianie dziewczyn na piedestale i myślenia tylko o tym co by jakąś wyrwać to fakt, ide na impreze z myślą o tym żeby poderwac jakąś fajną. FAJNĄ. Paszteta wyciagnąć jest bardzo łatwo"
a w 1 wątku :
"zanim tam poszedłem wypatrzyłem dziewczynę, szczerze? ŚREDNIA, ale kij tam, wracam z kibla i pytam sie jej koleżaneek gdzi ona jest, one nie wiedzą, gadam chwile one niezainteresowane total.. w końcu sie pytam: "Czy chcesz ze mna gadac?" ona odpowiada: "NIE" to i sie zmywam."
Jedno wyklucza drugie , mierzysz w ideał a masz problemy ze średnimi , małymi kroczkami , potrenuj na tych średnich a później mierz się z tymi ideałami których szukasz.
Nie, sorry, faktycznie nazwa tego tematu jest nieprawidłowa. bobimc, uświadomiłeś mi to, dzięki. Na dnie bym był właśnie jakbym jeszcze poszedł na dziwki.. ;p
Nigdzie nie napisałem, że jestem samotny. Tu chodzi bardziej o "jakość" dziewczyn, które mam wokoło. Czuje, że stać mnie na wiecej ale jak wchodze na ten level i dostaje zlewy (i to takie dobitne) to narasta we mnie poziom frustracji, który osiągnąl szczyt i z tego wziął się ten temat. Wiem, zluzuje a tych "lepszych" lasek nie odpuszcze.
Ostatnio zauważyłem pewną tendencję że osoby które określają dziewczyny w kategorii fajna - pasztet zwykle patrzą tylko na wygląd i to po nich widać. Jeżeli ja to widzę to kobieta tym bardziej to poczuje.
Napiszę Ci jak koledzy - zmień podejście, ładne dziewczyny widza jak traktujesz te mniej urodziwe, jeżeli widzą brak szacunku (a w gruncie rzeczy nie masz go tak dzieląc kobiety) skreślą cię z ręki ale to taki szkolny błąd który każdy z nas zrobił poznając kobiety i myśląc że te ładne są "fajne".
Ty nie zapomnij że kobieta nie ocenia ciebie tylko twoje podejście do niej, do imprezy i do życia. Tematem pokazujesz sobie dobitnie że brak ci dystansu do porażek więc jak się z nich chcesz uczyć? Jak cię widzi w grupie takiej jaką opisujesz to żadnej wyjątkowości nie zobaczy i zerknie gdzie indziej. Spróbuj jakoś normalniej podrywać bez DG i NG, na luzie porozmawiaj bez nastawienia na sukces, otwórz dziewczynę na siebie, pogadaj, jak będzie ok rozmowa, zapytaj o kawe/numer i tyle. Te całe DG i NG nakręca bo jak nie ma podrywu to jest porażka a tu nie o to chodzi - to wytyczne do podrywu na co dzień i w nocy.
Masz za duże parcie, wyluzuj, nie ma innej rady. I zacznij podrywać te "średnie".
-------
Don't take life too seriously. You'll never get out of it alive.