Witajcie. Mam problem z moją matką. Mianowicie ma chyba depresję (ostrzejszą od 2 tyg jakichś). Mało co je, nic jej nie chce się robić, do pracy też się jej nie chce chodzić i nie chodzi. Twierdzi, że nie ma po co chodzić do pracy jak i tak nam skarbówka zabierze cały majątek.
Chodzi jej o to, że niby w papierach taty dotyczące jego działalności są nieprawidłowości ( ale chodzi o to, że są dobre... Sprawdzane u masy ludzi żeby dała spokój ale ona i tak wie swoje, jest źle i chuj).
Nie mam pojęcia jak jej pomóc. Odbija się to na mnie i na ojcu. Bo on się martwi ja tak samo.
Sama poszła do psychiatry, dał jej jakieś śmieszne tabletki na uspokojenie i tyle. Ale chyba nie tędy droga, i tata jakimś cudem namówił ją na psychologa czy tam psychoterapeutę. U psychologa rozmawia normalnie, była na jednej wizycie i mówi że więcej nie idzie.
Huśtawki nastrojów to codzienność.
Macie jakiś pomysł? Miał ktoś taki problem?
Dziękuje.
Podbijaam
Nie wiem czy dobrze doczytałem, ale jeśli wszystko jest dobrze to może warto ogarnąć nawet "lewy" papier albo jakiś naciągany od księgowego czy tam kogoś w którym jakaś osoba niby poświadcza, że wszystko jest ok. Może taki "dowód" coś pomoże......uspokoi??
Jednak wiesz dobrze Creedence, że my tu psychologami nie jesteśmy i jeśli to rzeczywiście depresja to mi samemu ciężko poradzić.Tez nie znam Twojej Mamy, a podobnej sytuacji w swojej rodzinie raczej nie miałem. Przykra sprawa, mam nadzieje, że wszystko się dobrze potoczy...
Sama musi chcieć sobie pomóc, a jak nie to pozostaje czekać na cud, albo poszukać dobrego specjalisty (psychiatra, psycholog). Do skutku, aż dobrze zdiagnozują i dobiorą odpowiednie leki i dawki. W psychiatrii to nie takie hop siup. Każdy jest inny i inaczej reaguje. Mój kumpel chory na schizofrenie bujał się po trzech szpitalach zanim w końcu dostał się do lekarza, który trafił z lekami i teraz chłopina śmiga po mieście jak za starych dobrych czasów, a było z nim już na prawdę bardzo, bardzo chujowo.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Dzięki Panowie.
Psotny wiatr myślę, że to i tak nic by nie dało. Ona wie swoje,żyje w swoim świecie.
Konstanty: Ona już nie chce do psychologów chodzić bo mówi, że w nich nie wierzy. Jej po prostu nie chce się tam iść. Psycholog bardzo dobry jest już znaleziony, umówiona wizyta ale nie chciała iść.
Niektórzy lubią widzieć zagrożenie i w nim trwać. Nie wiem skąd to się bierze, nawet nie chce mi się już o takich rzeczach myśleć. Dajesz się też na to złapać i pogrążasz się w tym problemie, swojej matki problemie. Moim zdaniem, warto zacząć wierzyć, że ludzie sobie poradzą, jeśli zechcą. Tym samym można ściągnąć ze swoich barków odpowiedzialność za innych, nawet rodziców.
Mój stary dla przykładu, jarał jak smok, nawet jak mu coś na płuca siadło. Próbowałem go namawiać żeby rzucił z 10 lat, nic to nie dało. W końcu powiedziałem, "a jaraj i zdychaj". I rzucił rok później. Być może ten efekt nie miał znaczenia z moim podejściem. Po prostu przestałem się zamartwiać, a jak rzucił, to się ucieszyłem.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Wiem, nawet jak przeczytałem ten mój pomysł to wydał mi się trochę głupi, albo taki "krótkoterminowy"...
Na tym etapie trzeba jednak dążyć do tego aby Mama spotkała się z tym bardzo dobrym psychologiem. Może nie dziś, nie jutro, ale z czasem na spokojnie...to chyba najrozsądniejsze.
Każda choroba wywiera ogromny wpływ na całą rodzinę pacjenta, tak jak w twoim przypadku i somatyczna, i psychiczna. Różnica polega na tym, że w depresji występują dolegliwości fizyczne i psychiczne jednocześnie. Bardzo ważna jest terapia. Rodzina powinna przekonać chorego, żeby się chciał leczyć. A to jest bardzo trudne, bo chory uważa, że leczyć się nie musi, bo to jest mu niepotrzebne. Jest już taki do niczego, taki nieudacznik, że żadne leczenie tego nie zmieni. Depresji często towarzyszą myśli i próby samobójcze.. nie straszę, chcę pomóc. Depresja to na ogół apatia i zaniechanie wykonywania obowiązków, które chory dotychczas wykonywał. W związku z tym te obowiązki spadają na najbliższych czyli na was.
Smutek osoby z depresją udziela się najbliższym i wszyscy stają się smutni. Wasza rodzina żyje też w ciągłym poczuciu bezradności i bezsilności wobec choroby więc zacznijcie naprawę tej sytuacji na nowo, a najlepiej od samych siebie. Nikt, kto nie doświadczył depresji, nie potrafi zrozumieć takiego chorego. Poza tym depresja depresji jest nierówna. Często mówimy, zwłaszcza kobiety: „mam dzisiaj depresję”. To się ma nijak do choroby. Prawdziwa depresja to jest stan, który można określić w ten sposób: człowiekowi chce się pić. Na stole stoi szklanka z wodą. On nie ma siły sięgnąć po tę szklankę. Nikt zdrowy nie potrafi tego zrozumieć. Absolutnie nie wolno. Ale nie wolno też wykrzykiwać do chorego: „Nie mogę na to patrzeć, jakbyś chciał, to byś to zmienił”, itp. Takie pokrzykiwanie ma fatalny wpływ na chorego. Potrzebna jest życzliwa obecność i przekonanie, że choroba minie. Rodzina powinna towarzyszyć choremu w jego chorobie w sposób rozsądny, mądry, wyważony, bez wyręczania, bez histerii, bez huśtawek nastrojów, bez odrzucenia, bez niezrozumienia. Twoja matka nie chce się leczyć, dobrze. depresja jest spowodowana tą sytuacją. Co zrobić? pozbyć się czynnika powodującego ten stan, tą chorobę. Pomyśl w jaki sposób możesz załagodzić sytuację z tą działalnością, gdy już to zrobisz to nie nadskakuj z dowodem tego że jest w porządku. Gdy na twojej i twojego ojca twarzy zagości radość zostanie jeszcze tylko ona.
Powodzenia, trzymam kciuki.
Adin
http://www.nazdrowie.pl/artykul/...
Ładny medyczny bełkot, szkoda, że nie twój.
-------
Don't take life too seriously. You'll never get out of it alive.
Chciałem pumóc.. i mam nadzieję że to nic złego
Adin
chciałeś zaistnieć, Adin? No to ci nie wyszło!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
nie wiem true, czy jestes takim bystrzakiem, czy tylko udajesz? jezeli ktos wkleja nie swój tekst to bierze go w cudzysłów i podaje źródło. Jeżeli tego nie robi to oszukuje.
Jasne?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie, nie chciałem pokazać jaki to ja jestem
, poczytałem, poszukałem w internecie na ten temat bo na pewno to nie jest dla Creedence łatwe i mam nadzieję że gdzieś tam gdzieś tam pomogłem.
Adin
naprawde nie wiesz co trzeba zrobic, gdy się coś CYTUJE?!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tyle że ten tekst jest w pewnych momentach przezemnie pozmieniany i pobierany z całego artykułu (chyba tam jeszcze jednego, dobrze nie pamiętam) na potrzebę tego pytania. Owszem, miałem dać link ale w zasadach pisze że dozwolone są tylko linki z YT, lub jakieś tam inne za pozwoleniem Admina Gracjana. I wybrałem taką opcję.
PS Ten tytuł "plagiat" jest zamieszczony na pewien czas czy tak będzie mi pizgał w oczy już na zawsze?
Adin
żeby nie było, ze jestem msciwy... Ostatni raz!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Starszy moderatorze Guest - dziękuję, to po pierwsze, po drugie szacunek za bycie tutaj od 2009 r' tak sobie myślę, no to jest coś, tracić nerwy na takich baranów jak ja, a teraz znikam bo nie spałem od rana.
Adin
nooooooooo... po 5 m-cach od założenia tematu z pewnością objawy wypadania funkcji gonad się pogłębiły;)
koleżanka archeolog?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
zawsze mu możesz wysłać na maila;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dzięki, ale już jest dobrze