Witam Panowie.
Powiem na wstępnie że odwaliłem nie miłosiernie, popełniłem wszelkie możliwe błędy jakie można było popełnić, kaszana absolutna.
Zacznijmy od początku może,
Byłem z kobietą przez 5 lat, na odległość generalnie (!), wiecie studia w innych miastach i te sprawy.
Oczywiście jakby tego było mało to byłem w niej ślepo zakochany, jeździłem za nią po świecie wspólne wycieczki itp. (no tak też mnie strzela jak o tym pomyśle teraz).
Ja raczej ułożony facet ona bardziej imprezowa, poszło o to że woli spędzać czas z koleżankami na imprezkach, piciu itp. częściej niż ze mną. Standard pare (naście) kłótni, naciskanie na nią żeby się zmieniła chociaż trochę i się jebło.
Dalej klasyka gatunku, wszelkie możliwe błędy, błaganie, płakanie, sranie i kwiaty. Słowem mocno to przeżyłem, mocno tzn. 3-4 dni miałem doła absolutnego, ogólnie rzecz biorąc horror, ale jak to facet pozbierałem się do kupy, powrót do stanu zero zajął jakiś miesiąc. Mam kumpli wiadomo pomogli.
Następny etap to jakieś 8 miesięcy życia osobno, trochę się ogarnąłem stało się w moim życiu wiele dobrych rzeczy, uporządkowałem pewne sprawy. dalej klasyka gatunku nawiązanie kontaktu, przypadkiem zrobiłem na niej potężne wrażenie, pojawiłem się w miejscu publicznym jako osoba lubiana, główna osoba sytuacji, ledwo wszedłem na miejscówke gdzie się spotkaliśmy, dziewczyny odrazu zwróciły na mnie uwagę spojrzenia, rozmowy z różnymi ludźmi, dobry humor totalnie wylajtowany uśmiechy dobre żarty....
No słowem takie coś działa, później od słowa do słowa z nią, chociaż jakiś czas temu wysłała mnie do diabła, obsrała mnie dla wszystkich swoich koleżanek, chociaz jej koleżanki nigdy mnie nie lubiły to teraz znienawidziły wręcz... ja ją zresztą też, przy okazji popełniłem wszelkie możliwe błędy. I tak jakoś ten kontakt się kulał, jakieś spotkania... pojedyńcze itp.
Aż oczywiście klasyka gatunku, trochę poczytałem i niestety popełniłem następny błąd, pod hasłem sex z byłą...
Ale to już akurat z mojej inicjatywy.
Co ciekawe dziewcze ma jakiś rodzaj niewiem konfliktu wewnętrznego chyba, bo dalej ma się ku mnie a niechce powrotu na stare śmieci...
Cóż klasyka gatunku, przez cały ten czas mam ochotę do niej wrócić (przypomne że to ona mnie rzuciła)i zastanawiam się co powinienem zrobić;
- postawić sprawę jasno,przedyskutować to jakoś, w co wątpie żeby przyniosło oczekiwany skutek, na moje to będzie wyglądało na sranie błaganie itp,
- czy bawić się w takie dziwne srania i podchody aż mi włosy na wacku osiwieją, odwali mi do reszty, a ta pewnie i tak znajdzie sobie kogoś innego,
Pozatym dziewczyna pieprzyła mi jakieś farmazony przed rozstaniem, że się w tym połapać nie mogę, za nim mnie rzuciła oczywiście naprodukowała milion bajek, i jej koleżanki odpowiednio ją ustawiły... wydaje mi się że to klasyczna spychologia,
Teraz jak widzę tak sobie pewne rzeczy w głowę wbiła że dalej w to wierzy... że rzekomo przeszkodą jest mój charakter, ludzie się nie zmieniają i takie tam sranie w banie raz dwa trzy, taaa no w sumie jak byłem głupi tak i jestem może i w tym jakieś ziarno prawdy jest:)
Każdy normalny facet już na jednym z pierwszych błędów dałby sobie spokój, więc wiecie jest jeszcze 3 opcja bujnąć się do psychiatry
kupić młotek żeby sobie debilizmy z głowy wybić...
I oczywiście na każdym etapie kumple, rodzina mówili co mam zrobić, ale normalka- ja wiem lepiej 
Widzę że wypowiadają się tu dość ogarnięci znający się na rzeczy ludzie więc liczę na ciekawą dyskusję.
Moim zdaniem klasyką gatunku to będzie jedna rzecz, Wasz powrót a następnie rozstanie z nożami w plecach.
Nie przepracowales tych 8 miesięcy jak należy aby móc wziąć na klatę powrót do niej i poprowadzić to jak trzeba. Uchylila Ci szparki i masz juz przed oczami come back z fajerwerkami a z tego co widzę to ona trzyma lejce
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Mnie też się wydaje że trochę słabo przez te 8 miechów pracowałeś nad sobą. Gdybyś pracował solidnie to byś się teraz nie spinał. Musisz to dobrze rozegrać po prostu i pracować mocno nad swoją atrakcyjnością (dla siebie nie dla niej). Jak zbudujesz siebie, swoją pewność siebie i atrakcyjność to na luzie przyjmiesz wszystkie te bzdury pt. jej tekstu że przeszkodą jest twój charakter itp. Nie naciskaj na nią w sprawie jakiegoś powrotu, po tych ruchaniu i jej tekstach o twoim złym charakterze trzeba było zlać, nie dyskutować, tak żeby ona myślała czy w ogóle chcesz związku... da radę z tego wyjść zwycięsko, ale musisz wrzucić na luz i kochać z rozsądkiem:P
Niestety stary ale ona nie chce Ciebie tylko chce twojej miłości.
Jeżeli jest sama, bawi się, ma dużo luzu to ciągle nie ma jednego czyli bycia kochaną. Podejrzewam że uzupełniasz jej życie jednak tylko do czasu. Gdy pozna kogoś w swoim otoczeniu, kto będzie gotowy przejąć twoją pałeczkę to prawdopodobnie przestaniecie się spotykać.
Na twoim miejscu dałbym sobie spokój ale zawsze łatwiej jest oceniać sytuację jako trzeźwy obserwator. Przemyśl sytuację na spokojnie, logicznie, bez zbędnych emocji a odpowiedź sama się znajdzie.
Pozdro600
Słaba praca przez te 8 miesięcy to pewne. Ale czasu już nie cofniesz więc pracuj od dziś.
Niemniej jednak tutaj kolorów nie będzie. Nawet jak wrócicie do siebie, nawet jak się uśmiechniecie do siebie po powrocie to to wszystko wróci. Toksyna która pojawiła się te parę miesięcy temu między wami wciąż tu jest, kurz może ją trochę przykrył, ale ona wciąż jest płynna i wciąż czeka, aż może pokryć kolejną powierzchnię.
Powroty nie mają sensu. Słuchaj, byłem w paru krótkich związkach, byłem w 4 letnim związku z powrotami, 4 dni temu zakończyłem ponad roczny związek również z powrotami i mówię Ci - powroty nie mają sensu.
Kłótnie - kłótnie to kłótnie, nawet te po parę dni w których się milczy, ale to wciąż kłótnie, ale zerwania to inna sprawa. Po zerwaniu wracając do siebie już nie jest tak jak było, to nie ma najmniejszego sensu.
Odradzam powroty, wiem że wspomnienia zostają, gdzieś tam jeszcze ciepło zostaje, ciągnie Cię do niej, ale nie warto.
Śmieszą mnie te przykazania święte:
1. Kłótnia; pogodzenie się i jest trochę jak po staremu
2. Rozstanie przez np. kłótnię; pogodzenie się i już nigdy nie będzie jak dawniej
lol
Śmieszy mnie Twój brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, wybiegania i interpretowania tekstu.
Co innego pokłócić się o coś sensowego, przemilczeć parę godzin czy paręnaście, usiąść, porozmawiać i wyjaśnić sprawę. Wspólnie zdecydować że będzie tak i tak. Obie strony są tego samego zdania.
A co innego rozstać się przez kłótnie na temat chociażby koleżanki z którą zamieniłeś dwa zdania, po których Twoja lejdi trzasnęła drzwiami i odeszła. Po 4 dniach się odzywając udając że nic się nie stało lub wmawiając Ci że tak nie można, że to złe, że to beeee, że Ty jesteś niegrzeczny i ona nie czuje się jedyna.
To do czego chcesz wracać ? Bo dla mnie nie ma do czego.
Nie widzisz tej różnicy ?
Są sytuacje, kiedy nie ma do czego wracać, ale o ile umiem czytać to autor nie zerwał z laską z powodu jej zazdrości, ale się jebło bo ona za dużo imprezowała, a on za nią, jak sam pisze, biegał jak pies.
Różnica jest znaczna, bo to on zachowywał się jak frajer, w związku z czym rozstanie to również jego wina.
Laski, które nigdy nie manipulują to rzadkość. Stąd gdyby mi się przytrafiła taka historia jak ta co ją wymyśliłeś (laska trzaska drzwiami odchodzi potem chce wrócić) to po pierwsze szkoda by mi się laski zrobiło, bo raczej ma zaniżoną pewność siebie, po drugie przekalulowałbym czy poza tym zachowaniem coś do niej czuje, jak często są takie sytuacje, czy nadal jej pragnę, czy jest wartościowa bo np. pracuje w hospicjum i mnie jara jej dobra duszyczka.
Taka zero jedynkowość jak twoja jest wg mnie niemądra.
Tak po części to moja wina zachowałem się jak frajer nie pracowałem nad sobą, Spiździałem panowie krótko mówiąc, sorry za chodnikowy język ale nie chce mi się bawić w poprawną polszczyznę.
Wiecie problem był i może namacalny, ale z mojej autopsji wynika tak:
owa Panna to silna kobieta, matka też tam u nich wszystko ustawia, jej koleżanki no cóż w moim mniemaniu podłe suki z gatunku feministek, a ja jestem niestety silnym i władczym facetem który w takie towarzycho wpada jak bomba na hiroszime, wszystkie fałszywe, rozpieszczone dziwki rozbijają się o mój twardy charakter, chociaż widać że czasami człowiek popełnia błędy.
pozatym dużo straciłem ze swojej winy ona mi nic nie kazała a sam zachowywałem się po frajersku, teraz ten czas jakkolwiek niektórzy twierdzą że mało ale zapracował na moją korzyść bo moje dawne atuty szybko do mnie wróciły,
cóż
Witkacy dobrze wyczuł temat plus dla ciebie, biegał jak pies, tak to prawda tak było. A schemat polega na tym że jak koncentrujesz się na kimś to nie koncentrujesz się na sobie i burzysz swoj wlasny fundament. Krótko mówiąc sam się niszczysz czyli generalnie to rozstanie odczytuje jako dobre zjawisko;p
I wszystko było spoko póki się nie wmanewrowałem na swoje życzenie w sex, widzę że znów mi psychika zaczyna siadać.
Być może to jakaś forma sprawdzenia czy żeczywiście jestem taki kozak - niewiem.
A ma cie jakieś pomysły co powinienem zrobić żeby dziewcze się mną zainteresowało?
ja widzę że to taka trochę dziewucha co ją trzeba że tak powiem po męsku wziąć, będzie marudzić, mimo że jej się podoba ;p jakaś taka spychologia.
Bo że powinienem ją olać to tak wszyscy mi to mówią dookoła:)
no taki piekny wywód a na koniec: pliiiiiz pliiiiiz, ja chcem zeby do mnie wrociiiiiiiłaaaaaaaaaa....
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
ale czemu mam mówić że nie chcem skoro chcem
też trochę czytam aczkolwiek zimbardo to ja nie jestem i nie mam nawet takiej pedalskiej bródki jak ten gość,
ja operuje na podstawowych działaniach odpowiednich do mojego poziomu zaawansowania, a że jestem mało pojętny w dziedzinie relacji to staram się łopatologicznie do tego podchodzić,
wydaje mi się że podstawą tej całej zabawy to jest to żeby człowiek był szczęśliwy, niewiem jedni spełniają się w podrywaniu kolejnych panienek, co jest fajne,
być może znajdzie się ktoś cierpliwy i wyjaśni mi bezkres mojej głupoty
w tej sytuacji,
powyżej pewnie chodzi ci o proszenie i błaganie, co teoretycznie w 80% jest nieatrakcyjne ;P
no jak mówie teorii to ja trochę znam ale ciemna masa ze mnie mimo wszystko,
sorry za moje wywody nie umiem pisać krótko i łopatologicznie
Czyli waszym zdaniem powinien ją olać, co powinno sprawić że to ona za mną będzie biegać. hmmm a powiem wam jeszcze jedno podejście do życia tej dziewczyny jest dość ciekawe bo ona wychodzi z założenia że ona pierwsza nie podejmuje jakich kolwiek inicjatyw do tego stopnia, że zawsze nawet jak ona czegoś chce to trzeba się do niej odezwać pierwszym, pierdzieli jakieś kocopoły że to facet powinien biegać za kobietą i tak dalej. Ogólnie ja tu widzę jakiś lęk przed zaangażowaniem się co może świadczyć o nie wiem jakiejś niedojżałości emocjonalnej, pojęcia nie mam.
Ale jak ktoś myśli że w tej sytuacji olewanie jej przynieść powinno skutek to moim zdaniem może nie, ponieważ nauczony doświadczeniem widzę że dziewcze ma właśnie taki stosunek do relacji damsko męskich jaki ma i trzyma się tego święcie.
Niewiem jak to nazwać i zdefiniować, albowiem ciekawi mnie taki stan rzeczy. .. .. .. o co tutaj chodzi.
Ktoś wyżej powiedział że ona chce pasożytować na mojej miłości, czyli jak rozumiem jest to jakieś żerowanie emocjonalne na kimś? Niewiem żywienie się czyimś zainteresowaniem?
Może mi ktoś wyjaśnić mechanizm tego zjawiska?
Dodam do sumy że dowiedzieć się od niej czegoś to też jest sztuka, bo zawsze jak zadaje się jej jakieś konkretne pytanie to próżno oczekiwać konkretnej odpowiedzi, pierdoli wykręca się oby tylko nie wyszło na to że ma powiedzieć coś wprost.
Szczerze jest to dla mnie dziwne. zastanawiam się co to za typ kobiety i jak się fachowo o tym mówi
Stary, laska ma zjebany charakter i nie na co sobie nią i jej postulatami głowy zawracać. Miej jakieś wymagania wobec kobiet, bo łasisz się na pierwszą lepszą. To że ma cipkę i cycki to jeszcze nie powód żeby tolerować takie zachowania.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Szczerze podkurwiła mnie swoim hamskim zachowaniem i to nie raz i cóż miałem zrobić, fakt że zachowałem się po chamsku, ale wiecie moim zdaniem jest jakaś norma zachowania się, ja ludzi szanuje i moim zdaniem za takie zachowanie wobec mnie gdzie ktoś mi mówi rzeczy typu ja nic nie muszę, zlewa mnie, należy się opierdol jednym słowem.
I za każdym razem gdy dziewcze ustawicznie mnie prowokowało tego typu chamstwem wobec mnie, bo jak to inaczej nazwać, cóż święty by się wkurwił...
Najlepsze jest to że zauważyłem że laska lubiła odwracać sytuacje, w ten sposób żeby zrobić ze mnie durnia po tym jak się na nią wkurwiłem za oczwywiste hamstwo. Chociaż generalnie nigdy się jej to nie udawało bo przeważnie w jej języku umiałem odbić piłeczkę na drugą stronę.
Wiecie wszystko ok. mam dużo cierpliwości ale jak ktoś mnie i mojego czasu nie szanuje, i pierdoli się w jakieś dziwne jebanie w którym nie wiadomo o co chodzi,
no to chyba jestem zdrowym na umyśle człowiekiem że tego nie uznaje.
Ale generalnie gdzieś tam przeczytałem że tego typu zachowanie to są jakieś debilne gierki które kobiety uprawiają na poziomie podświadomym.
Szczerze tak ona to robiła na poziomie podświadomym, ale jak mi jeszcze ktos wyjaśni czemu to ma służyć, i po co, to będzie super.
No tak że ma zjebany charakter to swoją drogą. Ale jakie pozory zachowuje i w jakim sama przed sobą zakłamaniu żyje, powiem ci Konstanty rekord świata.
Chociaż fakt jak jest się egoistą, to egoista jest na tyle egoistyczny że sam przed sobą się nie przyzna do swojego egoizmu, przez swój właśnie egoizm a wręcz egocentryzm.
Takie zjebane koło.
Kobiety maja takie zachowania wbudowane w mniejszym lub większy stopniu, a Twoją rolą jest aby odsiać te które robią to od czasu do czasu, nieświadomie, od tych które z tego typu zachowania uczyniły swój tlen, którym Ty prędzej czy później zaczniesz się dusić. Problem w tym, że ten ich toksyczny harmider i huśtawka bywa uzależniająca, szczególnie dla gości którzy odpuszczają swoje granice w imię np. seksu, czy świętego spokoju i później miesiącami płaczą, że ktoś sprzątnął im sprzed nosa ich królową. Ci z odrobiną oleju w głowie w końcu zakumają, że tak na prawdę to wyświadczono im przysługę i będą wdzięczni, że ktoś raczył przechwycić wrzoda na własną dupę.
Daruj sobie takie lekcje wychowawcze, bo nie jesteś jej wujkiem, żeby chodzić za nią krok w krok i mówić co jest be a co nie. Raz powiedziales, zobaczyłeś z kim masz do czynienia i tyle. Tracisz czas i chociaż wydaje Ci się że tak nie jest, to tylko coraz bardziej się w nią wkręcasz.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Myślę że to przysłowiowe od czasu do czasu, aczkolwiek skutecznie. Cóż pieprze się ze sobą jak cipa, masz racje, tzn. widzę że bardziej doświadczeni koledzy radzą mi tutaj dobrze.
Fakt wpier -am sobie to wszystko w głowę niemożliwie, i bez sensu.
''Problem w tym, że ten ich toksyczny harmider i huśtawka bywa uzależniająca, szczególnie dla gości którzy odpuszczają swoje granice w imię np. seksu, czy świętego spokoju i później miesiącami płaczą, że ktoś sprzątnął im sprzed nosa ich królową.''
Czyli generalnie co, sprawa jest nierozwiązywalna jak widzę, z tego co czytam i myślę to co bym nie zrobił i tak w tym wypadku sprawa jest przesądzona. Mimo że hmm udało mi się kobiete jakoś tam pozytywnie nastawić do siebie, i mimo że powiadają iż nie da się przewidzieć wyniku relacji a da się jedynie efektywnie pracować na linii czasu...to tym razem sytuacja wpasowuje się w schematy.
Wyżej koledzy mówią że źle przepracowałem ten czas żebym był przygotowany na jakiś powrót, i to jest w jakimś sensie fakt.
Moim wnioskiem bonusowym jest taki wniosek że zobaczcie, nie opłaca się być wporządku i fair play wobec kobiety w myśl tego jak nas kultura uczy, bo totalnie nic z tego nie ma- można jedynie się doprowadzić do jakiegoś rodzaju samoudupienia. A wszystkie jakieś brednie że kobiety w świecie są wyjątkowo poszkodowane, to jakaś jedna parszywa, wielka śmierdząca manipulacja z ich strony.
Nie namawiam tu do przemocy jakiej kolwiek wobec kobiet bo nie tędy droga, ale nie ma sensu grać mniej parszywie niż one same grają, i potem martwić się tym.
Bo szczerze im dłużej się nad tym wszystkim zastanawiam tym dłużej widzę że wgłębiać się w zachowanie płci przeciwnej, starać się zrozumieć itd itp nie ma sensu żadnego. A widzę tutaj jedynie jakieś znane ze świata zwierząt wzorce i zachowania utrwalone w toku ewolucji.
A może ktoś mi powie jak powinienem zaczać porządnie nad sobą pracować, bo z wypowiedzi powyżej płynie wniosek że słabo to zrobiłem jednak....
Miałem podobną sytuację parę lat temu . Związek 4 lata chyba , zerwanie z jej strony ( bo w końcu rasowy piesek ze mnie ) bieganie,błaganie,płakanie, świat się zawalił
. Po 8 miesiącach - czemu akurat 8 ? kontakt z jej strony i gadka,że kocha i tęskni . Wmanewrowałem się w spotkania i sex i tak to trwało miesiąc, może dwa , już miałem w głowie wielki powrót , już witał się z gąska
aaaa tuuuu nagle !!!! Jeb gąska poszła do innego ( swoją drogą już chyba z 5 lat się bujają )
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
czytam Twoje wypowiedzi i nie obraź się ale strasznie się zmęczyłem psychicznie, strasznie ociężale piszesz..
wydaje mi się że nic z tego nie będzie
ja też byłem w związku ze zjebaną dziewczyną całe 6 lat, nie jestem z nią już 1,5 roku i całe szczęście, też była akcja z seksem - chyba chciała zobaczyć czy jeszcze może mnie wyrwać, nie chciałem wracać ale z okazji skorzystałem ten jeden raz, później już się nie odzywała ja chwilę potęskniłem ale na szczęście mam nie raz tak że po chwili wraca mi rozum do głowy i ją zlałem całkowicie
i też sobie tam kogoś puźniej znalazła jak się okazało:)
to trudne wszystko jeśli jest się przywiązanym emocjonalnie po takim czasie, jednak uważam ze jak to nie grało tak jak należy to nagle się to nie zmieni i choćbyś stał się zajebistym odmienionym super gościem to szkoda Ciebie na taką dziewczynę i jej humory, spalanie się nad jej imprezami i tym chamstwem o którym wspominasz
po sobie wiem że na prawdę lepiej zająć się sobą i nie rozkminiać że nagle coś się zmieni w zjebanej relacji, przemyśl swoje błędy, wyciągnij wnioski i ruszaj dalej,
zajmij się sportem, do tego jakieś wciągające hobby, najlepiej takie w którym też możesz jakoś się doskonalić rywalizować, podnosić poprzeczkę - wiem że to bardzo wciąga, praca, znajomi, zajmij sobie dzień żeby o niej nie myśleć, snuj jakieś plany i je realizuj, miej jakiś cel i żeby nim nie był powrót do byłej
no i też tak od siebie dodam bo widzę to często u moich starych znajomych że jak zerwą z dziewczyną to idą w melanż jak psy zerwane ze smyczy żeby zapomnieć, a rano budzą się i dalej są rozpierdoleni od środka tylko do tego dochodzi kac a problem zostaje
pozdro
Ociężale psychicznie
co kolwiek to znaczy, ogólnie mam zj**y styl wypowiedzi, ale mniejsza.
Ze wszystkim się zgadzam, ale co to znaczy prawidłowo pracować nad sobą?
Uprawiam sport, chodzę na imprezy jakichś tam znajomych mam pije mało,
prace też mam w miarę, ale widzę że to wszystko jest jednak mało...
Kolega @TypowyJanusz dobrze pisze. Czasem po prostu to nie Twoja wina, tylko trafiłeś powaloną pannę.
Na stronie "koniec toksycznych" fajnie opisany jest typ księżniczki. Poczytaj sobie artykuły z tej strony i pomyśl czy panna po prostu nie była powalona. Bo jak tak to będzie tak jak u @TypowyJanusz. Stracisz 6 lat i nic nie da praca nad sobą.
I nie chodź z nią do łóżka, bo jak ona wpadnie to wmanipuluje Cię w dzieciaka i będziesz miał jeszcze większe problemy niż teraz.
No dokładnie może Cię chcieć złapać na dziecko - osobiście znam takie 3 dość blisko co właśnie wmanipulowały kolesi w dziecko, dwóch z delikwentów się wyrwało ( oczywiście są najgorsi pod słońcem ) , a jeden biedak siedzi z taką panną (zobaczymy co z tego wyniknie) .
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Otóż powiem wam że to dziewcze nie lubi dzieci, i sama mówi że ona raczej nie będzie chciała być może nigdy mieć dzieciaka, oceniam to zdanie jako prawdziwe, bo w ślad za tym szły jej czyny.
Czy Panna nie była powalona hmmm, powiem tylko tyle że jeżeli wierzyć psychologowi który mnie badał przy okazji rekrutacji do roboty, a badanie trwało ze 4 h, testem którego rzekomo nie tacy jak ja próbowali oszukać, to rozumienie sytuacji międzyludzkich mam ponadprzeciętne i jakiś tam nie mały zasób IE mam, pozatym staram się ludzi rozumieć a potem mówić że są pojebani. Łatwo jest jest o kimś powiedzieć że jest pojebany, ciężej go zrozumieć. Nie wiem czemu ale kobieta jest zamknięta w sobie mocno, pojebane koleżanki topologicznie podobne- i totalna uległość wobec nich, trudne środowisko z którego się wywodzi, co tam jeszcze podatność na negatywne wzorce, skłonność do picia, spore trudności z wyrażaniem własnych myśli wzbogacone o świadome manipulowanie faktami, pozatym mieszkanie z oszołomami w akademiku przez 5 lat studiów, stwierdzony przeze mnie organoleptycznie krypto egoizm, sama o sobie mówiła że nie jest odpowiedzialną osobą, pozatym mała uległość co ma jakiś związek z egoizmem, z tym też się wiąże ograniczona zdolność do kompromisów, tzn kompromis okej ale pod warunkiem że owo dziewcze nic na nim nie traci, czyli tak faktycznie sprytne ukryte (na zasadzie logicznego spiętrzenia przez argrumentację selektywną- notabene najśmieszniejsze jest to że robiła to nie wiedząc o tym) manipulowanie w ten sposób że kompromis ale z twojej strony nie z mojej, takie trochę przewrotne rozumienie idei kompromisu, takie tam kwiatki jakie stwierdziłem, szkoda życia żeby pisać o wszystkim. Miała oczywiście sporo pozytywnych cech, a jakże ale biblijnie mówiąc są pewne grzechy główne, na podstawie których można stwierdzić stopień czyjejś pojebaności.
Forma kary za to że się na takie coś zgodziłem i tak była łagodna, pozatym w pewnym momencie obudziłem się z tego niewiem jak to nazwać zapier***olenia, pieprznąłem ręką w stół i trzeba było jednak postawić sprawę jasno, wobec powyższego bawimy się wg moich reguł bo jak ślepy głuchego będzie prowadził to jak już 2015 lat temu ktoś powiedział (zawsze mnie to fascynuje że pewne rzeczy mimo upływu lat się powtarzają) to wpier... się w dół zapewne.
Albo jeszcze lepiej że czy złe drzewo może dawać dobre owoce, albo po owocach ich poznacie.
No i dobra ale mnie interesuje, jak mam porządnie nad sobą pracować. Czy być może jak się domyślam jest to sprawa zaiste indywidualna?
@romekatomek mądry z Ciebie facet więc chyba wiesz, że jedyne wyjście to znaleźć inną rozsądną pannę.
Nie wierz w takie bajki, że ona nie chce dzieci bo każe Tobie ubierać gumkę. Tobie każe a bramkarzowi z dyskoteki, na którą poszła z koleżankami i była najebana nie kazała bo zapomniała. Takie panny są niezwykle przebiegłe i tak zakłamane, że w życiu byś nie uwierzył do czego się posuną. I jak myślisz jak wpadnie z bramkarzem to obliczy sobie wszystko i pójdzie do karka mówić mu, że wpadła z nim i chce z nim wychować? Czy raczej przyjdzie do Ciebie i powie, że nie wie jak to się stało ale w ten jeden raz co Ci dała to wpadliście... ?
Potem na wypadek wpadki, Tobie już wcale nie będzie dawała bo niby w ciąży nie można, a bramkarz będzie sobie ją walił na masce swojego golfa i nie tylko...
Pewnie laska jest super w łóżku dlatego tam wylądowaliście po raz kolejny, ale czy pomyślałeś czemu jest taka dobra i ilu ją w tym akademiku leciało? Czy wierzysz, że taka laska może porzucić swoje hobby jakim jest dyskretne dawanie dupy ostrym samcom? Czy pomyślałeś, że Ty tu z nią pitu pitu i rozmyślasz co i jak poprawić w sobie a ona lubi jak koleś po prostu każe jej uklęknąć, zamknąć się i robić to co nakazuje jego ręka trzymająca ją za włosy? Mówisz, że ona niby nie jest uległa, a założę się, że w łóżku dla wielu samców była bardzo uległa.
Więc zastanów się czego szukasz, jak tylko sexu to daj jej to co lubi czyli ostre bzykanie na masce golfa, a jeśli związku opartego na zaufaniu to zmień pannę a nie dopatruj się na siłę winy u siebie.
A jeśli boisz się, że ktoś Ci ją sprzątnie to przeczytaj sobie bardzo dokładnie to co pisze kolega @Konstanty w poście 17 o wrzodzie na dupie. I ogólnie całego posta bo on w tych paru zdaniach streścił sens całego bloga "Koniec toksycznych".
Tak ta wersja by mi się kleiła do kupy, poza drobnymi szczegółami, że nie dawała dupy, bo jakby dawała dupy w akademiku to już by ze mną nie była wtedy;p (dyskretna) kontrola podstawą zaufania panowie:)
Ona może by i chciała dyskretnie dawać dupy ostrym samcom ale ma wsrany w ten tempy łeb program typu, że to jest niewłaściwe i nie moralne, cóż jak już taka była kolej rzeczy to trzeba było ją utwierdzić w przekonaniu że ma racje ;D Tego to akurat jest w 110% pewien.
Dla mnie to też strasznie k... logicznie sprzeczne, i nie do wiary, bo tak samo byłem podejrzliwy, i ponadto jeszcze głupio się dopytywała a co ty mi tak nie ufasz? ale widzę że to zdrowy odruch normalnego faceta
wobec powyższego.
No ale w końcu się wkur..iłem, bo tym swoim pojebanym zachowaniem wyczerpała poziom mojego zaufania do cna, i cóż miałem zrobić, no posprawdzałem to wszystko z góry do dołu, powoli szczegółowo, dyskretnie i dokładnie. No i cóż pojebana ale wierna była
.
a że jest przebiegła i zakłamana to fakt ;d ale to zabawne bo jak chce się z nią szczerze ni huja nie da rady, ale jak już człowiek ściemniać zaczyna to wtedy sii xd
ja sobie obmyśliłem że to można wykorzystać xd skoro itak się nie da naprawić xd
takie fałszywe konstrukcje logiczne, a jak już przy zakłamaniu jesteśmy to okej ja rozumiem kogoś okłamywać co nie to ma sens ale skoro mnie się nie da okłamać, to na jaką cholere ktoś okłamuje samego siebie?