Siema
Myślę, że jestem zadowolony z mojego życia, jednak brakuje mi jednej rzeczy do tego, żeby było ono naprawdę zajebiste. Znajomych...
Robię i interesuję się dużą ilością rzeczy. Moim głównym hobby są skoki ze spadochronem i Airsoft gun. Troche hajsu na to leci. Póki co nie mam pracy. Zacząłem się wspinać, chodze na kurs bachaty, jeżdżę na snowboardzie, w wakacje chce sprawdzić się na kite surfingu. Dużo siedzę przy kompie. Od czasu do czasu wyjdę się napić lub do klubu. Trochę ćwiczę, ale nie jestem jakimś sportowym świrem ^^ Studiuje trudny kierunek i wiem co chce po nim robić. Mam mniej więcej obraz swojego przyszłego zawodu.
Co mi po tym wszystkim, gdy nie mam z kim tego dzielić. Cała moja rodzina to moja Mama i Siostra z siostrzeńcami. Znam baaardzo dużo ludzi z uczelni, ale to nie są bliskie znajomości. Nie są to osoby którym mogę się zwierzyć z moich problemów. Mam jednego przyjaciela którego znam od podstawówki, ale on ma swoje grono znajomych odkąd poszliśmy na inne kierunki studiów. W ferie byłem na obozie z uczelnią i poznałem tam naprawdę super ludzi. Bawiliśmy się w swoim towarzystwie wyśmienicie przez cały tydzień. Ale jedynie na co mogę się z nimi umówić to na zachlanie ryje, co mnie mało bawi. Boję się, że w moim wieku jest już za późno na znalezienie prawdziwej przyjaźni, bo one zazwyczaj się zaczynają za dzieciaka. Większość nowo poznanych ludzi mnie lubi i szybko się zaznajamiam, bo uważam, że jestem szczery i prawdziwy. Jednak czuje się samotny :/ Nie wiem jak to zmienić.
Winą tego jest na pewno to, że całe gimnazjum i liceum przesiedziałem w wirtualnym świecie. Teraz próbuje nadrobić ten stracony czas w jakiś sposób.
a z racji hobby nie możesz znaleźć znajomych, fora tematyczne, zjazdy, walki drużynowe, zloty klubowe itp.
they hate us cause they ain't us
jak zaczynałem skakać w tamtym roku to poznałem pare fajnych osób. Z jedną dziewczyną spierdzieliłem znajomość, bo się pchałem z nia w związek. Co skończyło się na 3 dniowym związku i "zostańmy przyjaciółmi". Kontakt się sam urwał. Większość ludzi w tych kręgach jest po 30
ASG, należę do organizacji proobronnej i mamy spotkania, ale sa to spotkania 2 razy w miesiącu i też większość starsza ode mnie, z rodzinami itd.
Myślę, że nie umiem budować trwałych znajomości.
"Co mi po tym wszystkim, gdy nie mam z kim tego dzielić."
Chłopie, po co chcesz się dzielić sukcesami? Potrzebujesz żeby ktoś Cię poklepał po plecach? Wszystko to robisz dla siebie, mało kto cieszy się z cudzych sukcesów.
"Nie są to osoby którym mogę się zwierzyć z moich problemów."
Czy zwierzenie się z problemów sprawi, że znikną? Jak Ci się samochód spieprzy to dzwonisz do ogrodnika, bo to Twój przyjaciel czy ruszasz dupę do warsztatu?
Szukaj ludzi z którymi będzie Cię coś łączyć. Na pewno nie jesteś jedynym który skacze ze spadochronu i jest równym gościem.
z dzieleniem chodzi mi o robieniu tego wspólnie
i mieć wspólną zajaweczkę.
Problemy dobrze jest wygadać, póki co zapisuje je na kartkę i palę. Miałem nerwice przez to, że za dużo w sobie dusiłem, ale już to wyleczyłem. Jednak uważam, że osoba która Cie wesprze jest przydatna
Przestań skakać z jednego hobby na drugie i poświęć się czemuś w całości. Kiedy się wyspecjalizujesz w jakiejś dziedzinie, ludzi sami zaczną do Ciebie lgnąć.
Innym rozwiązaniem, na tu i teraz jest internet. Czaty i fora tematyczne w Twoim mieście. U mnie np. powstaje ciekawa grupa piwowarsko-hobbystyczna a to łączy wielu pasjonatów i smakoszów
Edit.
Ta bachata jak teraz oglądam w sieci, jest calkiem ciekawa. Taniec nigdy nie był moją dobrą stroną i się właśnie rozglądałem za czymś, by to zmienić...i chyba mam
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
bachata super sprawa
Co do hobby to te moja dwa główne są straaasznie drogie i cięzko mi w tym wieku się im w 100% poświęcić :/ Skacze od jednego do drugiego, bo szukam własnie czegoś czemu mógłbym się w 100% poświęcić, ale ciężko idzie
Ta wspinaczka dobry pomysł, bo potrzeba drugiej osoby zawsze.
Ta wspinaczka dobry pomysł, bo potrzeba drugiej osoby zawsze.
To dobrze, poszukaj sobie klubu speleologicznego w swoim mieście.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
I to napisał typ, który zakłada takiego rodzaju tematy:
http://www.podrywaj.org/forum/dl...
Zaiste, zastanów się wpierw nad swym jestestwem.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
adoptuj psa. tylko nie zwierzaj mu się za dużo bo ucieknie..
To co piszesz kojarzy mi się z pewnym starym znajomym.
Jak dla mnie to powinieneś zadać sobie pytanie, które z tych twoich zajęć to twoje prawdziwe pasje i zainteresowania, a które z nich to tylko zapychacze czasu, lub też tylko preteksty do szukania kolegów itp.
Jaki jest tutaj ukryty sens ????
Uważam, że niektóre z tych zajęć co podałeś to są jedynie ucieczki od jakiś problemów ukrywających się w Twoim wnętrzu.
Mówiąc inaczej - podejmujesz się wielu aktywności tylko po to, aby uciec od poczucia samotności, poczucia że jesteś gorszy od innych bo nie masz bliskich kolegów itp.
Taka forma mechanizmu obronnego, cechująca wiele osobników ekstrawertycznych.
(wnioskuję to po twym sformułowaniu - "nie mam żadnych problemów z zaznajamianiem, lecz nie umiem zbudować głębszej więzi")
Najlepszą radą na ten stan rzeczy jest wyciszenie się, wejrzenie we własne wnętrze i odpowiedź na pytanie, jakie Ty rzeczy naprawdę kochasz, a jakie robisz tylko po to aby nie odczuć samotności.
No i do tego klasyki przy rozwiązywaniu problemów natury psychologicznej - medytacja, autoanaliza, pogłębianie samoświadomości, przepracowywanie swych kompleksów itp.
To jest długi i mozolny proces, ale po jakimś czasie nabierzesz takiej spójności i spokoju wewnętrznego, że ludzie sami zaczną do Ciebie lgnąć
Tak więc zacznij już teraz badać swoje wnętrze, a pierwsze efekty pojawią się stosunkowo szybko.
próbowałem jakiś czas temu medytacji, ale stwierdziłem, że mi coś nie wychodzi i odpuściłem. Rozluźniałem się, wyciszałem umysł i próbowałem pytać, jednak nie było odpowiedzi.
No bo tak właśnie działa obrona twojego ego
Jesteś ekstrawertykiem i twoja uwaga zawsze odruchowo ucieka na zewnątrz, tzn. szukasz wielu różnych aktywności, jesteś ruchliwy, masz wielką swobodę w komunikacji itp. ale jak każda osoba tego typu masz piekielne problemy z wejrzeniem w głąb siebie.
Dostajesz cholery gdy zostajesz sam ze sobą w pokoju na dłuższą chwilę, musisz coś "robić".
Dlatego jedyną metodą jest próbować aż do skutku i nie poddawać się.
Może to oczywiście potrwać przez wspomniany wcześniej odruch ego.
Po drodze mogą się pokazywać depresyjne epizody, zaczniesz odczuwać te wszystkie rzeczy które wcześniej były wypierane przez Ciebie. Na pewno będzie bolało, ale cóż - każda prawdziwa przemiana na lepsze wiąże się z bólem i odczuwaniem niechcianych rzeczy.
Stawienie temu czoła wymaga dużej odwagi.
Możesz też opcjonalnie wypróbować Autohipnozę - napisałem o niej obszerny wpis.
Autohipnoza wyleczylem sam nerwice u mnie. Tez wyeliminowalem nieśmiałość. Uwazam, ze w liceum i gimnazjum bylem bardziej introwertykiem. Poswiece w takim razie 30 min dziennie na medytacje.