Witam serdecznie. Myślałem że poradzę sobie z tym problemem, ale potrzebuję jednak potrzebuje popatrzenia na tą sprawę w obiektywny sposób.
Otóż od ostatniego czasu w ogóle nie odczuwam przyjemności z życia. Mam dziewczynę od 13 miesięcy, jest spoko, no ale spoko i choć robimy wiele niesamowitych rzeczy, no to to nie daje mi jakiejś wielkiej przyjemności. Znajomi też mi jej nie dają. Pasje? Na gitarze to już z rok nie grałem, do pisania zazwyczaj się zmuszam a zajebista zabawa w klubie i poznawanie innych dziewczyn stały się dla mnie taką oczywistością, że też nie robią na mnie wielkiego wrażenia. Ćwiczę ciało, ale też, bardziej to zmuszanie niż „Jest, znowu hantelka!”. Chodzę smutny i przygnębiony. Z ciekawości zrobiłem sobie nawet test na depresje, o ile w takie rzeczy nigdy nie wierzyłem, wyszedł mi pozytywnie także niefajnie. Robię dużo nowych rzeczy, ale też nie dają mi jakiegoś zajebistego kopa do życia tylko po prostu „są”. Mam wszystkie narzędzia, które powinny pomóc mi to zwalczyć, wiem że większość ludzi zazdrościło (a nawet zazdrości, bo już parę razy słyszałem) takiego życia, a dla mnie… tak jak mówiłem. Nie dają mi przyjemności. Czy miał ktoś podobny problem?
Pozdrawiam
Ja obecnie jestem na odwyku od alko, trawy, fajek i porno. Leci z 5 dzień, jest ciężko ale kurde zero przygnębienia. Jakieś wyprawy w teren, pochodzić, pozwiedzać bez zbędnego rozmyślania po co to robię. Ja miałem taką monotonie, nie wiedziałem jak to ruszyć więc zrobiłem sobie okres trzeźwości. Każdy ma inne problemy i inne sposoby. Na 100% musisz coś zmienić. Kumpel wyjeżdża z dnia na dzień w świat na stopa jak jest chujowo i działa. Przynajmniej na jakiś czas...
Pozdro 600
Zrób morfologię, może masz anemię?
Brak witaminy D3 też powoduje takie przymulenie.
Sprawdź kwestie związane z organizmem (elektrolity itd.), jeśli wszystko gra, może brak słońca?
Kup sobie spodnie rurki i chodź w nich przez tydzień. Potem zdejmij... I życie na nowo nabierze kolorów
Tak na poważnie: może sporty ekstremalne? W każdym razie nowe hobby.
Cynizm, i to w tym wieku, nie zbyt dobrze wpływa na zadowolenie z życia. Im miej wiesz tym lepiej śpisz, jak to mówią. Wiem, że tego już nie zmienisz, czyli musisz się przyzwyczaić. Ale możesz sobie pomóc dystansując się od PUA, swojego bloga, i innych tego typu rzeczy. Wiem po sobie, że jak przeczytam jakiś durne pytanie na forum, obejrzę wiadomości w których opowiedzą o tym, że Ukraina walczy dzielnie z Putinem, ale nie o tym, że na Ukrainie obalono legalne władze i zaczęto wprowadzać prawo dyskryminujące ludność rosyjsko języczną która na wschodzie i południu kraju stanowi dużą większość to sam się wkurwiam. Tu jakiś idiota, tam manipulacje mediów a do tego jeszcze prywatne problemy. Dlatego najlepiej za nikogo nie myśleć, sobą się zająć, od czasu do czasu poglądy zweryfikować i mniej ludzi oceniać.
Jak Boga kocham, święta prawda.
Heh
Tak, tak. A dobry ojciec Putin wszystkich ratuje i wszystkim pomaga.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Ten stan "no i?" To jest chyba dość powszechne niestety...
Przypomniała mi się piosenka K.Piaseckiego która oodaje trochę to o czym piszesz:
Niby mam żonę, ale co to za żona,
Niby mam auto, ale co to za auto,
Niby mam oczy, ale nic nie widzę,
Niby mam uszy, ale nie słyszę nic.
Niby mam katar, ale co to za katar,
Niby mam pracę, ale co to za praca,
Niby mam szkołę, ale co to za szkoła
Niby mam czas, ale co to za czas.
Niby mam dom, ale co to za dom,
Niby mam ojca, ale co to za ojciec,
Niby mam brata... nie, brata nie mam...
Niby mam kaca, uo, kaca to mam!
Niby mam humor, ale co to za humor,
Niby mam ,z głowy ale co to za głowa,
Niby mam , twarz ale co to za twarz,
Niby mam chęć, ale co to za chęć
Niby mam...
Niby mam pamięć, ale co to za pamięć,
Niby mam nosa, ale nie czuję nic,
Niby mam syna, ale nie jest to córka,
Niby mam córkę, ale nie jest to syn.
Popatrz, co mi porobiłaś,
Choć ci przecież jadłem z ręki,
Zobacz, co zrobiłaś
Z życiem mym,
Choćbyś nie wiem, jak prosiła,
Nie zaśpiewam tej piosenki,
Bo nie zasługujesz na nią ty.
Niby mam tekst, ale co to za tekst,
Niby mam pomysł, ale co to za pomysł,
Niby mam puentę, ale co to za puenta,
Niby mam ciebie, ale co to za ty.
Niby mam brawa...
Niby mam brawa...
Niby mam skończyć.
Skończę.
Duży plus za bardzo trafne spostrzeżenie.
Tyle że tu nie chodzi o samą siłownie, kluby itp a przyjmowanie gotowego schematu postępowania. To jest główną wadą tej strony i ludzie, którzy źle z niej korzystają w efekcie końcowym będą nieszczęśliwi. Zamiast tego, lepiej stworzyć swój własny schemat i zacząć się w nim poruszać
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
No tak, przecież oni są chujowi bo czegoś się uczą, ale ty zobaczyłeś bezdomnego, wspaniały człowiek, wznośmy modły, hura.
Spoko, że pomagasz innym, ale hejtując (bo obiektywna opinia, to to nie jest) styl życia innych stajesz się typowym polskim malkontentem. Każdy na początku zachłysta się tym światem, ale potem dąży ku lepszemu, ale racja, bezdomny jest dużo bardziej wartościowy. W dodatku przepraszam panowie - gotowy schemat? W procesie poznawania siebie i rozwoju siedzę praktycznie od dziecka więc wmawiając mi że robię coś "gotowego", (tymbardziej że to ja mam takie zdanie o innych, którzy mnie otaczają), obrażasz mnie fałszywymi oskarżeniami.
Patriko, dla ciebie bogaty to złodziej, przystojny to ciota, a popularny to metroseksualny? Zazdroszczę myślenia, brawo!
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
No właśnie się odbijam, uwierz że nazywać mnie szarą masą to jak mówić że Braun wygra wybory. I to mnie boli że w ludziach, którzy chcą coś więcej od świata, chcą podróżować, doświadczać, żyć po swojemu, być wolnym... to ty widzisz tylko "podryw, shby, seks, ruchanie". To jest akurat myślenie "podrywajorgowe," które według ciebie nie powinno mieć miejsca, ponieważ ty podobno nie lecisz w szarą masę
Dlatego tak niechętnie odbieram to co piszesz, bo generalizujesz w chuj, a to jest niefajne, bardzo niefajne.
Dla ciebie to tylko picie, seks, siłka, zero wartości. Dla mnie to dbanie o własne zdrowie i życie, dążenie do najlepszej wersji siebie, odkrywanie na nowo i czerpanie przyjemności z kontaktem damskiej energii... No tak, takie bezwartościowe.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Czasami dół łapie - jakieś odechcenie na totalu - wtedy nie walczę z tym, tylko przyjmuję ten smutek i pustkę z otwartymi ramionami, pogości dwa-trzy dni i pójdzie.
A jak z tym walczysz to może wyjść jeszcze gorzej, bo wciąż walczysz ze sobą a tak naprawdę chcesz odpocząć. Im więcej walki i mniej odpoczynku - tym bardziej później Twój organizm sobie to odbije.
I nie opieraj się aż tak na tym, co inni o Tobie mówią (zazdrość) bo się zgubisz i zaczniesz bardziej spełniać cudze marzenia zamiast własnych.
Więc rada ode mnie:
Zamiast tego: ". Mam wszystkie narzędzia, które powinny pomóc mi to zwalczy"
Nie walcz. Nie siłuj się, bierz w żagle również ten przeciwny wiatr. On chce dmuchać i chce się wydmuchać. Jak się wydmucha to odejdzie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.