Witam szanowne grono tych którzy nastawią mnie na tor by odzyskać jaja które chyba oddałem mojej na tacy!
Związek który jest a potem go nie ma i znów jest , tak wracamy jak bumerangi pod silny wiatr.
Mam panienkę już bliżej 30 stki , i chociaż mój sam proces uwodzenia nigdy nie stanowił problemu to jednak utrzymanie związku było juz inną bajką i trochę moją słabą stroną.
Początek z moją wyglądał świetnie , zajebiste emocje , zrobiłem tak że tak dorosła kobieta była jak mała dziewczynka która ciągle ale to ciągle chciała mnie zdobyć i nigdy nie dawałem jej wszystkiego , byłem tak zajebistym wyzwaniem że jest mocne uczucie.
Przyszedł związek forma bycia ze sobą i z fajnego faceta jakim byłem zrobiła się miękka faja , tak dałem sobie cholernie wejść na głowę , panienka nie raz mnie zagryzła a mi te moje jebane emocje zasłaniały logikę podejścia do sprawy , taki romantiko mi się włączył. Panienka zastosowała chłód jak kostki lodu ktore wrzucam do whisky a ja systemem obronnym skakałem jak małpka która chce nagrodę , aż w końcu zacząłem miec pretensje o to , co skutkowało tym że otrzymałem jedną wiadomość ,, To koniec Marku "
Szybko spiąłem poślady , stanąłem twardo , powiedziałem szanuje twoją decyzje , jesteś dla mnie ważna ale rozumiem bez płaczu lamentu , zaraz szybko nieświadomie jej przypomniałem o paru zajebistych chwilach ze mną i dodałem na pewno następny gościu będzie robił to lepiej i pięta tył zwrot i mnie nie było.
Minoł trzeci dzień i juz teraz od rana , zasypuje mnie smsami , czemu ja się nie staram żeby ona wróciła ! czemu ja nie pisze czemu nie dzwonie , ona żałuje płacze , że kocha ( kurwa wiem że kocha spokojnie ja ją też) więc ma pretensje że ja nie biegnę z bukietem róz za 450 zł i nie błagam jak na filmach romatycznych. Jak teraz to panowie pokierować , spokojnie chce wrócić , ale jak z głową jak potem tym wszystkim pokierowac aby już sie nie dać zjeść , powoli odzyskać w jej oczach tą dominacje , choć ma ona teraz widzi mnie jako słabego to na pewno z początku pamięta mnie jako chłopa ale stestowała mnie podczas związku , ale tu już ma zaskoczke z tym że nie biegnę. Może doradzić cos mi na początek ? a ja opisze te główne problemy w związku bo jest ich kilka z którymi nie radzę sobie , ale to potem , najpierw jak to zagrać z tym powrotem.. lecz fakt wkurwiłem ją z tym marudzeniem i jęczeniem jak mój młodszy brat o laptopa o to że ona tego nie robi i tego itp . Buźka
Wiesz , jasne na chłodno tak bym podchodził do tego , tylko jak wyczuć granice i jak to sprytnie zrobić aby nie dać jej do zrozumienia że ja już nie chce ( gdzie chce ) . Wiem że jakieś sygnały które będę dawał że ho ho pani się teraz postara mogą ją bardziej nakręcać albo i sobie odpuści .
Dam rade...
Ja to jednej rzeczy nie rozumiem. Po co budować związek oparty na gierka, chodnikach i innych PDA zagrywkach.
Jeżeli uważasz ze byłeś miekka faja to popracuj nad swoimi fundamentami. Ja jestem "wyznawca" ze raz można wybaczyć prawie wszystko, ale widać ze łasce trzeba wyznaczyć ostro granice. Pamiętaj ze inni będą Cię trakowali tak jak im na to pozwalasz, w związku z czym jeszcze raz fundamenty. z drugiej strony jeżeli laska sie tak zachowuje to świadczy o jej nie dojrzałości i to powinno Ci dać duzo do myślenia. Jesteś w o tyle komfortowej pozycji ze piłeczka jest po Twojej stronie, ale nikt tego za Ciebie nie "rozegra".
bo w związku są gierki, chłodniki i różne zagrywki... ot, życie:)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Postawie sprawę jasno , trzymać się tych cholernych zasad co na początku i nie patrzeć na cycki i dupę, Nie chce żeby było tak jak ja chce w miarę oczywiście zdrowego rozsądku , trudno ale będę musiał sam się pożegnać , co mam być zabaweczką która jak się popsuje odstawi na półeczkę a jak zatęskni to sobie ściągnie i pobawi , na razie tak to widzę ale faktycznie zobaczę zobaczę
Dam rade...
bez urazy, ale uważam ten temat za nie potrzebny, bo tak naprawdę wiesz co trzeba zrobić tylko szukasz w odpowiedziach furtki "a może spróbujmy raz jeszcze"
jak ona ma prawie 30 lat i w tym wieku się nie nauczyła podstawowych filarów w związku (w którym przecież w końcu trzeba się otworzyć i zaufać a nie dostawać nóż w plecy) to trudno oczekiwać spektakularnych zmian teraz na klaśnięcie
starego psa (hmn eee suki ?) nowych sztuczek nie nauczysz bro
they hate us cause they ain't us
myśle że tym zdaniem "starego psa (hmn eee suki ?) nowych sztuczek nie nauczysz bro" dołożyłeś do mojego myślenia to czego własnie mi brakowało . Własnie to . Dzieki
Dam rade...
,, To koniec Marku "
I to w zasadzie wszystko, co powinieneś sobie uświadomić. Bo odejście panny było jej kolejnym zagraniem (wymuszeniem) - żebyś robił to, co panna chce.
"lecz fakt wkurwiłem ją z tym marudzeniem i jęczeniem"
Pięknie. Popatrz jak ładnie wzbudza w Tobie poczucie winy. Podręcznikowo wręcz opanowana sztuka manipulowania Tobą.
"zasypuje mnie smsami , czemu ja się nie staram żeby ona wróciła ! czemu ja nie pisze czemu nie dzwonie , ona żałuje płacze , że kocha"
Naprawdę nie stać Cię na lepszą pannę? Lubisz być z 30-letnią panną rozchwianym emocjonalnie, jak 16-latka? A co, gdy w końcu się pobierzecie, a wyniknie jakiś problem? Będziesz miał oparcie w takiej partnerce? Skupionej wyłącznie na sobie?
No to opisz jeszcze te problemy - choć w zasadzie to co już opisałeś wystarczy, żeby stwierdzić, że to związek do kasacji.
bywałem z młodszymi pannami i faktycznie tu mamy babę która chce pograć , rozumiem bywały w dawnych związkach gry testy i różne pierdoły ale tu mamy jak na ten wiek rozpierdyl w jej głowie, na chłodno patrze na to inaczej. Wiesz zobaczę co da od siebie , a jak nic , i będzie nie warto a może już nie jest , to chociaż niech trochę pogania bo obiecuje do teraz podczas rozmowy złote góry albo nawet platynowe ale mówie jej prosto czyny kochana będą się liczyć. Wiesz inne problemy , myślę że o kłotnie które powstawały z byle powodów a ja zamiast to zlewać niech się wygada , wchodziłem w zdanie jakieś argumenty które i tak miały sens dla mnie to dla niej? to jakbym mówił do słupa , czasem mi sie wydawało ze gdybym napisał jakiś schemat tego co mówie to i tak powie , nie nie stary to nie tak. I tak te kłotnie tez rozpierdylały wszystko . mimo że mamy wiele wspólnych zainteresowań , swobodę jak są normalne dni taką jakbym znał pannę od małego. Ale może i te gierki i rózne głupie testy , typu wyjde z kolegą na piwo z innym gronem ze starej paczki , mówie świetnie jutro ja też z koleżanką , wychodzę to potem obraza 2 tyg , jak to ja mogłem ? no przeciez tak samo jak ty , ale tego nie rozumie, nie dociera , jednak gubie się czasem na to że nie ogarniam rozmów na poziomie z nią emocjonalnym a raczej wykładam logikę do jej głowy z czego nie robi sobie nic , tu też problem który nie tylko w tym związku ale i w innych coś mi zawsze psuł.Wieć jak tu własnie wpływać emocjonalnie na to co mi się nie podoba i co z tego może wyniknąć , bo blabla to mi sie nie podoba , ona świetnie i robi swoje ,, no własnie.. ale jeden ma spory plus , panna piękna jak model 2015 ale od kiedy jest ze mną goni na własnych oczach moich chociaż patrze hm mozna powiedzieć niechcąca innych typów gdzie się da , zaufanie ma u mnie na 1 mln % .
Dam rade...
Elba wyczerpała temat. Jeśli laska jest w stanie zerwać, żeby zobaczyć, czy będziesz za nią latał i mało tego, jasno Ci to komunikuje to taka osoba jest skupiona wyłącznie na sobie i swoich potrzebach. Trzeba mieć braki w empatii, żeby dla 'sprawdzenia' czyjegoś zaangażowania, zadawać komuś ból jakim niewątpliwie jest zerwanie. Ok, każdy ma prawo wyjść z relacji, która mu nie pasuje, ale tu podjeżdża mi zwykłą manipulacją.
Wnioskuję po jej wieku, oboje jesteście w takim momencie życia w którym człowiek myśli poważnie o takich rzeczach jak dzieci, domu, małżeństwo. Na tym etapie nie ma czasu i pola na dawanie kolejnych szans, bo dorosłość już dawno osiągnięta (lub też nie) i trzeba się decydować na poważniejsze rzeczy. Ja na Twoim miejscu nie ignorowałbym takich sygnałów krzyczących, że z tą osobą nie zbudujesz stabilnej relacji. No chyba że za pare lat chcesz usłyszeć "To koniec Marku" po niedzielnym spacerze z Waszym dzieckiem, na osiedlu w którym kupiliście nową chatę, bo oblałeś test numer 1000 000 na bycie hiper super alfa samcem. Nikt tego na dłuższą metę nie wytrzyma, chyba że jest jebnięty i ma laskę głęboko w dupie. Ty zdajesz się być normalnym typem i prędzej czy później sytuacja zatoczy koło. W momencie słabości, od swojej kobiety masz dostać odrobinę wsparcia i pozytywnej motywacji, a nie cios w plecy. Ta relacja zlasuje Ci zwoje, pomyśl co będzie jak zaczną się PRAWDZIWE problemy. Myślisz, że będziesz mógł liczyć na jej wsparcie? Pracuj nad sobą, buduj fundamenty, wyciągaj wnioski.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Jak ktoś do końca ma mi zdjąć klapki z oczu to własnie wy stojąc z boku. Wiecie wspominam słowa typa który kiedyś z nią był , znam gościa , wziął na bok i szepnął , stary spoko że z nią jesteś nie mam nic przeciwko ale uwierz poznasz ją będziesz moim przyjacielem nie wrogiem. Spoko to olałem , ale teraz widzę ma to sens , może typ jednak pogonił w miarę męczarni jakie go spotkały.
Dam rade...
A teraz przygotuj się, zwieracze ściśnij - bo jak się panna dowie, że Ty tak serio-serio - że już z nią nie chcesz być - wtedy roztoczy przed Tobą cały wachlarz swoich wdzięków. Będzie słodsza niż te hurysy (czy jak im tam), będzie cudowna, będzie Ci dawała do zrozumienia, że przegrasz życie, gdy się nie skusisz
A gdy się skusisz, o matyldo, wtedy zobaczysz co to znaczy pełny hardcore. Oszczędź sobie tego.
i zostaniesz tatusiem. (autopsja, ale z obserwacji)
Poza tym w obecnej sytuacji panna (zbliża się do 30) będzie zdesperowana, i może być tak, że sześć tygodni po powrocie, nagle się okaże, że tabletki nie zadziałały
No takie to są niektóre wredne suczyska ! Zwieracze juz puszczam do odpowiednich norm i świetnie ogarniam to co napisałeś.
Dam rade...
Starego psa też można nowych sztuczek nauczyć. Np takiej;) możesz wrócić do byłej tylko przyjmij odpowiednie założenia. To ona ma się starać i to bardzo - odeszła, niech kombinuje. Masz być trudnym targetem - testuj jej zachowanie, bądź nieufny. Ogólnie założenie że powrót prawie odpada. Idea mojego planu jest taka, żeby wielka reaktywacja związku przez Twoją eks była tak trudna że w przyszłości nawet przez myśl jej nie przejdzie stosowanie podobnych gier.
Ma tak podwyższyć koszty całej reanimacji związku żeby pannie odechciało się kolejny raz w to grać. Sprawdzian jego charakteru i jej motywacji.
Tak można iść w tą strone , nie leży to w mojej naturze , ale stop , skoro i ona potrafiła ? to hm odegrać się ? już widziałem podobną akcje znajomego , wrócił do byłej owszem ,kurde grał przy mnie przy dobrym kumplu w jej towarzystwie akcje olewcze a ta skakała Krystuś to Krystuś może tamto a tam a jak a gdzie a to itp. Doszło w końcu do tego że rozebrała się
oj będzie mocno , jasne było tylko na koniec powiedział pare słów ,, a teraz się ubieraj i nara a ja się zastanowie czy to ma sens ,, no takich kurwa żali co ja się od niej nasłuchałem ( bo kumpela była) no takich płaczów nie widziałem od czasu małolata gdy ktoś nie dostał czekolady a lizaka. Trzepotała się i ryczała przy mnie jak on mógł tak zrobić mnie jak dziwkę , mineło dwa dni i znów do niego goniła , hm nic z tego... potem nie wyszlo , kurewskie zagranie ? czy może słuszne , w sumie to co ona mu wcześniej wyprawiała to nic , równając co u mnie gra moja !
Dam rade...
"świetnie ogarniam to co napisałeś."
Marek Ty masz takie klapy na oczach jak o tej pannie gadasz, że nawet nie zauważyłeś, że ze mnie taki kolega, jak z Ciebie koleżanka
i twierdzisz, że ogarniasz.
Tia...
Oj chłopie, chłopie...
Miota Tobą laska jak ten szatan z historyjek Natanka, pazury se na czarno malnij, będziesz bardziej wiarygodny.
Ale jak to mówią, róbta co chceta.
A ja mysle, ze panienka zagrała va banque i lekko się nadziałą na postawę autora. I to moglby byc punkt wyjscia do wlasciwego prowadzenia, ale na Twoich warunkach. W ch... trudne i uciążliwe ale do ugrania. Potrzebna przy tym baaaardzo silna rama.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
z silnych ram polecam tytan, albo carbon, dodatkowo ochraniacze (szczególnie na genitalia)

they hate us cause they ain't us
Nie odpisywałem bo dwa dni były tak gorące ze prawie bym się poparzył . Więc wczoraj ta piękna sunia tak kurwa cwana chciała zagrać bronią którą opisywała Elba ..
Zobaczyła że mam totalną olewkę na nią , tańczyła pisząc takie poezje przez dziecinne smsy niczym Adam Mickiewicz , kocham srocham itp. Zobaczyła że ja dalej sztywno ,że ja oporny nie chce do niej biec biec skakać i złapać się wtulić itp. Więc dostaje smsa od niej w pewnym momencie , czekajcie ide po telefon to go ładnie zacytuje..
,, Tak kurwa nie chcesz już mnie to chce ci jedno powiedziec ze w srode robie test ciazowy i teraz sie martw a ja cie tak kocham ''
No więc sobie mysle o kurwa jego mać ,ale spokój , szybko wsiadłem w auto jade bez zadnej zapowiedzi do byłego mojego mieszkania z nią , wpadam łapie jak idiota za klamke nawet nie pukałem wpadam pytam sie bylej tesciowej gdzie ta piekna , mowi ze wyszła do sklepu to ja ciach na dół i czekam pod klatką , patrze idzie podszedłem ( a zbladła tak że jej fajka z ręki wypadła) mówie to co kurwa wsiadaj do auta no juz jedziemy po test. To nagle się popłakala że ona chciała tak mnie przyciągnąć do siebie pod takim pretekstem , że ona nie jest w ciąży a nie wiedziała co i jak ma zrobić. Więc kazałem spakowac moje rzeczy a jej się leczyć u najbliższego psychiatry i naprawdę cieszę sie że kurwa to coś co było chore a nie związkiem zakonczyłem raz na zawsze. Ale dziękuje za rady i mądre posty które tu przeczytałem .
Dam rade...
Cholera, wyszłam na wróżbitę Macieja
"zakonczyłem raz na zawsze"
Trzymaj się tego twardo, a gdy Ci przyjdzie do głowy coś rozmyślać, wróć tu i napisz

Na kłopoty Bednarski i ekipa z podrywaja
Nie odpisywałem bo dwa dni były tak gorące ze prawie bym się poparzył . Więc wczoraj ta piękna sunia tak kurwa cwana chciała zagrać bronią którą opisywała Elba ..
Zobaczyła że mam totalną olewkę na nią , tańczyła pisząc takie poezje przez dziecinne smsy niczym Adam Mickiewicz , kocham srocham itp. Zobaczyła że ja dalej sztywno ,że ja oporny nie chce do niej biec biec skakać i złapać się wtulić itp. Więc dostaje smsa od niej w pewnym momencie , czekajcie ide po telefon to go ładnie zacytuje..
,, Tak kurwa nie chcesz już mnie to chce ci jedno powiedziec ze w srode robie test ciazowy i teraz sie martw a ja cie tak kocham ''
No więc sobie mysle o kurwa jego mać ,ale spokój , szybko wsiadłem w auto jade bez zadnej zapowiedzi do byłego mojego mieszkania z nią , wpadam łapie jak idiota za klamke nawet nie pukałem wpadam pytam sie bylej tesciowej gdzie ta piekna , mowi ze wyszła do sklepu to ja ciach na dół i czekam pod klatką , patrze idzie podszedłem ( a zbladła tak że jej fajka z ręki wypadła) mówie to co kurwa wsiadaj do auta no juz jedziemy po test. To nagle się popłakala że ona chciała tak mnie przyciągnąć do siebie pod takim pretekstem , że ona nie jest w ciąży a nie wiedziała co i jak ma zrobić. Więc kazałem spakowac moje rzeczy a jej się leczyć u najbliższego psychiatry i naprawdę cieszę sie że kurwa to coś co było chore a nie związkiem zakonczyłem raz na zawsze. Ale dziękuje za rady i mądre posty które tu przeczytałem .
Dam rade...
,, Tak kurwa nie chcesz już mnie to chce ci jedno powiedziec ze w srode robie test ciazowy i teraz sie martw a ja cie tak kocham ''
czyly taka romantyczka ci sie trafiła
a z tym testem to był test ...
bierz się za takie młodsze w twoim wieku bardziej
they hate us cause they ain't us
Zuch chłopak no popatrzcie jak możecie poprawić mi nastrój tuż parę godzin przed pracą ! a obiecuje że na week każdy kieliszek wypije za wasze zdrowie ale przed tym piciem zostawię telefon bratu i niech odda na drugi dzien bo coś głupiego mi przyjdzie do głowy jeszcze. A jeśli to był jej test to faktycznie na poziomie kurwa szkoły podstawowej
Ale dzięki za rozwinięcie tematu za podniesie na duchu i za to że poznało się i wróżbitę Elbę i sporo ogarniętych ludzi. Jakbym miał jeszcze jakieś styki uszkodzone w tym temacie szybko napisze ale myśle że juz po problemie co nie znaczy że nie będę dalej nad sobą pracował na przyszłość bo tez pare błędów się zrobiło , założe inny temat na przyszłość bo mam pare niedomówień co do prowadzenia związków. Buźka tam !
Dam rade...
Marek89, mam podobną sytuację ze swoją pociechą. Też mam wrażenie, że czasami za mocno się angażuję i przez to robię się podatny na manipulację. Lecz pretensji nie mam do swojej kobiety, tylko do samego siebie. Myślę, że tacy są po prostu ludzie, jeśli widzą, że Ci zależy, zaczynają to wykorzystywać.
Dlaczego wogle zabrałem głos w dyskusji? Uważam, że zrywając z nią, ani Ty, ani Ona niczego się nie nauczycie. Te same sytuacje mogą się ujawnić w kolejnym związku. Skoro jej na Tobie zależy, wykorzystaj to. Porozmawiajcie ze sobą szczerze, bez zamiatania pod dywan. Do stracenia nic nie macie, możecie tylko na tym zyskać. Jeśli ona oleje, to co jej szczerze powiesz, wtedy bez cienia wątpliwości możesz sobie darować.
Przemek, widzisz - fajnie to napisałeś

Prawie dałam się nabrać
"Do stracenia nic nie macie, możecie tylko na tym zyskać."
To Cię zdradziło.
Elba, a możesz konkretniej napisać?
Voila
Jeśli pisałeś na serio, ja też Ci serio odpowiem.
Sam siedzisz w szambie po uszy, a gdy widzisz kogoś, kto próbuje wyjść ze swojego - doradzasz mu, żeby został, bo Ci żal pupę ściska, że kogoś stać na odwagę, żeby zakończyć toksyczny związek.
Jeszcze konkretniej? Czy wystarczy?
Zyskać? Chyba zryty beret po kilku latach gier, gierek i giereczek.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Tylko wiesz co , jeśli z kimś byłeś a ta osoba cię świetnie poznała , że nie trzymałem od początku bardziej roli dominującej i gdy sobie dałem już wejść na głowę własnej kobiecie. To powiedz , teraz zacznę grać twardziela , stawiać się , przestać się w jakimś stopniu jej bać i czasem opierdolić , to co ona sobie może pomyśleć ? myślę że takie coś ,, te te co on mi teraz tu gra kozaka ha , ja go znam przecież co on mi tu jakieś cyrki odstawia , się nie odzywa uu pokazuje jaki to on twardy ,, myślę ze jeśli ktoś już dał sobie raz pomiatać to taki w oczach będzie.. Co innego jeśli bym od początku miał zasady a jej mam ale ich się trzymał ! może nie mam racji?
Dam rade...
Po prostu powiedz Jej, że nie pasuje Ci taka rola w związku, chcesz być po prostu sobą, powiedz szczerze co czujesz. Prawda się sama obroni, jeśli Ona tego nie zaakceptuje, szkoda marnować czas.