Nie myślałem, że trafię na forum o takiej tematyce, ale jakoś wyszło. Otóż można powiedzieć, że sam pakuję się w "dołek", ale do rzeczy. Oboje jesteśmy młodzi.. ja 20, ona 19. Podobne "przejścia" w tym, że ona niedawno (ponad miesiąc temu zakończyła związek - zerwał z nią gnojek), ja mam troszkę dłuższą przerwę po dłuższym związku i poważniejszym. I tutaj jest problem, zwykle nie mam problemy by przejrzeć zamiary ludzi, odkryć ich stosunek do mnie, lecz z nią jest inaczej. Znamy się od jakoś miesiąca, czy świeżo po jej rozstaniu, od początku o tym wiedziałem, więc trakowałem to w sposób "delikatny" czyli możemy popisać itp. Lecz z nia na dzień zauważam, że się wkręcam i nie wiem co robić.. dać sobie spokój teraz czy brnąc w to dalej? Nie wiem dlaczego, ale ona ma w sobie "to coś" i ciągnie mnie do niej. Ale nadajmy mojej wypowiedzi jakiś sens. Otóż pierw myślałem, że pisze, ze mną tylko dlatego by zapomnieć o ex.. tak było, rozpacz. żal, płacz itp. ale od jakiegoś czasu kompletnie o nim zapomniała, dogadujemy się.. widujemy często w szkole, nawet ostatnio na mieście była inna. taka radosna, tak! Dobra oznaka.. wydaję mi się, że nie traktuje mnie tylko jako kolegę, lecz sam przeszedłem przez okres po rozstaniu i wiem jaki człowiek jest wtedy niestabilny. Z jednej strony ciągnie mnie do niej co raz to bardziej i może kiedyś coś z tego być, ale z drugiej? Rozum podpowiada bym uciekał, że to nie ma sensu, że tylko narobię sobie problemów. Pierwszy raz jestem w takich sytuacji... Niby była z nim krótko bo tylko pół roku, ale kobiety inaczej przechodzą przez okres po rozstaniu.
I nie.. nie chodzi mi tylko by się zakręcić i się z nią przespać, chodzi o coś innego i dlatego mam taki mętlik. Być rozsądnym i powoli się wycofać czy tkwić w tym nadal i się wkręcać?
Ty masz dłuższą przerwę, to i jesteś bardziej głodny związku - ona wręcz przeciwnie - jest dopiero na etapie "zapominania" - jedne biegają, inne balują, jeszcze inne na kurs szydełkowania chodzą - ta panna widać metodą "na przyjaciela" leci... cel wszędzie ten sam, wyleczyć się i zapomnieć... wiem z autopsji - jeśli takiej panienki w miesiąc do łóżka nie zwabisz, to lądujesz jako plaster/pocieszyciel/psiapsiółka... no, ale Wy młodzi, to może to nie zadziałać...
Ty już się wkręciłeś.
Wiesz co? Wydaje mi się, że nie wiesz jak się za nią zabrać i dlatego szukasz głupich wymówek. Musisz mieć wczucie, żeby nie skończyć jako jej plasterek na pocieszenie.
EDIT: Ile jej potrzeba po rozstaniu? Sam najlepiej ocenisz. Widzisz jej zachowanie, to czuć czy dziewczyna poszła dalej czy nadal tkwi w zakończonym związku.
@gen
Czyli potwierdziłeś moje obawy...
@Neal
Właśnie nie... jednego dnia wydaje się jakby chciała ruszyć dalej. A drugiego jakby robiła krok w tył.
Boje się, że albo zacznę za bardzo naciskać.. ale za miesiac, dwa zostanę wepchnięty do szufladki "przyjaciel/pocieszyciel" i pozamiatane.
daj sobie nieprzekraczalny termin, coś w rodzaju deadline, na przykład miesiąc - nie przesuniesz relacji zdecydowanie do przodu, to odpuszczasz - bezapelacyjnie i nieodwołalnie...
Właśnie nad tym myślałem, tak zrobię + wykonam inny taktyczny krok. Pisanie pisaniem, ale zaproponuje kolejne wspólne wyjście, jeśli przejdzie to "bez odzewu" lub odbije się echem będzie to znakiem, że ona potrzebuje jedynie osoby z którą może popisać i nic więcej.
Nie zdziw się jak po wyłożeniu przez Ciebie kawy na ławę ona zareaguje smutkiem i rozczarowaniem, że już nie będziecie się widywać/pisac/dzwonić, po to abyś zmiękł i nie wychodził z relacji, która powoli zaczyna Cię przytłaczać. Zajmij się własnym nastrojem zamiast skupiać się na pocieszaniu i wysłuchiwaniu jej żali. Dam Ci radę.
Posłuchaj rozumu.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein