Witam
Jestem w następującej sytuacji. Około rok temu poznałem świetną, szaloną dziewczynę. Spotykaliśmy się pół roku, miała na tyle wyrazisty charakter, że wiele jej cech mi się nie podobało, ale ciągnęło mnie do niej jak elektromagnes. Były chwile, gdy ją chyba kochałem, były, kiedy szczerze nienawidziłem. Po prostu się od niej uzależniłem. Miała trudny charakter, w końcu od niej odszedłem, nie wytrzymałem. Po pół roku przerwy zacząłem się spotykać z normalną, rozsądną dziewczyną, która jest fajna, ale nie ma w niej nic nadzwyczajnego. Ot, dziewczyna, z którą powoli rozwijał się związek, było fajnie i powoli myślałem, żeby ułożyć sobie z nią życie. Aż tu nagle, pewnego dnia...odezwała się ta poprzednia. Dodam, że nigdy o niej nie zapomniałem, kilka razy mi się śniła.
Zaburzyła trochę mój obecny związek, powoli wracam myślami do niej, odchodzę od obecnej...Spotykam się z obiema...
Serce mówi pierwsza, aczkolwiek przyszłość z nią byłaby trudna, zaś rozsądek i rozum mówi druga, która coraz bardziej się we mnie zakochuje, a ja coraz mniej...Pomóżcie, co robić? Jakieś doświadczenia? Mam 28 lat, z góry dzięki.
Gdyby to miało sens, tak naprawdę, nie rozstałbyś się z nią te 6 miechów temu.
Miałem podobnie, ale to minie. Jeśli się temu minąć pozwoli i żyje się dalej zupełnie normalnie.
Olej każdą z nich, bo pierwsza nie warta, drugiej nie kochasz i szukaj dalej.
Chyba, że świadomość posiadania 28 wiosen jakoś blokuje.
Kasia nosowska śpiewała " e jeśli zwątpisz choć jeden raz, to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę, powrotów nie będzie"
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
No tak... powrót do byłej to pomysł idealny, zamiast zacząć cieszyć się obecnym udanym związkiem wróć do byłej, bo masz już wyidealizowane wspomnienia, które aż czekają żeby uderzyć ze zdwojoną siłą w porównaniu z tym co wcześniej. Trać swoją energię na jej trudny charakter, zamiast spędzać czas miło z obecną dziewczyną, rozwijać swoje pasje i siebie. Pamiętaj życie bez problemów to zmarnowane życie, szukaj ich jeszcze więcej, a nuda Cię nigdy nie dopadnie
..... Niektóre problemy tutaj to nie są problemy, powinna wrócić selekcja naturalna, mam nawet przykład : już raz spier*** ile sił w nogach przed tygryskiem, siedzę i wcinam banany, nawet są smaczne. Ale ten tygrysek w sumie to był taki kotek, teraz na pewno dam radę go pogłaskać....
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
To jest mega przesrana sytuacja. Ta toksyczna laska będzie Ci pewnie siedzieć w głowie długo, a każdy powrót, odnawianie znajomości powoduje jedną wielką szarpanine emocjonalną, gdzie 10% max to będą emocje pozytywne.
Co do tej normalnej; niedawno ktoś napisał, że kobieta (normalna) gdy się zwiąże z kimś po dłuższym związku, to ten ktoś będzie tylko czasowym plasterkiem. Wydaje mi się, że z w przypadku chopów, gdy rozstajemy się z toksyną, pierwsza następna też jest dla nas takim plasterkiem. Myślę (ale może się mylę), że z tą normalną też Ci już nie wyjdzie. Znudzi ci się, będziesz się dusił w tej relacji.
Czas dystans i spokój to chyba w tym przypadku rozsądna rada