Jest dużo tematów związanych z kłótniami na forum, jak zachować twarz w trakcie kłótni i jak po niej. Wiele, jak nie każdy temat jest analizowany pod kątem tego gdy to kobieta zrobiła coś źle, puszcza damskie fochy itp.
A jak się zachować gdy samemu się zawiniło? Wczoraj dość mega ostro pożarłem się ze swoją dziewczyną. Spotykamy się już kilka miesięcy, ze dwie może małe kłótnie były, bardziej sprzeczki. Wczoraj natomiast trochę przesadziłem. Ogólnie nasza relacja to istna sielanka, zero gierek z jej strony, dobry seks, ciekawe spotkania. Wczoraj się upiłem, przemęczenie pracą, małe problemy finansowe. W tym stanie upojenia przekroczyłem granicę swoich emocji wyżywając się na dziewczynie, nic obrażliwego nie powiedziałem, drażniła mnie pytaniami co mi jest, dlaczego taki struty chodzę. W sumie sam nie pamiętam co dokładnie mówiłem, jednak miałem w sobie taką złość jak nigdy. Wyładowałem ją soczystym kopem w pobliski śmietnik. Taki stary, a taki głupi.
Momentalnie zrozumiałem swój błąd i przystopowałem, jednak już było za późno, wykrzyczała że nie znała mniej z tej strony i zakończyła spacer do domu już beze mnie.
Dziś emocje opadły, wróciłem od niej po rozmowie. Zawiniłem, przeprosiłem, jak normalny facet. Bez dziecinnych tłumaczeń. Nie pieskowałem, nie prosiłem o wybaczenie, po prostu przyznałem się do błędu. Była zszokowana moim zachowaniem. Przeprosiny przyjęła z klasą, bez większych wylewnych tekstów. Spotkanie zakończyło się przytuleniem, paroma buziakami i do domu.
Przez całą naszą relację trzymałem odpowiednią ramę, nie narzucałem się, nie byłem needy, myślę że byłem normalnym facetem.
Wiem że w relacjach od czasu do czasu negatywne emocje są bardzo potrzebne. Jednak też wiem, że straciłem w jej oczach.
Jak teraz dalej się zachowywać, bo podejrzewam, że z jej strony będzie małe ukrócenie kontaktu, a ja nadal nie chce być tym narzucającym się.
Wyładowałem ją soczystym kopem w pobliski śmietnik.
Ale że dosłownie!?
Człowieku spotkaj się z nią, park, spacerek (ubierzcie się ciepło!) i postaraj się to naprawić.
Trzymanie ramy to nie to samo, co brak umiejętności przepraszania za własne błędy. Czy też za własne zjebanie umysłowe, jak w tym przypadku.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
tak, dosłownie..
Braku umiejętności przepraszania za swoje błędy nie mam, zrobiłem właśnie to.
Co tu kombinować analizować.
"Mówisz przepraszam za swoje zachowanie" i tyle... nie, az tyle.
Dlaczego zapytasz... a ja Ci odpowiem tak.
Myslac i obyslajac jak to zrobic, gdzie i kiedy tracisz swoja spojnośc. Tlumaczac sie przed kobieta pokazujesz jej swoja nieszczerość. To znaczy ze nie jestes spojny ze soba a co za tym idzie z nia. Postepujac tak ona dostrzega ze jestes frajer i kombinator i wie ze musi na Ciebie uwazac... dowod zapytasz..."stwierdzenie ja Cie z tej strony nie znalam", jeszcze, ale poznam.
Przeciez moj misio pysio ma tyle teraz problemow ze nie zauwazy jak mu tam jeszcze kilka szpilek dojebie. W sumie i dobrze bo jak pozniej doczytalem co zrobiles to powinienes sie leczyc jak nie potrafisz panowac nad soba.
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
Kurwa, facet nie rób aż tak kiego wielkiego halo, oberwał śmietnik a nie ona. Emocje sam jak mówisz, więc opanuj się, a ją przeprosiłeś i tyle. Zostaw temat, tylko tak jak mówię kontroluj emocje
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki