Mam problem
Jestem z laską krótko, bo miesiąc, intymniejsza znajomość zawiązała się już od października. Teraz tak, miała na święta jakieś ochłodzenie, też się zdystansowałem. Później od nowego roku coraz lepiej, ale dalej była jakaś chłodniejsza, nawet bywało 0 jakiegokolwiek kontaktu przez tydzień. W końcu zakomunikowałem, że źle się z tym czuję, nie chcę takiego związku ponieważ sam się w nim męcze i nie czuje szczęścia. Powiedziała, że ma jakiś problem ze sobą, że nawet nie zauważyła, że może być mi źle. Rozmowa potoczyła się spokojnie, zauważyła problem, przyznała mi racje. Stopniowo relacja się ocieplała, w międzyczasie dowiedziałem się, że ma problemy ze zdrowiem- anemia, nie wiem jaka, dużo nie chciała mówić, drażliwy temat, ale odwiedza od czasu do czasu szpital. Troche sie jak egoista poczułem, bo faktycznie, dzwoniła do mnie wcześniej i mówiła, że sie źle czuje, i nastroju na nic nie ma, ale myślałem, że wydziwia. Tak czy inaczej z jej strony duże, aczkolwiek stopniowe ocieplenie. Zakochana jednym słowem jak dawniej. Poczułem, że odzyskałem stery nad naszą relacją.
Jeden szkopuł nie daje mi spokoju. Jak ten tydzien bez odezwu był to przypadkiem zauważyłem na fejsbukach ze dodała jakiegoś kolesia z Zielonej Góry. I tam po prawej stronie pokazało mi ze polubiła zdjęcie. Oczywiście nic z tym nie robiłem, to tylko obserwacja, którą zapamiętałem. Jak później zaobserwowałem, koleś odwdzięczał się tym samym. I teraz meritum: w ten weekend, ta moja super kochająca dziewucha mówi mi, że lecą z koleżanką na domówkę, właśnie do Zielonej Góry. I jakaś lampeczka czerwona mi sie zapaliła z takiego powodu, że nigdy wcześniej tam nie jeździła. Nie robiłem żadnych scen, nic, zagrałem, że mnie to nie rusza. Nazajutrz wyzała mi, że się tam zjarała z kolegami i leżała zgonik, przez 2h.
Tez nie zrobiłem awantury.
Teraz pytanie: faktycznie woń gówniana się unosi czy to ja mam problem, ponieważ się tu doszukuje tęgich rozkminek? Chciałem zadzwonić i na spokojnie zapytać, ale z drugiej strony, kiedy powiem, że "na fejsbuku zauważyłem bla bla" to w jakiej opłakanej pozycji będe.
Ta sytuacja pozbawiła mnie zaufania, a bez niego nic nie ugramy.
Tylko pytam: czy czujecie że coś tu nie gra, czy to ja zagrożenie poczułem i układam dramatyczny scenariusz?
Jeszcze dodam tutaj, bo widze e jakiś bład jest na forum i tekst sie nie mieści już: ta ZG to 90 km wycieczka.
I był także falstart. Gdy się poznawaliśmy to sie okazało, ze sie tez z innym poznaje w tym czasie. Zerwałem z nią kontakt gdy się dowiedziałem. Tworzyli związek przez moze 2 tygodnie. Miesiąc później się do mnie odezwała. Ja w tym czasie przeżywałem time of my life, poznałem pełno dziewczyn, bawiłem się jak nigdy i już nie pamiętałem nawet, że tamta moja przyszła niedoszła istnieje.
To tak dla uzasadnienia moich tęgich rozkmin
Wydaje mi się, że są dwie opcje.
1. Ma Cie za opcje awaryjną.
2. Robi Ci testy i chce żebyś za nią latał.
Widać, że Ci na niej za bardzo zależy skoro tak to rozkminiasz i ona pewnie też to zdążyła zauważyć, dlatego robi Ci pod górkę.
Daj jej się wykazać.
--------------------------------------------
Jak chcesz osiągnąć sukces, skoro boisz się porażek ?
Nigdy za nią właśnie nie latałem. Niemal zawsze to ona inicjowała kontakt czy to pisała czy dzwoniła. Po tym jej wybryku długo nie dawałem jej sie zdobyć bo po prostu dobrze sie bawiłem sam. To był mój najaktywniejszy okres w zawieraniu znajomości z kobietami.
Nigdy nie bywałem też zazdrosny, może raz czy dwa na całą znajomość i to tylko takie delikatną ziarenko zasiewałem, by jednak widziała, że obojętna mi nie jest.
Ale z tym problemem nie radzę sobie. Czuje jak złe emocje we mnie wzbierają, wyładowuję je na cwiczeniach, ale mi to normalnie sen z powiek spędza. Wcześniej jak coś nie szło, były jakieś ciche dni to funkcjonowałem normalnie. Teraz mój komfort psychiczny sie zachwiał i to powaznie, a ja sie musze do egzaminów uczyć a nie o pierdołach myśleć
Jak na moje, panna nie traktuje Cie do konca powaznie i jestes opcja awaryjna, choc tego nigdy od niej wprost nie uslyszysz. Zapalila Ci sie w pewnym momencie czerwona lampka nie bez powodu, bo dwa plus dwa zawsze rowna sie cztery, ale Ty pewnie ciagle sie ludzisz ze jest inaczej..
biore to pod uwagę, dlatego się nie angażuje w to w większym stopniu. wcześniej po prostu miałem do niej zaufanie, a nagle prysło zupełnie
Skoro się męczysz... Jesteście w związku a Ona ukrywa pewne rzeczy, to nie lepiej puścić ją wolno? Miesiąc to nie dużo, bardzo się nie przywiązałeś. Jak na samym początku Ci robi takie skomplikowane akcje to potem może być jeszcze gorzej.
właśnie nie wiem czy to jest ukrywanie, w koncu mi powiedziała, że jedzie. Fakt jest taki, ze sie mecze
To wygląda tak, że studiuję i przyjeżdżam na weekendy, a teraz nie zjechałem bo kumpel miał urodziny
Widzisz Snoofie, wcześniej nie miałem z tym problemu. Stad potrzebuje obiektywnego spojrzenia na sytuacje, bo nie wiem czy nie szukam dziury w całym. Ten okres roku to dużo nauki i co za tym idzie siedzenia w domu na dupie. To sprzyja głupim rozkminom
Siusiakiem to wszystko jest podparte...
Biedna chora sierotka, potrzebuje milosci i uczucia, wrecz wspolczucia a grubo po imprezach latac moment zdrowieje nomen omen imprezy lekiem na wszystko! "Litość to Zbrodnia. Kilka słów o sierotkach. " lektura obowiazkowa, znajdziesz na blizniaczym forum.
Jestem 400km od Ciebie i w kilku zdaniach co napisales widze, ze ta relacja nie ma sensu, dlugo jeszcze zamierzasz sie oklamywac?
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Podesłałbyś linka do tego artykułu? Google nie chce mi wyszukać niczego o takim tytule
Wkręcasz się mocno przez takie rozkminy jakie teraz prowadzisz. Związek na odległość bez 100% zaufania nigdy się nie powiedzie. Spokojnie obserwuj relacje na FB, jak da Ci kolejne powody do "zazdrości" to stanowczo powinieneś olać temat. Teraz na twoim miejscu bym tylko sprawdził co na mieście słychać, na wszelki wypadek, czy nie ma w okolicy interesującej kobiety, która powinieneś poznać, tak na wszelki wypadek
New is alweys better
Co do poznawania innych- nie obijam się, teraz akurat zaległości na studiach nadrabiam desperacko więc ciężko z czasem, ale już na weekend na klabbingu dodałem 2 numery do kolekcji więc spoko.
Myślenie też już mam bardziej racjonalne niż wczoraj. Emocje opadły. Jakby ta szpileczka przestała działać.
Zaczekam spokojnie na rozwój wydarzeń. Jeśli panienka będzie powodem zachwiania mojego szczęścia to zwieję.
Opiszę później co tam dalej dla ciekawskich
Nie sapie, nie czepiam się, ale odczułem ból dupy, że akurat tam poszła- nie mylić z robieniem lasce wyrzutów, bo takowych nie było.
W klubie nie dymałem, ale zawarłem nowe znajomości. Numery wziąć dla wprawy, no już bez dramatów, że to jakaś zdrada
A moje poczucie pewności rośnie i na pewno nie szkodzi relacji, w którą angażuję siły.
Bo widzisz wyjazd mej panny zaśmierdział mi czymś grubszym. Pewnie, że nie mam nic do spotkań ze znajomymi, bez znaczenia czy to koledzy czy koleżanki.
Ale tu mowa o dopiero poznanym kolesiu, i to domóweczka, z nocowaniem.
Wyciągnięcie numeru jest przy tym niewinne, a do tego więcej tych lasek pewnie nie spotkam, ani kontaktu też nie utrzymuję- bo jak mówiłem, to tylko tak dla wprawy.
troche mnie naprostowałeś
widzisz, ja mam cały czas takie myślenie gówniarza, że młody głupi, i układam sobie wszystko tak by mi było wygodnie
faktycznie sam bym sie wkurwił gdyby padła zamiana ról i ta moja panna w klubach zachowywała sie jak ja
mam nad czym w sobie pracować, fajnie, że to wytknąłeś
pozdrawiam, zostawiam +
Niachniachniach,
W 100% popieram Snoffiego. Na własnym przykładzie powiem Ci, że branie numeru 'dla wprawy' w moim przypadku było katalizatorem przy rozpadzie związku.
Poza tym, jak byś był w tym swoim 'gównie' szczęśliwy to byś żadnych numerów obcych nie łapał. Mówię Ci to z autopsji
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
opcja pierwsza - nic się nie stało, ale panienka ma w dupie czy się to Tobie podobało...
opcja druga - panienka trochę "popłynęła", ale ma w dupie czy się to Tobie podobało...
tak czy owak nie jesteś zbyt poważnie postrzegany...
Autorze, jak Ci napisze że miałem niemal identycznie, tylko trwało to trochę dłużej i że też były akcje z anemią, jeżdżenie po szpitalach i takie dziwne wyjazdy to mi uwierzysz??
Z jakiego miasta jest ta laska i ile ma lat??? - wybacz to pierwsze co mi przyszło do głowy:)
Dla mnie to smród i lepiej zdystansuj się totalnie....Jak Cie kopnie w dupę to mi daj znać.