Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

problem z rodzicem

8 posts / 0 new
Ostatni
SzalonySzaleniec
Portret użytkownika SzalonySzaleniec
Nieobecny
i chcem, i muszem...
Wiek: 20
Miejscowość: .

Dołączył: 2014-05-11
Punkty pomocy: 12
problem z rodzicem

Mam pewien problem. Z góry pytam czy ktos miał podobna sytuacje i jak to rozwiązać ?

Ojciec.Bardzo często pomaga.Ale wkurwia mnie to strasznie i nie mogę sobie z tym poradzić. Z jednej strony pomaga Ci, bardzo często, po wkurwieniu i wyzywaniu się żeby załagodzić sytuację np.
pojedzie o 2.00 czy 3.00 w nocy jak nie masz jak wrócić z pobliskiego miasteczka na wioskę. Fakt , to duże poświęcenie dla przykładu. Ale jak masz to docenić, skoro na co dzień na zewnątrz często Cię chwali , ale w domu mówi od dzieciaka też bardzo często "zostaw to, nie umiesz " , "patrz, dopiero pożniej zrób", "tak, kurwa jak nie zrobię a Ty zrobisz ", a czy ktoś od samego patrzenia się czegoś nauczył, Jego wieczny lęk przed tym że czegoś nie potrafię , nie zrobię, ale bez spróbowania czegoś nie dasz rady - podejście "jebak teoretyk ".Wiecznie ma nerwy, ciągle zapierdala , tylko on i on.

Z góry pytam czy ktos miał podobna sytuacje i jak to rozwiązać ?

p.s
to tak rozpierdala od środka, ze mimo chwil słabości i przebłysku boisz się zapytać o trudne kwestie , bo cie zjebią , nakrzyczą, spróbować bo jest lęk przed porażką, i gadanie "zejdż na ziemię" jak jest mowa o innych sposobach na życie jak np. studia

dzięki za pomoc

REALNYMAN
Nieobecny
Wiek: 2
Miejscowość: GDY

Dołączył: 2013-10-01
Punkty pomocy: 17

nie daj sie mu

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2751

Już piszę Szalony towarzyszu.

Są rodzice co nauczą dzieci życia i są też tacy, co nie potrafią prowadzić dobrze nawet własnego i zaryzykuję stwierdzeniem, że wręcz głupotą jest od takich oczekiwać - że będą dobrym oparciem, nawet radą czy rozmową, dla własnych dzieci.
Nie wiem którym jest bardziej Twój starszy, jeżeli Tym drugim - to się go nie pytaj czy iść na studia czy nie, nie pytaj się go która dziewczyna jest dla Ciebie odpowiednia, co masz począć z własnym życiem, o której rano masz wstawać czy w którą stronę mieszać herbatkę, bo Ci taki człowiek rozsądnie nie odpowie.To już sam musisz odkrywać i się dowiadywać, czyli wybierać co jest słuszne a co nie. Jego mądrości życiowe zostaw lepiej tam gdzie zostać powinny - czyli u niego.
Jesteś na etapie w którym już sam musisz o sobie stanowić i złapać życie w swoje łapki a staremu od tego wara. Rozpoczyna się dla Ciebie czas podejmowania decyzji których wydźwięku będziesz słuchał w przyszłości.

Tu nie chodzi o to, że ojciec Ciebie nie lubi, czy uważa za nieudacznika.
Twój starszy we własnego syna po prostu kurwa nie wierzy, i wierzyć nie chce. Bo to jest sprzeczne z jego potrzebami.
I tej wiary w Ciebie u niego nie znajdziesz, choćbyś się modlił dzień i noc do wszystkich świętych przez resztę życia, więc musisz tą wiarę odnaleźć w sobie.

Możesz taką kolej rzeczy uznać jako krzywdę bądź jako zwyczajny los życia, dzięki któremu po prostu szybciej będziesz musiał dojrzeć - co Tobie wyjdzie w późniejszym czasie na duży plus swoją drogą.

Zasadniczą sprawą dla Ciebie do zrozumienia są intencje Twojego ojca.
Jeżeli zrozumiesz - to nie będziesz nienawidził, bo arogancja się bierze z nierozumienia, dodatkowo jak zrozumiesz - to będziesz wiedział jak działać i operować interakcjami ku własnym interesom.
Zastanowił bym się nad potrzebą poczucia zaradności i wyższości.
To dlatego ojciec Ciebie chwali przy obcych oczach a w pojedynkę dusi do parteru.
Dzięki obu działaniom czuje on tą boską moc czucia się silnym, czuli uczucia którego najprawdopodobniej nie potrafi sobie inaczej zapewnić.

Masz i będziesz miał ciężko - czeka Ciebie wieczna kopanina z koniem nawet o byle pierdołę.
Jest o co jednak walczyć, bo Ty tu O SIEBIE walczysz, o swoje samopoczucie, o swoje możliwości, o swoje przekonania, o swoje błędy na których będziesz się uczył i o swoje umiejętności - a co za tym idzie - o TWOJE jutro.

No i oczywko - prawdopodobnie ten ważny, silny ojciec będzie brał Ciebie na litość, bo on TYYYYLE dla Ciebie zrobił.
Ale pamiętaj, to, że Ciebie stworzył, łożył na Ciebie w ogóle nie znaczy - że masz mu poświęcić całe życie, a na koniec mu dupę jeszcze podcierać i pieluchy zmieniać jak już będzie niedołężnie na starość srał pod siebie. O wychowaniu nie napomknąłem, bo nie wiem czy Ciebie wychowuje, czy hoduje na lękliwe, nie potrafiące ujrzeć w sobie wartości zwierzątko. Więc wychować najprawdopodobniej będziesz musiał się sam.

To naturalne, że ludzie lubią sobie żyć wygodnie, niektórzy rodzice hodują dzieci na takie właśnie nie wierzące w siebie cienie człowieka. By ZAWSZE były przy nich, By ZAWSZE pomogły, By stworzyć CHORE zależności dzięki którym wysługują się własnymi dziećmi jak niewolnikami.
PIERDOL TO - żyj dla siebie, a rodzice niech żyją dla siebie, gatunek przedłużyli, geny przekazali, swoje zrobili. Teraz TY jesteś reżyserem dalszej części filmu.

Jeżeli chodzi o brak wiary w Ciebie z jego strony - stawiaj opór i front oraz idź po to czego chcesz, bez znaczenia czy Ciebie wyśmieje jak śmiecia, czy będzie próbował przyćmić Twoje zamierzenia tekstami w stylu "nie uda Ci się".

Konfrontacja to coś - czym najprawdopodobniej będzie Twój chleb powszedni z takim osobnikiem jako rodzicielem. Nie spuszczaj potulnie uszu po sobie. DZIUBAJ i wyrywaj TO, co TWOJE.

Nie próbuj go tylko zmieniać bo przepierdolisz z kretesem i stracisz czasz.
Jest jeden zajebiście wielki PLUS całej Twojej sytuacji. Jak teraz sobie poradzisz z ciężkim charakterem ojca, to w przyszłości będzie Ci z podobnymi ludźmi duuuużo łatwiej i prościej stawiać granice i trzymać stanowczo front.

Tam gdzie inni będą płakali po kątach przy chujowym szefostwie w firmie - tam Ty będziesz chodził jak po puchu i "trudne" sytuacje będą po Tobie spływać jak woda po kaczce.

Dużo pracy przed Tobą, bo tego się w jeden dzień nie robi.
Ale to się da!

I pamiętaj - to nie z rodzicem jest problem, tylko z tym - na co sobie kolego pozwalasz oraz jak siebie samego prowadzisz przez życie.




* Piszę przez pryzmat własnych doświadczeń, więc mogłem przeholować słowami pisząc o Twojej sytuacji. Proszę więc o rozważne analizowanie mych słów i podejście do nich z odpowiednim dystansem.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

Falcon21
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 50
Miejscowość: sosnowiec

Dołączył: 2014-11-29
Punkty pomocy: 487

Pewnie czeka mnie hejt, ale trudno...
Po pierwsze z tego co widzę na Twoim profilu masz 20 lat, ja w wieku 17 lat jak nie potrafiłem sobie załatwić powrotu do domu to jechałem z buta, a miałem często dużo ponad 10 km do pokonania i nie śmiałem prosić swojego Ojca, która i tak bardzo dużo dla mnie zrobił, żeby wstawał zmęczony w środku nocy po całym dniu ciężkiej pracy. A Ty jeszcze masz czelność na niego najeżdżać dla mnie to jest nie do pomyślenia jak można być tak niewdzięcznym. Ojojoj jeszcze może krzyknął raz czy dwa za Twoją niekompetencję i nieumiejętność radzenia sobie w życiu. Tu widzę prosty schemat, Ty sobie życia nie umiesz zaplanować, tatuś Cię wyciąga z bagna i jeszcze mu się stawiasz i wyzywasz go, zamiast podziękować i przepraszać za to, że jesteś taki nieporadny. Teraz wyskoczysz pewnie, że jak masz się czegoś nauczyć skoro na nic Ci nie pozwala... no pewnie, że Ci nie pozwala skoro możesz coś spier*** i będzie później cały dzień zabawy, żeby to naprawić czy coś co może zrobić krzywdę to chyba lepiej zobaczyć jak to się robi, a potem się za to zabierać. Jak nadal masz 2 górne kończyny to zastanów się czy to nie jest na pewno zasługa Ojca. Co do chwalenia to gość z założenia robi to idealnie, chwali na zewnątrz, a zje** dostaje się w cztery-oczy i zawsze tak to powinno być stosowane.

~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.

SzalonySzaleniec
Portret użytkownika SzalonySzaleniec
Nieobecny
i chcem, i muszem...
Wiek: 20
Miejscowość: .

Dołączył: 2014-05-11
Punkty pomocy: 12

Do Falcon21 . To nie jest miejsce na żale, smutki i inne rzeczy. Nie znasz kogoś to nie oceniaj , bo ja też nie raz zapierdalałem 10 km do siebie czy w nocy czy w dzień i nie mówiłem, bo wiedziałem że coś ci się stanie. Mam wiele sobie do zarzucenia, ale nie bede tutaj pisał autobiografii. Pewna zachowania biorą się z pewnych schematów, dlatego pytam
jak postepować . I jeżeli chcesz doradzić albo skrytykować to konstruktywnie, bo z góry zakładasz jestem taki i taki. I to NIE JEST HEJT

Falcon21
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 50
Miejscowość: sosnowiec

Dołączył: 2014-11-29
Punkty pomocy: 487

Nie wiem czy mnie poniosło czy nie, ale daję upust swoim emocjom, bo mam dość (ogólnie, nie wskazując na Ciebie) ludzi, którzy są praktycznie w moim wieku, dostali na start więcej niż ja i nie potrafią sobie w tym świecie poradzić, bo nie pracują nad sobą... w zasadzie to nic nie robią są po prostu leniami. Przedwczoraj miałem takiego kolegę, żalił się strasznie jak mu to mama powiedziała, żeby się rozejrzał po pokoju i zobaczył coś tam jest jego, a gość 22 lata. Nie pracuje, imprezuje, skończył, a w sumie nawet nie, bo tytułu nie dostał jeszcze uczelnie prywatną, którą mu mamusia opłacała przez całe studia. Gość, który przez całe życie tylko imprezuje i wozi się po akademikach ma jeszcze pretensje do innych, ze ktoś mu zwrócił uwagę. To jest forum nie tylko o uwodzeniu, ale i o rozwijaniu siebie, także jak nie wiesz co robić to nie zwalaj winny na innych, a skoro już wiesz co masz sobie o zarzucenia to wyprostuj to w przyszłości, a jak już będziesz bardzo w porządku dopiero wtedy szukaj winy w ojcu. Jak nie wiesz co robić to wróć do stanu równowagi w życiu, gdzie wszystkiego jest po równo.

~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.

SzalonySzaleniec
Portret użytkownika SzalonySzaleniec
Nieobecny
i chcem, i muszem...
Wiek: 20
Miejscowość: .

Dołączył: 2014-05-11
Punkty pomocy: 12

Mnie tez wkurwia że zjeby maja w chuj pieniędzy, znajomych i posłuch , a normalni ludzie nie.
Takie rozwydrzone dzieci które się wożą , bo starzy mają hajs. Ale co to zmieni , jak ja nie mam tego na tyle , żeby byc zadowolonym. Ja szukam przyczyny dlaczego to jest tak i tak i jak to rozwiązać, bo mam zamiar coś zmienić.

"Jak nie wiesz co robić to wróć do stanu równowagi w życiu, gdzie wszystkiego jest po równo"

Mój temat w skrócie dotyczy:
1. Jak rozwiązać problem?
2.Co zmienić?
3. Gdzie znależć wiedzę, jak to zmienić ?

Markotnyy
Portret użytkownika Markotnyy
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-12-24
Punkty pomocy: 32

Mój ojciec przez pewien czas sie tak troche zachowywał. A za każdym razem na wyścigu jak mi nie poszło, to było "co tak słabo", "słabiak jesteś". Jak już wygrałem, to był żal, że taki słaby czas, chociaż miejsce na pudle pierwsze. Ja po prostu zacząłem brać rzeczy w swoje ręce, oczywiscie przy trudniejszej rzeczy ojciec mi pokazał co i jak, ale potem nie było chuja ja brałem dane zadanie i kombinowałem, aż mi się udało, a jak coś spierdoliłem, to zbierałem swoje i próbowałem drugi raz itd. A jak było, ale przeciez nie umiesz, to odpowiedałem, ze już raz zobaczyłem i wyglądało na łatwizne, byleby tylko za to chwycić.

Z resztą troche mnie nauczył tego w dzieciństwie podczas odrabiania matmy: robiłem prace domową, on brał, sprawdzał, mówił "źle", a ja sie pytam "ale które?", jest źle, sam do tego dojdź, może kiedyś się nauczysz skupić, żeby nie robić głupich błędów. To tak troszeczke abstrachując od tematu, jakie różni ojcowie mają techniki wychowawcze.