Cześć, pozwólcie że na początek przedstawię wam moją historie a na końcu zadam pytanie 
Więc tak:
Mniej więcej co 2tyg chodzę do pizzerii coś zjeść(w weekendy mam studia i właśnie w przerwie blisko 2h wychodzę coś zjeść), siadam, wybieram i zamawiam. Podchodzi kelnerka fajna, ładna i zaczynamy rozmawiać-uśmieszki, chwila rozmowy itd... odbiór bardzo pozytywny, później znowu podchodzi i zagaduje - pyta czy smakuje i z tego co zauważyłem to tylko mnie pytała. Proszę ją o rachunek, ona mi go daję i z uśmieszkiem w jej stronę wychodzę mówiąc cześć
.Właśnie gdy wyszedłem spojrzałem na rachunek(płaciłem kartą więc sam paragon mnie nie interesował) a tutaj napis u góry "Miłego dnia :)"-byłem nieźle zszokowany gdy to zobaczyłem bo wcześniej od innych kelnerek z tego samego lokalu nie dostałem. Przychodzę mniej więcej tydzień później od tego zdarzenia(jestem zalatany między pracą,kursem i angielskim więc nie miałem wcześniej czasu wpaść) i widzę ją przy kasie. Podchodzę uśmiechnięty mówię cześć ,ona uśmiechnięta odpowiada. Mówię jej że chce zamówić 2 pizze na wynos ze strefy studenta-odpowiada: A mogę prosić legitymację?(z uśmieszkiem), mówię że niema problemu i jej daję.Zdziwiło mnie to ponieważ nigdy wcześniej w tej pizzerii legitymacji nie musiałem pokazywać(i podczas ostatniej wizyty gdy obsługiwała mnie "ona" również nie musiałem jej pokazywać)-zamiast spojrzeć na tył legitymacji zobaczyć czy jest ona ważna to patrzy tylko na przód gdzie zapisane jest imię nazwisko i uczelnia. Zadaję pytanie pierwszoroczny? -odpowiadam że tak, a nie wyglądam? -ona: nie wyglądasz na starszego i znowu pogadaliśmy 5-10min(kelnerki które stały wówczas obok kasy patrzały się na mnie i na nią jak sroka w gnat...ahh... jak ja tego nie lubię).Siadam do stolika i oczekuję na zamówienie,zaczynam dzwonić do znajomych umawiać się na wieczór(piątek czas się zabawić
) i widzę iż ona ciągle patrzy się w moją stronę, gdy skończyłem rozmawiać również zacząłem spoglądać i nieśmiele uśmiechać, odwzajemniła uśmieszek
Po chwili podchodzę i mówię coś ala "Wiesz co...muszę ci podziękować" ona tak patrzy na mnie i mówi "Ty? Mi?" ja odpowiadam "Tak, za ostatni napis na paragonie z napisem "Miłego dnia" ",ona lekko czerwona-uśmiechnięta "A kiedy to było? Bo słabo pamięta" -"A mniej więcej tydzień wstecz" -"A gdzie siedziałeś albo może z kimś byłeś?" -odpowiadam:"A tak przy ścianie, skoro pytasz czy z kimś byłem to mam rozumieć że ten napis miłego dnia miał być dla niego? :)" -"Nie,nie skąd"...znowu z 5-10 minut rozmowy, kucharz daje zamówienie, ona tak na mnie patrzy i mówi że da mi coś-dostałem sosik za free !
. Patrzę na nią i mówię a może coś jeszcze dostanę? -Tak patrzy i lekko zdziwiona odpowiada a co byś chciał?
-Imię?
-Tutaj podaje mi swoje imię zaskoczona
-Będziesz jutro?
-Będę 
-To do zobaczenia 
-Cześć 
Przychodzę następnego dnia z kumplem, siadamy i widzę ze stolika że jej znajoma pokazuje jej że ma do nas iść
podchodzi mówi cześć
daje mi kartę i znowu z 2-3min rozmawiamy (kumpel siedzący na przeciwko zamurowany, nie wie co robić), składam zamówienie i mówi że musi lecieć bo dzisiaj jest dużo gości(całą sala pełna więc jej nie zatrzymywałem, nie zagadywałem) -przynosi nam pizze i mówi abym się nie ubrudził -zaśmiałem się i mówię OK, postaram się
. Zjedliśmy, proszę o rachunek -przychodzi znowu zaczynamy rozmawiać o jej studiach itd. patrzę na rachunek a tutaj niema kawy wliczonej...myślę sobie: kurde, jeszcze ochrzan dostanie od szefowej(widziałem że była na sali) mówię że kawy nie wliczyła. Ona uśmiechnięta odpowiada bez zastanowienia że "zapomniała"-na pewno nie zapomniała ale cóż
. Mówię w porządku to nalicz mi zamiast 20zł to 30zł. Tutaj dając jej kartę nawiązała do mojego nazwiska i znowu rozpoczęliśmy rozmawiać przez 5-10min
po tym czasie dodaje że musi kończyć bo goście czekają i się żegnamy. Po wyjściu zdałem sobie sprawę że zapomniałem o czymś ważnym: NUMER do niej! Wracam szybko, ona widzi już mnie w przejściu-zdziwiona czeka z pizzą w ręku aż podejdę-podchodzę-patrzy na mnie i pyta "Zapomniałeś czegoś?" -odpowiadam: "Skoro nie masz czasu dzisiaj pogadać to może dasz mi swój numer i się spotkamy?" -zaskoczona myśli przez chwilkę i mówi "Nie mogę :(" -dlaczego? odpowiadam -pokazuje mi pierścionek na palcu (zaręczona) -ajj, szkoda
no cóż do następnego
-no, na razie
Tutaj pojawia się moje pytania:
Dlaczego dziewczyna która w sumie znała mnie w sumie, zliczając z godzinę tak się uśmiechała, zagadywała nie patrząc na innych , dała mi darmowy sosik, kawkę ryzykując u szefowej(wiem że szefowa ich nie jest normalna i o złotówkę by się biła) tak się zachowywała?
Kumpel, również był tym faktem zaskoczony że jest ona zaręczona a tak wobec mnie się zachowywała. Rozmawiałem również na ten temat ze znajomymi którzy są "dobrzy w uwodzeniu" i też tego zbytnio nie kumają.
Myślałem na początku że chciała się pobawić ale w sumie myślę że wtedy dała by mi numer... Znudzona w związku z aktualnym partnerem? Ale wtedy też by mogła dać mi numer aby ten zaczął się starać. Nie mogę odnaleźć logiki w tym dlatego też proszę was o pomoc w rozwiązaniu problemu.
Dotyk był? Bo panna zainteresowana jak widać.
A pierścionek mógłbyć shit tekstem.
Kowal- dziewczyna była dla Ciebie po prostu miła, taką ma pracę
Każdy idąc do restauracji lubi zjeść w ciepłej, spokojnej atmosferze i kelner/ kelnerka musi o taką zadbać. Sam kiedyś byłem kelnerem i pamiętam że wszyscy pisaliśmy na rachunku "miłego dnia", tak nam doradził kierownik ponieważ podobno wtedy klienci są w stanie zostawić wyższy napiwek. Niby to taki drobny szczegół ale oddziałuje na psychikę konsumenta. Do tego napisałeś że laska tam kogoś ma.
Oczywiście może być tak że na Ciebie leci, nie twierdzę że nie ale ja bym sobie nie robił nadziei na coś więcej. Mimo wszystko- życzę Ci z nią powodzenia
Za małe napiwki!
Mogłeś sprobowac cos w stylu, to tylko numer, nie traktuj tego zbyt poważnie, albo cos w tym stylu
Dziękuję za tak liczną odpowiedź
-opos1: Dotyku nie było :/ Wiesz, też myślałem na początku że pierścionek to shit ale wyglądał na dość drogi przez co zaczynam w to powątpiewać.
-Perrminator: Hmm...logiczne lecz w tym wypadku wiedziała że jestem studentem. Poza tym wydaję mi się że wówczas nie dała by mi kawy czy też sosu za free
.Poza tym kumpel ponoć też był przez nią obsługiwany i takiego napisu nie dostał. Dzięki, tobie również życzę powodzenia
-Ptasznik: Ciekawe, dzięki. Zastosuje to przy innej okazji
-Creedence: Gdyby było mnie stać to owszem dałbym jej nawet 50zł napiwku lecz niestety studia,opłaty mi na to nie pozwalają
.
-Młody: Również dziękuję
Postaram się kiedyś "odbić" w ten sposób 
Tak w ogóle to na milion procent wiem w jakiej restauracji ta sytuacja miała miejsce
A to stąd że również w niej pracowałem i rzeczywiście wszystkie procedury wyglądały niemal identycznie. Pamiętam że też musiałem się pytać klienta czy mu smakuje. Jeżeli interesuje Cię nazwa tej knajpy to daj znać na priv ;>
Niestety nie trafione ;/ może ktoś ma jeszcze jakieś pomysły ?
Miałem trochę podobnie, choć w sklepie spożywczym. Była taka babeczka w wieku około lat 20, pilnowała żeby towar był na półkach. Ja tam chodziłem tak +/- co 2 dzień, jeszcze zanim zaczęła pracować. Odkąd się tam pojawiła uśmieszki, heheszki, sama zagadywała, cześć, co słychać, szukała kontaktu jak tylko wchodziłem... Objawy zainteresowania były nie do przeoczenia. Ale jak się zapytałem co robi dziś wieczorem... to usłyszałem że ma narzeczonego
Widocznie nudziło się jej w pracy, albo inny ch*j.
Kobiety to dziwny gatunek, jak to gdzieś w jakimś komentarzu pod blogiem przczytałem, do rozkimny ich zachowań bez pół litra nie podchodź
a co to są, k..., heheszki?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
z mojego doświadczenia te zajęte bardziej flirtują od wolnych, nie wiem, chyba dla sprawdzenia czy jeszcze "działają" albo znudzenia, czasami dla chwycenia następnej gałęzi mając w zanadrzu starą
they hate us cause they ain't us
Nie powinieneś pytać tylko dać jej rachunek i powiedzieć "wpisz mi tu swój numer".
Rozumiem, najwidoczniej odpowiedź ciężko znaleźć ale czego tu się spodziewać -kobieta
-
Dziękuję za wasze odpowiedzi!
Grzeniu: A to nie byłoby zbyt chamskie ?
Byłeś na liście kilkudziesięciu misiów, którzy doświadczyli słodkiego uśmiechu kelnereczki. Kelnerki są uczone takiego zachowania, a jeśli jeszcze podeprą je naturalnym talentem, to restauracja zbiera większa zamówienia, a one same - większe napiwki. O ile dobrze pamiętam - byłeś gotowy zapłacić 30 zamiast 20?
To, czy faktycznie była zaręczona, jest dyskusyjne. Moim zdaniem to SHIT TEST z rodzaju "mam chłopaka", tyle że bardziej wyrafinowany, bo wzbogacony o pierścionek i smutną minę przy formułce "nie mogę dać numeru". Oblałeś zarówno ten test, jak i kilka wcześniejszych. Ani razu jej nie znegowałeś, tylko od początku ulegałeś czarowi jej słodkiej buziuni.
Jedną z zasad, o których chyba Mistery pisał, jest to, żeby nie wracać do wcześniej poruszanych tematów, bo to ujawnia twój brak pewności siebie - koniecznie chcesz iść utartym szlakiem i broń Szefie nie wychodzić ze strefy komfortu. Mówię o tym w kontekście tego rachunku z napisem "miłego dnia". Jeśli faktycznie nie pamiętała tego zdarzenia - potwierdza to teorię o legionie miłych gości
których przekręciła. Jeśli pamiętała - to nadziałeś się na kolejny test. Matko... "MUSZE CI PODZIĘKOWAĆ", muszę złożyć ci hołd. A chuj z podziękowaniem!!!! Trzeba powiedzieć, że zrobiła błąd ortograficzny i że wystawiasz jej pałę - powiedzieć to z uśmiechem i dotknąć ramienia.
Oj, panie student, pan musisz być miły gościem
Edit: Nie wyrywaj kelnerek, tylko właścicielki knajp.
Widać czegoś jej księciu z bajki brakuje i dupeczka szuka nowych wrażeń, ale jeszcze jest niepewna czego chce- a to Ty masz jej uświadomoć, że chce Ciebie. To był st, w Twojej opowieści widać jak na dłoni, że zainteresowana była i granice kelnerskiej uprzejmości sowicie przekroczyła, może chciała sprawdzić co z Ciebie za gagatek. Jak zareagujesz na coś takiego.
Jeśli zjebałeś test to nie przychodź tam jakiś czas, wróć po świętach, zachowuj się jak gdyby nigdy nic i badaj jak się pani kelnerka zachowuje. Flirtuj, dotykaj jak tylko jest okazja.
Jak nie chce dać numeru to może jakiś klabbing weekendowy zaproponuj? Dla niej będzie to niezobowiązujące. Ot zwykłe wyjście z psiapsiółami na impreze, a Ty bedziesz miał pole do popisu z eskalacją.
KOMBINUJ CHŁOPIE!
Ja w takich sytuacjach wybucham głośnym śmiechem i odpowiadam „ Ledwo Cię poznałem a ty już od razu zakładasz, że chciałbym zastąpić twojego chłopaka. Nie schlebiaj tak sobie".
P.S Niektore dziewczyny to adoratorki, swiadomie czy nie caly czas flirtuja z kazdym facetem. Napawaja sie pozniej "zdobyczami"- podnosza swoje ego? Nie wiem ale je lubie, nastaw sie jedynie na rozmowe a nie na randki.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Może jest tak dobrą kelnerką, że wie, jak sprawić, aby klient wracał?
wygląda na urodzoną kokietkę, wszędzie takie bywają - w knajpach, sklepach, biurach, uczelniach, chyba każdy facet się z kimś takim spotkał/spotka... i obojętne czy są wolne, zamężne, zaręczone czy owdowiałe - będą podpuszczać, widać jest to silniejsze od nich, i nie chodzi zaraz o romans/zdradę czy co tam jeszcze - taka natura i nic nie zrobisz... będzie się bawić w podpuszczanie bo to lubi/ma z tego frajdę...
Czytając wasze odpowiedzi dochodzę do wniosku że rzeczywiście zjeba*** sprawę.
Czy jestem miły? Możliwe choć zazwyczaj słyszę że wyglądam na starszego i poważnego przez co ludzie podchodzą do mnie z dystansem.
No cóż...trudno się mówi-lekcję dostałem i sobie ją zapamiętam. Wasze porady wykorzystam przy następnej okazji bo siedzieć i czekać nie zamierzam
Chuj z kelnerką, kto rozpracuje moją sytuację?
Od dawna robię zakupy w pewnym sklepie i koleś tam pracujący za każdym patrzy mi w oczy. Za pierwszym razem to pomyślałem "Zobaczymy czy wytrzymasz". Ale koleś ni chuja ogólnie żadnej okazji nie przepuści jak mnie widzi. Nie ważne czy jestem tam ze znajomym czy znajomą. Myślicie, że to już stalking?
A na poważnie, to koleś mnie zaczyna zastanawiać- gej?
Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok.
A na poważnie, to koleś mnie zaczyna zastanawiać- gej? Smile
Odpowiedź twierdząca bądź przecząca odmieni Twoje życie w jakiś istotny sposób?
Odpowiedź całkowicie zmieni postać rzeczy
Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok.
podbij o numer, sam się przekonasz
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
ja bym sobie dał spokój. Pracowałem w gastronomi kilka lat i wiem co kelnerki potrafią, ale jeśli jesteś zainteresowany to jakiś jakiś czas temu napisałem nawet bloga o podrywie kelnerek/barmanek.
Jeśli chcesz to pociągnąć dalej to pochodź dalej do tej knajpy i dawaj jej mieszane sygnały. Jeśli będzie dalej pokazywać, że jest zainteresowana (a może po prostu jest miła i lubi flirtować z klientami?) to pobij raz jeszcze o numer , a jak Cie spławi to olej temat
tutaj masz bloga:
http://www.podrywaj.org/blog/pod...
powodzenia!
Tylu rzeczy nie wiem na pewno, wątpie w coś nieustannie, ale kiedy robi się ciemno , wiem to na pewno, noc jest dla mnie!
Nie,nie jest to chamskie tylko pewne siebie branie numeru.Przecież nie krzyczysz przy tym,ani nie wyzywasz tylko mówisz "wpisz mi twój numer".