Niewiem jak macie w wielkich miastach ale tu praktycznie jest jeden klub plus jeden w mieście obok (i taki większy bar)Ale ktoś tu wspomniał o NG a jeszcze wcześniej o konfliktowych sytuacjach na bibie - wiec z ciekawości zapytam jak sobie z tym radzicie: U mnie praktycznie 99% lasek w barach i tych "klubach" jest z facetami - często bawią się w grupce same dziewczyny a ich faceci gdzieś siedzą z boku i obczajaja - norma są sytuacje ze gdy do jakiej sie zagada to zaraz jest zaczątek awantury z 5cioma typami - jak wy to obchodzicie? Czy po tych całych waszych warszawach (miastach powyżej 100 tys) zwyczajnie norma jest ze laski chodzą naprawdę same na imprezy?
Ja np wyjezdzam do innego miasta jak chce poszaleć dobrze w klubie bo u mnie juz 'nie ma' z kim ...
Jeżeli masz pytania - pisz PW
wypad 70-100 km to nie takie hop siup mozna raz na dluzszy czas ale nie czesto wiec nie bierzmy tego pod uwage
sam jezdze 100km ... co w tym zlego wyjechac o 20stej, tam byc na 22 .. walnac jakis alko i prawie o godzinie 23 do klubu
idealny moment
( co piątek, nie widzę problemu
)
Jeżeli masz pytania - pisz PW
problem jest finansowy nr 1 i logistyczny nr 2
Za duzo zwyczajnie wychodzi już na sama drogę a trzeba doliczyć jeszcze wstęp i jakiś napój na miejscu a gdy poderwiesz na miejscu panienkę to w sumie jedyna opcja to... kibel? nie masz nawet jej gdzie zaprowadzić nie mówiąc już o utrzymywaniu jakiejś dłuższej relacji (patrz pkt 1)
Zawsze możesz próbować wbić do niej, Anarky fajnie opisał jak to zrobić w swoim ostatnim blogu. Nie wierzę że nie masz znajomych w jakimś dużym mieście którzy nie chcieliby z Tobą iść na NG, a przy okazji zapewnili nocleg.
No wyobraź że nie mam - ale wgl nie o tym był temat to juz offtop się zrobił
dziekuje tam wyzej za 'propsy'
no stary, wbij sie do laski na chate ( spojrz ze kazdy moj seks na imprezie jest zawsze u laski na chacie! Tyle razy pisalem jak o tym zrobić... ) - chyba ze to wiejska potancówka i kazda dojezdza z roznych kierunków
odloz kase i jedz 2 razy w miesiacu na dobre party niz 10 razy na cos lipnego u siebie ;]
Jeżeli masz pytania - pisz PW
wbicie do niej jest fajnym pomysłem zgoda ale to zawsze krucha sprawa co jeśli odp "u mnie nie mogę bo są rodzice" leżysz i kwiczysz
Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Myślisz, że ja, Anarky, czy ktoś z tego forum zawsze wracamy nad ranem od świeżo poznanej dziewczyny z którą uprawialiśmy seks? Nie, ale ryzyko popłaca. Warto odłożyć kilka groszy i chociażby raz w miesiącu pojechać na prawdziwe NG.
Dąż do swoich celów, żeby za 20 lat powiedzieć sobie z uśmiechem na ustach, że warto było włożyć wysiłek!
Dobra zrobił się trochę totalny offfff toppp a ja jednak chcialnym przypomnieć jaki był temat
"... ktoś tu wspomniał o NG a jeszcze wcześniej o konfliktowych sytuacjach na bibie - wiec z ciekawości zapytam jak sobie z tym radzicie: U mnie praktycznie 99% lasek w barach i tych "klubach" jest z facetami - często bawią się w grupce same dziewczyny a ich faceci gdzieś siedzą z boku i obczajaja - norma są sytuacje ze gdy do jakiej sie zagada to zaraz jest zaczątek awantury z 5cioma typami - jak wy to obchodzicie?"
stary masz problem - skoro dupy sa ze swoimi facetami to tak jakbys w koszulce Wisly kraków wyszedl na warszawki rynek
omijaj takie i po problemie... to takie dolewanie oliwy do ognia. Jak sobie radzić? powiedz z pokorą 'sorry, juz ide i spusc glowę' bo jak nie to pare typków spusci Ci łomot, chowajmy dume do kieszeni w takich momentach, warto.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
nie no tam łomotu to się nie obawiam nosze przy sobie fajne zabawki czyli łatwo by nie było - chodzi mi o sam fakt czy w takiej sytuacji jak każda laska jest z facetem to zwyczajnie skazałbyś taki wieczór na spalony jeśli chodzi o podryw żadnej próby odbijania a tym bardziej konfrontacji?
pisze Ci stary 6 raz ze zmienilbym miejsce ale Tobie sie nie da przegadać
Jeżeli masz pytania - pisz PW
ok - masz 30 zl - zmieniaj miejsce
.. z chęcia bo kasete przewijasz
Jeżeli masz pytania - pisz PW
No bo podajesz mi niezly przyklad ale sory ponad mozliwosci finansowe i tez tego chyba nie kumasz
No co ty tu gadasz. Ja byłem w klubach we wszystkich większych miastach w kraju, bywałem na wiejskich przytupajach, nawet na niedzielnych festynach cholera nigdy nie zaobserwowałem żeby 99% lasek było zajętych. To ostre przegięcie, mi się rzadko zdarza, że w klubie podbije do zajętej laski, ja widzę same wolne. Albo chodzisz do jakiegoś zoranego klubu dla par, albo w bani masz taki excuz przez podejściem ,że "aaa jebać, pewnie zajęta".
większych miastach to i może - festyny to inna sprawa tam jest całkiem fajnie tak samo jak na koncertach takie sytuacje dają większe pole do popisu bo tam faktycznie są dziewczyny bez partnerów ale po barach i typowym disco zawsze widywałem ty wyłącznie pary