Dobry wieczór 
Co powinienem zrobić w takiej sytuacji:
Dwie randki. Każda (w moich oczach) udana i na każdej ona sama proponuje kolejne (bez konkretnej daty np. "następnym razem pójdziemy", "musimy tam iść", "chętnie cię zaprowadzę" itd). Między spotkaniami ograniczam pisanie do minimum (nie sposób się do niej dodzwonić, chociaż wolę telefon), poza tym i tak jak odpisze to z kilkugodzinnym opóźnieniem.
Po ostatniej randce, gdy stwierdziła, że musimy się spotkać ponownie i bym później dał jej znać kiedy mam czas mówiąc mi kiedy ona może. Tak zrobiłem, dałem termin, w którym jestem również wolny.
Nie było odpowiedzi przez dwa dni, więc przedwczoraj wysłałem jej luzackiego sms nawiązując do spotkania. Po kilku minutach dostałem długą odpowiedź z wymówką, że nie da rady w tym tygodniu (nieoczekiwana praca, potem wyjazd) i musimy to przełożyć. Nie dała kolejnego terminu. Odpisałem "ok, rozumiem" i nie proponowałem kolejnego spotkania. Ona milczy od wczoraj rano, ja też.
W moich oczach po prostu wymigała się od spotkania i nie ma chęci na kolejne (przez brak chęci do kontaktu ze mną - rozumiem, że każdy ma swoje życie, ale gdybym sam się nie odezwał to by tego nie zrobiła) i już mam dać sobie spokój (zdrowszy umysł), ale chciałbym znać opinię osób postronnych. Mam ją olać i może sama się odezwie kiedyś po paru dniach/tygodniach (jej jakiś test albo inny kobiecy shit), czy może czekać tydzień aż wróci i ponownie wykazać się inicjatywą spotkania?
Dzięki za odpowiedzi.
Wiek
ja 25, ona 24
Dzięki za pomoc. Wątpię by się odezwała lub zrobi to z nudów.
Czyli next.
Poczekaj jak wróci i zadzwon z propozycją. Jak się będzie migać to nara.
qrwa panowie piszcie w temacie swój oraz panny wiek to ułatwi nam pomoc
muay thai guy
Polac temu panu:)
Poprawione, ja 25, ona 24 lata
Lusterko+dywersyfikacja=lek na całe zło.
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
Chciałbym jeszcze zapytać zanim temat zniknie, czy jest jakiś przedział czasowy, po którym laska na pewno się nie odezwie? Mija prawie tydzień od ostatniego kontaktu (w dodatku z mojej inicjatywy) i nikt z nas nie proponował kolejnego spotkania. W ostatnim mówiła o nagłej pracy codziennie a potem kilkudniowy wyjazd więc niektórzy powiedzą, że jest zajęta, ale trudno uwierzyć, że nie miałaby czasu na spontaniczny odzew (lub odpisanie) by upewnić się, że nie dałem sobie spokoju (przypominam, że to ona na randce upewniała się, że jesteśmy umówieni).
Fakt faktem, że umówiłem się już z inną oraz przerabiam po kolei kroki z podstaw (przy czym świetnie się bawię zagadując "tak o" na ulicy), ale ona ma w sobie to coś i z jednej strony miło by było gdyby się odezwała w sprawie odwołanego spotkania a z drugiej wku@@@@ce jest to, że prawdopodobnie to olewka (gdzieś wyczytałem, że najpierw mówią, że chcą a potem wszystko odwołują i tyle je widać).
Czy są sytuacje, że dziewczyna przypomina o sobie nagle np. po tygodniu lub dwóch?
Dzięki za wyrozumiałość
no nie zartuj... przedział czasowy?
Opcje są dwie: albo odpuszczssz i wylaczasz myslenie o niej juz teraz, albo podejmujesz ostatnią probę.. Twoj wybor.
Ale juz potem nie pytaj o nic w tym temacie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To jest pierdolony fucking red alert. Może ma kogoś innego na horyzoncie i trafiłeś na drugi plan. Może chce z Ciebie zrobić pieska na smyczy co będzie za nią latał. Jeśli kobieta na propozycję spotkania mówi "nie wiem", "pomyślę", "odpowiem później" to jest gorzej niż gdyby od razu powiedziała ci "nie". Bo jeśli by powiedziała od razu, że nie, to znaczy, że jest bardziej uczciwa i gra w otwarte karty. Tak to ściemnia i coś kombinuje. Możesz w ten sposób łatwo trafić na ławkę rezerwowych.