To znów ja
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i rady w moim poprzednim temacie (tym z pęknięciem gumy ;p ). Chciałbym teraz poruszyć inną kwestię i poznać wasze myślenie na inny temat. Wiadomo że od wczoraj mam tu konto, ale zdążyłem już przeczytać trochę blogów i wpisów na forum. Rzeczą która rzuciła mi się w oczy jest lansowanie przekonania aby nie wracać do byłych dziewczyn. Ja nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ uważam że nie można traktować tego tak zero-jedynkowo. Generalnie ile ludzi tyle przypadków. Znam pary które wróciły do siebie po to by za chwilę znów się rozstać a znam też takie które po powrocie są ze sobą bardzo szczęśliwe. Moja koleżanka którą znam całe życie (wychowywaliśmy się razem w domu dziecka) po wejściu w dorosłe życie była z chłopakiem nie co ponad rok, następnie ze sobą zerwali by po 2, 5 roku znów do siebie wrócić. Teraz idzie im czwarty rok odkąd do siebie wrócili i w marcu się pobierają
Z własnej woli, nie to że dziecko w drodze czy coś. Po prostu tak chcieli i już. Oczywiście jestem zaproszony na ceremonie, oj będzie się działo
Także chłopaki- głowa do góry, jeśli rozstaliście się z kobietą to trudno ale czasem warto dać sobie nową szansę. No bo co macie do stracenia? ;> Sam nigdy nie wróciłem do byłej, ale znam sporo par którym ta sztuka się udała i teraz żyją sobie jak pączki w maśle 
W życiu różnie bywa,w wiekszosći powroty do byłych konczą sie fiaskiem ale oczywiście >>>>>"Od każdej reguły są wyjątki"
Hmmm... Wydaje mi się, że powroty mają sens tylko jeśli obydwie osoby się zmieniły i przyjmą nową "lepszą" strategię działania, ALE
charakter człowieka nie zmienia się przez pstryknięcie palcem. Weźmy na przykład osobę toksyczną, awanturniczą, kłamliwą i egoistyczną. Z takimi przypadkami ciężko o zmianę o 180 stopni
. Lepiej sobie szukać nowej wartościowej kobiety, niż się mieszać dalej w gównie. Poza tym ta sama książka czytana po raz drugi nie jest już taka ciekawa. 
Na moje powrót ma sens, gdy to Ty zawiniłeś i jak na talerzu widzisz teraz swoje błędy, których (gdybyś nie popełnił) wszystko by grało. Gdy zmienisz się tak naprawdę i będziesz czuć się pewny, że jednak tą jedną kobietę kochałeś prawdziwie - warto się do niej odezwać. Ale też nigdy nie masz pewności, że ona będzie chciała spróbować na nowo, w końcu mowa o sytuacji w której byłeś totalnym frajerem w stosunku do niej. Gdy, jak pisał kolega wyżej - osoba, z którą byłeś była totalnie toksyczna - wtedy problemy wrócą, wrócą ze zdwojoną siłą i znowu wszystko się rozjebie, bo ludzie zmieniają się rzadko.
Powiem tak. Moim zdanie powrotów boją się ludzie słabi. Jeżeli zmieniłeś się, wyciągnąłeś wnioski z "porażki" to niby dla czego nie masz wziąć tego co ci się należy? Jakie widzisz przeszkody? Biorę to co chce. KROPKA
tia, z powrotami jest jak z drugimi częściami, czasami wychodzą hity (np. Terminator 2) ale niestety zwykle wychodzą gówna ...
they hate us cause they ain't us
Czemu nie powracamy do byłej? Oto mój punkt widzenia:
Rozwój to kluczowe słowo. Cała nauka uwodzenia opiera się na rozwoju osobistym (przynajmniej w moim odczuciu). Pracujemy nad sobą, żeby być najlepszą możliwą wersją siebie. Walczymy o pokonanie nieśmiałości i to owocuje, bo niby dzięki czemu mamy coraz większe powodzenie u kobiet?.
Powrót do byłej to taka droga powrotu. Ucieczką nawet bym to nazwał. Oczywiście nie zawsze tak jest. Młody93 twój znajomy widać, potrzebuje tej kobiety. Czują się spoko i chwała im za to, niech dalej żyją razem.
PUA nakazuje iść ciągle do przodu, dlatego powroty są tutaj niejako "zakazane".
Sprawa jest prosta. "Nie ma powrotów, bo czas nigdy nie zawraca". Z biegiem czasu traktuje sie takie zachowania jako zdobywanie doswiadczen, czasem bolesnych ale zawsze doswiadczen. Poprostu zyjesz, wyciagasz wnioski i idziesz dalej nie patrzac sie za siebie, bo wtedy znowu wpadniesz na cos przed soba i znowu bedzie "kuku".
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"