Hej,
Mam taki przypadek z zajętą laską która jest w związku chyba z 6 lat. Widujemy się sporadycznie gdzieś tam przechodząc i zawsze zamieniamy kilka słów. Tematów mamy zawsze tyle że aż mnie to dziwi, w sumie nie bardzo nawet ją znam. Kiedyś mówiła mi że mam coś w sobie, że jak na nią patrzę to czuje się jakoś dziwnie. (w pozytywnym sensie)
Wiem że sytuacja jest patowa bo ma chłopaka, ale widzę że coś nas do siebie ciągnie.
Ostatnio gdy rozmawialiśmy wymieniliśmy się numerami i jakaś tam gadka szmatka, powiedziałem że zabieram ją za 2 dni na mały wypad. Powiedziała że to za mało czasu i nie wie czy da radę. Odpowiedziałem że nie ma problemu, nie nalegam i odpuściłem (myśląc że nie chce się spotkać bo chłopak itd)
Wczoraj dostałem sms, czy wieczorem mi pasuje. Odpisałem że nie bo nie mam czasu, wracam z delegacji więc tym razem nie zagwarantuję jej świetnego wieczoru.
Odpisała czy będę chciał jej kiedyś go zagwarantować. Napisałem że to zależy czy zasłuży. I czy chce tego bym jej to gwarantował?
Napisała: kto wie, więc odbiłem odpisujac: jak większość kobiet nie zdecydowana jesteś.
Odpisała: "Myślałam że jestem wyjątkowa"
no i narazie nie odpisuję, jak to widzicie? Niby chce a nie chce, odpisuje tak bym nie pomyślał sobie ani w jedną ani w drugą stronę.
Jak nie będziesz miał moralniaka, to atakuj, tylko zdecydowanie, a nie takie półśrodki, ostry atak i jedziesz!
Wkradła się stagnacja do jej relacji więc szuka nowych emocji. Pytanie czy Ty chcesz jej rozbijać związek dla chwili przyjemności?
Nawet jej dobrze nie znasz, a już uważasz że do siebie pasujecie? Co z wami ludzie?! Gdzie wasze wymagania?! Poczekaj aż poznasz jej wady które ukrywa przed światem aby wyjść na bardziej atrakcyjną. Nie zdziwię się jak będziesz spierdalał w podskokach
Nieźle ta kobieta potrafiła sobie Ciebie przyciągnąć, kilka miłych, intrygujących słów, a Ty już nie wiesz co robić.
Akurat tu jeśli mówimy o kimś, kto rozbija związek - to nie Autor, tylko panna.
On jest wolny.
Ona jest zajęta.
Co za siara. Wstydzę się czasami za niektóre przedstawicielki mojej płci.
Stagnacja niczego nie tłumaczy.
Nudzi się w związku?
Niech odejdzie od chłopaka i dopiero wtedy szuka nowych wrażeń.
Chyba za mało wiesz o kobietach, bo po wszystkim cała wina za rozbicie związku padnie na niego.

Zależy kto tą winą będzie obarczał.
Z mojego punktu widzenia:
związek zajęty/ta + wolny/wolna
większa wina leży po stronie osoby zajętej.
Mówi Ci coś - odwracanie kota ogonem? Większość kobiet jest bardzo próżna, zbyt próżna żeby to przyznać. Wina zawsze leży po obu stronach.
Idźmy dalej
Nawet po trzech
Czyli osoba zdradzająca i kochanek/kochanka - z założenia winni, a osoba zdradzana, też - bo pewnie czegoś nie zaspokajała zdradzającej osobie
Droga Elbo tak by było najlepiej, ale z mojej praktyki wiem, że przedstawicielki Twojej płci bardzo rzadko wybierają drogę, którą proponujesz:)
Dam Ci do myślenia
Wiem i nie rozumiem. Albo rozumiem: to takie trzymanie misia na zapas + próba zdobycia nowej zabawki.
No cóż, pozostaje Wam szukanie takiej damy, która jest na tyle uczciwa, że tak nie postępuje.
A jeszcze trzeba pamiętać, że Wy też nie jesteście bez winy, bo gdyby KAŻDY facet był na tyle uczciwy, że nie wbijałby się w związek innego faceta - problemu by nie było.
Hmm.. czy problemu by nie było?
polemizowałbym bo skoro jakiemuś facetowi udało się wbić w związek, to znaczy, że to "związek" był tylko z nazwy. Więc gdzieś jest problem:)
Dam Ci do myślenia
A że prawda z reguły leży pośrodku - dokładnie w tym samym miejscu pewnie znaleźlibyśmy problem.
A problem to: zbytnie rozluźnienie obyczajów, postępujący brak posiadania jakichkolwiek zasad, skupianie się na nieistotnych rzeczach.
Ostatnimi czasy coraz bardziej hołduje się takiemu powiedzeniu: w miłości, jak na wojnie, wszystkie chwyty dozwolone. Tylko pytanie: czy faktycznie wszystkie?
Yyy z tego co mi wiadomo, data ślubu jest już znana, nie odbiega daleko w czasie. Może gdyby nie to to odeszła by, ale tak... chuj wie co w głowie siedzi.
Mam trochę moralniaka dlatego nie atakuję tak, jak robię to zawsze, tylko z lekkim dystansem. Może to błąd? Powinienem pójść na całość? Uważacie że to co pisze pokazuje jaką drogą mam uderzyć by ją zdobyć?
data slubu to sierpnień może?
Wiesz nie zwracaj uwagi na datę ślubu, bo to dla kobiety nic nie znaczy takiego. emocje jej sie zmienia i nie pomoże data ślubu:). Faceci popełniają ten błąd, że jak myślą że ślub to juz koniec juz mają kobietę na zawsze i mogą się lenic.
Dam Ci do myślenia
Zrobisz przysługę jej narzeczonemu jak do ślubu nie dojdzie .Jedyny minus to taki że jak wyjdzie to na jaw bedziesz Tym złym co rozbił związek
smakosz dziewic
'Odpisała czy będę chciał jej kiedyś go
zagwarantować. Napisałem że to zależy czy
zasłuży. I czy chce tego bym jej to
gwarantował?'
I po co te przepychanki? Skoro dzwoni i pyta czy jej to 'zagwarantujesz' to raczej oczywiste, nie? Odbijaj to dalej zamiast zaczac grac do tej samej bramki geniuszu
Trochę szumu i tyle
Ktoś kiedyś pisał, żeby nie zabierać się za rozbijanie związku..jeśli dla Ciebie to chwila uniesienia tylko, to chyba nie warto im rozważać tego..może ten koleś tez kiedyś trafił na tę stronę, podniósł się i chce z nią coś trwałego zbudować, tylko na chwilę się zgubił, a Ty chcesz to wykorzystać ?
Baw się, ale może nie kosztem czyjegoś związku. Chyba moralnie trochę, ale prawdziwie
YOLO.
data ślubu ustalona hmmm, a może chce zaszaleć jeszcze raz przed podjęciem tak ważnej decyzji.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
jak chce zaszaleć to może skoczyć na bandzi a nie dopuszczać sie zdrady
smakosz dziewic