Kiedy poznajecie po sobie, że robicie coś dla siebie, a kiedy, że dla innych, taka myśl mnie naszła ostatnio np. ja, chodzę już regularnie na siłownie prawie 2 lata, każdy postęp mnie cieszy, ale też jakoś podświadomie robię to nie tylko dla siebie, ale też dla innych, bo sobie myślę "jak będę miał świetna sylwetke to będę się podobał kobietom" albo "inni będą mi zazdrościć, gdy tylko osiągnę świetne efekty" i nie wiem czy da się mieć inne podejście do tego. Drugi dylemat, jak właśnie zmienić to przekonanie, żeby robić coś tylko dla siebie (nie chodzi tylko o siłownie) , czyli robiąc coś nie myśleć np: " gdy tylko się tego nauczę to pokaże innym, że to potrafie" ucząc się np. języka obcego. Jak z tym u Was
?
Ucząc się języka cel jest prosty. Nauczę się, żebym mógł dogadać się po angielsku i jechać na erasmusa, work&travel, do pracy za granice.
Robisz to dla siebie.
Chodzę na walki, żebym potrafił się obronić, stać pewnym siebie i nie bać się jak ktoś będzie do mnie startował.
Siłka. Robię to dla siły charakteru. Nie potrafię już wycisnąć to skupiam się tylko na tym wykorzystując ostatnią dawkę siły i robię jeszcze jedno powtórzenie.
2) Zwalczam lenistwo, bo chodzę 4x w tyg a nie zawsze mi się chce - systematyczność.
Można?
Nie twierdzę, że nie robię tego, żeby podobać się dziewczynom, ale dla siebie też.
Ciekawe pytanie
Podoba mi się.
Myślę, że wszystko co robimy dla siebie, robimy również dla innych.
Załóżmy, że ktoś się zdrowo odżywia - teoretycznie, tylko jego organizm zyskuje na tym, ale w praktyce - jego otoczenie (rodzina, żona, mąż, dzieci etc..) też zyskuje, bo ten ktoś dobrze się czuje i będzie długo żył
Tak samo nauka języków, tańca, ćwiczenia fizyczne itd... - zawsze ktoś z naszego otoczenia również skorzysta - języki? Super, gdy mój facet zna świetnie jakiś język, może mi poczytać w oryginale i przetłumaczyć, zabrać na fajną wycieczkę, zdobyć lepszą pracę etc...
Taniec - sprawa jasna.
Ćwiczenia - podobnie jak ze zdrowym odżywianiem + walory wizualne - przyjemnie zawiesić oko na dobrze zbudowanym facecie, a nie na flaku, nie mówiąc o wydajności (kondycja!) we wiadomych sprawach.
Robiąc coś dla innych - paradoksalnie - robimy dla siebie. Coś dajemy i coś otrzymujemy: wdzięczność, podziw, szacunek, sympatię...