Na wstępie zaznaczę, że jestem podpity, od czwartku nie śpię i mam doła.
Rzecz wygląda po kolei tak: poznałem kiedyś, przed woodstockiem jeszcze, kobietę, normalna kolej rzeczy. Z początku się nie kleiło, kobieta była pod silnym wpływem naszej wspólnej znajomej, która choć wydawało się była w porządku, okazała się oczerniać mnie by wyswatać ją ze swoim kumplem.
Od niedawna sytuacja się odwróciła, zaprosiła mnie dwa razy do siebie na weekend, nocowaliśmy w przyczepie kempingowej.
Może coś mi się uroiło, a może coś faktycznie jest na rzeczy, ale zachowuje się ona kompletnie inaczej wobec mnie, gdy jesteśmy sami, a inaczej gdy pojawi się ktoś inny w towarzystwie - od razu staje się bardziej neutralna. Gdy zostawaliśmy sami w przyczepie od razu następowały pieszczoty i inne takie, oprócz ostatniej nocy, ale po kolei.
Ostatnio zaprosiła mnie na cały weekend, jednocześnie przyjechał jej przyjaciel-"brat" z Poznania, pojawiło się jeszcze trochę jej znajomych. Tenże przyjaciel od samego początku przesadzał z alkoholem, nie było godziny żeby był trzeźwy. Nocowaliśmy wszyscy w tej samej przyczepie, nie przeszkadzało to jednak jej w zabawach, gdy ten sobie zasnął - pierwszej nocy.
Drugiej powiedziała coś o zmęczeniu, dogadywaniu się i łóżku - nie bardzo ją zrozumiałem, nie dawała się w każdym razie dotknąć inaczej niż zwykły przytulas w czasie spania.
Nie wspominając oczywiście o kompletnie neutralnym zachowaniu wobec mnie kiedy ktokolwiek był w pobliżu, czyli prawie cały czas.
Muszę jeszcze wyjaśnić, że obecnie przeprowadziłem się na minimum rok do Krakowa, mam do niej jakieś 280-300 kilometrów.
Pamiętając o tym wszystkim jednocześnie szukałem sobie przygód na miejscu.
Przed weekendem napisała do mnie - w czwartek przed północą - laska z Krakowa.
Po 30 minutach poszliśmy na spacer, który trwał do właściwie 6 rano, kiedy poszliśmy o niej. Pieszczoty, dziewica z mocnymi oporami. W sumie się nie dziwię, widziała mnie pierwszy raz w życiu. Bardzo niestabilna emocjonalnie, raz totalne opory, a raz dominacja i inicjowanie kontaktu. Popłakała mi się dwa razy, raz na spacerze po wspomnieniu rodziców, którzy się rozchodzą, raz w łóżku, kiedy wyszło, że nie pamiętam dokładnie jak się nazywa.
Po pięciu minutach znowu siedziała na mnie i zaczynała kontakt.
Teraz znowu inicjuje kontakt - tym razem w sensie ogólnym - a ja mam kaca moralnego, bo z jednej strony mam kobietę ze swoich stron, z którą sam już nie wiem, co mnie łączy, z drugiej mocno niestabilną i wrażliwą, ale seksowną kobitę "tuż za rogiem", którą powinienem chyba spławić, ale...
Mój kumpel podsumował to w ten sposób, że ja po prostu nie potrafię być monogamistą, i w pewnym kontekście ma rację, rzecz w tym, że ja nie chcę nikogo krzywdzić, a bez tego chyba się nie obejdzie, jednocześnie chcę mieć kogoś przy sobie, nie wiem co robić i w ogóle jestem pijany.
Chuj mnie trafia z tą sytuacją, którą sam na siebie sprowadziłem myśląc kutasem.

Kobieta nr 1 potrzebuje cię jako drąga. Jeżeli chce Ci się dygać tyle klocków tylko na bzykanie - nikt Ci nie broni.
Kobieta nr 2 potrzebuje ciebie w sensie emocjonalnym, być może szuka w Tobie oparcia, i być może jako pierwszego drąga. Jeżeli masz ochotę tylko zerwać jej gwint - nie bądź hujem i daj jej spokój. Jeżeli chcesz czegoś więcej - szykuj się na (prawdopodobnie chwilową, związaną z rozwodem rodziców) niestabilność emocjonalną i kłopoty z tym związane.
Sam wybierz co wolisz.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Wątpię, by którakolwiek chciała "drąga" jak ty to mówisz - obie to po prawdzie dziewice, tyle że ta pierwsza mniej dosłownie, że się tak wyrażę. Pierwsza też jest o wiele dojrzalsza, ale dosyć mnie zirytowała swoją postawą. Jeśli w końcu się zdecyduje jak ona to widzi, to będę wiedział na czym stoję, bo póki co jak wspomniałem - raz tak a raz inaczej. Choć "udawanie przy innych" (choć nie wiem, czy to nie przede mną jednak udaje) już jej nie wyszło - jej ojciec zobaczył, jak śpimy nad ranem w jednym łóżku, jak wszedł do przyczepy. Choć to było niewinne zupełnie.
Bardziej mnie zastanawia, jak się bezpiecznie ewakuować z sytuacji z drugą, nie zachowując się jeszcze bardziej jak chuj - jak wspomniałem, jest wrażliwa, i nie sprawiała wrażenia, że czuła się komfortowo u niej, przynajmniej przez znaczną część czasu. Teraz mnie zasypuje smsami, coś mam wrażenie że wiem do czego ona chce dążyć, a mi to nie odpowiada - ja się chcę tak na prawdę wyszumieć, pomimo potrzeby utrzymania kogoś na stałe. To trochę jak zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko - jedyna opcja, to mieć dwa ciasteczka, a to powoduje poczucie bycia nie fair.
"jej ojciec zobaczył, jak śpimy nad ranem w jednym łóżku, jak wszedł do przyczepy"
A jakie to ma znaczenie dla relacji między wami? Odpowiem za Ciebie - żadne. Ważne jest to, co na robi. A robi jak robi - oficjalnie trzyma Cię na dystans. Powody mogą być różne, włącznie z tym, że nie jesteś dobrym kandydatem na jej chłopaka (wg niej/wg rodziców/wg znajomych niepotrzebne skreślić).
Poza tym, to, że są dziewicami, o niczym nie świadczy. Myślisz, że nie ma dziewczyn, które po prostu już by chciały zobaczyć, jak to jest?
Pierwszą może po prostu zżerać ciekawość.
Druga może po prostu potrzebować Twojego wsparcia emocjonalnego, szuka ucieczki od smutnego faktu, jakim jest rozwód rodziców.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
mleko na kaca jest mocarne, pozdro.
zawsze traktuj ją jak równego sobie..
No spoko, tylko nie wiem za bardzo, gdzie popełniłem błąd. Bo że mi trzeba zdecydowania i jaj, to wiem od dawna i pracuję nad tym.
Nie jestem pewien, czy zrozumiałeś historię, mowa o dwóch laskach, z czego oczerniała mnie koleżanka (wspólna znajoma) pierwszej.
@Rot
Jęczysz i płaczesz, jak laska podczas okresu.
Z jeden strony masz laskę 300 km od siebie, z którą nie wiesz co Cię łączy. Jeśli nie wiesz, jakie uczucia Was łączą to na pewno nie łączy Was nic poważnego. Jestem typem, który lubi konkrety. Nie uznaję słowa "nie", "nie wiem" itp. Dochodzę zawsze odpowiedzi i nie pozostawiam pytań bez odpowiedzi.
Sam napisałeś, że świadomie szukasz przygód na miejscu!
Co do tej drugiej to nie wiem czy jest rozchwiana emocjonalnie czy to raczej Ty jesteś tego typu osobą. Ona po prostu nie zaufała Ci w dużym stopniu, nie jest Ciebie "pewna". Cierpliwości...
Odstaw alkohol chłopie, nie służy Ci.. Wiem co mówię.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Mówisz, że nie spałeś - walisz w nochal? Jeśli tak, to normalne objawy. Obżeraj się teraz witaminami i wszystko wróci do normy. Nie walę już jakiś czas i dobrze się trzymam, zero huśtawek nastroju i przede wszystkim w kurwę energii do życia. Ograniczyłem też alko, a ostro waliłem po nosie przez rok (nieraz ciągi po 2 tyg codziennie w ciągu dnia, na orzeźwienie rodem z filmu 'Jestem Bogiem' - tego o tabletkach na inteligencję ) i mój nastrój zmieniał się jak sinusoida - z potężnej euforii wpadałem w głęboki smutek.
Polecam odpocząć
aka? ;D