Witam, to mój pierwszy wpis na tym forum. Od 2 miesięcy chodzę do klasy II szkoły średniej. Musiałem zmienić klasę ze względu na rozszerzenia w niej będące. W nowej klasie mam 1 pewnego kumpla,oraz kilku innych. Jak w każdej klasie znajdzie się pajac,który uniemila życie innym i pech chciał że trafiło na mnie.
Normalnie bym sobie z tym poradził,ale on ma tam wielu znajomych,więc nawet jak zniszczę go ripostą inni i tak śmieją się bardziej z tego co on powie. Przemoc fizyczną bym raczej wykluczył, bo jest on o głowę wyższy.. Co zrobić w tej sytuacji, gdy gość się przyczepia o byle co ? Gdy nie można go przegadać bo bydło mu wtóruje ? Proszę o odpowiedź i z góry dzięki 
No ale nadal problem nie został rozwiązany, ma mnie ośmieszać nadal, przy innych ?
Przytakuj mu ironicznie. Gdy Ci powie że jesteś np głupi odpowiedz ,,dokładnie tak jak mówisz" iuśmiechaj się przy tym i idz w swoja stronę. Nie musisz nikomu nic udowadniać bo sam najlepiej wiesz jaki jesteś, a oni bedą mieli chwilę radoche bo są puści. Pozdro
Dobra rada
Dzięki wielkie, postaram się go mijać szerokim łukiem , pozdrawiam również 
wystartuj do niego, pewnie was rozdzielą, bedzie spina przez 2 tygodnie ale koncem konców się pewnie pogodzicie po pewnym czasie, pogodzicie na tyle ze Cie nie bedzie ruszal.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Dawno w szkole nie byłeś Anarky ;D
On wystartuje do niego załóżmy ,że trafi 3/4 razy w morde rozdzielą ich, później naszego kolege będzie czekał problem, solówka po szkole. A obawiam się ,że w sztukach walki nie jest zbyt dobry skoro założył ten temat.
Odpowiadaj mu ironicznie i w końcu mu się to znudzi. Olewaj go, czasami możesz odpowiedzieć coś co Ci wpadnie do głowy tak by go uciszyć.
Nie próbuj mu się przypodobać.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Nawet jak na prawdę go gaszę to odpowie tylko : ale to było słabe, a towarzystwo i tak będzie mu bić brawo ..
Bójka to nie za dobry pomysł , szczególnie, że zdaję sobie sprawę że mogę dostać wpieprz...
Dzięki Leonardo, za trochę pozytywnej energii
Z własnego doświadczenia powiem Ci że jak bedziesz sie wkurwiał i bedzie widać że Ciebie to rusza to on bedzie posuwał sie coraz dalej. Olej go. Odpowiadaj ironicznie "tak masz racje, zawsze masz racje" , zmien towarzystwo. Najlepiej żebyś ośmieszył tego gościa na całym forum klasy. I pamiętaj z takimi ludźmi nie warto sie zadawać. Wolałbym nie miec kolegów w tej klasie i mieć na wszystkich wyjebane. Jeżeli jestes wartościowym czlowiekiem i masz w życiu jakieś cele mimo młodego wieku to podążaj za nimi i lej na takich jak on. Jak odniesiesz sukces i osiągniesz coś w życiu to te osoby wrócą z podkulonym ogonem. Wiem coś o tym. I powodzenia życze :]
pjona !
Jeżeli wygrasz sam ze sobą, możesz wygrać ze wszystkim.
Impossible is nothing.
Jedyną przegraną jest rezygnacja, wszystko inne jest krokiem naprzód.
Bardzo dobra uwaga
Ale na pewno nikomu nie jest miło gdy jakiś zakompleksiony pajac,popisuje się jego kosztem. Masz rację, nie ma co zadawać się z idiotami, psuje sobie humor jedynie 
Powiem Ci tak, zapewne nie spodoba się to wielu osobom, ale musisz wyczuć czy to jest jakiś poważny fighter, czy tylko takiego udaje. Jeżeli opcja numer dwa jest prawidłowa to po prostu poczekaj aż się sypnie i mu zwyczajnie wywal/odepchnij mocniej, jednak zrób to na forum całej klasy. Wtedy odpuści, uwierz. Tacy ludzie lubują się w czyjeś słabości, na bieżąco bada linię graniczną. Dopóki nie napotka oporu będzie pozwalał sobie na więcej.
Jeżeli jednak uważasz, że to naprawdę poważny zawodnik to wtedy rada kolegów wyżej będzie dobra. Olewaj, nic więcej nie zrobisz.
W sumie z walką u mnie nie najgorzej, ćwiczyłem kiedyś, ale problem w tym że jest on dużo wyższy. Sami wiecie pewnie, że zasięg rąk ma ogromne znaczenie.
Problem (a może nie problem) polega na tym, że jeżeli uznasz że on tylko udaje takiego pewnego siebie, to do żadnej bójki nie dojdzie. Odepchniesz go, cała klasa będzie patrzyła, a jemu zabraknie jaj, aby Cię uderzyć. Wtedy zapewne powie coś "zabawnego", będzie chciał Cię ośmieszyć, a w głowie będzie miał tylko strach. Zobaczysz, że odpuści.
Przerabiałem to.
Dobra, spróbuję, poczekam na dobrą okazję.Bo zauważyłem,że próbuję innych do mnie zniechęcić.Nie wiem co jest powodem tego zachowania, zagrażam mu w jakiś sposób ?
W każdej klasie są ludzie "lepsi" i "gorsi". Normalna sprawa. Zawsze znajdzie się przynajmniej jeden gnębiący oraz jeden gnębiony. Ważne jest, aby zareagować od razu, bo potem będzie już za późno. Nikt wtedy nie weźmie Cię na poważnie. Ja rozumiem, że jesteś inteligentny, nie lubisz stosować przemocy, ale świat nie polega na ciągłym smyraniu się po jajkach. Trzeba czasami zagrać na zasadach zupełnie innych, od tych którymi się posługujesz.
Tak jak mówiłem, wyczuj typa. Daję na 99% że udaje, większość udaje cwanych, a jak przychodzi co do czego, to potrafi tylko żałośnie się wycofać. Takich ludzi buduje fakt, że ktoś się ich boi, a oni mogą cały czas wyładowywać swoje emocje na kimś, zwłaszcza że cała klasa się śmieje. On będzie buntował przeciwko Tobie każdego, a na końcu inni do niego dołączą. Zapewne niczym nie zawiniłeś, lecz tak już jest.
Masz rację, bo innego wyjścia z tej sytuacji nie widzę. Jak już wszystko się wyjaśni na pewno się odezwę. Martwi mnie też,że mogę zostać wydalony ze szkoły,jeśli coś wyjdzie po za krąg klasy.
Powtarzam Ci, że jeżeli okaże się że koleś udaje mocnego, to nie dojdzie do żadnej bójki. Będzie oszołomiony do tego stopnia, że na drugi dzień nawet na Ciebie nie spojrzy ze strachu.
A gdy uznasz że jest dobry w te klocki i po prostu bójki sprawiają mu przyjemność to nawet nie próbuj. Nic nie zdziałasz.
może ten typo ma jakąś dziewczynę albo obiekt westchnień?
tu bym celował
ewentualnie użyj bardziej ciętych ripost gdy jeście w gronie kobiet, nie obrażaj go,
po prostu go "zgaś" :>
"Przegrany jest ten, który nie spróbował"
Gasić,to go gaszę, ale co z tego jak jego koleszcy trzymają jego stronę. Trudno jest się odnaleźć w takim nowym środowisku. On ma dziewczynę,ale nie zniżę się do tego poziomu by ją obrażać lub odbijać,bo sam mam dziewczynę
Heh, też się kiedyś przenosiłem w 1szej klasie liceum, do klasy samych chłopów, na początku byłem bezsilną osobowością, do dziś mam coś w sobie ze skrajnie spokojnego człowieka. Oczywiście część było kilku pajaców, w tym kilku co nie unikali awantur, też byłem obiektem żartów, jednak nie pierwszym. Jeden z pajacy był miejscowym pozerem, wyszło to na jaw po kilku miesiącach. Pajacował któregoś razu mocniej i mi puściły nerwy i zajebałem mu kopa w dupę, wściekły powiedział coś w stylu- "pojebało cię?, przezywaj mnie a nie kop pojebie"
hahaha. Potem była jeszcze sytuacja po której rzuciłem w niego plecakiem i niefartownie złamał mu się staw w palcu, nie chciałem tego. Nie posądził mnie o odszkodowanie ale i żarty ustały, w dudatku kolesie co trzymali z nim przeszli na "naszą stronę" i nie traktowali go już z takim szacunkiem. To były czasu, okrutne ale i piękne 
Jak bardzo wierzysz w swój sukces?
Może rzeczywiście powinienem postąpić podobnie,tak jak radzą mi koledzy wyżej. Mam nadzieję,że efekt będzie taki sam
"sprawia ci to taką satysfakcje, ze walisz w moją stronę żarty na poziomie gimbazy, a twoi koledzy na wszelki wypadek żebyś im nie najebał to się z nich śmieją ? Przecież sam siebie osmieszasz w ten sposób
Dzięki za dobrą odpowiedź dla niego
powinien ucichnąć na chwilę 